gosikf & dogs Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Przed chwilą odkryłam na spacerze z psami dwa psy siedzące w zaroślach. Jeden z nich, młody, czarny, z czerwoną obrożą na szyi, od razu zaczął szczekać jak tylko nas zobaczył, nie zbliżał się jednak. Po chwili z trawy wyłonił się pies na oko stary, w opłakanym stanie, ledwo chodzący. Z trudem przeszedł kilka metrów po czym się położył. Znajdują się na odludziu, teren dawnego poligonu między ogródkami działkowymi. Od czasu do czasu przejdzie tamtędy jakiś spacerowicz, przykładowo ja, ale chodzę tam głównie dlatego, że rzadko można tam kogoś spotkać. Jedyna polna droga jest jakieś 200m od miejsca, w którym te psy siedzą, jednak z tej drogi psów już nie widać. Siedzą w gęstej trawie. Schronisko raczej odpada... Na razie nie mam pomysłów. Na pewno w grę wchodzi jakiś hotel, ale na to nie ma funduszy. Trzeba te psy odłowić. Być może zerwały się z łańcucha, uciekły z pobliskich działek, nie wiem. Wiem, że trzeba się streszczać. Starszy pies na pewno potrzebuje szybkiej interwencji weterynarza. Wróciłam do chaty po wodę, zaraz kupię jakieś puszki za ostatnie parę złotych i wracam tam. Zdjęć na razie nie zrobię, bo nie mam czym. Quote
alexsandra Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 moze Straz dla zwierzat pomoze ? Oni odławiaja psy , szukaja właścicieli i w przypadku zaniedbań wyciągają konsekwencje, szukaja nowych domów , domów tymczasowych tez ich tel. 0781-613-280 , 0605-782-214 , 0502-064-981 Quote
Basia1244 Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Służę aparatem fotograficznym. Mogę się umówić dziś po 16, albo jutro do południa. Mogę dać trochę suchej karmy. Innych pomysłów nie mam, bo finansowo bardzo krucho w tym miesiącu i mój osobisty pies też jest na zastrzykach - zapalenie krtani. Quote
gosikf & dogs Posted October 1, 2009 Author Posted October 1, 2009 Dzięki za odzew. Jestem załamana. Ja niestety przy swoich trzech psach też nie mam finansów za wiele, ale tyle co mogę, dam od siebie. Straż dla zwierzat już powiadomiona, ale nie chciałabym żeby psy trafiły do schroniska. Straż dla zwierząt prawdopodobnie przy swoim zazwierzęceniu byłaby zmuszona odwieźć je do schroniska.Odłowić mogę je sama, tylko co dalej? Byłam tam przed chwilą, zagwizdałam i znów wybiegła czarna suka(już teraz wiem, że suka). Szczekała, biegała na około mnie, ale gdy zaczęłam miło do niej mówić i wyciągać jedzenie uspokoiła się. Dałam im suchej karmy namoczonej ciepłą wodą, konserwę z puszki dla psów i wodę. Zostawiłam im w miskach pod drzewem gdzie koczują. Na około tego drzewa jest wygnieciona trawa, tam ciągle leżą. Czarna suka jest młoda, ta druga beżowa jest stara i w bardzo złym stanie. Praktycznie leży cały czas. Ta czarna jej broni. Być może matka i córka. Obie zagłodzone, rzuciły się na jedzenie. Obie zapchlone, gołym okiem widać mnóstwo kleszczy. Starsza na bank ma świerzba, widać na uszach, które łysieją i się paprają. Młoda pewnie też ma, ale jeszcze nie na tym etapie. Bardzo smutne psy. Trzeba im pomóc. Podobno pieniądze szczęścia nie dają, ja jednak myślę, że tak, na przykładzie tych wszystkich uratowanych przez dogomaniaków psów. Quote
Basia1244 Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Straszny opis :( W takim stanie,to one wymagają konkretnego leczenia i raczej nie nadają się do mieszkaniowego dt. (Chodzi mi o mieszkanie nie o dom), bo tu ciężko izolować psy i nie pozarażać jednego od drugiego. I tak po prawdzie to sie zastanawiam, czy jednak nie powinny trafic do schroniska - tam przynajmniej lekarz obejrzy, odpchlą i chociaż jakieś leki na świerzba dadzą - no bo z kasą krucho i same niewiele wymyślimy a leczenie jest potrzebne bardzo. Ja podtrzymuję propozycje fotograficzną i jutrodo południa mam czas. Pomyśl. Quote
Basia1244 Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Jeszcze tak sobie pomyślałam,może jacyś znajomi, co maja takie zwykłe działki typu ROD może, ktoś mógłby pozwolić przetrzymać psy na działce,wtedy mogę do nich chodzić karmić i poić i mogę też samochodem podrzucić do weta. Czy ktoś ma ogródek? Teraz to już jesień i na działkach mniej roboty. Ja też popytam znajomych o działkę - mogę wtedy namówić męża, żeby pomógł zrobić budę - to da się zrobić tanim kosztem, bo nie musi być ozdobna a ociepla się łatwo. Tylko trzeba mieć gdzie tę budę postawić. Quote
gosikf & dogs Posted October 1, 2009 Author Posted October 1, 2009 Byłam tam jeszcze trzeci raz z demi. Dojechałyśmy już dość późno i psów... nie było na miejscu. Padał deszcz, jest w ogóle zimno, być może psy na noc gdzieś się chowają. W schronisku psy trafią do izolatki, staruszków jest teraz bardzo dużo więc sunia starsza nie miałaby szans... Działka to tylko i wyłącznie z ciepłą budą, bo wizja jesieni i zimy mnie przeraża. Na razie tak myślimy z demi co by tu... Może coś wymyślimy. Schronisko to ostateczna ostateczność. Choroby skóry to na bank do leczenia, zauważyłam też kulawiznę u obu, ale to już trzeba będzie potem wszystko diagnozować. Strasznie mi w serce zapadły biedaczki, musiało je spotkać coś okropnego, bo skąd się biorą dwa psy na środku łąki? Miski z wodą i jedzeniem, które zostawiłam w dzień były teraz wieczorem opróżnione. Przynajmniej nie są głodne. Teraz też zostawiłyśmy suchą karmę i wodę pod tym drzewem. Mamy zamiar pojechać tam jutro z rana, około 8:00. demi ma aparat więc porobimy fotki jeśli będą te nasze biedaczyska. W każdym razie bardzo dziękuję Basia1244 za szczerą chęć pomocy. Pieniądze tak czy siak będą bardzo potrzebne na leczenie, szczepienia itd. Nie wiem jednak czy znajdzie się ktoś kto będzie chciał pomóc...:roll: Nawet już mi głupio prosić. Quote
Reksiu21 Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Biedne pieski, zeby tylko jutro byly na miejscu....:-( Quote
gosikf & dogs Posted October 2, 2009 Author Posted October 2, 2009 Nie było... Mam 1000 myśli na raz... Jedziemy jeszcze raz dzisiaj. ŻEBY BYŁY BO ZWARIUJĘ! Quote
gosikf & dogs Posted October 2, 2009 Author Posted October 2, 2009 Psów ani śladu. Jedzenie nie ruszone. Objechałyśmy na około działki, poligon i las. Niestety dzisiejsze poszukiwania zakończyły się klęską... Nie zamierzamy odpuścić. To co widziałam, nie daje mi spokoju. Strasznie smutne oczy i kości na wierzchu. demi wklei zdjęcia, które zrobiłam telefonem. Quote
demi Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Z całym szacunkiem, ale z deszczu pod rynnę jak sie daje psy jak co niektóre organizacje, to to nie pomoc... Gosia byłaś dziś tam? JA podjechałam na chwile, bo jechałam po małe koty... na chwile stanęłam, wyszłam, ale aż tak daleko nie poszłam jak my wtedy. Zagwizdałam i nic:shake: Jakaś Pani z małym brązowym pieskiem szła, pytałam, ale nic. zapadły sie pod ziemię! Cholera! Wszystko na nie czeka a tu dupa... to zdjecia z komórki Gosi: :-(:-(:placz::placz::placz: Quote
Basia1244 Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Z deszczu pod rynnę? Cieszę się,że masz możliwości lepsze od innych. Szkoda, że psic nie ma:( A tak ogólnie to są zagłodzone,ale ta czerwona obroża jakby była nowa? Jutro przejdę się od strony działek w głąb lasku i zobaczę, może a nóż. Quote
emilia2280 Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Demi, a w schronie znalazlybyscie te suki jesli tam trafily? Bojé sié ze tá staruszké od wejscia by uspili. Chyba ze jakis menel je sprzátnál... Quote
demi Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 emilia2280 napisał(a):Demi, a w schronie znalazlybyscie te suki jesli tam trafily? Bojé sié ze tá staruszké od wejscia by uspili. Chyba ze jakis menel je sprzátnál... myśle, ze jak nic na wejściu by uśpili :shake: staruszke bym poznała mimo że na żywe oczy ją nie widziałam, tylko na zdjęciu. a czarną, wątpie, pomiędzy tymi wszystkimi czarnuchami, a Gosia? Quote
demi Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Basia1244 napisał(a):Z deszczu pod rynnę? Cieszę się,że masz możliwości lepsze od innych. Szkoda, że psic nie ma:( A tak ogólnie to są zagłodzone,ale ta czerwona obroża jakby była nowa? Jutro przejdę się od strony działek w głąb lasku i zobaczę, może a nóż. to nie to ze mam możliwości, czasem tak, ale cześciej niestety nie. ale oddawanie wszystkiego do schronu, gdzie czasem są ewidentne konsekwencje czyli np uśpienie, nie jest wyjściem tak na prawde, przynajmniej nie dla zwierząt. Przejdz, bo nigdzie suń nie widać. Gosiu ile razy dziś byłaś? eh :-( Quote
gosikf & dogs Posted October 3, 2009 Author Posted October 3, 2009 Cześć, byłam dziś koło 14stej. Było dużo słońca to się łudziłam, że wylazły dziewczyny, ale niestety ani po nich śladu... Jedzenie stoi tak jak stało, nieruszone. :shake: Czerwona obroża na zdjęciu faktycznie może wyglądać na nową, w rzeczywistości jednak nie wyglądała na nową. Pęka mi głowa, idę się położyć, bo czuję, że umieram. Jutro z rańca jadę z Zeusem tą krew oddawać, może Azę też pozbawię 450ml:eviltong: Ulv wczoraj przyjechała po kitke to mówiła, że była w schronisku i nie słyszała o takich psach. Podkreśliła, że gdyby takie trafiły do schronu to by o tym na pewno wiedziała. Quote
demi Posted October 4, 2009 Posted October 4, 2009 gosikf & dogs napisał(a):Cześć, byłam dziś koło 14stej. Było dużo słońca to się łudziłam, że wylazły dziewczyny, ale niestety ani po nich śladu... Jedzenie stoi tak jak stało, nieruszone. :shake: Czerwona obroża na zdjęciu faktycznie może wyglądać na nową, w rzeczywistości jednak nie wyglądała na nową. Pęka mi głowa, idę się położyć, bo czuję, że umieram. Jutro z rańca jadę z Zeusem tą krew oddawać, może Azę też pozbawię 450ml:eviltong: Ulv wczoraj przyjechała po kitke to mówiła, że była w schronisku i nie słyszała o takich psach. Podkreśliła, że gdyby takie trafiły do schronu to by o tym na pewno wiedziała. to ja nie wiem gdzie one wsiąkły :shake: Quote
Basia1244 Posted October 4, 2009 Posted October 4, 2009 Łaziłam rano i teraz drugi raz - żadnych psów nie widziałam :( Może one gdzieś na działkach koczują - bo tam słychać poszczekiwanie- ale to równie dobrze mógł być ktoś ze swoim psem. Idę się suszyć, bo trafiłam na prysznic. Quote
gosikf & dogs Posted October 5, 2009 Author Posted October 5, 2009 Obeszłam dziś jeszcze te rejony, po których nie jeździłyśmy z demi. Psy zapadły się pod ziemię. Quote
emilia2280 Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 A sluchajcie, nie ma w tej okolicy jakichs lokalnych zurów z ulicy? moze oni by wiedzieli i za pól litra pomogli odnalezc suki? Quote
gosikf & dogs Posted October 7, 2009 Author Posted October 7, 2009 Myślałam o działkowiczach, ale tych coraz rzadziej można spotkać, bo jesień jest. Ci, których pytałyśmy nic nie wiedzieli. Wychodzi na to, że tylko ja widziałam te psy, apotem się rozpłynęły... Dobrze, że chociaż zrobiłam zdjęcia bo jeszcze bym wyszła na wariatkę. W każdym razie nie przewidziało mi się przecież, no i duchów tez raczej nie sfotografowałam. Quote
Basia1244 Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 W lipcu na Maślicach błąkał się pies w typie białego szwajcarskiego. Zrobiłam mu fotkę telefonem i zorganizowałam akcję schwytania i nawet znalazłam mu tymczas - tydzień szukałyśmy go i zniknął, mój mąż jeździł rowerem po zagajniku i wszystkie łączki i polanki i rowy i okolice chałup obszukał.Jedzenie świeże codziennie gotowałam dla niego, żeby łatwiej go było złapać.Myśleliśmy, że psa ktoś przygarnął, bo choć chudziutki, to był piękny. Dalej jeździłyśmy na spacer na Maślice, ale już nie szukałyśmy białasa.A kilka dni temu znalazłam jego zwłoki mocno rozkładające się w lasku na Maślicach, gdzie zresztą też szukaliśmy, ale teraz liście opadają,krzaki rzadsze i zobaczyłam :( - ktoś go jednak zaciukał. Strasznie mi go żal. Mam nadzieję,że z "twoimi" sukami tak nie będzie - i się znajdą! Quote
demi Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 to już nie ma chyba co dziewczyn szukać :shake::-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.