KUMPELka Posted June 9, 2005 Posted June 9, 2005 W sprawie michy i jedzenia Kumpel tak samo czeka siedząc - mówię "zostań" i dopiero jak położe miskę mówię "chodź" i wtedy jest obżarstwo :wink: Jeżeli chodzi o łóżko to próbowaliśmy go zganiać ale wczesniej czy później wskakiwał na łóżko - staramy się poprostu uprzedzać jego wejście ale nie zawsze się wychwyci ten moment :-? Jeżeli już jest na łóżku wtedy klękam na jego kocyku i mówię "do mnie" jeżeli Kumpel udaje, że właśnie zasnął i nie słyszy wtedy nie mam wyjścia i wołam "masz" i staram się go ułożyć na jego kocu - skutkuje przez jakiś czas po czym historia się powtarza. Myślę, że robię dobrze - tzn wyraźnie daję do zrozumienia, że nagradzam go za położenie się na swoim. Wyprowadż mnie z błędu jeżeli popełniam. Na szkoleniu nigdy nie byłam więc proszę o radę. Quote
mmbbaj Posted June 9, 2005 Author Posted June 9, 2005 [quote name='pasz'] A w domu przewąznie stosuję poklepanie i on jest dumny jak pańcio lub pańcia go tym zaszczycą.... Asiu! - ja go bez przerwy klepię, głaszczę, ściskam, całuję i w ogóle "niuniam", a i pan nie jest "bez grzechu" :oops: :D :wink: , więc co by to była za nagroda? :wink: I nie pisz, mi, że to błąd (plizzzzzzzzz) bo może i jest, ale ja się i tak nie mogę powstrzymać :oops: :P Quote
pasz Posted June 9, 2005 Posted June 9, 2005 Błędem to jest jeśłi spojrzymy od strony surowego wychowywania...ale jeśłi spojrzymy przez pryzmat tego że pies jest jest jeszcze młody i taki fajnie pomarszczony i ciapowaty to można na to przymknąć oko. :wink: :wink: :D Tylko trzeba pamiętać o granicy tego "ciućkania" i o tym że ogar to ogar straszny kombinator....i potem może to wykorzystać to np. zdobycia a wręcz wymuszenia czegoś. U nas było podobnie ale do pewnego czasu gdy Pałasz właśnie zaczął takie "ciućkanie" wykorzystywać" I skończyło się babci s..... :D Weszły zasady ostrzejsze i czasowa ignorancja chociaż serce się kroiło jak patrzył swoimi pięknymi oczkami błagając o mizianie. Teraz jest już dorosły i nawet na polu wśód psów potrafi przybiec do mnie żeby go pogłaskać czy poklepać ( ale to tak chyba na pokaz przed kolegami.... :wink: ) Czasem jak spojrzę na niego jak śpi w swoim kojcu w pozycji którą widzieliście na zdjęciu to poprostu przykucnę obok i patrzę jak słodko śpi bo wygląda wtedy tak że chciałoby się go schrupać. Quote
pasz Posted June 9, 2005 Posted June 9, 2005 i jeszcze jedno nie pochwalam takiego częstego miziania i rzytulania psiaka jak jest mały. Całe życie miałam psy i teraz przy Pałaszu dopiero widzę różnicę w takim postępowaniu i w "zimniejszym" wychowywaniu. Owszem serce się kroi na plasterki bo chciałoby się zjeśc takiego szczeniucha ale trzeba sobie postanowić co się chce z psem robić i co osiągnąć. :wink: ( i to jest indywidualna sprawa każdego posiadacza czworonoga) Może ostro i rygorystycznie to zabrzmiało ale w gruncie rzeczy nie jest źle... :wink: :D Quote
puz Posted June 9, 2005 Posted June 9, 2005 pasz napisał(a):i jeszcze jedno nie pochwalam takiego częstego miziania i rzytulania psiaka jak jest mały. Całe życie miałam psy i teraz przy Pałaszu dopiero widzę różnicę w takim postępowaniu i w "zimniejszym" wychowywaniu. Owszem serce się kroi na plasterki bo chciałoby się zjeśc takiego szczeniucha ale trzeba sobie postanowić co się chce z psem robić i co osiągnąć. :wink: ( i to jest indywidualna sprawa każdego posiadacza czworonoga) Może ostro i rygorystycznie to zabrzmiało ale w gruncie rzeczy nie jest źle... :wink: :D a ja powiem tak jak Pasz jest u Cioci to i łozeczko zalicza, po prau dniach juz wie ktore jest jego i upomina sie o mizianie oj jak Ciocia wygłascze wpusci na łozeczko jest fajnie. Ale Paszko tez warczy na Ciocie jak chce wejsc do auta :x na jego miejsce Ogolnie ja radze tak ze jak ide na spacer Puzon spiewa skacze itd mowie siad i on juz wie ze jak nie usiadzie i nie zaloze smyczy bez tego cyrku wyjdziemy na pole. Co do nagrod dawałam tak jak Asik sucha karme a na szkoleniu i wystawach lepsze smakołyki Quote
mmbbaj Posted June 9, 2005 Author Posted June 9, 2005 puz napisał(a):... a ja powiem tak jak Pasz jest u Cioci to i łozeczko zalicza, po prau dniach juz wie ktore jest jego i upomina sie o mizianie oj jak Ciocia wygłascze wpusci na łozeczko jest fajnie. Ale Paszko tez warczy na Ciocie jak chce wejsc do auta :x na jego miejsce... :cunao: no i dobrze mieć taką ciocię! Oj, nie jest łatwo być surowym dla "ogórka", nie jest :wink: Quote
bea100 Posted June 9, 2005 Posted June 9, 2005 [quote name='puz']...Ale Paszko tez warczy na Ciocie jak chce wejsc do auta :x na jego miejsce Nie ma większego ,,teretorialisty" ( a co za tym idzie psa, który ma najwiekzsze ,,poczucie własności") od azjaty, dlatego dam jego przykład tutaj. Ja radzę sobie z tym tak, że Bej nie ma,,nic własnego" ( rzeczy, która byłaby TYLKO jego). Nawet na posłaniu u niego się kładę sama od czasu do czasu i ,,wyleguję się tam " tak by wiedział, że mam takie prawo ( udaję, że jem z jego miski itd itd itd). Mam...zero warczenia czy nawet ,,złego spojrzenia", czyli to działa :wink: Cyt. Puz: Ogolnie ja radze tak ze jak ide na spacer Puzon spiewa skacze itd mowie siad i on juz wie ... Bo to doskonały sposób. Słowo SIAD uratowało mi już niejedną sytuację u niejednego psa ( mój Śp kaukaz usiadł mi nawet wtedy gdy już szykował sie do ataku na ulubionego wroga, co zapobiegło nieszczęściu bo siadając wytracił cały impet itd itd). Trzeba tylko, by pies wykonywał to siadanie jak pies Pawłowa (odruchowo i naturalnie i bez zastanowienia). Rada dla Kumpelki to ćwiczyć z Kumplem siadanie na rozkaz ( aż do znudzenia i do wyczerpania zapasu suszonej watróbki, która jest NAJLEPSZYM przysmaczkiem jaki być może :lol: ) Quote
KUMPELka Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 Bardzo Wam wszystkim dziękuję za wyczerpujące i mądre rady. :modla: Z tego wynika, że jedyną metodą jest cierpliwość, upór i właśnie... "suszona wątróbka" :lol: (muszę dopiero kupić) Do dzisiejszego poranka Kumpel raczej był grzeczniutki i ładnie przychodził ale... rano na spacerze dorwał jakąś kość i za nic nie chciał przyjść - siedziałam więc aż skończy sobie chrupać podejrzaną kosć bo biegać za psem nie będę i zresztą przyniosłoby to odwrotny skutek :wink: Cierpliwosć jednak się skończyła bo albo łagodne traktowanie Kumpla albo restrykcje za spóźnienie w pracy :-? więc jak go dorwałam: to za fraki i do domu - może trochę brutalnie ale wkońcu mama też tak karciła szczeniaki :( No i w tych nerwach nie dałam Kumplowi śniadania - to naganne ale poprostu powiedziałam, że jak kość na dworze to brak śniadania w misce :evilbat: Wniosek - cierpliwość ma swoje granice :wink: Napewno macie swoje doświadczenia w tym temacie - jak to załatwiałyście ?? Quote
Hania Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 Czasem trudno zachować cierpliwość. Ale bardzon ważne w szkoleniu jest to, żeby pies nigdy nie skojarzył tego, ze jest na spacerze blisko ciebie z jakąś nieprzyjemnością. Dlatego nawet jak nie przychodzi, nawet jak łobuzuje to jak się w końcu spotkacie powinien dostac smakołyk i pochwałę. Ja zawsze ćwicze moje psy na gwizdek, którego na spacerach używam dopiero jak pies przychodzi na niego super. I przez jakies pierwsze 3-4 miesiące nie daję mu szansy nauczenia się, że na gwizdek można nie przyjść. Na gwizdek przychodzi się zawsze. Ćwicze to w ten sposób, że przygotowuję sobie dużo małych smakołyków( ok. 100 ) gwiżdżę i daję. Nie jest ważne, że pies jest cały czas blisko mnie - ważne, że wyrabia sobie odruch - gwizd=jestem przy pani. Ćwiczę to w różnych miejscach znajomych, potem nieznajomych, potem gwiżdżę na spacerze jak pies już do mnie biegnie. Nie wszystkie psy uczą się w takim samym tempie, ale ogólnie sprawdza mi się to bardzo dobrze. Potem też nie zawsze używam gwizdka - jeżeli jest taka sytuacja, że jest duże prawdopodbieństwo, że pies nie przyjdzie - lepiej po prostu po niego iść. Miałam kiedyś taką sytuację na konkursie - Bajka startowała chyba z 28 numerem. Poszłyśmy na posłuszeństwo. Puściłam psa wolno. Baja pobiegła w prawo, pobiegła w lewo, zatrzymała się i.... nagle wyciaga wielką kość kładzie się i ja obgryza :evil: . Na polu po którym wczesniej biegało 27 psów !!. Oczywiście szlag mnie trafił, ale wiedziałam , że jak się nie opanuje to mam psa z głowy do końca konkursu. Przeprosiłam sedzinę i poszłam do Bajki spokojnym krokiem i spokojnie do niej mówiąc - nie zależało mi, żeby zaczeła z tą kością uciekać. Jak byłam już blisko pokazałam jej, ze mam inne fajne smakołyki na wymianę - na co Bajka się zgodziła. Zostawiła kość, zapiełam ją na smycz i wróciłysmy do sedziny ( kość wywaliłam daleko, bo po nas startowały jeszcze trzy inne psy ). Dostałyśmy mniej punktów na posłuszeństwie, ale nie doszło do sytuacji, gdzie pies biegałby z kością po terenie starając się przede mną uykryć ( wiadomo - Ci ludzi to maja jakiś dziwny stosunek do kości, które pies upoluje - każdą chca dla siebie :-) ). Potem, zarówno w dziczej zagrodzie jak i na tropie miałam super współpracę psa i przychodzenie bez problemu. Quote
puz Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 :lol: Puz wie ze jestem szybsza od niego a tak na powaznie starałam sie uciekac w inna strone, wołac do siebie , podchodzic i mowic fe zostaw (oczywiscie jak juz pies zna komende) lub słynne SIAD, czasami próbowałam STÓJ, zeby odwrócic jego uwage, w koncu mam patent rzucam jakims patykiem w jego strone tak zeby spadło obok niego narobiło szumu i zostawił. Na szkoleniu kiedys uczono nas ze jak pies ucieka mozna w jego strone rzucic smycza i jak pies zna komende do mnie zawołac go i to powinno skutkowac Quote
KUMPELka Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 Wiem, że Kumpel uciekał z kością z mojej winy - wyczuł moje poirytowanie :( w każdej innej sytuacji podleciałby do mnie. Próbowałam wołać , cmokać, rzucać obok smyczą lub patykami ale był tak zooferowany kością, że tylko dalej uciekał z szelmowskim uśmieszkiem :-? Może przy tym chciał się jeszcze pobawić :question: Już sama nie wiem - byłam zdenerwowana. Ogólnie jestem przeciwniczką siły ale...czasem brakuje cierpliwości :wink: Z tym gwizdkiem - chyba się skuszę :P tylko muszę kupić wersję przystosowaną do godziny 5 rano - kiedy to wychodzę z Kumplem na spacer :wink: Sąsiedzi prawdopodobnie by mnie zlinczowali gdybym tak sobie gwizdała w "środku nocy" :wink: Pozdr., Magda i Kumpel Ps. Mam tylko nadzieję, że zżarta kość mu nie zaszkodzi :evil: Quote
KUMPELka Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 Pani Beato - tak sobie myślę o tych gwizdkach i miała Pani na mysli chyba gwizdki niesłyszalne dla człowieka :oops: Nurtuje mnie jednak jedno pytanie: czy jeżeli w pobliżu znajdzie się pies, który także był uczony przychodzić na dźwięk gwizdka to jak będę chciała przywołać Kumpla to zbiegną się wszystkie psy z okolicy :-? Czy mogłaby mi to pani wytłumaczyć :P Pozdr., Magda i Kumpel Quote
mmbbaj Posted June 10, 2005 Author Posted June 10, 2005 [quote name='KUMPELka']Pani Beato - tak sobie myślę o tych gwizdkach i miała Pani na mysli chyba gwizdki niesłyszalne dla człowieka :oops:... Pani Kumpelko :P - to Hania ćwiczy psy na gwizdek i Hania o tym pisała :lol: i po co ta oficjalna forma "pani"??? :roll: :D :D :D Quote
KUMPELka Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 :oops: :oops: :oops: Oczywiście - bardzo przepraszam ale my tu jak rodzina :wink: i myślę o Hani a piszę Beato :P a właściwie to myślę o każdym :wink: Mam nadzieję, że zainteresowane się nie obrażą :o a przynajmniej mam taką nadzieję :-? Quote
mmbbaj Posted June 10, 2005 Author Posted June 10, 2005 [quote name='KUMPELka']... Jeżeli już jest na łóżku wtedy klękam na jego kocyku i mówię "do mnie" jeżeli Kumpel udaje, że właśnie zasnął i nie słyszy wtedy nie mam wyjścia i wołam "masz" i staram się go ułożyć na jego kocu - skutkuje przez jakiś czas po czym historia się powtarza... Chcę zwrócić Ci uwagę na ważną rzecz :-? Jeśli używasz komendy "do mnie" i pozwalasz psu nie wykonać jej to on już zawsze będzie kojarzył ją z taką możliwością. Innymi słowy psujesz sobie tę komendę :( Powinna ona kojarzyć się z samą przyjemnością (smakołyki, zabawa itd.) i bezwzględną koniecznością wykonania. Jeśli już tak się stało, że komenda została "spalona" to najlepiej jest zacząć od początku z jakąś inną. Dlatego też tak ważne jest nie przywoływać psa na "do mnie", kiedy wiesz, że może nie przyjść. Tak pewnie stało się i dzisiaj kiedy uciekał z kością :wink: Jeśli nauczy się, że na tę komendę może przyjść lub nie, będziesz miała problemy pózniej jak będzie starszy i zacznie się okres usamodzielniania :wink: Quote
bea100 Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 KUMPELka napisał(a):Wiem, że Kumpel uciekał z kością z mojej winy - wyczuł moje poirytowanie :( w każdej innej sytuacji podleciałby do mnie. Próbowałam wołać , cmokać, rzucać obok smyczą lub patykami ale był tak zooferowany kością, że tylko dalej uciekał z szelmowskim uśmieszkiem :-? Może przy tym chciał się jeszcze pobawić :question: Już sama nie wiem - byłam zdenerwowana. Ogólnie jestem przeciwniczką siły ale...czasem brakuje cierpliwości :wink: ... No to teraz jak mu się udało tak ,,dobrze pobawić" to koniec ze spuszczaniem ze smyczy. Zero. Bo ta sytuacja ZARAZ na bank się powtórzy ( to nie musi być potem kość ale patyk czy cokolwiek). Będziesz miała ogara-uciekiniera. Twoje reakcja jescze Kumpla utwierdziła w tym zachowaniu. Co teraz robic? Kup długą linkę, taką plastikową ( od prania na metry, bo łatwo ją myć) ok 20 m. Wyprowadzaj psa na normalnej smyczy ( mając zapiętą jednocześnie linkę). Na ,,pobieganie" odpinaj smycz mówiąc ,,biegaj"/ ale nie linkę (Jak wracacie ze spaceru zapinaj normalnie mu smycz). Trenuj przywoływanie ( ale zawsze gdy wiesz, że pies ma na Tobie skoncentrowaną uwagę i że przyjdzie na 100% a w innym przypadku nie wołaj nawet) i zawsze nagradzaj. Nie WOLNO Ci się irytować ani podnosić głosu (czy rzucać patykami itd itd). Próbuj z gwizdkiem ( jak napisała Hania). Musisz wyrobic w psu nawyk przychodzenia 100% na 100%. Wtedy jak to osiagniesz ( to może potrwać jakiś czas) to puszczaj linkę ( niech się wlecze po ziemi tak, byś w razie czego ją mogła przydepnąć). I nadal trenuj na gwizdanie i smakołyk itd itd aż do znudzenia. Pies musi BYĆ PRZYWOŁYWALNY w 100%. Teraz musisz ,,naprawić" to co się narozrabiało. Posłuchaj dobrej rady, zero spuszczania z linki/ póki co :fadein: Zawsze wyprowadzaj psa przed posiłkiem ( z wielu powodów) ale m in z takiego, że będzie lepiej reagował na smakołyki/ na komendy. Teraz jeszcze raz napiszę drukiem: ZA PRZYJŚCIE DO CIEBIE na wołanie=ZAWSZE NAGRODA !!!!!! Nawet mu dawaj nagrody za same podejście do Ciebie ( bez przywołania) czyli za samą obecność obok Ciebie :P Acha. Zasada. Wydając komendę zawsze mówisz najpierw jego imię ( by wiedział, że to do niego) i wtedy dopiero pada każda komenda np ,,do mnie" czy inna np ,,siad" itd Quote
KUMPELka Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 Ze smyczy - broń Boże :evil: Taki miałam zamiar a przede wszystkim dlatego, żeby znów czegoś podejrzanego nie zjadł - i potem wymiotował w najlepszym wypadku :-? Za wcześnie dałam mu trochę swobody ale wydawało mi się, że ładnie słucha 8) ...i słuchał dopóki nie znalazł tej kości :evil: Wiem, że źle zrobiłam denerwując się. Znalazłam w sklepie internetowym gwizdek - kupuję. Dziękuję za radę w sprawie linki - tak zrobię. Quote
puz Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 ja tylko dodam ze jak mowie do mnie i pies nie wykonuje łapie za obroze przyciagam do siebie mowie do mnie i sadzam przy sobie i chwale. Trzeba byc konsekwentnym Quote
KUMPELka Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 kurcze tylko jaki kupić ten gwizdek HAGEN Gwizdek ultradźwiękowy dla psa TRIXIE Gwizdek dwustronny z bawolego rogu czy TRIXIE Gwizdek metalowy Ten ostatni to zwykły gwizdek więc chyba odpada, ale ten ultradźwiekowy czy z bawolego rogu?? Quote
KUMPELka Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 puz napisał(a):ja tylko dodam ze jak mowie do mnie i pies nie wykonuje łapie za obroze przyciagam do siebie mowie do mnie i sadzam przy sobie i chwale. Trzeba byc konsekwentnym Staram się właśnie tak robić - konsekwencja to podstawa :wink: Quote
bea100 Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 KUMPELka napisał(a):...Wiem, że źle zrobiłam denerwując się. Znalazłam w sklepie internetowym gwizdek - kupuję. Dziękuję za radę w sprawie linki - tak zrobię. Kochana, nie martw się, to pierwsze takie zachowanie Kumpla ( więc nie zdołało się jeszcze utrwalić). Jesli teraz będziesz cierpliwa i świadoma, wszystko będzie dobrze. Każdego człowieka niestety mogą zawieść nerwy. Pies tego nie rozumie bo nie rozumie np zagożeń. Ja z Dunią popełniłam kiedyś ten sam błąd ( zwiewając omal nie wpadła mi pod samochód i wybuchnęłam bo to było silniejsze ode mnie i potem...na lince mozolnie to ,,odrabiałam" 8) ) Puz ma rację: konsekwencja ( a ja jeszcze dodam: cierpliwość !) 8) Ja myślę, że taki najprostszy czyli ultradżwiękowy ale najlepiej Ci Hania doradzi bo ona szkoli z gwizdkiem :P Quote
bea100 Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 Kumpelka: http://kliker.pieski.eu.org/Praktyka/przywolanie.html Szczególnie podoba mi sie to co jest w ramce na środku strony ( aqility), możesz się umówić z Puz i Puzonkiem i poćwiczyć wspólnie :D Quote
KUMPELka Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 [quote name='bea100']Kumpelka: http://kliker.pieski.eu.org/Praktyka/przywolanie.html Szczególnie podoba mi sie to co jest w ramce na środku strony ( aqility), możesz się umówić z Puz i Puzonkiem i poćwiczyć wspólnie :D Super sprawa - od dziś zaczynamy lekcję :P Wielkie dzięki :P Quote
KUMPELka Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 Spodobało mi się sformułowanie:...jak psu zacznie znów funkcjonować mózg... napisane z wielkim jajem ale właśnie o to chodzi :wink: Czytając artykuł - można się pośmiać ale ile nauczyć :laola: nawzajem :wink: Quote
bea100 Posted June 10, 2005 Posted June 10, 2005 No to my z Hanią poprosimy o trzymanie kciuków za Hultaja i Harmonię ( jutro rano ich pierwsza wystawa w życiu /klubówka we Wrocku no i dojazd jak dla nich samochodem daleki/mamy ok 350 km). Denerwujemy się obie, czy nasze maluchy ( po takiej trasie) będą wogóle ,,się wystawiały" :-? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.