Lionees Posted March 1, 2012 Posted March 1, 2012 [quote name='daga31081980']kochaniutki Łatuś...dobrze że trafił na ciebie...bo inaczej nie wiem co by było.Tak jak napisałaś będę stawała na rzęsach żeby Łatusiowi co miesiąc cosik przesłać[/QUOTE] DZiękuję Daguś za wpłatę dla Łatusia 146,13zł z bazarku:))) Quote
Lionees Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 Z łatusiem jest bardzo źle,jutro operacja.Rokowania są bardzo,bardzo ostrożne.Wszystko potoczyło się migiem,łatuś ma guz w jamie brzusznej.Jutro w trakcie operacji dowiemy się co dalej.... Jutro też opiszę wszystko. Trzymajcie kciuki,bo bardzo potrzebne :( Quote
daga31081980 Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 Lionees napisał(a):Z łatusiem jest bardzo źle,jutro operacja.Rokowania są bardzo,bardzo ostrożne.Wszystko potoczyło się migiem,łatuś ma guz w jamie brzusznej.Jutro w trakcie operacji dowiemy się co dalej.... Jutro też opiszę wszystko. Trzymajcie kciuki,bo bardzo potrzebne :( o matko!!!!!!!!!!!!!!!!!! Łatusiu kochany trzymaj się !!!!! Jestem całym serduszkiem z tobą!!!! Quote
Lidan Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Lionees napisał(a):Z łatusiem jest bardzo źle,jutro operacja.Rokowania są bardzo,bardzo ostrożne.Wszystko potoczyło się migiem,łatuś ma guz w jamie brzusznej.Jutro w trakcie operacji dowiemy się co dalej.... Jutro też opiszę wszystko. Trzymajcie kciuki,bo bardzo potrzebne :( Trzymaj się Łatku :kciuki: Quote
Lidan Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Czy psiak jest już po operacji? Udało się? Coś więcej wiadomo o tym guzie? Quote
Lidan Posted March 26, 2012 Posted March 26, 2012 daga31081980 napisał(a):Łatuś za TM:( O matko... Strasznie mi przykro :( Można wiedzieć co się stało? Nie przeżył operacji czy też skrócono mu życie w bólu? Biduś, nie doczekał wprawdzie własnego domu ale on o tym nie wiedział. Na pewno czuł sie w dt jak u siebie i ostatnie dni spędził w komfortowych warunkach, otoczony dobrymi ludźmi. Dzięki dobremu sercu Liones Łatuś żył w dostatku choć nie miał już prawie deklaracji i za to serce bardzo dziekuje. Quote
Lionees Posted March 26, 2012 Posted March 26, 2012 Łatuś miał guza z naciekami na inne narządy,to był bardzo zjadliwy guz.Byliśmy bez szans,lekarz już Go nie wybudził:-( opiszę wszystko dokładniej później i powklejam skany wizyty,badań,usg i operacji,tylko się pozbieram.... Quote
Lidan Posted March 26, 2012 Posted March 26, 2012 Biedactwo... Zwierzęta cierpią w milczeniu tak długo, a gdy już widać, że coś jest nie tak to okazuje się, że już jest za późno na leczenie. Łatuś już nie cierpi i może biega z moją Psotką, Elzą i innymi cudnymi psiakami, które przeszły wcześniej za tęczowy most. Trzymaj się Reniu :glaszcze: Quote
fizia Posted March 26, 2012 Author Posted March 26, 2012 Oj Reniu, za dużo na Ciebie spada :( Tak mi żal Łatusia...:( Ale z drugiej strony tak się cieszę, że przez te ostatnie lata był w kochającym, ciepłym Domu - bo to był Jego Dom... Bardzo, bardzo Ci za to dziękuję!!! Quote
Lionees Posted March 28, 2012 Posted March 28, 2012 Kochane,jestem,przepraszam że dopiero teraz się odzywam,ale moja Niunia malutka 2 kilowa miała zapaść,leżała pod tlenem,stan był bardzo ciężki,ale na szczęście uratowaliśmy dziewczynkę.Teraz jest już dobrze,ale to wiekowa sunia,ma przeszło 15 latek...Gdyby jeszcze Ona mi umarła,to ja bym chyba zaraz też życie skończyła.Nie nadaję się już do przeżywania takich emocji.Nigdy więcej nie będę miała psa,ani żadnego zwierzątka.Nigdy. Za chwilkę powstawiam badania i opisy,skanują się właśnie. Quote
Lionees Posted March 28, 2012 Posted March 28, 2012 (edited) morfologia biochemia a to 2 ostatnie zdjęcia Łatusia z lecznicy jak byliśmy na pobraniu krwi w piątek 23 marca Obudziła się moja Niunia i muszę Ją wziąć na ręce,jak tylko przyśnie znowu,to się odezwę i uzupełnię resztę wiadomości koszt operacji-100zł morfologia-30zł biochemia-40zł usg-30zł Edited March 28, 2012 by Lionees Quote
Lidan Posted March 28, 2012 Posted March 28, 2012 Wiem, że Ci ciężko, smutno i źle... Wiem, że w takiej sytuacji większość ludzi podejmuje decyzję, że w przyszłości psów nie będzie w ich domu. Dwanaście lat temu, po uśpieniu mojej siedemnastoletniej Psotki też się zarzekałam, że nie będę miała więcej psa. Wytrzymałam 7 lat. Może i nie miałabym psów gdyby ktoś ich nie wywalił. Teraz kocham je najbardziej na świecie i nie żałuję, że trafiły pod nasz dach. Czas leczy rany i koi smutki, a chęć pomagania psom w beznadziejnej sytuacji jest często silniejsza od naszych żali i postanowień. Łatuś taki poważny na tych zdjęciach... Pamiętam jak robiłam mu pierwsze allegro, jak przerabiałam zdjęcia, żeby nadawały się do wklejenia...tak jakby to było miesiąc temu. Quote
Lionees Posted March 28, 2012 Posted March 28, 2012 Łatuś jakoś tak pod koniec lutego zakochał się.Sunia z cieczką musiałabyć gdzieś w pobliżu,bo obok nas wszystkie psy szalały.Łatuś ogólnie był żywiołowym psiaczkiem,ale przez ten czas to dosłownie ADHD.W domu był niespokojny i ciągle chciał wychodzić na dwór,na dworze szukał,wąchał,był taki podminowany,podniecony,nie chciał jeś,nic Go nie interesowało,tylko aby wyjść na dwór i szukać tej suni.To trwało jakiś tydzień,może 10 dni.Potem się wyciszył,emocje opadły,ale jeść nadal nie chciał.Był nadal wesoły,ale już taki jakiś inny.Nie podobał mi się.No i ten brak apetytu był bardzo niepokojący,bo Łatuś lubił sobie podjeść.Podtykałam Mu różne smakołyki,trochę dziubnął tego,owego,ale na takiego psa to było tyle co nic.Poszłam z Nim do weta na pobranie krwi i usg.Morfologia wyszła źle,ale biochemia dobra.W usg pokazał się guz.Lekarz zadecydował o operacji za 2 dni.Niestety guz był bardzo złośliwy,bo porobił przerzuty na węzły chłonne i wątrobę.Dodatkowo naciskał na żołądek i dlatego Łatuś niewiele jadł,bo żołądek był przyciśnięty i zrobił się malutki i Łatuś zjadł troszkę i już był najedzony.Pytałam się weta jak długo ten guz mógł się rozwijać i czy jakby go wykryć w zarodku,to czy łatuś by wyzdrowiał.Wet powiedział,że guz to świeża sprawa,bo mimo przerzutów na wątrobę wątroba była jeszcze zdrowa,wyniki wątrobowe w normie.Przypuszczamy,że to podniecenie i silne emocje związane z cieczką jakiejś suni przyspieszyły rozrost guza.Wszystko to trwało około 3 tygodni. Nawet nie wiecie jak mi źle,łatuś był u nas ponad 2,5 roku,to kawał czasu.I tak nagle Go zabrakło.Jak byłam z Nim w lecznicy w niedzielę czekając aż nas lekarz przyjmie na ten zabieg,to był taki fajniutki,taki wesoły,zwitał się z jednym psiakiem,na drugiego fuknął,buziak uśmiechnięty,ogon w ruchu a ja go jeszcze wycałowałam i powiedziałam,że przyjdę po Niego,że będzie dobrze...:-( Jakie to wszystko jest niesprawiedliwe.. Nie ma Łatusia,nie ma długu,jesteśmy rozliczone na zero. Quote
daga31081980 Posted March 28, 2012 Posted March 28, 2012 Lionees napisał(a):Łatuś jakoś tak pod koniec lutego zakochał się.Sunia z cieczką musiałabyć gdzieś w pobliżu,bo obok nas wszystkie psy szalały.Łatuś ogólnie był żywiołowym psiaczkiem,ale przez ten czas to dosłownie ADHD.W domu był niespokojny i ciągle chciał wychodzić na dwór,na dworze szukał,wąchał,był taki podminowany,podniecony,nie chciał jeś,nic Go nie interesowało,tylko aby wyjść na dwór i szukać tej suni.To trwało jakiś tydzień,może 10 dni.Potem się wyciszył,emocje opadły,ale jeść nadal nie chciał.Był nadal wesoły,ale już taki jakiś inny.Nie podobał mi się.No i ten brak apetytu był bardzo niepokojący,bo Łatuś lubił sobie podjeść.Podtykałam Mu różne smakołyki,trochę dziubnął tego,owego,ale na takiego psa to było tyle co nic.Poszłam z Nim do weta na pobranie krwi i usg.Morfologia wyszła źle,ale biochemia dobra.W usg pokazał się guz.Lekarz zadecydował o operacji za 2 dni.Niestety guz był bardzo złośliwy,bo porobił przerzuty na węzły chłonne i wątrobę.Dodatkowo naciskał na żołądek i dlatego Łatuś niewiele jadł,bo żołądek był przyciśnięty i zrobił się malutki i Łatuś zjadł troszkę i już był najedzony.Pytałam się weta jak długo ten guz mógł się rozwijać i czy jakby go wykryć w zarodku,to czy łatuś by wyzdrowiał.Wet powiedział,że guz to świeża sprawa,bo mimo przerzutów na wątrobę wątroba była jeszcze zdrowa,wyniki wątrobowe w normie.Przypuszczamy,że to podniecenie i silne emocje związane z cieczką jakiejś suni przyspieszyły rozrost guza.Wszystko to trwało około 3 tygodni. Nawet nie wiecie jak mi źle,łatuś był u nas ponad 2,5 roku,to kawał czasu.I tak nagle Go zabrakło.Jak byłam z Nim w lecznicy w niedzielę czekając aż nas lekarz przyjmie na ten zabieg,to był taki fajniutki,taki wesoły,zwitał się z jednym psiakiem,na drugiego fuknął,buziak uśmiechnięty,ogon w ruchu a ja go jeszcze wycałowałam i powiedziałam,że przyjdę po Niego,że będzie dobrze...:-( Jakie to wszystko jest niesprawiedliwe.. Nie ma Łatusia,nie ma długu,jesteśmy rozliczone na zero. Reniu tak mi przykro,ale pomyśl że dałaś mu z pewnością najpiękniejsze 2.5 roku jego życia.On nie wiedział że jest w DT ...on wiedział że Ty jesteś Jego a On Twój.Zrobiłaś wszystko co było w Twojej mocy.On o tym wie i pamiętaj spotkacie się za TM.Przywita Cię merdającym ogonkiem i da Ci całusa...tak jak zawsze.Nie rozpaczaj już,tak widocznie miało być.Pustka w domu zatrze się z czasem,zostaną zdjęcia i magiczne wspomnienia.Wszyscy tu będziemy go wspominać na zawsze.Trzymaj się ciepło.... Quote
wtatara Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 co Wy piszecie, nie mylę się. Łatuniu dobrze miałeś kto Cię kochał Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.