fizia Posted August 24, 2009 Author Posted August 24, 2009 Amarek podobno kochany i uwielbia mizianie. Za to jest problem z Aresem, bokserem.... Jest strasznie zazdrosny, nie dopuszcza do Astaroth innych psów, a bosk przeskakuje i rozgryza... Quote
Lionees Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Czy mi się wydaję,czy Amarek jest podobny do Piłkarzyka?:smile: Quote
ketunia Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Śliczny jest. Myślę, że szybko znajdzie domek. Pieniążki przelałam. Pozdrawiam Kasia Quote
clo Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 kasiu dziekujemy!!! reniu jak dla mnie amarek wyglada jak wiekszy piki;))))i tez byl taki zestrachany biedul jak przyjechal;) wciaz prosimy o wsparcie dla amarka!kazda deklaracja sie przyda bardzo! Quote
Jolanta08 Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Witaj Amarku,:painting: skacz na pierwszą i zbieraj pieniążki do skarbonki Quote
zuzia63 Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 Wystarczy kilka dni nie zaglądać i tyle zmian... Wysłałam 50zł dla Amara (na dawne konto DJa) Zróbcie w pierwszym poście zetawienie deklaracji... o ile jest co zapisywać:cool3: Quote
fizia Posted August 25, 2009 Author Posted August 25, 2009 Mamy niestety koszmarną wiadomośc...:-( Amarek nie żyje.... Nie wiemy, co się stało... Przypuszczamy, że wystąpiły jakies komplikacje po zabiegu kastracji, może miał bardzo słabe serduszko... Astaroth mówiła, że czuł się dobrze cały dzień, jadł, spacerował... Kiedy wieczorem przyszła do Niego leżał na boku...już nie żył...:-( Tak nam strasznie przykro. Nie tak miało być. Ten piękny, kochany psiak dopiero zaczął lepsze życie...:-( Dziękujemy Astaroth, że przy Niej miał szansę na te kilka dni miłości, głaskania i przytulania... Dla Ciebie Amarku Aniołeczku Quote
zuzia63 Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 Nie wiem co napisać... :-( Jest mi tak źle... Quote
fizia Posted August 25, 2009 Author Posted August 25, 2009 Astaroth próbowała Go reanimować, patrzyła do pyszczka czy niczym się nie zadławił - ale nic na to nie wskazuje. Mówiła, że była taki cudowny. Również Nikus, który wiózł psiaki był zachwycony Amarem Strasznie to niesprawiedliwe... Quote
zuzia63 Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 :-( a przed chwilką tak się cieszyłam, że wysłałam mu pieniążki...:-( Śpij śliczny psiaku [*] Quote
fizia Posted August 25, 2009 Author Posted August 25, 2009 Zuziu - wielkie dzięki Oczywiście mogę odesłać pieniążki, jakbyś chciała przeznaczyć je na inną bidę, która wybierzesz Ewentualnie może miałabyś ochotę wesprzeć Aresa - boksera, który pojechał do hoteiku razem z Amarkiem?:oops: Quote
Energy Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 :-(:-(:-( Biegaj Amarku(*) po tęczowych łąkach... Quote
ketunia Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 Tak mi przykro:-( Biegaj szczęśliwie Amarku za TM. Quote
Jolanta08 Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 Jestem w szoku,nasz Amarek nie żyje??? Kurcze,co się stalo??? Śpij spokojnie piesku...moja Funia Cię przywita za Tęczowym Mostem. Biegajcie szczęśliwi...,nie wiem co powiedzieć tak mi przykro i tak strasznie smutno... Quote
ihabe Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 Proza życia :-(:-(:-( Psiak był juz tak blisko prawdziwego nowego życia u boku ludzi, którzy daliby mu miłość i poczucie bezpieczeństwa. Ale tak się nie stało :-(:-( Marysia55 na innym dzis wątku napisała i cytuję: Zapłacz, kiedy odejdzie, jeśli Cię serce zaboli, że to o wiele za wcześnie, choć może i z Bożej woli. Zapłacz, bo dla płaczących Niebo bywa łaskawsze, lecz niech uwierzą wierzący, że on nie odszedł na zawsze . Zapłacz, kiedy odejdzie, uroń łzę jedną i drugą, i – przestań nim słońce wzejdzie, bo on nie odszedł na długo. Potem rozglądnij się wkoło, ale nie w górę; patrz nisko i - może wystarczy zawołać, on może być już tu blisko . . . A jeśli ktoś mi zarzuci, że świat widzę w krzywym lusterku, to ja powtórzę : on w r ó c i . Choć może w innym futerku . [Franciszek Klimek] [SIZE=4] Amarek wróci zobaczycie Quote
zuzlikowa Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 [quote name='fizia'] Nieeeeee...on miał być przyjacielem Stivika...nie:shake::shake::shake:... co się stało?...to takie niesprawiedliwe i nieuczciwe...psiaczku,to takie niesprawiedliwe!!!:-(:-(:-( Cudny...uśmiechasz się z obłoków...to nie tak...nie tak...:-((*)(*)(*) Quote
fizia Posted August 25, 2009 Author Posted August 25, 2009 Piękny ten wiersz... Nie wiemy co się stało... Najprawdopodobniej organizm nie wytrzymał narkozy, moze stresu.. Nie wiem Gdybyśmy wiedziały...może trzeba było nie robić tej kastracji...ale chciałyśmy tym sposobem ułatwić Mu znalezienie Domu... Okropne to wszystko...:-( Quote
Lionees Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 Nie mogę uwierzyć!!!:-( ................................... .................................. Quote
monika083 Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 Boze ..przez glupia kastracje????? Biedny Amarek:-( Quote
fizia Posted August 25, 2009 Author Posted August 25, 2009 Jest jeszcze podejrzenie, że mógł być uczulony na jakiś składnik narkozy... Quote
Energy Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 No to i tak przez kastrację, jakby nie patrzeć:shake: Quote
fizia Posted August 25, 2009 Author Posted August 25, 2009 Energy napisał(a):No to i tak przez kastrację, jakby nie patrzeć:shake: To sa takie tylko nasze podejrzenia... W zasadzie nie jest wykluczone to, że był chory, tylko nie zdiagnozowany i może miał własnie przed sobą tylko chwilkę życia- przynajmniej przeżył te ostatnie chwile przytulany i głaskany Nigdy nic takiego się nie wydarzło... Ares, który z Amarkiem pojechał, był kastrowany w ten sam dzień i czuje się świetnie.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.