Jump to content
Dogomania

Socjalizacja i wychowanie yorka


bascha.p
 Share

Recommended Posts

  • Replies 101
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

JULITKO mozliwe ze takie zachowanie jest związane z "robieniem na złość" ale wydaje mi sie ze nie w przypadku Feniksa.U nas wygladało to tak: codziennie wieczorem pies wychodzi załatwic swoje potrzeby i wytzymuje do rana.Rano wstaję i najpierw ide do ubikacji(tak jest codziennie) a dopiero po wyjściu z wc wychodze z psem.On wie ze taka jest kolejnosc. Pomimo tego 3 razy zdarzyło mu sie nasiusiac na łózko.Nie było sytuacji,która mogłaby psa zezłoscic poniewaz tak jak napisałam wszystko odbywało sie w/g codziennego planu dnia :roll: Więc nie mam pojecia dlaczego tak zrobił :roll: I obawiam sie czy np.za 2 miesiace znowu tak nie postąpi.Dodam jeszcze,ze za kazdym razem spryskałam miejsce ,na ktore nasikał srodkiem odstraszajacym a mimo to za jakis czas znów to zrobił :roll:

Link to comment
Share on other sites

:smilecol: Tak. tak yoreczki potrafią być złośliwe, jak im się coś
nie spodoba to nasiusiają :niewiem: a potem z niewinną minką udają
ze nie wiedzą o co chodzi. :iloveyou:
I jak ich nie kochać ? łobuziaki :rocol:




:D dobrego nigdy za wiele

Link to comment
Share on other sites

ALUTKA pewnie ze to sa kochane łobuziaki ale dlaczego nie zrobi siusiu na podłogę tylko akurat na łózko :evil: Po jego 3-krotnym podlaniu praktycznie nowa rogówka nadaje sie do wyrzucenia :evil: Muszę kupic nowe łózko bo nie usunę juz tego przykrego zapachu po jego "obrażaniu się" :roll: A co jak znowu nasika na nowe łózeczko :o :evil:

Link to comment
Share on other sites

:hmmmm: Sory ! nigdy mi się nie zdarzyło. żeby pies nasikał mi do
łóżka. Psy do sypialni i do salonu nie mają po prostu wstępu. Jest ich
więcej, ale nawet jak miałam jednego. a póżniej dwa to też spały z nami
i na szczęście nigdy do łóżka się nie załatwiły. :onfire: :Rose:
Moim skromnym zdaniem to trzeba mu zrobić spanko tam gdzie
nie będzie tapczaniku czy nawet foteli. Trochę będzie " bolało ".
No cóż sam sobie na to zapracował. :(



:D dobrego nigdy za wiele :cry:

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Alutka']:smilecol: Tak. tak yoreczki potrafią być złośliwe, jak im się coś
nie spodoba to nasiusiają :niewiem: a potem z niewinną minką udają
ze nie wiedzą o co chodzi. :iloveyou:
I jak ich nie kochać ? łobuziaki :rocol:
[/quote]

jak sie człowiek decydował na terierka to wiedział co robi więc teraz ma :-)
u nas na szczescie taki wybryk nie powtórzył sie od kilku miesięcy. Teraz jak sie zezłosci to poszczekuje.
my nie mamy sypialni wiec zamknąc jej nie mozemy. Tak gdzie chcielismy ja zrobic zamieszka docelowo bobasek. :roll:

Link to comment
Share on other sites

[b]Berek!!![/b]

Berek gdzie jestes? Koniecznie tu wpadnij i skrobnij, ze ani york ani zaden inny pies nie ma w naturze bycia "zlosliwym", lub "robienia na zlosc". Zupelnie nie wiem skad bierze sie to przypisywanie ludzkich przywar psiakom :-? :-? :-?

Berek, dziekuje za dzisiejsze nakrzyczenie na mnie i wladowanie mi kolejnej dawki dobrych uwag. Obiecuje w sposob umiarkowany wspierac Majke :-)

A to specjalnie dla Ciebie :-)


Na pelnej koncentracji przechodzimy porzadny kawal terenu i nawet bliska obecnosc sciany nie jest potrzebna :-)

[img]http://img64.echo.cx/img64/2954/15hf.jpg[/img]

Uwielbiamy aportowac

[img]http://img64.echo.cx/img64/6704/25mj.jpg[/img]

i przeciagac sie pileczka :-)

[img]http://img64.echo.cx/img64/3102/33hb.jpg[/img]

Link to comment
Share on other sites

[b]Marcelko,[/b]

Dzieki, ale sa to raczej fotki pogladowe ;) Berek dzisiaj strasznie na mnie nakrzyczala ;), wiec chcialam Jej pokazac, ze moze sa jakies elementy ktore robie dobrze ... bo to ze Majka robi je ok, to oczywiste, tylko przewodnik jest kiepski :(
Pierwsze zdjecie o tyle jest dla mnie wazne, ze na "rownaj" pies szedl z wlepionymi we mnie oczkami, oraz z wysoko uniesionym i rozmerdanym ogonem :-) Niby nudne komendy posluszenstwa, zaczely bardzo moja Majke "krecic" :-)

Link to comment
Share on other sites

:D :D Wreszcie zdjęcia Majeczki i to jakie piękne! :D :D
My też uwielbiamy aportować. Piłeczka na sznurku? Pomysłowe. My nie mamy takiej :-?
Hmm, gdyby moje zuchy były choć w 1/4 takie wykształcone jak Majka, to byłabym z nich baaardzo dumna. :D

Link to comment
Share on other sites

wercioch jest jeszcze gluptasek straszny. na razie umie prosic skakać na hop i siadac i przyniesc i przyjsc. ale nie potrafie nauczyc go lezec, albo waruj. zostac tez nie umie. moze macie jakies dobre rady? mam z nim czasami problem jak chce przejsc przez ulice. mowie mu siad- siada zostań, niestety. raz zostanie a raz zacznie siagnac na druga strone i msze go usadzać. prosze doradzcie jak uczyliscie swoje psiaki zostawać.

pozdrawiam serdecznie
rzabka :multi:

Link to comment
Share on other sites

Miki odkąd pamietam zawsze przynosił misia lub inna zabawkę kiedy zobaczył, że ide się położyć. Nie mogłam mu odmówić zabawy :P Rzucałam mu misia i kazałam zostać na miejscu w pozycji siedzącej ( na początku trzymałamgo za kudełki na dupce). Po jakimś czasie kiedy słyszał komendę "zostań" to zostawał, a potem na sygnał "bierz" leciał po zdobycz:) Kiedy wpoił sobie komendę "zostań" to rozpoczełam kolejny etap nauki.
Na dworze lub na działce kazałam mu usiąść i zostać. Po chwili powoli oddalałam sie od niego i cały czas kazałam zostać. Kiedy odeszłam dosyc daleko to mówiłam "chodź" i wtedy pies do mnie podchodził, w nagrodę dostał smakołyk (udało mu się wykonać to ćwiczenie poprawnie za 3 razem:D ). Teraz na komendę "zostań" posłusznie zostaje w miejscu i już nie ma problemu np. na przejściu.
Tak ja nauczyłam Mikiego zostać, ale każdy ma inne metody. Werterek szybo sie nauczy bo jak już napisałaś to umie już wiele komend.
Życzę sukcesów!!

Link to comment
Share on other sites

[quote name='"Wind"'][b]Berek!!![/b]

Berek gdzie jestes? Koniecznie tu wpadnij i skrobnij, ze ani york ani zaden inny pies nie ma w naturze bycia "zlosliwym", lub "robienia na zlosc". Zupelnie nie wiem skad bierze sie to przypisywanie ludzkich przywar psiakom :-? :-? :-?
:shake: Przepraszam Cie "Wind " ja też nie lubię słowa złośliwy. ale
jak nazwać fakt. Musisz zostowić pieska samego w domu na np. 3 godz,
Wychodzisz z nim w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych. Zrobił OK :evil_lol: I zanim się u bierzesz to znowy kałuża a nawet "mina "?


:D dobrego nigdy za wiele

Link to comment
Share on other sites

[b]Alutka,[/b]

Wierz mi, to na pewno nie jest zlosliwosc ...
Twoj pies najprawdopodobniej nie jest nauczony bezstresowego pozostawania w domu. Do tego naklada sie jeszcze to, ze pewnie nie do konca rozroznia, ze potrzeby fizjologiczne zalatwia sie na dworze, a w domu robic tego nie wolno.
Ot i przyczyna ... :-)

Link to comment
Share on other sites

"jak nazwać fakt. Musisz zostowić pieska samego w domu na np. 3 godz,
Wychodzisz z nim w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych. Zrobił OK I zanim się u bierzesz to znowy kałuża a nawet "mina "? "

Z całym szacunkiem - żaden pies nie umie być "złośliwy", naprawde, to nie te niuanse u takiego gatunku.
:(

Jak nazwać taki fakt?
No bardzo prosto - rozładowaniem stresu. Ewentualnie nienauczeniem czystości...

Jak dotąd żadna z opisanych historii nie była potwierdzeniem tezy o "złośliwości" czy "uparciuchostwie" tych małych potworasów.

Cały problem w tym, że dla nas działanie p.t. oddanie moczu /kału jest czynnością dość obrzydliwą - i wobec tego jako wyjątkowo nieprzyjemne zachowania klasyfikujemy takie właśnie działanie psa - a już jeśli się zdarzy w mieszkaniu, fuuuu...
:)

Jeden z przykładów - piesek narobił na łóżko bo pan nie poświęcił uwagi.... itd - wygląda raczej na typowe rozładowanie kipiacych emocji.
Raczej duży posiom stresu zwiazany z pojawieniem się pańcia (ja NIE wartościuję.... stres może być u psów negatywem, może być też pozytywem) - w każdym razie, naruszenie status quo do ktorego pies się przyzwyczaił i.... zwierzątko musiało uczynić coś co pozwoli mu się trochę rozładować.

MY: kręcimy młynka palcami. Obgryzamy paznokcie. Uruchamiamy komputer i włazimy do netu. Chodzimy wokół pomieszczenia lub kołyszemy nogą założoną na nogę (to widoczne np. w poczekalni u dentysty....).

ONE: szczekają. Wyją. Wygryzają się do krwi. Drapią się jak oszalałe.
Sikają. Sr...*. Demolują pomieszczenia. Niszczą przedmioty.

Często takie zachowanie ma też podłoże pierwotne w niewłaściwym nauczeniu zachowywania czystości (nieświadomie przekazaliśmy psu zupełnie coś innego, niż chcieliśmy - i niż to, o czym sądzimy, że on wie :) ).

Co do sikania na łóżka, tapczany itd:

Każdy pies woli sikać w miękkie, wsiąkliwe podłoże.

Samce bardzo lubią sofy, fotele i kanapy z prostych przyczyn fizjologicznych (fajnie zadrzeć nogę i gdzie nie poleci strumień, to i tak natychmiast wsiąknie, czy to na oparciu, czy na siedzeniu....).

Suczki kochajądywany i chodniczki, ale tez, jak już trafią na tapczanik, to tam fajnie wsiąka. Stojaca kałuża moczu nie jest miła rzeczą, chodzi o to, żeby szybko sobie zniknęła w podłożu.

Także w wyborze przedmiotów (miejsc) do obsikiwania nie widzę kompletnie żadnej "złośliwości".
:evil:

Link to comment
Share on other sites

P.S.

Co do Majki, to Wind oczywiście wszystkich oszukała.
Posiada mianowicie miniaturowego pitbullka z długim włosem, ktory w typowy dla rasy sposób uwiesza się na sznurze i "poprawia" chwyt, usiłując złamać wreszcie zdobyczy kark - czyli wyginając raptownie ciało na boki.

Takie coś to pierwszy etap szkolenia do walk :D

Wind, no wiesz... !
8)

P.S.2
Aż tak strasznie krzyczałam...???
Łomatko, samo wyszło...
:( Sorki.

Link to comment
Share on other sites

[b]Berek,
[/b]
Az tak strasznie nie ... ale do analizy wystarczylo. Tak jak radzilas zapytalam dzisiaj ... i wyszlo, ze mialas absolutna racje! W to oczywiscie nie watpilam ... tylko opowiedzialam cale zdarzenie ...
No i tak ... pies ma miec wsparcie ... nawet poprzez zwykle odejscie od "zlego obiektu" :-)

Link to comment
Share on other sites

Tak sobie pomyslalam, ze w tym topiku powinna sie znalezc wypowiedz [b]Berek[/b] dotyczaca nauki komendy przywolujacej.
Przywolanie psa stanowi dla bardzo wielu osob duzy problem, tym bardziej wiekszy gdy na horyzoncie pojawiaja sie rozpraszacze: inni ludzie, inne psy, inne zachety ;)
Dlatego wklejam ta super porade :-)

[quote name='Berek w przyplywie czasu i checi']Magda, musisz nauczyć potwora bezwzględnego przychodzenia na wołanie.
W tym celu pracujesz dwutorowo - po pierwsze, należy psu pokazać że jeteś najatrakcyjniejsza, dużo ciekawsza, niż jakieś tam psy biegające wokół.

Naucz się dużo bawić z Twoim yorkiem w takie gry, ktore on naprawdę lubi. Spróbuj pocwiczyć z nim przeciąganie sie, szarpanie czymś miękkim (ja używam.... skarpetki z zawiązanym na końcu węzełkiem). Jeśli piesek jest trochę nieśmiały i ma opory przed przeciąganiem się tą zabawką, do dowiąż do skarpetki linkę - Twoje ręce będą wtedy dalej od psa, nie bedziesz się nad nim pochylać, a to często jest problemem malych ras.

Bawisz się z psem tak, jak z kotkiem - szmatka sunie po ziemi, piesek ją goni, czasem dajesz mu ją złapać i się nią przeciągacie....
Na początek nie wprowadzasz żadnego nacisku w tę zabawę, toteż jeśli chcesz szmatkę odzyskać, a terierk nie ma zamiaru Ci jej oddać - nieruchomiejesz (broń Boże nie wyszarpujesz mu zdobyczy - to tylko psa pobudza do mocniejszego zaciskania szczęk) ewentualnie wymieniasz się za coś super-pysznego, na przyklad kawałeczek kielbasy czy sera żółtego.

Zabawka jest Twoja. To znaczy, wyjmujesz ją z kieszeni i chowasz - masz nad nią władzę absolutną - piesek nie ma do niej dostępu poza chwilami Waszej zabawy.
Dobrze też chować zabawkę w chwili gdy się pies nią nie znudził, w trakcie największego szaleństwa.
Niech nie slabnie jego zainteresowanie, niech się nauczy że jest to świetna rzecz, po prostu super-nagroda ktorą wcale nie tak łatwo zdobyć.

Bawcie się parę razy w ciągu spaceru - na początku w chwilach gdy pieska nic nie rozprasza, dopiero stopniowo możesz wyprobowywać czy magia tajemniczej szmatki staje się silniejsza od widoku psow na horyzoncie.


Zawsze noś też smakołyki w kieszeni.
Pies powinien wiedzieć że mu się naprawdę opłaca przyjście do Ciebie.

Druga sprawa to pokazanie psu, że NAWET jeśli wydaje mu się że coś jest bardzo ciekawe, to jeśli pani go wzywa - jej wola jest ważniejsza w tym momencie.
Na początku poćwicz przywołanie na ... smyczy.
Chodzi bardziej o wdrukowanie komendy, wytłumaczenie psu do końca, o co w niej chodzi.

Podstawowym błędem właścicieli w tym ćwiczeniu jest złe użycie glosu - albo wołają słabo, mało energicznie, albo - grożąco, surowo.
Nie, masz wolać energicznie, radośnie, zachęcająco "MIKI! Do mnie!" i natychmiast odbiegać.
Odbiegać, tak - bo drugi bład z gatunku podstwowych to statyka. Stoi wlasciciel jak słup i nawołuje.
Tymczasem masz zrobić wszystko żeby piesek podbiegł - kiedy tylko zdradzi choć słabą chęć ruchu w Twoją stronę, zacznij go chwalić - taaak, dobry pies, doskonale kombinujesz, suuuuper! - i cały czas cofasz się (nie napinając smyczy - nie wolno psa do siebie przyciągać, to musi być jego niewymuszony ruch w Twoją stronę).

Małe psy maja problem ze zbliżeniem się - takim bardzo bliskim, ścislym - do czlowieka, warto więc kucać, ustawiając się bokiem, tak, żeby nie piętrzyć się nad maleńtasem jak .... jak... góra.


Ważne że pies uczy się wykonania komendy a jeśli stawia totalny opór - masz możliwość leciutkim szarpnięciem przypomnieć mu - halo, halo, kochany, a jednak ja tu jestem i cię wołam, zrobisz to, czy chcesz, czy nie...

Ważne żeby smycz nie była napięta caly czas, nawet szarpnięcie (krótkie pociągnięcie) zaczyna się z luźnej smyczy i na luźnej smyczy kończy.

Kiedy do perfekcji opanujecie samą komendę ćwiczoną na smyczce, spróbuj się "przesiąść" na długą (10 m) linkę - pies wtedy uczy się przywołania gdy jest w wiekszej odleglości od Ciebie.
Polecam linki z kevlaru - dośc drogi materiał, ale się nie plącze, nie zamotuje, nie supła.
Problem z linką jest taki, ze należy ją dopiąć do psa i nie odpinać przez okres kilku tygodni nawet.
Najgorszą rzeczą jaką mozna zrobić jest wybiórcze przypinanie liny - czasem tak, a czasem - nie - bo wtedy psiak uczy się "jestem na lince, slucham - jestem bez linki, mogę sobie olać".

Co by się nie działo, pies powinien być nagradzany (choćby wybuchem Twojego entuzjazmu) za przyjście.
Nagrody w postaci smakołyków są z początku zawsze, potem, stopniowo, wydajesz je losowo (pies zawsze ma elemencik hazardu - może dostanę serek???).
Bardzo często nagrodą za przyjście może być zabawa szmatką - o ile psiak ją polubi, ma się rozumieć.[/quote]

Link to comment
Share on other sites

A może i nam tzn lordowi i mnie Paulina poradizła by coś na jego pobudzone zachowanie na wystawach + banie się "obmacania sędzi na stoliku.... :roll:

byłabym wdzięczna bo wiem że sama tresura to nic bo ćwiczyć muszę z nim też w domu tylko sama nie wiem co robić... :roll:

pozdrawiam :angel:

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Daga&Oskar'][b]Beatko[/b], Twoja Majka jest tak wyszkolona, że pewnie niejedna osoba tu na forum tego Wam pozazxrości. Gartulacje należa się zarówno dla Ciebie, majki jak i dla tych którzy włożyli w to choć trochę pracy. Brawo![/quote]

[b]Daga,[/b]

Doprawdy Twoje stwierdzenia sa tak na wyrost, ze az mi wstyd :oops: Siersciuch poki co sie uczy ... hmmm ... niemal od poczatku ;) I ja tez! A moze ja przede wszystkim!
Przed nami mnostwo pracy, ale ze obie to lubimy i mamy bardzo mocne poparcie mojego TZ-ta to i z checia i z wielkim przekonaniem bedziemy sie uczyc nadal! :-)
Za rok - dwa zobaczymy co nam z tego wyjedzie ;)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...