Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moja suczka odeszła a ja nie wiem co mam z sobą zrobić. Ciągle czuję jej obecność, chciałabym by do mnie wróciła. Mąż płacze codziennie gdy tylko pomyśli o naszej kochanej suni.
Proszę napiszczie jak sobie poradziliście z utratą przyjaciela?

Posted

anpola napisał(a):
Moja suczka odeszła a ja nie wiem co mam z sobą zrobić. Ciągle czuję jej obecność, chciałabym by do mnie wróciła. Mąż płacze codziennie gdy tylko pomyśli o naszej kochanej suni.
Proszę napiszczie jak sobie poradziliście z utratą przyjaciela?


Chyba każdy radzi sobie na swój sposób.
30 lipca miną 3 miesiące odkąd moje ukochane słoneczko odeszło. Czy sobie radzę? Nie. Kompletnie, w ogóle. Bywają chwile, że próbuję zapomnieć, ale po prostu nie umiem. I chyba nie chcę.

Posted

najlepszym lekarstwem jest inny czworonóg, przynajmniej mi to choć trochę pomogło... Łagodzi blizny na twoim sercu, choć nie pozbędzie się ich na zawsze. I największą miłość ofiarują psy ze schronisk, z ulicy... Ty dajesz im dom, one pomagają złagodzić Twoje cierpienie.
Śmierć zjawia się niespodziewanie, tak samo jak nowe życie...

Posted

Mi pomaga, że uparcie palę czarkowi znicz, tam gdzie teraz sobie leży, że mam jego zdjęcie zawsze gdzieś blisko siebie, że mówię o tym że mi go cholernie brak (a niech mnie nazywają histeryczką (bo to rzekomo jednak "tylko pies") - mam to w nosie)
A kolejny psiak - tak będzie. Tylko cały czas mam w sobie myśl "czy to będzie fair wobec czarka?" (jak umrze ci brat, nie bierzesz nowego...), tym bardziej że on traktował wszystkie inne czworonogii z góry jako wrogów:cool3:

Jutro mam jechać spotkać się z azą (psiną porzuconą - i może dobrze - przez właścicielkę z zaawansowanym problemem alkoholowym), która znajduje się teraz w DT u pani, która sama ma już psa, dwa koty i jeża i nie czuje się na siłach by mieć i azę (która za kotami - z wzajemnością - nie przepada:shake:)
Z jednej strony jestem bardzo podekscytowana - chciałabym już mieć ją u siebie (choć jej nawet nie widziałam), z drugiej czuję się tak jakbym zdradzała czarka ("to tak mnie kochałaś? ledwie odszedłem, a już sobie mnie zastąpiłaś innym? ......"). RADOŚĆ I BÓL W JEDNYM

Posted

też czułam tak, że to zdrada, że Ups zginął tragicznie, a ja rozpieszczam innego czworonoga, a Ups jeszcze był cholernie zazdrosny o inne psy i nawet nie pozwalał pogłaskać.
Ale sądzę, że on, kiedy już przestał cierpieć, teraz już jest wolny od trosk i jest mu tam dobrze, zrobił miejsce dla innej istoty, która potrzebuje domu... Sam był mi wdzięczny, że przygarnęłam go i pokochałam, a teraz może chce, żeby Drops także zaznał miłości? :-(
cóż, nie mogłam być egoistką patrząc na istoty, które potrzebują domów, a kiedyś kiedy spotkam się z Upsem wyściskam go, wycałuję i pójdziemy na długi spacer... I tak będziemy spacerować przez wieczność...

Posted

żadne takie, zadna zdrada. bo niby - zdrada czego?
czworonóg - jedyne lekarstwo. i nie zdradzające. zośkę wzięłam 2 tygodnie po śmierci poppy. emocjonalne zajęcie się nowym psem uratowało mi zdrowie psychiczne, ale nie znaczy, ze przestałam mysleć o poppy, o nie!! no bo jak to sobie wyobrażacie? ze nowy pies automatycznie usuwa z pamięci poprzedniego?? oczywiście, ze nie!! nie ma się co bać, nie ma co kombinować, tzreba dac dom nowemu psu. jest to wręcz "spełnienie woli" poprzedniego siersciucha.

Posted

Tez uwazam,ze nowy czworonozny przyjaciel Ci pomoze i z wzajemnoscia,bo jak to mowia- klin klinem sie zatyka (czy jakos tak). Ja po smierci mojego 6-letniego Oskara ( zostal potracony przez samochod na spacerze z dziadkiem doslownie kilka godzin po moim wyjezdzie z domu ) bardzo zle sie czulam psychicznie i myslalam,ze juz nigdy wiecej psiaka nie chce miec,bo zawsze rozstania z nimi przezywalam bardzo a z Oskarem to juz w ogole z racji chocby jego niespodziewanego odejscia. Tak sobie mijal czas,ulozylam sobie wszystko w glowie,ze biega gdzies sobie w oblokach,ze to mi jest zle a jemu niekoniecznie i .. mam nowego psiaka ze schroniska. Oczywiscie na to potrzebowalam czasu. Mysle sobie,ze jest tyle psich serduszek potrzebujacych i bijacych miloscia,ze wypelnia Ci pustke po zmarlym piesku a on sam hasajac gdzies za TM z innymi pieskami, nie chce zeby panciostwo wylewalo lzy.

Posted

Jak sobie poradzić z odejściem ukochanego przyjaciela?

Następny ukochany przyjaciel :razz:*:loveu: A między czasie umiejscowienie zdjęcia w najbardziej widocznym punkcie domu bądz to pokoju i uporczywe wpatrywanie się w nie*:p niczym w "święty obrazek" ojca pio czy tam innego bożyszcza tłumów . I oglądanie masowo obrazków przeeeróżnych psiaków na Googlu a uzależnienie od głaskania można przerzucić na głaskanie jakiegoś swojego najukochańszego misia pluszaka :roll:*:cool3:
Wstyd się przyznać, ale ja tak miałam ... po stracie Nali*:-( .*

Posted

Dariette. napisał(a):
i jest jeszcze jedno lekarstwo... Dogomania. Po śmierci Upsa utrzymywała mnie przy życiu, naprawdę. :cool3:

Chyba masz rację. Nigdy wcześniej nie wchodziłam na dogomanię...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...