kari Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 pomimo, że jest jak narazie bardzo ciężko i nie wiem, czy nam się uda go zatrzymać na DT, to jednak mimo wszystko jeszcze się nie poddajemy. krople Kalm-Aid w drodze, możemy zwiększyć jeszcze tabletkę antydepresyjną (sugestie wetki oczywiście, nie moje własne zdanie), więc mamy jeszcze troszkę możliwości. Poza tym, tak jak mówiłam wcześniej - cały czas jednak się staramy, aby mu pomóc. I tak dziś na przykład zostawiliśmy auto i do parku poszliśmy pieszo w ramach nauki chodzenia na smyczy. Więcej szłam do tyłu, niż w kierunku parku, ale po długim czasie jednak tam doszliśmy. W parku ćwiczyliśmy wyczekiwanie w "siad" na piłeczkę, a także czekałam, żeby zobaczył w końc mnie, a nie tylko piłeczkę. Troszkę się to udało. Czas spędzony dziś w domu w czasie, gdy my byliśmy wszysc w pracy Bos spędził grzecznie. Ogonek nie rozwalony, nie krwawił, a i sam Bos nie szczekał. Quote
kari Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 zależy kiedy - najczęściej kręci się w kółko i na tym kończy, zdarza się też, że kłapie w tym kręceniu się zębami (chyba żeby złapać), ale np. klaśnięciem rękoma raczej da się to przerwać. A ogon jest do tej pory codziennie rozwalany, przez to, że on się non stop rusza, kręci tą d...ą gdzie się da i zahacza po prostu o różne rzeczy. A od jakiejś godziny doprowadza mnie do kur..icy, bo kręci się i szczeka i zieje i dyszy... :angryy: On nie potrafi się sam wyciszyć. Wiecznie na obrotach, a za piłeczką to do us...nej śmierci chyba by ganiał :-o Naprawdę trzeba będzie kiedyś zająć się jego serduchem, bo ono nie może cały czas na takich obrotach... :lookarou: Quote
Zbójini Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 prawdopodobnie stres powoduje to dyszenie. Bardzo dobrze że odwracasz jego uwagę w momencie "ataku". Bawi się z sukami? Quote
kari Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 niestety nie, od początku gonił Yarisę i gryzł ją w tyłek. I do lekkiego podgryzania to się nie zalicza. Ona go usilnie zachęcała jeszcze potem do zabawy, a on ją przeganiał. Spięli sie dwa razy. W tym raz lekko, drugi raz dużo poważniej. Nie liczę też "przypadków" uspokajania go przez nasze psy. To nie z ganianiem tyłka jest problem, tylko z całą resztą. Z tym, że jest nadpobudliwy, że nie umie się wyciszyć, że nie umie się w związku z tym położyć spokojnie, że nie potrafi przebywać w domu - skacze po wszystkim i biega z kąta w kąt, że jak pije z miski to chlapie dużo wyżej niż on sam sięga, że nie umie chodzić na smyczy ani skupić się na chwilkę i co chyba najgorsze - potrafi szczekać przez 3-4 godziny właściwie bez przerwy... Quote
kari Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 dopiszę jeszcze parę rzeczy, bo nie bardzo wiemy co mamy robić - wszelkie porady byłyby mile widziane :razz: Mirabelka się nie odzywa... Wysłałam jej pw i nie wiem czy przeczytała... :-( On totalnie nie umie zachować się w domu, to oczywiście mogło być do przewidzenia, tylko jak sobie z tym poradzić? Dino też był wzięty z podwórka, a spokojnie leżał, a on nie potrafi... :shake: i przez to może sobie zrobić krzywdę, bo rozbija się glową i doopą o wszystko... Żeby go czegokolwiek nauczyć, najpierw musiałby się uspokoić. Dyszenie jest oznaką stresu i ja teraz jestem w pracy, a za plecami cały czas słyszę to jego super szybkie dyszenie... O ile na spacerze jeszcze coś wiemy - jak go uczyć, to w domu nie mamy pojęcia.. uczyc spokojnego siedzenia, lezenia, ale jak??? przecież nie przytrzymamy go siłą. Można nagradzać prawidłowe zachowanie, ale jeśli ono w ogóle występuje.. Poza tym pochwała nawet spokojnym głosem z powrotem go nakręca.. Właśnie odebrałam Kalm-Aid. Jak szybko działają te krople? Czy już po jednej dawce czy dopiero po jakimś czasie? Quote
mirabelka Posted June 2, 2009 Author Posted June 2, 2009 Nie odzywałam sie ponieważ nie moglam co do Bosa roozumiem że nie dajecie rady jest mi strasznie przykro bo tyle zapału i pracy na nic ,myślałam że sie uda no ale niestety widze że chyba nie.Nie wiem co bedzie gdy do nas wróci pewnie dojdzie kolejny stres itp ,pozatym jak wspominałam wcześniej nie będe mogła nic dla niego zrobić ............:-( ale wiem ze próbowałyśmy ze zrobiłyśmy co w naszej mocy. Quote
Zbójini Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 Mam kilka pytań. Czy macie klatkę? Jakie są warunki mieszkaniowe? Czy mozecie go przegonić za rowerem? Kalm Aid działa od razu. Najdalej drugiego dnia systematycznego dawkowania. Jego nadpobudliwośc jest powodem samookaleczenia. Samookaleczenie powodem bólu. Ból powodem nadpobudliwości. I tak w kółko. Jak mu sie wszystko pogoi i bedzie miał własciwą opiekę to powinno sie to wszystko unormować. Quote
kari Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 jego udaje sie zmęczyć, ale mam wrażenie, że im bardziej zmęczony tym bardziej podudzony :evil_lol: jest w klatce i póki co, poza spacerami i czasem kiedy możemy mieć nad nim pełną kontrolę, jest w tej klatce sama doopka tak naprawdę mało go interesuje albo interesuje przez krótką chwilkę :razz: malutki sukces wczorajszy - udało mu się tej rany nie zawadzić nigdzie i nie leciała krew. W efekcie dzisiaj rana już wygląda trochę lepiej. Wlaściwie wet też mówił, że najlepsza klatka i że chyba najważniejsze teraz to żeby rana się zagoiła. Rana się nie paprze, ale jest na tyle delikatna, że czasem wystarczy, że lekko puknie gdzieś doopką i krew leci, ale nie ma jak już tego zaszyć, żeby było lepiej. Co ciekawe - jak zostaje sam, siedzi w klatce i jest cicho, albo tylko przez chwilke popiszczy, ale jak jesteśmy w domu, to każdy nasz głos, ruch, itp. prowokuje go do piszczenia lub szczekania. I to też nie znaczy, że skupia się na doopce - leży, patrzy na nas i hałasuje. Przy tam tak szybko dyszy, że aż nam go szkoda, bo na pewno nie jest to dla niego dobre. To jest taki hałas, że nie można się porozumieć ani zebrać myśli i w takiej sytuacji najbardziej nie wiemy co robić. Nie działa nic - głaskanie, głośne "nie", nic.. W domu w tej chwili w ogóle nie puszczamy go luzem z obawy, że zrobi sobie krzywdę i dlatego, że denerwuje tym bieganiem swoim psy. Ale nawet bez psów to strach żeby się chłopak nie rozbił o coś. Warunki mieszkaniowe nie są chyba złe - nie mieszka w ciasnym bloku, chociaż przez remont jest mniej miejsca. Chyba jedyna nadzieja teraz w tych kroplach. Bo jakoś nie wierzymy, że jak rana się zagoi to się chłopak wyciszy.. Najbardziej bałyśmy się, że remont, który się przedłużył będzie go bardzo stresował, bo to jednak hałas. Ale okazuje się, że nie - że chłopaki robią, hałasują i się kręcą, a Bosek siedzi sobie w klatce, za zamkniętymi drzwiami cichutko jak myszka :p Dopiero jak wszyscy jesteśmy i nas widzi to dostaje szału. Nawet jeśli nikt nic nam nie pomoże to chociaż sie wygadamy :evil_lol: a rower... prędzej on by mnie narazie pogonił, niż ja jego ;) Quote
Zbójini Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 to dobrze że w klatce się wycisza. "Od tego one są" jak mawiał klasyk:evil_lol: Nic nie stoi na przeszkodzie żeby posiedział sobie w klatce przez wiekszosc dnia , nawet kiedy nie jest sam w domu. Rozumiem z on ma ogon uciety w całości? Moze faktycznie jakies majty na tyłek by mu pasowało zapodac? Na wątku Juniora byl filmik z instruktazem masażu relaksujacego ( dla psa nie dla Was:evil_lol: ) możeby pomogło. A ten rower to bym spróbwał. Tylko delikatnie na poczatku zeby nie okulał jeszcze i podstawa to kłusem ( pies nie rower oczywiście:evil_lol:) Quote
kari Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 Dzięki za kciuki i jak widać - jeszcze się nie poddajemy. Caly czas myślimy co by tu jeszcze zrobić :icon_roc: A ten masaż relaksujący to właściwie mnie też by się przydał :razz: Ile ja się na niego nawkurzam... :stop: ;) Quote
Kana Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 kari napisał(a): Co ciekawe - jak zostaje sam, siedzi w klatce i jest cicho, albo tylko przez chwilke popiszczy, ale jak jesteśmy w domu, to każdy nasz głos, ruch, itp. prowokuje go do piszczenia lub szczekania. I to też nie znaczy, że skupia się na doopce - leży, patrzy na nas i hałasuje. Przy tam tak szybko dyszy, że aż nam go szkoda, bo na pewno nie jest to dla niego dobre. To jest taki hałas, że nie można się porozumieć ani zebrać myśli i w takiej sytuacji najbardziej nie wiemy co robić. Pozostało wam się wynieść z domu dla jego dobra :diabloti: :evil_lol: A tak na serio to jestem pełna podziwu ile dla niego robicie :loveu: Nie poddawajcie się! Wiele kciuków jest za was trzymanych :multi: Quote
kari Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 W drodze powrotnej z pracy dzwoni do mnie mitunia i mówi, że ktoś psa podmienił... :evil_lol: Taki spokojny i grzeczny, że aż się nie chce wierzyć, że to on :multi: Od chwili otwarcia drzwi od klatki do chwili , w której Bos znajduje się u drzwi wyjściowych na podwórko, z reguły następował moment. Szybka akcja, żeby się nie trzepał, nie kręcił, nie biegał po domu. Ale nie dziś po południu. :roll: Mita chciała wyjść z nim na spacer i mówi, że grzecznie, powoli i spokojnie go wyprowadziła. Oczywiście jak ja przyjechałam i usłyszał mnie, znów zamienił się w głośną hałaśliwą i nadpobudliwą bestię :mad: Dla odmiany, nie wzięłam go na spacer polegający na wybieganiu się. Założyłyśmy mu kolczatkę. Trzeba było ją tylko dopasować do jego szyi (zmniejszyć o dwa oczka) i ćwiczyliśmy grzeczne chodzenie na luźnej smyczy. No i przyznam, że ręce mnie po raz pierwszy nie bolały od smyczy :thumbs: A pobiegać za piłeczką jeszcze się dziś zdąży - teraz dzień już całkiem długi... :cool1: Po spacerze znów poszczekał. Dostał Kalm Aid i nadal szczeka... :angryy: Quote
Zbójini Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 No! Kalm -Aid działa. Z ta kolczatkę nie przesadzjcie tylko. Może Huskiego komuś? Bo całe 3 dni żadnego psa nie znalazłem... http://www.dogomania.pl/forum/f28/znaleziony-husky-bojano-k-gdyni-139064/#post12387665 Quote
kari Posted June 3, 2009 Posted June 3, 2009 już nie miałam siły wczoraj pisać... uspokoił się na jakieś 20 minut, potem znów zaczął szczekać. on na kolczatce to chodził już wcześniej - zanim do nas przyjechał - i mimo to strasznie na niej ciągnął. korekta na obroży jest więc w jego przypadku bezsensowna. wieczorem zamiast wybiegania poprzez rzucanie piłeczek, poszliśmy na spacer - chodzi już naprawdę lepiej na luźnej smyczy. Narazie odstawiam piłeczki. Sprawdzimy czy: - piłeczkami nie nakręca się tylko niepotrzebnie bardziej, - reaguje szczekaniem tylko właściwie na mnie, bo ja mu rzucałam najwięcej tych piłeczek i kojarzę mu się z tym zajęciem. W zamian za to będą dłuższe spacery, które też działają podobno wyciszająco. Quote
kari Posted June 3, 2009 Posted June 3, 2009 pewnie spróbujemy z klatką tak, żeby nas nie widział, ale jak sama widziałaś narazie ciężko z takim odosobnionym miejscem. Na szczęście do końca tygodnia remont ma się skończyć. Quote
mirabelka Posted June 3, 2009 Author Posted June 3, 2009 Dziewczyny jesteście wielkie dzienki za wszystko .Ja mówiłam że jak on był zamykany sam to przez pierwsze kilka minut ujadał i wariował potem sie wyciszał jak nikogo nie było ,ale jak kogoś widział to dostawał szału .Tak sobie pomyslałam czy nie możecie tej jego klatki ustawić tak w domu gdzies gdzie bedzie sam zamkniety zeby nikogo nie widział ,bo jesli sie wtedy wycisza to moze bylo by lepiej .? zreszta nie wiem nie maam pojecia .Zycze cierpliwosci i wytrwałosci co by nie bylo i tak jestescie wielkie. Quote
kari Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 Z Bosem jakby troszkę lepiej. Wczoraj nie przyjechałam od razu do niego. Siedział z Mitą, żeby sprawdzić, czy faktycznie on na mnie tak reaguje. Potwierdzamy - na mnie tak reaguje :eviltong: Nakręca się jeszcze jak widzi, że Redka się ze mną wita, więc i z nią będę się witać na dworzu. Zatem wczoraj było mniej szczekania, więcej leżenia, przeciągania się, odpoczywania. I to nie zwiększłyśmy jeszcze Anafranilu :razz: No i dostaje jedzonko w kongu do zajęcia się. Zakumał dość szybko, że jak popycha piłeczkę, to wypadają smaczki :roll: Na smyczy też coraz lepiej mu się chodzi. Spacery, spacery i zero piłeczki. No i dziś rano po raz pierwszy zjadł całe śniadanko bez marudzenia, rzucania miską czy zostawienia sobie na później :multi:. A dziś po południu do weta... Quote
Kana Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 Super ciotka !!! :multi: :laola: Oby tak dalej i będzie super pies !! :Dog_run: Quote
kari Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 aha! no i rana jest już ładniejsza :multi: no i spacerując z nim, on za tymi psami to niby piszczy do drugiego psa, a zaraz potem się denerwuje tak samo jak było w przypadku Yarisy - zanim ją ugryzł.... Quote
kari Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 wróciliśmy od weta szwy zdjęte :multi: tylko musiały go trzy osoby trzymać ;) rana się bardzo ładnie zagoiła, ale musiał dostać jeszcze kontynuację antybiotyku - podawać do środy rano, a po południu pojechać na kontrolę. wetka się zdziwiła lekko jak usłyszała, że kołnierz leży wysoko na półce nieużywany, a rana ponad antybiotyk i środek "psik, psik" ;) nie była żadnymi więcej specyfikami przemywana :roll: pytałyśmy też o sierść a konkretnie łupież, który nas troszkę zaniepokoił, ale narazie skupiamy się na ogonku, łupież niegroźny. Quote
mirabelka Posted June 5, 2009 Author Posted June 5, 2009 super dziewczyny bardzo sie ciesze ze jest co raz lepiej nawet nie bardzo wiem co powidzieć i jak dziękować .Podjołyscie sie wielkiego zadania i dajecie rade to super Quote
Zbójini Posted June 5, 2009 Posted June 5, 2009 Może jeszcze jakies nerwy pracują w tym kikutku. Dziewczyny uwierzcie ze teraz jest juz z górki. Jestescie wielkie! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.