Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Max

Zapomniany język psów - Jan Fennell

Recommended Posts

Chce powiedzieć kilka słów.

Przeczytałem tą książke i jestem po prostu zachwycony!

Metody opisane w książce są zupełnie odmienne od tradycyjnych, mało tego skutkują w 100% na każdym psie, po prostu niemal jak magia :-)

Książka naprawde godna polecenia, zwłaszcza osobom posiadającym trudne psy, żywiołowe itd.

Jestem tak zachwycony i zdumiony tą książką, że poprostu napisałem post. Mało tego czyta się ją jak prawdziwą powieść :-)

Polecam każdemu bez wyjątków.

Ciekawe co myślą inni na temat tej książki

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt wiecej nie czytal tej ksiazki?

Ja dla przykladu nauczylem za 2 razem Maxa (husky) komendy "siad" za 4 "podaj lape" za 3 "aport" i wogole teraz lata za mna jak szalony nawet bez smyczy, nawet w obecnosci innych psow, bez wzgledu na to co sie dzieje, jak go wolam, to leci na zlamanie karku

:D

Wczesniejsze metody i ksiazki nie przynosily takich rezultatow, a co najwazniejsze ta ksiazka naprawde pozwala poznac swiat psow od tej wlasciwej strony.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witaj :)))

Również jestem bardzo zadowolona z tej ksiązki :) Mam 4-miesięcznego charta ,który jest moim pierwszym szczeniakiem,a książka jest wspaniałym przewodnikiem po psim świecie (na reszcie ktos traktuje psy jak psy,a nie jak ludzi ;).Mimo nie stosowania się do jedej z ważniejszych zasad (nie pozwalanie psu spania w łóżku :)))))))) nie mam z nim najmniejszych problemów.Podobnie jak Twój husky bardzo szybko go nauczyłam podstawowych komend.W tej chwili bez problemów reaguje na siad,waruj,daj łapę,zostaw ,przechodzenie przez ulicę,przynieś itd.duczyłam go gryzienia i skakania ,kiedy ktos przychodzi.Z przychodzeniem jest u niego różnie,ale zawsze trzyma się nogi i "pilnuje" właściciela.Ładnie chodzi przy nodze i tylko jak się rozbawi z psami,to czasami ciężko go odciagnąć,ale tutaj wychodzi raczej ogromny indywidualizm tej rasy i olbrzymie pokłądy energii :)))

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

A Dożyca, czy zwróciłaś może uwagę dzięki tej książce, jak wiele ludzi pośród nas tkwi w błędnym przekonaniu? :-)

Nie wiem czego bardziej nauczyła mnie ta książka, czy postrzegania świata psa, czy też postrzegania świata ludzkiego, chyba to drugie, bo dzięki niej zauważyłem, że chyba 95% ludzi nie wie tak naprawdę co pies chce im powiedzieć, zdecydowana większość nie wie nawet, że ich pies jest osobnikiem alfa i nawet ci bardziej obeznani, czesto mylnie interpretuja pozycje swego psa w stadzie.

Nawet ja przekonałem się jak trudno wywalczyć tą pozycję i mam wrażenie, że nawet w ciągu dnia, zmienia się ona kilka razy, a niestety okazji do jej odpracowania jest niewiele.

To wszystko jest bardzo ciekawe i temat naprawde nadaje sie do dyskusji, np. dzieki ksiazce zrozumialem dlaczego maks gania za swoim ogonem, co zrobic z podgryzaniem rak itd. i wiele innych ciekawych rzeczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fakt. Książka kapitalna. Tylko czy dla wszystkich?

Niestety w większości przypadków nawet Ci "zakręceni" wieloletni psiarze traktują coraz to nowsze i lepsze książki jako "zaliczenie" kolejnej, żeby "być w temacie", ale z wprowadzeniem słowa w czyn ..... o to już inna bajka.

A tak na marginesie. Jestem po tygodniowym urlopie, który ewidentnie uświadomił mi, że niestety moje traktowanie a raczej wychowanie psa potrafi być solidnie spłycone przez tzw. osoby trzecie. Milo zna swoje miesjce w stadzie, choć jako typ ambitniaka próbuje od czasu do czasu cwaniaczek na co może sobie pozwolić. Generalnie jest OK. Wystarczyło niestety tylko kilka dni "spoufalania się" z moją mamą a już wyrosły różki. Wystarczyło, że pomimo mojego tłumaczenia pozwalała mu na siebie wskakiwać, włazić przednimi lapami na łózko, dawala mu jedzenie z własnego talerza, omijała go gdy leżał na środku korytarza etc. Teraz będę potrzebować kilku dni by przywrócić jego zachowanie do wcześniejszej równowagi. W jego mniemaniu awansował w stadzie a mnie czekają (nieprzyjemne dla mnie ) dni chłodu w naszych relacjach ..... no cóż, głupi dwa razy traci, zacznę chyba unikać własnej matki :wink:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Święta prawda Milo, dlatego tez napisalem ze dzieki tej ksiazce poznajemy bardziej swiat ludzi, anizeli swiat psow i choc to wyda sie smieszne, w rzeczy samej tak jest, latwo jest bowiem psa nauczyc wielu rzeczy, znacznie trudniej natomiast nauczyc tego samego ludzi, nawet naszych bliskich

Share this post


Link to post
Share on other sites

Max, a czytałeś "Dlaczego mój pies" Fischera? Co o niej sądzisz i czy uważasz, że "Zapomniany język psów" to książka bezkonkurencyjna? Pytam dlatego, że jestem w trakcie czytania ZJP, a dawno po obu książkach Fischera i znajduję tu wiele analogii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety tej drugiej książki nie czytałem, być może zamówie. Na szczęście metoda Jan Fennell stosowana przeze mnie z pełną konsekwencją, daje magiczne wręcz rezultaty. Nauczyłem Maxa aportowania w... 6-7 minut.

:-)

Jestem ciekaw czy mój pies jest tak pojętny, czy ja to tak dobrze robię, czy też po prostu jest to definitywnie zaleta metody Fennell, a może wszystkiego po trochu?

Husky który nie ciągnie smyczy! Idzie obok nogi, albo za mną, to po prostu jest magia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

szczerze mowiac uwazam ksiazki Fishera za duzo lepsze niz FENNEL, ktorej metody sa ciekawe, ale nie tak nowatorskie jak jej sie wydaje. Nie chcialabym nikogo urazic ale dla mnie ta ksiazka jest zbyt'nawiedzona', a po przeczytaniu wywiadu z pania Fennel utwierdzilam sie w przekonaniu ze ma ona bardzo dobre zdanie o sobie. Ale oczywiscie, niektore z zaproponowanych przez nia metody sa zdecydowanie warte polecenia...zachecam Was jednak do siegniecia po ksiazki Fishera. Jestem wlascicielka 2 psow, z ktorych jeden jest bardzo trudny, i w jego przypadku Fisher sie sprawdza. Max, gratuluje pojetnego psiaka:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

trudno mi bedzie znalezc konkretny przyklad bo pozyczylam obie ksiazki kolezance ktora wziela sunie ze schroniska, ale dopuki ich nie mam- wydaje mi sie ze ksiazki Fishera bardziej skupiaja sie na psie wspolczesnym- tzn domowym, wychowanym z czlowiekiem itp, podczas gdy Fennel za bardzo( na moj gust oczywiscie) opiera sie na pierwotnych psich instynktach, ktore w jakims stopniu zanikly badz sie zmienily przez wieloletnie ludzkie towarzystwoi:) naprawde polecam Fishera :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm, z tego co piszesz chyba wynika ze warto zapoznac sie z ta pozycja, nie wiem czy da sie okreslic na czym polega pies wspolczesny, tzn czy da sie powiedziec czy konkretny pies bardziej kieruje sie instynktem czy wspolczesnoscia, kiedys nawet sam sie nad tym zastanawialem.

Czy metoda opisywana przez Fishera znaczaco rozni sie od tej opisywanej przez Fennell?

Share this post


Link to post
Share on other sites

w zaleznosci od omawianego aspektu rozni sie bardzo albo...wcale- mysle ze t ta psia wspolczesnoscia to roznie bywa- na podstawie moich psow to suczka, od 3 dnia zycia u nas jest bardzo 'unowoczesniona' a pies, znajda, ma przewazajaca czesc tych pierwotnych psich zachowan... :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

A widzisz Eve, pies znajda ma przeważającą czesc pierwotnych cech. DLaczego? Bo błąkał się po świecie i aby przeżyć, musiał nauczyć się przetrwania. Zastanawiam się czy aby napewno dobrze jest wykorzeniać w psie pierwotne cechy, nawet w obecnych czasach.

To zupełnie tak jak z dzikimi zwierzętami urodzonymi w niewoli, nawet taki młody lew wychowany w takich warunkach, puszczony w dzicz zupełnie sobie nie poradzi i pewnie zginie.

Świat stworzony jest wg reguły "silniejszy przetrwa", zatem moim zdaniem nie ma potrzeby unowocześniać psa, w ten sposób zabija się w nim jego instynkty pierwotne.

Wszystko zależy od tego jakiego psa chcemy posiadać, z reguły ludzkie rozpieszczone dziecko, dorasta i też w życiu dorosłym ma wiele kłopotów, bo wszystko robiło się za niego.

Sam nie wiem, co o tym myślisz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czesciowo sie z Tobą zgadzam- jestem zwolenniczką wykorzystania psiej natury przy ukladaniu bo wtedy i pies i wlasciciel si erozumieja...za niewlasciwe uwazam 'uczlowiecznie' psow i zakladanie ze rozumuja w ten co my sposob( poczucie winy itp). Wydaje mi sie jednak, ze nie wszystkie pierwotne instynkty są u psow porzadane- mam na mysli np polowanie, znaczenie terenu itp...latwo jest wyobrazic sobie pierwotne psie zachowania ktore w czasach gdy pies towarzyszy czlowiekowi sa wrecz nie do przyjecia... po za tym nalezy uwzglednic jeszcze fakt ze obecnie zyjace psy sa zupelnie inne niz ich przodkowie- wplyw ma na to hodowla ras, wychowanie, warunki mieszkaniowe... sa rasy bardziej 'pierwotne' ze wzgledu na swa nieazalezna nature i cele w jakich byly hodowane- to wlasnie husky, czy np fila, kaukazy... sadze- tylko z obserwacji bo nie mialam psa z zadnej z tych ras, ze do nich bardziej przemawia szkolenie oparte na pierwotnych instynktach. U psow bardziej zaleznych od czlowieka wlasciwe wydaje mi sie uwzglednienie faktu, ze ich natura jest juz inna... a z autopsji powiem Ci ze o wiele latwiej uklada si epieska ktory nie jest az tak 'naturalny'- moje sunia uczy sie komend tylko dlatego,ze chce sprawic mi przyjemnosc- z Czubim to zupelnie inna historia:)

Co myslisz o mojej teori?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mysle ze jest bardzo sluszna.

Popieram twierdzenie, ze u husky instynkt ten jest bardzo silny, w sumie to widac na kazdym kroku.

Niestety zeby ten instynkt poskromic, trzeba sie znizyc do psiego zachowania, trzeba sie postarac tak pokazac psu co sie od niego oczekuje, aby mogl to zrozumiec, im blizszy instynkt naturalnemu, tym bardziej trzeba sie zblizyc naturalnym metodom :-)

Mnie np. bardzo rozsmiesza, kiedy ide po osiedlu i np. spotykam goscia 45-50 lat ledwie trzymajacego swojego mlodego psa (ok 6-8 mies) i widze ze tamten rwie sie do Maxa, tymczasem Max spokojnie idzie kolo nogi. Kiedy juz odchodzimy na wieksza odleglosc, slysze z oddali slowa "a mowilem ci ty osle, zebys stal przy nodze, ty poxxx, skuxxx...".

Takie coś rozśmiesza mnie do łez. Ludzie nie zdają sobie sprawy jak bardzo są śmieszni i chyba starają się bawic w Dr. Dolittle, znanego z dziecięcych bajek...

Szkoda tylko, że pies nie odpowie - "You're talking to me?"

:-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze Max, to chciałabym powiedzieć, że cieszę się, że tak doskonale udało Ci się dogadać z własnym psem. Przyjemnie widzieć, gdy ktoś tak jest zadowolony ze swojego zwierza. Mnie zresztą też to szczęście spotkało :D . Tyle tylko, że husky są uznawane za trudniejsze w pożyciu. Wiem zresztą jak się żyje z trudnymi psami, bo miałam kaukazy. Wtedy bardzo pomogła mi książka "Okiem psa". Gdy ukazała się następna książka Fischera, też ją oczywiście łyknęłam. Byłam ciekawa, jakie jest Twoje zdanie na temat tych książek, a teraz sama kończę ZJP. Muszę przyznać, że im dalej tym lepiej! Początek jest trochę nudnawy i musiałam przez niego przebrąć. Ale rozumiem, być może faktycznie autorka musiała "jak chłop krowie na rowie".

Generalnie rzecz biorąc wydaje mi się, że te książki zasadniczo się od siebie nie różnią co do idei. Prócz tego, że pan Fischer je przed pieskami, a nie pozoruje jedzenie z ich miski. U Fennel za to podoba mi się to, że opisuje wszystkie czynności bardzo szczegółowo, wręcz powieściowo. No i to, że choć już jestem prawie przy końcu, nie wykastrowała jeszcze żadnego psa :wink:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie dlatego tak bardzo się cieszę, że husky są tak trudne, a mnie mimo to udało się. Czas płynie a ja widzę bardzo dużo pozytywnych zmian. Max nauczył się niemal wszystkiego, co chciałem go nauczyć. Minęły niemal dwa tygodnie pobytu w domu, a całkiem nauczył się czystości. Nauczył się komend podstawowych i tych bardziej zaawansowanych, a i tak mam wrażenie, że nauczyłby się wiele wiele więcej, zresztą czas pokaże.

Co do ksiażek Fishera, nie mogę się wypowiadać, bo ich nie czytałem, jak tylko przeczytam, napewno spróbuje te metody w praktyce i porównam je.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy zamawiałam "Dlaczego mój pies?" w dogomanii, chyba po dwóch dniach zadzwonił ktoś do mnie i pytał czy zamawiałam to, a gdy potwierdziłam, to powiedział że wyśle książkę w ciągu kilku dni. Tak się też stało. Może powinnaś się z nimi jakoś skontaktować. Mają chyba jakiś adres do korespondencji? A tak w ogóle to widziałam też tę książkę na półce w księgarni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, ale zamówiłam przed chwilą w galaktyce. Azir, też mi się wydawało, że powinni do mnie zadzwonić - w końcu jeśli tu się nie trzeba logować, żeby zamówić, to ktoś mógłby np. zrobić kawał. Byc może nie dostali zamówienia - w końcu coś 3wywalało dogomanię. Teraz nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie.

P.S. Azir - w Lublinie pytałam, ale już nie było w Księgarni Rolniczej. W innych raczej trudno spotkać. A w końcu dobrze, że jest net. :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...