Jump to content
Dogomania
  • Content Count

    223
  • Joined

  • Last visited

  1. Dzięki wielkie za odpowiedzi. :)
  2. Witam! Jak w temacie - czy ktoś zamawiał i ma swoja opinię nt. tego sklepu. Warto robić u nich zakupy? Czy rzeczywiście przesyłka dociera w ciągu doby? Jak wasze psy reagują na to mięso. Czy to własnie BARF (nigdy nim nie karmiłam)?
  3. Witam! Czy ktoś ma doświadczenie w tym temacie i mógłby mi doradzić suchą karmę wysokoenergetyczną. Wiem, że RC robi karmy 4300 i 4800 ale czytałam różne opinie na ich temat. Problem jest taki, że mój pies (OP) je RC Giant ale ta karma ewidentnie dostarcza mu za mało kalorii. Pies, jak na podhalana prowadzi bardzo aktywne życie - wędrówki po lesie i dużo pływania. No i mamy problem z utrzymaniem wagi. Jest zdecydowanie za chudy! W procesie "podtuczania" w grę wchodzi tylko sucha karma. Ma ktoś jakieś pomysły?
  4. Trudno mi powiedzieć, jak bardzo się cieszę... bardzo, bardzo! Powodzenia, Mruniu.
  5. A ja się zaczynam bać, że nie jest to kwestia niezrobienia kupy. Spina się, jak do kupy bo ją boli. A kupy nie robi, bo nie ma czym. Weźcie ją do weta, bo mógł jej jakiś szew w środku puścić i podkrwawia wewnętrznie. :-( Teraz mnie oświeciło, że znam te objawy, niestety i obym się myliła.
  6. My wszyscy też trzymamy kciuki za maleńką. Kiedyś nie przepadałam za kotami... bo ich nie znałam. Od kiedy pierwszy skradł mi serce, mam totalnego świra na ich punkcie. Nie wyobrażam sobie domu bez kota i bez psa - oczywiście. I bardzo, bardzo chciałabym, żeby malutka znalazła domek i musiała wrócić na ulicę. Natomiast nieustająco zmarzniętej na mrozie dupy i plagi ropiejących wrzodów życzę serdecznie temu ćwokowi, który ją kiedyś wyrzucił z domu.
  7. Boże, dziewczyny! Wczoraj nie zrobiła kupy i od razu dostała lewatywę? Też bym was znielubiła i uciekała! A może ma lekki stan podgorączkowy i stąd to "zapieczenie" kupala. A może jej trzeba lekko brzuszek pomasować i jelita ruszą. P.S. A może kupka wylądowała nie w kuwecie a w jakim tajemnym miejscu? I sobie spokojnie czeka na odkrycie. Koty tak mają, kiedy są nieszczęśliwe.
  8. No właśnie obawiam się, że nie zacznie! Chyba, że w domku radykalnie zmienią podejście do niej i swoje zachowanie. Mam takie skromne zdanie, że za dużo tam było roztkliwiania się nad Piegusią (co w pewnym sensie, w tej sytuacji jest zrozumiałe). Ja właśnie przez parę dni sprowadzałam swoją Fantę schroniskową do parteru, bo okazało się, że straszna dominantka z niej wyszła. A w schronie była taka bida, ostatnia do miski. Niestety, tutaj trafiła do innego stada, które traktuje ją ulgowo i panience szajba odbiła. Szkoda mi tego Piegacza małego, bo sama mam też bardzo "problemogenną" i agresywną sukę po koszmarnych przejściach (oprócz Fanty) i uważam, że każdy pies musi mieć swoją szansę na normalne stado i życie. P.S. Nie wiem, jak feromony ale ja polecam Stresnal w syropku. Nie jest drogi i bardzo ładnie wycisza psa i poprawia mu humor.
  9. A ja zawsze swoim dziewczynkom robiłam "kubraczki" ze skarpety męża odpowiednio spreparowanej. Jak dla mnie - najlepszy patent. Nigdy żadna nie wyszła. Co u Mruńci? Bardzo jej kibicuję, żeby nie wróciła na ulicę.
  10. Bardzo mocno kibicujemy Boni. Sama adoptowałam takie wredne paskudztwo, które teraz musi żyć w naszym stadzie. Trzymamy kciuki.
  11. Witajcie. Do tej pory się nie odzywałam, ale cały czas śledzę wątek Boni. Chodzi o to, że dopiero co jesteśmy po leczeniu wrzodów rogówki. Moja sunia była w kiepskim stanie, ale udało się farmakologicznie z malutką tylko interwencją, pod znieczuleniem miejscowym. Leczył ją znany okulista weterynaryjny - prof. Balicki. Moja Lotka była leczona kombinacją trzech kropli do oczu: Tropicamidum WZF 1%, Proxacin 0,3% i Hylo-care. Po dwóch tygodniach doszły do tego krople Dexamethason WZF 0,1%. Może podrzućcie te nazwy wetowi Boni - ja niestety nie pamiętam w 100% ile razy dziennie które, bo to się co parę dni zmieniało. W razie czego poszukam telefonu do prof. Balickiego i niech wet konsultuje to z nim telefonicznie.
  12. No to teraz życzymy, żeby mała cipcia szybko znalazła swoich dobrych człowieków.
  13. Aniu, bardzo, bardzo Ci współczuję. Parę lat temu zgrzeszyłam zaniedbaniem, czy też "mogłam zrobić więcej" i dlatego mój zwierzak nie żyje. Wiem jak to jest nie móc posklejać serca. Jeszcze długo będzie bolało, jeszcze długo będzie poczucie winy. A za mała cipcię trzymam mocno kciuki.
×