Jump to content
Dogomania

5-cio miesięczny pies przestał się słuchać


Gerald
 Share

Recommended Posts

Witam. 

Mam 5-cio miesięcznego pieska mieszańca. Piesek jest ze mną od kiedy miał 6,5 tyg. Nauczyłam go komend: siad, leżeć, daj łapę. Na spacerach na ogół się słuchał z wyjątkiem sytuacji gdy zobaczył człowieka (natychmiast biegł do niego i zadowolony i skakał - nie da się go tego oduczyć), gdy znalazł jakiegoś paskudnego trawnikowego smaczka i gdy był inny piesek na horyzoncie.

Obecnie od kilku dni pies jakby oguchł i zgłupiał. Nie reaguje na żadne komendy, nie przychodzi na zawołanie, nawet w domu. Wypuszczony na wolność w ogóle mnie nie zauważa. Nawet gdy podejdę blisko i mówię do niego to ostentacyjnie rozgląda się w dal. Dodatkowo gdy kładę się do łóżka i przykrywam kołdrą cokolwiek by w danej sytuacji nie robił, porzuca swe zajęcie i z całym impetem rzuca się na na kołdrę i na mnie. Nie robi tego z agresją tylko z nieskrywaną radością. Kopie przy tym w kołdrze i często wykonuje ruchy kopulacyjne ( kilkusekundowe). Zarzucony przeze mnie z łóżka powtarza swe zachowanie z uporem maniaka. Gdy mój partner próbuje go odpędzić pies zaczyna na niego warczeć. Na mnie jeszcze nigdy nie zawarczał.

Nie ukrywam, że irytuje mnie jego zachowanie zarówno na spacerze jak i w łóżku. Jest to męczące bo piesek waży 22 kg.

Skąd taka nagła zmiana jego zachowania? Co zrobić by pies wrócił do normy. Był bardzo grzeczny zwykle i oprócz wieczornej głupawki nie sprawiał problemów większych.

Link to comment
Share on other sites

Dodam, że pies na spacerze ciągnie niemiłosiernie w różnych kierunkach. Od ok 2 miesięcy, może trochę dłużej, stosuję metodę: pies ciągnie, ja staje nieruchomo. Gdy pies posługuje smycz znów idziemy. Skutkuje to na jakieś 2-3 sekundy po czym piesek znów się rozpędza i tak w kółko. Czasem przejście 20 metrów zajmuje z 15 minut. Ze smyczy puszczam go już tylko na łąkach i na wybiegu że względu na skakanie na ludzi i uciekanie z jakimiś rozkładającymi się smakowitych kąskami.

Link to comment
Share on other sites

Szczeniak dorasta i sprawdza na co może sobie pozwolić. Twój szczeniak nie rozumie Twoich poleceń - jeśli pies reaguje na jakieś polecenie tylko w domu czy tylko wtedy, gdy nic go nie rozprasza, to znaczy, że nie został prawidłowo nauczony co oznacza to polecenie. Stawanie nieruchomo gdy pies ciągnie, nie uczy zwierzęcia co ma robić gdy właściciel idzie. Przy tak wielu problemach - przede wszystkim brak kontaktu emocjonalnego i gotowości współpracy z przewodnikiem na spacerze - pozostaje tylko poszukać dobrego trenera.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Tą metodę uczenia chodzenia na smyczy stosuję według poradnika. Pani, która swojego psiaka wychowywała z pomocą behawiorysty również taką metode poleciła. Podobno uczy to psa tego, że idziemy tylko gdy smycz nie jest napięta. 

Czyli rozumiem, że poradnik wychowania zwierzaka opracował ktoś bez pojęcia. Z jakiego poradnika w takim razie powinnam skorzystać? Proszę o polecenie jakiejś mądrej lektury.

Pies komendy rozróżniał i umiał zastosować i rozumiał je zarówno w domu jak i na spacerze. Ale fakt, że na spacerze jak był rozproszony czymś innym nie wykonywał ich lub zdecydowanie się ociągał. 

Więź emocjonalną jest dość duża moim zdaniem. 

Pies na spacerze zawsze sprawdzał czy jestem i gdy schodził z pola widzenia szukał mnie. Ale jak zobaczył, że gdzieś jestem to wracał do swoich smaczków itp. 

Tak jak pisałam wyżej, większych problemów z nim nie miałam.

Od kilku dni wlasnie zaczął zachowywać się nieznośnie. 

Sprawa różnych poradników naprawdę mnie wprowadza w zakłopotanie gdyż występują sprzeczne informacje. Np. uczenie psa poprzez nagradzanie. Stosowałam tą metodę przy nauce czystości. Za siusiu na polu smaczek. Doszło do tego, że pies zaczął udawać, że sika ( co chwilę przykucał) i wielkimi oczami patrzył i machał ogonkiem w oczekiwaniu na smaczka. 

Przykro mi to stwierdzić ale zaczynam myśleć, że te poradniki to jakiś stek bzdur wymyślonych w celu zarobkowym. Dawniej poradników nie było i mam wrażenie, że psy z którymi miałam styczność były lepiej wyszkolone.

 

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Sowa napisał:

Przy tak wielu problemach - przede wszystkim brak kontaktu emocjonalnego i gotowości współpracy z przewodnikiem na spacerze - pozostaje tylko poszukać dobrego trenera.

Skoro przez te miesiące opiekują się psem, karmiąc, bawiąc się z nim i ucząc go nie został nawiązany kontakt emocjonalny, jak Pan/Pani twierdzi, to wątpię by trener to zmienił. Trener psa pomoże wyszkolić ale nie zmieni nastawienia emocjonalnego psa do mnie. Tak ja to rozumiem.

Czy jest w takim razie sens by pies nadal pozostawał ze mną? Pytam bo nie bardzo rozumiem co trener w akurat tej kwestii mógłby zmienić.

Link to comment
Share on other sites

Ludzie, ratunku. Przecież to szczeniak, cud że tylu rzeczy już się nauczył. Szczeniak tak jak dziecko przechodzi różne etapy rozwoju, to jest wiek w którym pojawia się u jednych lekliwość na obce zjawiska a u innych takie reakcje. Cierpliwości. Ludzkie dzieki w wieku podrostka też zachowują się nieobliczalnie, stają się krnąbrne i tłumaczy się, że to jeszcze dziecko. A 5-miesięczny szczeniak to też psie dziecko. Tylko spokój i cierpliwość daje rezultaty. Wiem co mowię, mam psy od 50 lat, wychowałam bardzo dużo psów, szczeniąt i to ras dużych, obronnych i nigdy nie miałam takich problemów. To znaczy nawet jak miałam to traktowałam to normalnie, spokojnie i wychowywałam psy na mądre, posłuszne, łagodne bo nie wpadałam w panikę i jisterię. I obywałam się bez modsnych obecnie a nie zawsze najmadrzejszych behawiorystów.

Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, dwbem napisał:

Ludzie, ratunku. Przecież to szczeniak, cud że tylu rzeczy już się nauczył. Szczeniak tak jak dziecko przechodzi różne etapy rozwoju, to jest wiek w którym pojawia się u jednych lekliwość na obce zjawiska a u innych takie reakcje. Cierpliwości. Ludzkie dzieki w wieku podrostka też zachowują się nieobliczalnie, stają się krnąbrne i tłumaczy się, że to jeszcze dziecko. A 5-miesięczny szczeniak to też psie dziecko. Tylko spokój i cierpliwość daje rezultaty. Wiem co mowię, mam psy od 50 lat, wychowałam bardzo dużo psów, szczeniąt i to ras dużych, obronnych i nigdy nie miałam takich problemów. To znaczy nawet jak miałam to traktowałam to normalnie, spokojnie i wychowywałam psy na mądre, posłuszne, łagodne bo nie wpadałam w panikę i jisterię. I obywałam się bez modsnych obecnie a nie zawsze najmadrzejszych behawiorystów.

Czyli to taki bunt młodzieńczy? Jeśli tak to czuję się uspokojona bo już myślałam, że wydarzyło się coś co przeoczyłam.

PS. Nieopatrznie zostawiłam rosół do wystygnięcia bez pokrywki i poszłam się kąpać. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam jak szczeniaczek radośnie wypija mi rosołek. Wypił tyle, że doprawdy nie wiem jak się to mieści w jego żołądku zwłaszcza, że niedawno zjadł posiłek. Ubyło pół garnka.

Link to comment
Share on other sites

Gerald, mój 10m-czy pies od 2 miesięcy przeżywa okres buntu i dorastania do własnych "przemyśleń". Trudny czas, ale trzeba wytrzymać. Przeszliśmy przez wybiórczą głuchotę, lek przed śmietnikami (?), brak chęci oddania czegokolwiek, co jest w pysku, głośne protesty przed powrotem do domu...

My ciągnięcie na smyczy zwalczamy podobnie, ale przy napięciu smyczy pies musi wrócić do mnie (obchodzi mnie do nogi) i dopiero wtedy idziemy. Efekty są, chociaż nauka idzie dość powoli (szczególnie w dużym rozproszeniu), ale widzę poprawę.

Tak więc powodzenia :)

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Zarka napisał:

Gerald, mój 10m-czy pies od 2 miesięcy przeżywa okres buntu i dorastania do własnych "przemyśleń". Trudny czas, ale trzeba wytrzymać. Przeszliśmy przez wybiórczą głuchotę, lek przed śmietnikami (?), brak chęci oddania czegokolwiek, co jest w pysku, głośne protesty przed powrotem do domu...

My ciągnięcie na smyczy zwalczamy podobnie, ale przy napięciu smyczy pies musi wrócić do mnie (obchodzi mnie do nogi) i dopiero wtedy idziemy. Efekty są, chociaż nauka idzie dość powoli (szczególnie w dużym rozproszeniu), ale widzę poprawę.

Tak więc powodzenia :)

Dzięki:)  Odnośnie chodzenia na smyczy to mogę dodać, że piesek nie ciągnie i idzie normalnie, patrząc na mnie ciągle ale tylko wtedy gdy idę bardzo, bardzo szybko tak jakbym bardzo się spieszyła. Wygląda to napewno komicznie. Zresztą pies też wygląda na strasznie zdziwionego co ja wyprawiam. I jest to dość niebezpieczne bo on czasem lubi sobie nagle zmienić stronę, po której chce iść oczywiście wchodząc mi pod nogi wtedy. No i wtedy wywrotka moja gwarantowana a piesek zdeptany więc niezbyt często stosuje taką metodę.

Nie rozumiem jeszcze zachowania psa w stosunku do mojego partnera. Dlaczego na niego warczy złowrogo skoro ten nigdy mu nic nie zrobił złego. Czy to objaw traktowania partnera niżej w hierarchii?

Link to comment
Share on other sites

Od szczeniaków wymaga się i za dużo i za mało. Wymaga się rozumienia ludzkich słów zamiast uczenia nagradzanego zachowania w każdej sytuacji w świecie człowieka. Szczeniaki uczą się szybko, o ile trener  potrafi pracować z maluszkiem. Pamiętam pierwsze MP w posłuszeństwie  - startowała niespełna 5-miesięczna suczka wśród 26 dorosłych psów. Zajęła 10 miejsce, wyróżniała się radosną, choć oczywiście  nie idealnie precyzyjną pracą.

Dobry trener powinien nauczyć właśnie przewodnika jak zmotywować psa do współpracy z przewodnikiem. To moim zdaniem jest najważniejsze.

A co do chodzenia przy nodze - ja nagradzam cel pracy, czyli siad przy nodze kiedy się zatrzymam.

Link to comment
Share on other sites

Sowa ma rację. Ja też ze swoją pierwszą suczką poszłam na szkolenie jak miała kilka miesięcy i wszyscy się pytali po co bo ona umiała już wszystko lepiej niż inne starsze. Ale ja szkoliłam ją sama i już w wieku 4 m-cy mogła zdawać egzamin. Ale na szkolenie poszłam, żeby nauczyć ją pracy wśród innych ludzi i psów. I PTI zdała na 199/200 pkt. I ten jeden stracony punkt był z mojej a nie suczej winy.

Link to comment
Share on other sites

Zawsze jest z naszej winy:-) Stracony punkt pamięta się najdłużej. I MP w posłuszeństwie były w Łodzi, jesienią 1980 roku. Koszmarnie lało, a ta niespełna 5-miesięczna sunia (duży szwajcarski pies pasterski) nic sobie nie robiła z ulewy ani błotka na stadionie i merdoliła się tak radośnie, że do dziś mam to w oczach. Było na co patrzeć, naprawdę - regulamin tamtych mistrzostw obejmował i aport, i wybieranie przedmiotu własnego, i zmiany pozycji - osobno na głos, osobno na gest, i dawanie głosu, i pozostawanie na siad i waruj gdy inny pies ćwiczy, i pozostawanie w grupie - pies metr od psa - no i szczeniak niczego nie wyłamał. .

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...