Florentynka Posted June 15, 2012 Posted June 15, 2012 Żyjemy, żyjemy... Andzike, i tak trzymać, się trzymać, znaczy się. A poza tym bób tanieje. Życie bywa piękne. Quote
Florentynka Posted June 19, 2012 Posted June 19, 2012 Ej, co jest? Andzike, melduj się od czasu do czasu... Quote
Andzike Posted June 19, 2012 Posted June 19, 2012 (edited) Jestem, jestem... Tropikalne upały znów nadciągnęły nad Warszawę i jestem nie do życia :( Toczę się powolutku, z jednej strony chciałabym już się rozpakować, z drugiej - chodzić w ciąży jeszcze przez najbliższe kilka miesięcy (ale chętniej z samopoczuciem z 6-go lub 7go miesiąca, bo z obecnym jestem uciążliwa dla otoczenia...:roll:) Torba już spakowana (a nawet dwie, bo w szpitalu nam powiedzieli,ze preferują małe torby, więc ta druga jest na wszelki wypadek, jakby czegoś zabrakło i żeby nie trzeba było przepłacać w szpitalnym sklepiku :evil_lol:), wczoraj przez 2h wyprasowałam górę malutkich ciuszków (oczywiście uprzednio upranych i wypłukanych w specyfikach przeznaczonych dla dzieci:evil_lol:) i utwierdziłam się w przekonaniu, że prasowanie to jedno z tych zajęć, których szczerze i z całego serca nie znoszę... ;) A i mam drugie "ulubione" ciążowe pytanie. Poza "jak się czujesz?" które towarzyszy mi od początku ciąży, teraz na prowadzenie wysuwa się "macie już wszystko dla dziecka?". Wiem, że to wszystko z troski i dobroci serca, ale jakoś mnie to drażni. I tak sobie marudnie czekam ;) Edited June 19, 2012 by Andzike późno zauważona literówka Quote
majuska Posted June 19, 2012 Posted June 19, 2012 Andzike a tak na 2 tygodnie przed terminem zaczną się hasła : o jeeezuuu, to ty jeszcze chodzisz??? ( o ile wcześniej sie nie rozpakujesz oczywiście ;) ) a ja powiem tyle...strasznie mi cięzko byc samej, a to jeszcze tyle czasu.....:( Quote
Igam Posted June 19, 2012 Posted June 19, 2012 A propos pytań, to przypomniała mi się historyjka :) Koleżanka rodzi, leży na łóżku i zaczyna przeć a tu dzwoni jej mama z pytaniem - jak się czuje. Koleżanka mówi "mamo, nie teraz, rodzę" ale mama nieugięta i dalej swoje... i na koniec "a dlaczego tak krzyczysz?" a ona - mamo, przecież mówię, że rodzę ;) Andzike, nie bierz telefonu na salę porodową :lol: Quote
mamanabank Posted June 19, 2012 Posted June 19, 2012 No nareszcie jakieś wieści tutaj! Mnie też jakoś ciężko, na pogodę staram się nie narzekać, bo ta jaka by nie była to i tak jest niedobra, jak nie za gorąco to za zimno i tak w kółko wszyscy dookoła gadają. W straszny stres mnie za to wpędza ten głupi glukometr, płakać zaczynam jak biorę to tylko do ręki, a jak mam wynik trochę za wysoki to nie można się do mnie zbliżać, dotykać mnie i o nic pytać, bo taka jestem elektryczna. I czym mam siłę, czy nie, po zjedzeniu byle serka light, muszę łazić, sprzątać, zmywać, po zakupy, cokolwiek, byle tylko cukier nie skoczył. Jakby tego było mało wątroba nie chce współpracować i żeńskie hormony działają na nią jak czysta wódka. Wszystko to jest niedobre lub potencjalnie niedobre dla rozwoju dziecka, a mnie wpędza w stres, że jestem takim, jak to Andzike nazwała "opakowaniem" do kitu. Na szczęście mam w czwartek wizytę u weta, mam nadzieję, że zrobi mi porządne USG i okaże się, że z małą wszystko w porządku. A z dobrych rzeczy waga nie tylko stoi w miejscu, ale i spada`, chociaż... znowu nie wiem, czy to dla Tośki jest dobre. Sfrustrowałam się na amen. W domu mnie już nikt nie chce słuchać. Dobrze, że jesteście! Majusko, długo tak jeszcze będziesz sama? A jak tam Maks? Daje żyć? Quote
Andzike Posted June 19, 2012 Posted June 19, 2012 Anita, jesteś super opakowaniem, zobacz jakie fajne, ładne i mądre dzieciaki Ci wychodzą! Już bliżej niż dalej, niedługo Tośka będzie razem z Tobą i będziesz się mogła wściekać co niemiara ;) a właśnie - czy karmiąc cycem można jeść sajgonki? :cool3: Dla niewtajemniczonych - to lokalna łowicka potrawa, którą zawsze zamawiamy będąc u rodzinynabank ;) Trzymam kciuki za czwartkową wizytę, ja dopiero w następnym tygodniu mam się zgłosić na ktg do szpitala i do wetki prowadzącej (nawiasem mówiąc, jutro mam deadline - mijają dwa tygodnie od ostatniej wizyty, na której przepowiedziała mi, że w przeciągu max 2tyg. się rozpakuję...:evil_lol:) Florentynka, napisz nam coś pozytywnego o życiu "po drugiej stronie" ;) Quote
Florentynka Posted June 19, 2012 Posted June 19, 2012 Mamonabank - przychodź sobie tu zrzędzić i wylewać frustrację ile wlezie. Wyprztykasz się, wyżalisz i już. Żadne tam pokątne martwienie się i nerwy. Trzymajcie się obie z Tośką, będzie dobrze wszystko. Andzike - okrężną drogą odpowiem na pytanie o sajgonki. Dziś dwie znajome piały nad Maksiem, że taki śliczny i gładki, a jaką ma skórę czystą, żadnych krost, pryszczy, czerwonych placków i ach, och, w tym wieku to przecież dzieciom bez przerwy coś wychodzi, a u Maksia nic . Otóż jest to dziecko żywione cycem przez matkę, która w ostatnich dniach odżywiała się : bobem ( na obiad), truskawkami ( na śniadanie i kolację) czekoladą ( w międzyczasie) a takoż żyć nie może bez espresso, a w dodatku wieczorem pozwoliła sobie na kawałeczek piwa bezalkoholowego. A teraz można rzucać kamieniami ;). Ktoś na innym forum napisał, że są dwie metody: jedna - jeść wszystko, i eliminować to co dziecku szkodzi, jeśli zauważymy że szkodzi; druga - żyć powietrzem i stopniowo rozszerzać dietę ;) Coś pozytywnego o życiu po drugiej stronie? Hmmm... po pierwsze - weszłam w przedciążowy kombinezon, mój ukochany - hip hip, hurrrraaaaa !!!!! Po drugie - Maks jest naprawdę fajnym facetem, niestety po każdym z nas odziedziczył to co najgorsze. Po Adamie jest wiecznie głodny, a jak głodny to zły, po mnie ma skłonność do nocnego życia i zachowań iście dekadenckich - dziś zażądał karmienia podczas kąpieli. Jednak biorąc pod uwagę udane wyjścia na jogę, na kawę, na lunch do knajpy oraz wizytę u rodziny, o zakupach nie wspominając ani o psich spacerach - a wszystko w towarzystwie dziecka - anielsko spokojnego, słodkiego i grzecznego, z radością wybaczam mu fakt, że początek tego posta pisałam lewą ręką, prawą kołysząc maleństwo które było na chodzie od jakiejś 22 i praktycznie cały ten czas spędziło uwieszone na cycu. Quote
Andzike Posted June 20, 2012 Posted June 20, 2012 Florentynka, dzięki! :) Nie wyobrażam sobie sezonu letniego bez słoneczników i zakładając, że znajdę wolną rękę na skubanie to Kacper będzie od początku słonecznikiem pasiony ;) Super, ze Maks jest takim fajnym, złotym facetem, ma to zdecydowanie po rodzicach! :) Quote
Florentynka Posted June 20, 2012 Posted June 20, 2012 Andzike - rozumiem, że Ty jeszcze w jednym kawałku i wetka nie miała racji ? ;) Trochę Maksia, ale więcej psich: https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/MaksioIPsy# Quote
Andzike Posted June 20, 2012 Posted June 20, 2012 [quote name='Florentynka']Andzike - rozumiem, że Ty jeszcze w jednym kawałku i wetka nie miała racji ? ;) Ciiii, do końca dnia jeszcze troche czasu, więc lepiej nie zapeszać ;) Tym bardziej, że pogoda dziś sprzyja i zaraz ruszam w "w miasto" - niekoniecznie chciałabym się zacząć rozpakowywać przy kawiarnianym stoliku ;) Zdjęcia cudne jak zawsze - piękna rodzinka :loveu: Quote
Becia66 Posted June 20, 2012 Author Posted June 20, 2012 jejku nie mogę się napatrzeć, i na Maksia i na was, nawet ciocię Gośkę :diabloti: widać, a psiaki wniebowzięte w tej wszechogarniajacej sielance. Quote
majuska Posted June 20, 2012 Posted June 20, 2012 (edited) No! uśpiłam bachora na chwilę, to mogę do Was zajrzeć. Para kretynów powala :D :D :D Andzike no chyba nie chcesz jakoś tak normalnie i książkowo urodzić, musi być z przebojami :D a niechby i w ogródku piwnym czy też kawiarnianym:diabloti: Mamonabank, no przecież wszystko jest u Ciebie w jak najlepszym porządku, ani nawet nie próbuj w to wątpić, urodzisz taką fajną małą zołzunię, która da Ci popalić, najzdrowszą na świecie, trzymamy wszystkie kciuki za czwartkowe USG &&&&&& Ja się coś tam na początku karmienia "cykałam" , ale dosyć szybko przeszłam na normalna dietę, tzn. bez ograniczeń, niestety czekolada spowodowała wysypke, która sie utrzymywała ze 2 tygodnie, więc teraz jej nie żrę, ale wszystko inne leci , truskawki, poszły, kawa idzie, smażone też, bigos wlazł, że nie wspomnę o małym browarku wieczornym ( alkoholowym:diabloti: ) tak więc sajgonki wejdą spokojnie, a i słonecznik zapewne bez problemu :lol: A u nas kryzys ósmego miesiąca ( tak się dokształciłam na necie ) http://parenting.pl/portal/kryzys-osmego-miesiaca Paćka wyje, a za chwilę się śmieje, a za chwilę znów wyje, próbuje wstawać, ale nie potrafi sprawnie tego robić, więc się wkurza i wyje, jak już wstanie, to trzeba ubezpieczać, żeby nie zaliczyła gleby bo wyje, problemy ze snem ma, nie może matki stracić z pola widzenia bo wyje, żadna zabawka jej nie interesuje ( dzis bawiła sie kablem od aparatu, komórką, pilotem, miską platikową, i rolką tekturową po folii aluminiowej - broń boże nie wydawajcie kasy na jakieś Fisher-Prajsy itp:diabloti: ) Marzę o tym, żeby mnie ktoś odciążył choć na godzinkę dziennie od patrzenia na nią, ale niestety jestem sama...stary na 2tygodniowym wyjeździe firmowym ( wraca tyko na sobotę ale i tak mamy wtedy wesele, więc nie odpocznę:shake: ) Tak więc im mniejszy bachor tym lepiej, potem coraz większy "kosmos" się robi:roll: Edit: wciąż oglądam foty..zdjęcie nr 10 rządzi :D Edited June 20, 2012 by majuska Quote
Florentynka Posted June 20, 2012 Posted June 20, 2012 Majusko - u Ciebie kryzys ósmego miesiąca, a u nas skok rozwojowy. Boli mnie łeb od słuchania ryku, ręce od noszenia i kołysania i cycki od nieustannego udoju, bo to jedynie uspokaja skołatane nerwy dziecięcia. No i jeszcze wożenie samochodem. W desperacji wsadziliśmy młodego w samochód i obydwoje troszkę pospaliśmy. Zobaczymy, co będzie w nocy... Quote
Andzike Posted June 20, 2012 Posted June 20, 2012 Melduję, że wróciłam, nie zaszczyciłam kawiarnianego stolika porodem ;) Fajnie jest teraz w centrum, bardzo multi-kulti, wszędzie słychać mieszaninę różnych języków. 20stopni to idealna temperatura na toczenie się po mieście, fantastycznie się dziś czułam, mogłabym jeszcze połazić... To już raczej ostatni samotny wypad, następnym razem Kacper będzie mi już pewnie towarzyszyć ;) A propos zabawek - słyszałyście o Żyrafie Sofii? Oczywiście przeczytałam na wątku poradnikowym, bo gdzieś tam się to przewinęło ;) to jest podobno hicior! A co do kryzysu ósmego miesiąca - przynajmniej teoretycznie powinnaś się cieszyć - w końcu jak mówi artykuł - to dowód na to, że Paćka rozwija się jak najbardziej prawidłowo! :) Quote
Florentynka Posted June 20, 2012 Posted June 20, 2012 U nas teraz zrobiło się znośnie - dziś było ponad 30 stopni. Gjalpon się właśnie uaktywnił, bo do tej pory leżał na płytkach i dyszał. Teraz wyszedł do ogrodu i stróżuje. Żyrafę widziałam na tamtym wątku i zajrzałam na stronę o tych żyrafach. I już wiem, że bez tej żyrafy moje dziecko nie ma szans się normalnie rozwijać, głupie będzie i koślawe... Trudno. Ja też nie miałam żyrafy. Andzike, to kiedy Ty się wybierasz rodzić? Quote
majuska Posted June 20, 2012 Posted June 20, 2012 No to moje też jest w takim razie koślawe, zresztą cała trójka chyba, bo ja też żyrafy tej nie mam i nie będę mieć, Paćka ma pościel w żyrafy, więc niech się cieszy ..:diabloti: Andzike, muszą byc przygody jak nie dziś to kiedy indziej:eviltong: Padam na twarz, a jeszcze pranie rozwiesić musze, wykąpać się i ogólnie ogarnąć co się da, bo od rana jazda na maksa znowu..ech, na co mi przyszło na starość:shake: Quote
Andzike Posted June 20, 2012 Posted June 20, 2012 Ja też nie miałam żyrafy i może to jest przyczyną, że nie wszystko mi sie układało tak jak powinno ... No nic, Szira ma gumowego dinozaura, może się podzieli ;) Zamierzam rodzić 14 lipca, bo tak mi powiedzieli na początku i tego się będę trzymać ;) ale dwa tygodnie temu wetka prowadząca powiedziała, że rozpakuję się w przeciągu max dwóch tygodni (które minęły dzisiaj...), a 1,5tyg. temu na usg wyszlo, że łożysko jest za dojrzałe i też lekarz zawyrokował, że to raczej będą wcześniejsze dwa tygodnie niż późniejsze w stosunku do pierwszego terminu. We wtorek mam iść na ktg do szpitala, to zobaczymy co nowego wymyślą... Quote
majuska Posted June 20, 2012 Posted June 20, 2012 ogólnie to jest taki "trend", że chłopaki to lenie i nie chce im się wychodzić..ale jak widać po Maksie niekoniecznie ;) :) ale chciałabys już, nie? te ostatnie dni są strasznie ciężkie.... Quote
mamanabank Posted June 21, 2012 Posted June 21, 2012 u nas też się nie sprawdziło, Jasiek zaczął poród, nie tylko swój, bo zmusił i Magdalenę do wyjścia na świat w 31tyg. A że ona wyłazić nie miała ochoty, to on urodził się "naturalnie", a ona przez cesarskie cięcie. Dobrze, że teraz mam jedno do urodzenia. Wczoraj wieczorem wyrwałam się do kina na "Nietykalnych", dobrze, że nie zaczęłam rodzić ze śmiechu, zwłaszcza na scenie w operze. Andzike, jeśli nie byłaś, to zrób sobie jeszcze jedno wyjście, jak dla mnie film świetny! Widziałyście? Oczywiście, gdy wróciłam do domu czekało mnie 10 katastrof, tzn. tych, które mnie ominęły, łącznie z tą, że nie domknęłam drzwi i Gacek wyszedł mnie szukać sam samiuteńki, na szczęście teren duży i nie poszedł za daleko, ale wszyscy na miejscu dostali zawału, gdy zauważyli jego nieobecność. Wszystkie katastrofy przyjęłam z uśmiechem, po takim filmie pozytywnym... Florentynko, rewelacyjne zdjęcia! Po tym co piszecie, tzn. co z Wami własne dzieci wyrabiają, to ja jeszcze rozważę opcję z "oknem życia" ;-) Quote
majuska Posted June 21, 2012 Posted June 21, 2012 tak mamonabank...chadzam do kina sobie regularnie 2 razy w tygodniu :D :D :D :shake: ...dobrze, że sobie ten humor poprawiłaś, katastrof nie zazdroszczę dziedwczny przebiła się wreszcie cholerna prawa jedynka:multi:..teraz czekamy na lewą. Poszłam spać o 24, o 4 pobudka na cyca, o 5.30 pobudka juz na stałe...kuźwa jak tu żyć???? myślicie, że pomysł z oknem życia przejdzie u mnie , czy już za późno:cool3: Quote
mamanabank Posted June 21, 2012 Posted June 21, 2012 Przejdzie, tylko musisz dobrze becik zawiązać, żeby nie wylazła. Quote
Andzike Posted June 21, 2012 Posted June 21, 2012 mamanabank napisał(a): Po tym co piszecie, tzn. co z Wami własne dzieci wyrabiają, to ja jeszcze rozważę opcję z "oknem życia" ;-) Hłe, hłe, wiem, gdzie koło mnie jest najbliższe, żeby tylko wsiąść w samochód, jechać i zostawiać, a nie szukać jak będzie potrzeba ;) Co do kina - mialam iść na "Jak urodzić i nie zwariować", ale uświadomiłam sobie, ze nie wysiedzę 2h...:shake: Siedzenie to najgorsza pozycja, szczególnie jak nie mam możliwości wstania chociaż na chwilę ew. wyciągnięcia nóg ;) Poza tym zastanawiałam się czy nie będzie w kinie za głośno, więc odpuściłam :( Wczoraj przytargaliśmy do domu przewijak (do lózeczka, którego jeszcze nie mam...- TZ aikowo je kleci i "dopieszcza") i kolejną torbę ciuszków "z darów"- zastanawiam się czy Kacper będzie miał okazję założyć większość z nich zanim wyrośnie i mam dziwne wrażenie, że części nawet nie wyjmę z szafy:roll: Co do wychodzenia - a niech siedzi jak najdłużej, a przynajmniej przez najbliższe 2tyg ;) Też miałyście taką ekstra burzę w nocy? Fajnie, jak jest się w domu, w ciepłym łóżku, ale jakbym miala ją przeżyć będąc na dworze, to jak nic urodziłabym z nerwów. Majuska, gratuluję jedynki! :) Camilla działa? Quote
Florentynka Posted June 21, 2012 Posted June 21, 2012 Okno życia... to jest myśl. Sądzicie, że się zmieszczę? Quote
majuska Posted June 21, 2012 Posted June 21, 2012 Andzike napisał(a): Majuska, gratuluję jedynki! :) Camilla działa? nie wiem, ja już nic nie wiem, listonosz przyniósł dziś zwrot podatku i miałam się mu podpisać, to sie z 5 minut zastanawiałam jak się nazywam:placz::placz::placz: Florentynka napisał(a):Okno życia... to jest myśl. Sądzicie, że się zmieszczę? Nie sądzę, bo Paćka jest już spora, a jeszcze będę próbować Srubę tam upchać:roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.