mrs.ka Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 [SIZE="5"][FONT="Arial Black"]TARZAN znaleziony w środku lasu...zamiast grzybów[/FONT] [SIZE="3"][FONT="Arial Black"]Tarzan,Morus,Misiek...i pewnie kilka jeszcze innych imion ,na które reaguje radością,właściwie to jakkolwiek i ktokolwiek by na niego zawołał to jest już jego przyjacielem. Ale zacznijmy opowieść jak to Majaa z TZ wybrali się pod koniec jesieni na grzyby,w miejsce oddalone od ludzkich siedlisk o dobrych kilkanaście kilometrów,poprostu środek lasu,jakby grzyby nie rosły na jego skraju. Oczywiście tam grzybów nie znalezli ale... nie wrócili z pustymi rękoma:shake:. W tej leśnej dziczy błąkał się psiak,który oczywiście bardzo się ucieszył,że kogokolwiek spotkał i jeszcze ten "ktoś"zapakował go do samochodu umożliwiając opuszczenie leśnych labiryntów ,z których sam na pewno nie mógł się wydostać.Niestety pies nie udzielił Maji żadnych najmniejszych wskazówek z których stron pochodzi,czy się zgubił czy go ktoś wyrzucił na takim właśnie odludziu,żeby nie mógł znaleść drogi powrotnej:-( Jak to zwykle bywa z psami pozostało to niewyjaśnine do dziś i pewnie już nie będzie.Trafił w jedyne dostępne wtedy miejsce czyli na sławetną już "budowę".Cywilizowany świat o wiele bardziej mu odpowiadał ,tym bardziej,że tylu ludzi można tam spotkać i ...odprowdzać ich do domu:multi:. Niestety jest to jego chyba cecha dominująca i strasznie trudno mu to wyperswadować nawet używając kilku obroży,szelek,smyczy i innych środków mogących zatrzymać go na miejscu:mad:.Nawet towarzystwo skorej wciąż do zabawy Miśki potrafi go powstrzymać tylko na jakiś czas. Ulubionym zajęciem Tarzana jest odprowadzanie Panów Dozorców po skończonej pracy na budowie do domu:evil_lol:.Ale z tego co wiem wiem,Majaa postanowiła definitywnie z tm skończyć i wkroczy z nowymi metodami wychowawczymi:smhair2:. Ja narazie usiłuję dostarczyć go do gabinetu na kastracje, gdzie zabieg będzie wykonany IN CITO bez umawiania terminu bo przecież nikt nie zna dnia i godziny kiedy TARZAN będzie miał akurat trochę wolnego:evil_lol:. Będziemy informować na bieżąco o postępach w szkoleniu i miejmy nadzieję ,że dzięki temu szybciej znajdziemy dla niego jeden dom i jednego człowieka,za którym będzie chodził krok w krok:loveu:[/FONT] [FONT="Arial Black"][SIZE="3"]Kontakt w sprawie TARZANA: +48 660 440 525 lub email: [email protected][/FONT] Quote
mrs.ka Posted February 11, 2009 Author Posted February 11, 2009 [FONT="Arial Black"][SIZE="3"]i jeszcze ze swoją współlokatorką MIŚkĄ[/FONT] Quote
Majaa Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 Tarzan od jakiegoś czasu jest faktycznie moim i moich Pracowników przekleństwem – mimo, że to chodząca słodycz ! Ale chodząca o wiele za dużo ........ W lesie dołączył do nas smutny, zagubiony, ok. 10 miesięczny pies, którego niuch wyrósł mi nagle przed oczami nad właśnie zlokalizowanym poletkiem maślaków, a teraz na tymczasie mam .... duszę towarzystwa ! (mogłam się domyślać, że tak będzie, bo jak już ze mną nad tymi grzybkami się zaprzyjaźnił ..... olał mnie kompletnie i do końca wycieczki towarzyszył mojemu TZ, zdobywając jego sympatię, po czym wsiadł jak gdyby nigdy nic do samochodu, jak do swojego) Nie mogliśmy uwierzyć, że takiego wiernego, miłego i świetnie obserwującego ludzi psa można było wyrzucić w lesie (mnie ciągle pewne rzeczy dziwią, a przecież widziałam już tak wiele), Mieliśmy jednak nadzieję, że komuś się zgubił, choć był zapchlony i trochę wychudzony, miał zapalenie oczu i ucha, ale to mógł złapać w ciągu nawet dwóch trzech dni błąkaniny leśnej. Więc przez wiele kolejnych dni rozwieszaliśmy ogłoszenia i w lesie, i na każdym wyjeździe z tego ogromnego lasu, a także w okolicznych wsiach. Łącznie obliczyliśmy, że przejechaliśmy tylko w celu wieszania ogłoszeń dobrze ponad 1000 kilometrów i mimo, że wydawało się nam, że znamy obydwoje te okolice, jak własną kieszeń, to wspomagając się mapami wojskowymi docieraliśmy do takich osad, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia i ....... NIC! WIELKIE NIC! Nie dosyć, że psa nikt nie szukał, to także nikt nie chciał go zaadoptować. Pocieszającym w tym wszystkim był jednak fakt, że kilka osób (bodajże trzy), mieszkających na obszarach wiejskich, zadzwoniło z pytaniem, czy nie znaleźliśmy ich psów. A wracając do Tarzana (On się Maślak powinien nazywać także z powodu maślanych oczek, które wiecznie robi, jak się go próbuje skarcić): Tak jak pisała mrs.ka potrafi sobie zdjąć każdą obrożę, szelki, nawet jeżeli jest podwójnie zapięty i do tego zapięty do łańcucha (tego też próbowaliśmy) , płoty nie są mu obce – dziurę znajdzie zawsze i zawsze po to, żeby być przy ludziach Ileż razy ja go zwijałam z ulicy, ileż razy dozorcy mówili, że go odprowadzali z połowy drogi do domu, zamykali, a potem nagle wiedzieli, że zmiennik wyjechał na chwilę do drugiego budynku, bo np. zastawali psa pod klatką własnego bloku. Dzwonili do zmiennika czy wie, że pies mu prysnął , a ten, który akurat był w pracy mówił „zamknąłem go, jak godzinę temu szedłem do biura”. Wkurza mnie to, że Tarzan jest takim łazikiem, bo przecież sama walczę z właścicielami psów, którzy swoich podopiecznych puszczają samopas, co w Starachowicach jest niestety standardem, ale z drugiej strony szczerze podziwiam inteligencję Tarzana, bo jak prześledziliśmy te jego „wypady”, to jeszcze nigdy się nie pomylił – zawsze jak mu się nudziło i udało wyplątać i wyskoczyć (zawsze w ciągu dnia), szedł do domu tylko tego dozorcy, który zszedł z nocy! Tarzan miał również epizod pt. „znalazłem sobie nowy dom, a Was będę odwiedzał”! Znalazł sobie po prostu towarzyszy ludzkich! Niestety wówczas zdjął sobie również obrożę i o jego identyfikacji nie było mowy. Następnego dnia spotkałam go na ulicy w centrum miasta, podążającego dzielnie za dwoma panami z puszkami mocnych browarów w ręce. Ja do psa, a panowie do mnie prawie z łapami, co ja od psa chcę. Wyjaśniliśmy sobie co nie co, ale jeden z nich się upierał, że pies jest już jego i koniec, bo oni to kolejne zwijają z ulicy (np. dla rozluźnienia sytuacji zrelacjonuję:„bo jak byli sobie 2 tygodnie wstecz wieczorkiem na browarku w lesie pod Lipiem, zobaczyli jak kobieta wyrzuca 3 szczeniaki z samochodu, nie zdążyli spisać numerów, bo musieli łapać szczeniaki, bo kolejne samochody, by je rozjechały” Sprawdziłam gdzie te psy są i czy historia jest prawdziwa i niestety jest ;( Tylko nikt nie złapał numerów samochodu :( Ale chwała, że są tacy ludzie, zwani „żulami” ) Tarzan jednak wybrał swój tymczas i kastrowanko w najbliższym czasie (które obawiam się, że niewiele da, bo jego włóczęgostwo wynika, wg mojej oceny, za poszukiwaniem jednego jedynego swojego człowieka, a nie pogonią za przygodą) Jemu po prostu nie pasuje fakt tak wielu opiekunów .... zresztą odpowiedzmy sobie sami ..... komu by pasował ? Ale za szkolenie Tarzana "na PT" zabieram się faktycznie podobnie jak kilku innych bezdomniaków! Quote
Alojzyna Posted February 14, 2009 Posted February 14, 2009 :evil_lol::lol::evil_lol::lol::evil_lol: Quote
Majaa Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 Tarzan "przegiął pałę" na całej linii dwa dni temu !!!! Przyszedł pod blok jednego z Jego ulubionych dozorców (fakt kaktem psiarza ogromnego), kiedy ten wychodził do pracy. Razem poszli do pracy. Podobno przesiedzieli w trójkę z Miśką całą noc i nad ranem Miśka spróbowała się wydostać niepostrzeżenie z budowy, kiedy pracownik próbował odśnieżać wjazd przy takich opadach (tylko, że Miśka wraca na komendę, a najdalej po 15 minutach) Ale Miśka wyszła - Pracownik to zauważył i podobno nawet nie zdążył jej zawołać, bo zauważył scenę, która dech mu zaparła w piersiach (a w przypadku tego człowieka wierzę na całej linii, jeśli chodzi o psy), albowiem Tarzan skoczył za Miśką przez 1,5 metrowy płot, zagonił ją na siłę na plac budowy i kiedy Pracownik zamknął ją w budynku, zobaczył tylko ogon Tarzana, który pryska przez płot. Zaczynam być załamana ! Jak ja mam coś robić z tym cholernie inteligentnym psem, kiedy on przeczuwa, że wtedy i wtedy będzie szkolonko i / lub kastracja. Pryska wtedy nie wiadomo kiedy i jak, ale zawsze wtedy, kiedy coś konketnego jest planowane...... godzinami mogłabym o tym pisać, jakie numery wywijał - nigdy nie groźne i również nigdy nieprzewidywalne! Ale chyba już wszystkim, którzy mogą się z nim zetknąć, nawtykałam że jak się z nim spotkają w godzinach od do to natychmiast należy psa zaprowadzić do weta - reszta jest ustalona ! A jak ja będę akurat w mieście, to proszę o pilny telefon Przez tą budowę moją przewinęło się kilkadziesiąt już chyba tymczasów, ale takich problemów jeszcze nie było Nie zdażyło się żeby psy biegały samopas przy takiej kontroli ! Quote
mrs.ka Posted February 18, 2009 Author Posted February 18, 2009 :evil_lol::evil_lol::evil_lol: on jest niemożliwy:evil_lol::evil_lol::evil_lol: ale chyba z tego co mi się o uszy obiło to GO DOPADLI!!!:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Majaa Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Herspri napisał(a):Kurcze ale aparat :evil_lol: hmmmm .... aparat ..... "Aparat" to naprawdę delikatne określenie na tego bystrzaka! Sen mi spędza z powiek gdziekolwiek jestem ! Tarzan musi MIEĆ SWOJEGO LUDZIA I JUŻ!!!!!!!! Inaczej możemy sobie wszyscy (a ja szczególnie) pogadać, pobiadolić i tak niewiele z tego wyniknie .... Niestety :( Ale dzisiaj, a właściwie wczoraj odnieśli sukces moi pracownicy: złapali go, zamknęli, przetrzymali do rana i zawieźli do weta w międzyczasie się zmieniając! No i Tarzan jest już ............... bezjajeczny ! Podczas zabiegu nie było żadnych komplikacji. Psiak obecnie śpi i jest w dobrej formie ! Quote
Herspri Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 W takim razie gratuluję sprawnie przeprowadzonej akcji :evil_lol: Tarzan ma jakieś ogłoszenia ? Quote
Majaa Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 [quote name='Herspri']Tarzan ma jakieś ogłoszenia ? Z tego co wiem jest tylko na www.swietokrzyskie.schronisko.net Dzisiaj się wybawiliśmy i wypieszczochaliśmy - jest w bardzo dobrej formie po zabiegu!:multi: Quote
andzia69 Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 rude starachowickie - marsz do domu!!! za duzo was jest....:-( Quote
Majaa Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Tarzanowi dziś zrobiłam .......... ogromną krzywdę (moja wina ;) ) i na 15 minut była obraza majestatu całkowita ze strony Tarzana . A moja wina polegała na tym, że mu podałam antybiotyk w zastrzyku podskórnie! Ale jak już przeżył tą "straszną tregedię", to nie odstepował mnie na krok, a mnie się serce krajało,że muszę go zostawić na budowie ! :placz: Quote
mrs.ka Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 niestety jutro ja muszę mu tę OKROPNĄ KRZYWDĘ zrobić:eviltong: i też zostawić na budowie:-( Quote
betel Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 No cóż lepiej na budowie, pod opieka i z papu niż na ulicy. Trudno taki los. Myślę, że on i tak jest z Was zadowolony:razz: , choć domek by się przydał ,nie przeczę:roll: Quote
mrs.ka Posted February 23, 2009 Author Posted February 23, 2009 taaak,TARZAN jest generalnie bardzo zadowolony,zwłaszcza jak mu się uda coś narozrabiać:evil_lol: Quote
mrs.ka Posted February 25, 2009 Author Posted February 25, 2009 no pewnie ,że z charakterem i jaki przystojniak:roll: Quote
betel Posted February 25, 2009 Posted February 25, 2009 Dlaczego ostatnio nikt nie zaglada na pojedyncze wątki????:placz: Quote
mrs.ka Posted February 27, 2009 Author Posted February 27, 2009 faktycznie nikt tu nie zagląda:shake: Quote
andzia69 Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 .......................................:-(:-(:-( Quote
betel Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 My trzy i nikt więcej. Starałam się na kieleckim rozreklamować wąteki z mojego podpisu , ale jak widać bez efektów. MR.ska a czy wy macie jakiś osobny starachowicki watek , bo jak nie to można byłoby poprosić Mag.dę żeby wrzuciła wasze psiaki do pierwszego postu w kieleckim, albo założyć wątek starachowicki z wszystkim i psiakami i odnośnikami do pojedynczych czworołapów. Quote
mrs.ka Posted February 28, 2009 Author Posted February 28, 2009 mnie się podoba pomysł,żeby wrzucić te kilka naszych psiaków do kieleckich na pierwszą ,zawsze to większa oglądalność i nie trzeba każdego osobno podnosić,ale to już od Was zależy czy dacie sobie "wkleić" dodatkowe psie sieroty Quote
betel Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 Mam nadziejęże to moziwe przecież, to tylko zabieg internetowy , a siaki i tak pozostaja pod wasza opieką. Mr.ska a nie macie wy swojego wąku satrachowickiego , bo mnie np pytała o taki OdNowa????? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.