Jump to content
Dogomania

"Ja kompletnie nie rozumiem tego psa" - problem na skalę zycia! .. mojego


Recommended Posts

Posted

Od razu mówię że osoby z mottem "dobij leżącego" na dziś darują sobie te gadki, chyba że mają coś do mnie, to proszę, ja już leżę, wystarczy celnie walnąć ...

Zaczęło się dzisiaj popołudniem
Jak zwykle wypuszczałam Deliosa, gromadziłam jedzenię i świeżą wodę. Nagle patrzę - psa nie ma. Ale widze go że jest u mojej babci. Był tam pies i jeszcze suczka. Poszłam z obrożą (samą) a ten pies i delios zaczęły się gryźćć. Ja przymam deliosa, odganiając ta chad*ę z naprzeciwka. Jakiś mały kundel, umorusany z poszczelonymi właścicielami którzy zazwyczaj powiedzą "a co mnie tam mój pies"
Jeszcze chwila a obaj mnie pogryzą. Zeczęłam się drzeć. Naszczęście babcia wyleciała i odgoniłą tego głupiego kundla bo przecież by mnie zabił.
Zaczęłam beczeć bo delios utykał na przednią łapę. Wpadłam do domu, zamknęłam drzwi do łazienki i tylko słyszałam jak sie drą na mnie że chyba jestem nienormalna, że trzeba było go zostawić. :placz:
Bardzo śmieszne - Ja go KOCHAM! mam go zostawić na pastwę jakiegoś kundla napalenca co walczy o sukę?!
Myślałam że zemdleje jak Boga kocham.
Nadal mi się trzęsą ręce jak to pisze bo najgorszy był ostatni osąd mamy "masz nie nie zbliżać do tego agresywnego kundla, zostawić go w klace, niech ojciec się nim zajmuje, ty jesteś za mała"
albo "mogły cie pogryść żywcem!"
Zaraz na serio sie rozbecze, znowu a beczałam cał dzień. Widziałam tylko przez okno jak chasał sobie po klatce. i ganiał ptaki. :placz:
Głupie życie, głupie popsute ogrodzenie, głupie kndle na wolności, głupi właściciele i żeby zdechli żywcem (właściciele w sumie to kundl enie mają nic do gadania)
Proszę pomóżcie mi! ja muszę przekonać rodziców że ja go kocham i nie pozwolę mu żyć w klatce. Najpierw pod ich nadzorem a potem muszę jakoś zrozumieć tego psa. Na wszystkie pytania będę odpowiadała, krytykę przyjmowała do serca, a przyznam że pochwał nie będzie zapewne bo po co pochwały dla nienormalnego, niedorozwinientego dziecka? :shake:I znowu beczę. :placz: Wiecie co, wiem co teraz o mnie myślicie, że jestem okropna, i ja to przyznaje, odechciewa mi się życ, jeden więkrzy wybryk a chyba skończe z życiem, niech mnie rozstrzelają bo nie zasługuje by nazywać się człowiekiem :(
Potrzebna jest pomoc fachowca ale jak znaleść bechawioryste w tym zadu*iu!!!! :shake:
Teraz możecie mnie dobić
czekam na pomoc
bezradna

Posted

Cóż nie chce cię dobijać...
ale wątpię by twoi rodzice zgodzili sie na kastrę, skoro mają takie myślenie jak przedstawiłamś poście nr. 1. Moi się nie zgodzili, uważają że jak pies jaj nie ma to jest conajmniej równoznaczne z obcięciem mu łapy. :shake: Śmiać mi sie chce na takie myślenie.
Moze im to po prostu powiedz? Że ci na psie zależy, i nie pozwolisz żeby był tak traktowany.

Posted

Poczytaj na dogo jest duzo tematów dla psa nie ma praktycznie zagorzenia a plusy ; pies jest spokojniejszy, nie zwraca uwagi na suki w cieczce, przewaznie jest mniej agresywny.

Zabieg nie jest bardzo drogi i tego samego dnia psa masz w domu

Posted

Super pomysł. jutro zadzwonie do weta i zapytam sie jeszcze troszkę. Ale jak powiedzieć to rodzicom, jak im wytłumaczyc, zeby bylo sensownie napewno ale co im powiedziec. bo nie powiem im "czeba wykastrowac psa to nie bedzie uciekal i ganial za sukami, bedzie spokojcniejszy, zabieg ok 150 zl"
Takie cos nie przejdzie :( macie jakis pomysl? :shake:

Posted

Moim zdaniem za bardzo panikujesz, to nic nie da...Nie jestem behawiorystą to ci nie pomogę, ale trzymam kciuki. Widać jak na razie będziesz się musiała nim zajmować tylko w kojcu...

Posted

Jak zwykle wypuszczałam Deliosa, gromadziłam jedzenię i świeżą wodę. Nagle patrzę - psa nie ma.
To nie wypuszczaj. Psa trzeba pilnować. Albo jedno, albo drugie, po prostu.

Jakiś mały kundel, umorusany z poszczelonymi właścicielami którzy zazwyczaj powiedzą "a co mnie tam mój pies"
Hym, tylko, że Ty postąpiłaś tak samo. Tak samo nieodpowiedzialnie...

To ile tam było psów? Mały kundel i suczka?


Zaczęłam beczeć bo delios utykał na przednią łapę.
Jeżeli nie przejdzie, to do weta.

Wpadłam do domu, zamknęłam drzwi do łazienki i tylko słyszałam jak sie drą na mnie że chyba jestem nienormalna, że trzeba było go zostawić. :placz:
Bardzo śmieszne - Ja go KOCHAM! mam go zostawić na pastwę jakiegoś kundla napalenca co walczy o sukę?!
Nie dziw im się - nie znam rodzica, dla którego pies byłby ważniejszy od dziecka. Pies a dziecko to nieporównywalne sprawy, ale gdyby kiedyś tfu tfu ktoś musiał wybierać, to jestem prawie pewna wyboru...

Myślałam że zemdleje jak Boga kocham.
Nadal mi się trzęsą ręce jak to pisze bo najgorszy był ostatni osąd mamy "masz nie nie zbliżać do tego agresywnego kundla, zostawić go w klace, niech ojciec się nim zajmuje, ty jesteś za mała"
albo "mogły cie pogryść żywcem!"
A nie ma racji? Tak obiektywnie? Nie pamiętam, ile masz lat, nie wiem, jakiej wielkości jest Delios, ale może faktycznie w razie problemów nie dasz sobie z nim rady? Ja sobie z np. dogiem niemieckim też nie dam rady ;)

Głupie życie, głupie popsute ogrodzenie, głupie kndle na wolności, głupi właściciele i żeby [cenzura] (właściciele w sumie to kundl enie mają nic do gadania)
Life is brutal, full of zasadzkas and kopas w dupas. Niestety...

Proszę pomóżcie mi! ja muszę przekonać rodziców że ja go kocham i nie pozwolę mu żyć w klatce. Najpierw pod ich nadzorem a potem muszę jakoś zrozumieć tego psa.
Dobry pomysł, najpierw pod nadzorem. Tylko hmm nie widzę jakoś związku z nieupilnowaniem psa a jego życiem w klatce... Po prostu, nie bierz go samemu w miejsca / nie dopuszczaj do sytuacji, w których coś może się zdarzyć.


Wiecie co, wiem co teraz o mnie myślicie, że jestem okropna, i ja to przyznaje, odechciewa mi się życ, jeden więkrzy wybryk a chyba skończe z życiem, niech mnie rozstrzelają bo nie zasługuje by nazywać się człowiekiem :(
Gadanie głupiego. Po pierwsze, nie wiesz, co kto myśli i nawet nie próbuj zgadywać, bo to jak gra w totka. Po drugie, nawet tego nie próbuj, bo potem możesz tego bardzo żałować.

Potrzebna jest pomoc fachowca ale jak znaleść bechawioryste w tym zadu*iu!!!! :shake:
Powiedz, gdzie mieszkasz. Może Google? Zk? Jakieś okoliczne szkolenie?

Posted

ja bym zaczeła od uroczej rozmowy z właścicielami - że jeżeli ich pieseczek jeszcze raz choćby zbliży się do mojego skończy się to na policji, oraz że masz nadzieję że stać ich na pokrycie kosztów leczenia Twojego psa.

Rodziców rozumiem - boją się o Ciebie.
Ale jeżeli zdecydowali się na psa to powinni również zająć się jego wychowaniem i ułożeniem, cała rodzina powinna być w to zaangażowana bo jak rozumiem to nie jest Twój pies?

Posted

A ja z chęcią przeczytałabym większa ilość danych o całej sytuacji. Twój wiek, waga, postura, wielkość obu psów, ich "podobieńswo" do jakiś ras (jest róznica między wielorasowym kundelkiem, a mieszanką z domieszką AST-a). Za bardzo nie wiem po co tu ma być potrzebny behawiorysta. Walki o sukę, czy teren są czymś normalnym, instynktownym u psów. To, że większość psów forumowiczów tego nie robi wynika z dobrej socjalizacji i wychowania tych psów. Nic się nie zrobi samo. Jezeli z psem się nie pracuje, jest trzymany na zamkniętym wybiegu - to tak się to kończy. Ja osobiście nie widzę tu winy psa, wejście właścicieli miedzy gryzące sie psy jest zawsze niebezpieczne, ale nawet jak się oberwie zębami to w 99,9 % jest to kompletny przypadek. Żaden pies w walce o sukę nie myśli o ataku na człowieka, a stara sie dopaść innego psa. A że działa adrenalina i do psa nic nie dochodzi to takze normalka. Odwołalność psa niemal z kazdej sytuacji ćwiczy się bardzo długo i trzeba do tego anielskiej cierpliwości. Ale wynik wcześniej czy później jest. Zawsze. I nie zależy od zadnych cudów, behawiorystów, ale od włożonej do tego pracy.

Posted

dog_master napisał(a):

Hym, tylko, że Ty postąpiłaś tak samo. Tak samo nieodpowiedzialnie...

Wiem :placz: ale ja nie wiedziałam co robić! wpadłam w panikę że może się ponowić sytuacja z sonią! :placz:

To ile tam było psów? Mały kundel i suczka?

Mały kundel który gryzie po nogach ;/ suczka na łańcuchu niestety, ale zadbana. Nie jak ten mały .. świr psycho

Jeżeli nie przejdzie, to do weta.

przeszło naszczęście


Nie dziw im się - nie znam rodzica, dla którego pies byłby ważniejszy od dziecka. Pies a dziecko to nieporównywalne sprawy, ale gdyby kiedyś tfu tfu ktoś musiał wybierać, to jestem prawie pewna wyboru...

i to mnie smuci :shake:

A nie ma racji? Tak obiektywnie? Nie pamiętam, ile masz lat, nie wiem, jakiej wielkości jest Delios, ale może faktycznie w razie problemów nie dasz sobie z nim rady? Ja sobie z np. dogiem niemieckim też nie dam rady ;)

mam 11 lat :placz:

Life is brutal, full of zasadzkas and kopas w dupas. Niestety...

Heh za mało powiedziane ;/

Dobry pomysł, najpierw pod nadzorem. Tylko hmm nie widzę jakoś związku z nieupilnowaniem psa a jego życiem w klatce... Po prostu, nie bierz go samemu w miejsca / nie dopuszczaj do sytuacji, w których coś może się zdarzyć.

No to nie będzie łatwe, tu chyba wszystkie psy, oprócz tiny (tej suczki) latają samopas. no bo przecież "właściciele nauczyli ich chodzenia po ulicy ;/ " potem sie dziwią że muszą jechać do weta

Gadanie głupiego. Po pierwsze, nie wiesz, co kto myśli i nawet nie próbuj zgadywać, bo to jak gra w totka. Po drugie, nawet tego nie próbuj, bo potem możesz tego bardzo żałować.

hehheh wiem co masz na mysli :evil_lol:

Powiedz, gdzie mieszkasz. Może Google? Zk? Jakieś okoliczne szkolenie?

oj to chyba będzie trudne ;/ mieszkam w zgłobicach :shake: taka wiocha koło tarnowa




No to chyba tyle mam nadzieje że się wyczytasz? :p


"A ja z chęcią przeczytałabym większa ilość danych o całej sytuacji. Twój wiek, waga, postura, wielkość obu psów, ich "podobieńswo" do jakiś ras (jest róznica między wielorasowym kundelkiem, a mieszanką z domieszką AST-a). Za bardzo nie wiem po co tu ma być potrzebny behawiorysta. Walki o sukę, czy teren są czymś normalnym, instynktownym u psów. To, że większość psów forumowiczów tego nie robi wynika z dobrej socjalizacji i wychowania tych psów. Nic się nie zrobi samo. Jezeli z psem się nie pracuje, jest trzymany na zamkniętym wybiegu - to tak się to kończy. Ja osobiście nie widzę tu winy psa, wejście właścicieli miedzy gryzące sie psy jest zawsze niebezpieczne, ale nawet jak się oberwie zębami to w 99,9 % jest to kompletny przypadek. Żaden pies w walce o sukę nie myśli o ataku na człowieka, a stara sie dopaść innego psa. A że działa adrenalina i do psa nic nie dochodzi to takze normalka. Odwołalność psa niemal z kazdej sytuacji ćwiczy się bardzo długo i trzeba do tego anielskiej cierpliwości. Ale wynik wcześniej czy później jest. Zawsze. I nie zależy od zadnych cudów, behawiorystów, ale od włożonej do tego pracy. "

wiek 11, waga 31 kg, mała ;/ ok 146 cm ;/ delios ma mniej więcej 46 cm a ten mały z 30 cm delios jest z domieszką spaniela chociaż wygląda jak flat coated retriever, ten mały jest z domieszką jamnika ale kły ma takie ze ;/ i to nie jest pierwszy raz jak gryzie

WŁADCZYNI - super tekst, może zadziała, ale boje sie że jeden duży kolo nie posłucha 2 małych sik.ów :shake: (koleżanka dopomoże ale nie wiem czy zadziała ;/ )

Posted

Tego nie da się czytać ani na to odpowiadac... ;) Moze wklejaj male cytaty, masz ikonke zaraz po "obrazku, taki zolty dymek. No niestety, tez tego nie lubie, ale co zrobic...

Mały kundel który gryzie po nogach ;/ suczka na łańcuchu niestety, ale zadbana. Nie jak ten mały .. świr psycho
Pytałam, bo piszesz, że:
tego głupiego kundla bo przecież by mnie zabił.
;)

i to mnie smuci :shake:
Ze ktos wybralby zapewne dziecko? Dobra, n/c.

No to nie będzie łatwe, tu chyba wszystkie psy, oprócz tiny (tej suczki) latają samopas. no bo przecież "właściciele nauczyli ich chodzenia po ulicy ;/ " potem sie dziwią że muszą jechać do weta
No to dlatego psa nie mozna puszczac samego, albo jest na zewnatrz pod kontrola [Twoja, babci, rodzicow etc], albo gdzies zabezpieczony...

No niestety, mowie, jakbym miala doga to bym miala tan sam problem. Ba, z rottweilerem bym miala watpliwosci, czy podolam ;)

WŁADCZYNI - super tekst, może zadziała, ale boje sie że jeden duży kolo nie posłucha 2 małych sik.ów :shake: (koleżanka dopomoże ale nie wiem czy zadziała ;/ )
Niech to rodzice powiedza. Z nimi pogadaj, po prostu :)

Posted

Hm, ja nie zrozumiałam wszystkiego; na razie wyczytałam tyle, że macie psa w boksie i chcesz w jakiś sposób mu pomóc, aby nie spędzał tak całego życia... bardzo dobra inicjatywa :) faktycznie wygląda na to że jesteś młoda, lekka, i możesz sobie nie poradzić z większym psem... (46cm to w kłębie?) może spróbuj się na razie uczyć "psiego języka" i jak postępować ze zwierzętami - tutaj zauważam jakieś wyjście dla takiej nauki bo... - malutka suczka Tina jest Twojej babci? może - skoro jest niewielka - spróbuj uczyć się postępowania z psem właśnie na jej przykładzie? kup jakąś najzwyklejszą smycz i może wychodź z nią na spacery? próbuj uczyć prostych zachowań i komend, przez zabawę - wszystko znajdziesz na dogomanii, co i jak robić; myślę, że gdy trochę poznasz psy i ich zachowanie to łatwiej pójdzie Ci z Deliosem; a dla suni - jak dla każdego psa na łańcuchu spacer to święto i coś wspaniałego a i Ty coś z tego wyniesiesz pożytecznego mam nadzieję :lol:.

czy Wasz pies jest w istocie agresywny? czy po prostu duży i nie poradzisz sobie z nim zew względu na wiek i posturę? macie ogrodzenie i czy Delios jest w ogóle wypuszczany na teren, chociaż na noc? ma to wpływ to o co pytam bo psy stale zamknięte są po prostu sfrustrowane bo nie mają ruchu i to głownie z tego się bierze...

postaraj się popracować trochę nad zapoznaniem się z psem, wpłynąć na rodziców jeśli Delios nie jest puszczany - powiedz chociażby że pies na terenie to ochrona przed złodziejami :lol: gdy się wybiega będzie mu znacznie lżej. Idź z tatą gdy wybiera się żeby dać jeśc psu, staraj się znaleźć z psem jakiś kontakt. mów do niego! dawaj smakołyki z ręki, chwal go i głasz jeśli tylko lubi.

Posted

Cocker, czyli jednak pies jest totalny dziczek, niewychowany, niewyzyty.. Znow zabawka dla dziecka, zamknieta w malym kojcu i zostawiona pod opieka dziecka...
Porozmawiaj na spokojnie z rodzicami, moze wreszcie troche psa rozladowac i szkoleniem i fizycznie..
Bo nie wyobrazam sobie 2-letniego psa, ktory tak po prostu ucieka z posesji, gdy Ty szykujesz mu jedzenie. Moze lepiej zabezpieczyc teren, by nie dochodzilo do takiej sytuacji?
I jeszcze jednego nie rozumiem, to rodzice mieli pretensje i obawiali sie pogryzienia przez waszego psa :crazyeye:?
Zamiast pretensji do siebie o niedopilnowanie psa i do wlascicieli drugiego psiaka?
Slusznie, rodzice sa od rozmowy z sasiadami...
Czy dobrze rozumiem, ze w efekcie pies "za kare" bedzie siedzial juz tylko w tym kojcu :roll:?

PS. Nie histeryzuj, ze ktorykolwiek by Cie "zagryzl". To normalne, ze dostalalas po uszach za wkladanie rak miedzy gryzace sie psy.
I moze mniej nerwow o "obcego" kundla, w koncu to o swojego nie zadbaliscie.
A kastracja nie jest zlotym srodkiem na brak czasu i checi do pracy z mlodym, fajnym ale energicznym psem.

Posted

"Hm, ja nie zrozumiałam wszystkiego; na razie wyczytałam tyle, że macie psa w boksie i chcesz w jakiś sposób mu pomóc, aby nie spędzał tak całego życia... bardzo dobra inicjatywa :smile: faktycznie wygląda na to że jesteś młoda, lekka, i możesz sobie nie poradzić z większym psem... (46cm to w kłębie?) może spróbuj się na razie uczyć "psiego języka" i jak postępować ze zwierzętami - tutaj zauważam jakieś wyjście dla takiej nauki bo... - malutka suczka Tina jest Twojej babci? może - skoro jest niewielka - spróbuj uczyć się postępowania z psem właśnie na jej przykładzie? kup jakąś najzwyklejszą smycz i może wychodź z nią na spacery? próbuj uczyć prostych zachowań i komend, przez zabawę - wszystko znajdziesz na dogomanii, co i jak robić; myślę, że gdy trochę poznasz psy i ich zachowanie to łatwiej pójdzie Ci z Deliosem; a dla suni - jak dla każdego psa na łańcuchu spacer to święto i coś wspaniałego a i Ty coś z tego wyniesiesz pożytecznego mam nadzieję :lol:.

czy Wasz pies jest w istocie agresywny? czy po prostu duży i nie poradzisz sobie z nim zew względu na wiek i posturę? macie ogrodzenie i czy Delios jest w ogóle wypuszczany na teren, chociaż na noc? ma to wpływ to o co pytam bo psy stale zamknięte są po prostu sfrustrowane bo terenie to ochrona przed złodziejami :lol: gdy się wybiega będzie mu znacznie lżej. Idź z tatą gdy wybiera się żeby dać jeśc psu, staraj się znaleźć z psem jakiś kontakt. mów do niego! dawaj smakołyki z ręki, chwal go i głasz jeśli tylko lubi."


Delios ma 46 cm w kłębie. Heh mała suczka tina? Tina jest wzrostu delioska bo to jego siostra. Może trochę mniejsza. 43 cm w kłębie. Chociaż nawet jeżelibym z nią wych. TO daleko bym nie zaszła niestety. Wszystko przez te włóczęgi. Wywęsza ja wszędzie ;/ Nasz pies nie jest w istocie agresywne raczej to drugie, poprostu jest duży i zbyt silny :shake:
Delios był zawsze puszczany gdy dawałam mu jeść tresura pielęgnacja, spacerek i do kojca, wieczorem też był spacer czasem.
bardzo dobry pomysl, dzieki ;)

Posted

Ja wiem że to łatwo się pisze, a ciężko zrobić ale...panika nic nie daje, histeryzując nie pomagasz ani swojemu psu, ani go nie obronisz.

Karjo2 ii tam rodzice przewrażliwieni, ja mając tyle lat potrafiłam wleźć do ogierków i się z nimi miziać, albo do klaczy ze źrebkiem:loveu::loveu: i żyję i nigdy żaden mi nic nie zrobił (dodam że byłam wzrostu siedzącego psa:evil_lol:w sumie dalej jestem). Nie mówię żeby głupio ryzykować, ale w tej sytuacji naprawdę nie działo się nic groźnego ani dramatycznego po prostu panika Cocker i rodziców.

Tina jest wycięta czy psy przyłażą do cieczki? Jeżeli ona cieczkująca to raz że szczeniaki, dwa duże ryzyko i dla Was przeganiających psy i dla Deliosa bo samiec walczącyc o sukę nie myśli tym czym powinien;)

Posted

Wladczyni, mam na mysli sytuacje pchania sie miedzy gryzace sie psy dzieciaka 11-letniego. Nawet, gdyby to robil dorosly, pchac rece do pyskow, uwazalabym to za glupote :roll:.
Normalna reakcja powinno byc zawolanie jeszcze kogos, we dwojke latwiej rozdzielic psy.
A reakcja i cockera i rodzicow jest dla mnie co najmniej niezrozumiala.
Jako matka op.. bym dzieciaka i zabrala sie za wychowanie i jego i psa :evil_lol:...
Ale raczej by mi sie taka sytuacja nie zdarzyla, by pies nawial z posesji, nastepne niedopatrzenie...

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Tina jest wycięta czy psy przyłażą do cieczki? Jeżeli ona cieczkująca to raz że szczeniaki, dwa duże ryzyko i dla Was przeganiających psy i dla Deliosa bo samiec walczącyc o sukę nie myśli tym czym powinien;)



Hmm Tinuś szczepiona jest, poprostu kundle przychodza zeby zna troche ... ten tego... pobyć :lol: ?

W sumie to nic takiego się nie stało i wiem że dam radę. Ale dobry miałaś pomysł. Narazie zbieram argumenty w internecie, i jak pojde do tego babsztyla czy tam facia i mu wypale z prawami zwierząt, że wypuszczanie psów agresywnych jest karalne etc. etc. to zobaczymy kto ma więcej oleju w głowie. Aha jeszcze dowiedziałam się że oni mają wieęcej takich kundlów, aż 4 i do tego 2 suki się oszczeniły, a oni chcą zostawić chyba 5 takich szczeniaczków bo one "takie słodziutkie" , pozatym chyba ale to jeszcze nie potwierdzone, żaden z 4 psów nie ma szczepionki na wścieklizne ;/
A pozatym kodeks wykroczen mowi
Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,
podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.

Wladczyni, mam na mysli sytuacje pchania sie miedzy gryzace sie psy dzieciaka 11-letniego. Nawet, gdyby to robil dorosly, pchac rece do pyskow, uwazalabym to za glupote :roll:.
Normalna reakcja powinno byc zawolanie jeszcze kogos, we dwojke latwiej rozdzielic psy.

Doszłabym do domu w dwie minuty zawołanie kogoś pięć minut. A psy co? albo by się pogryzły do krwi albo coś sobie zrobiły, spanikowałam, nie każdy jest idealny ...


Jako matka op.. bym dzieciaka i zabrala sie za wychowanie i jego i psa :evil_lol:...
Ale raczej by mi sie taka sytuacja nie zdarzyla, by pies nawial z posesji, nastepne niedopatrzenie...

nie każdy jest taki perfekcyjny. Jedne problemy da się rozwiązać drugie nie a ja przeszłam w życiu bardzo dużo, mimo młodego weku, wiem jakie jest życie. Nie wszyscy ludzie są tacy sami. Jedni lubią psy, innym są obojętne. Mojej mamie są te drugie, ale zawsze mogę liczyć na jej pomoc i kocham ją. Tak postąpiłabyś ty, inna osoba inaczej ..

Posted

Przygotowane argumenty dzialaja w obie strony i dotycza rowniez Twojego psa.
Nikt nie neguje kwestii uczuc rodzinnych, chodzi o wsparcie przy prowadzeniu psa, w koncu za to odpowiedzialni sa rodzice, to oni podjeli decyzje o posiadaniu psa.
Pytanie, czy sunia jest po sterylce, bo takie "odwiedziny" w odpowiednim czasie skoncza sie kolejnym miotem :shake:.
A psy nie musza byc agresywne na codzien, by sie pozrec o ciekaca suke.
Nadal proponuje, zajmijcie sie wspolnie z rodzicami zapewnieniem wlasnemu psu ruchu i zajecia, zacznijcie od siebie, potem dopiero pouczajcie sasiadow.

Posted

Cocker podawanie hormonów nie jest zdrowe, znacząco zwiększa ryzyko ropomacicza. Zastanówcie się z rodziną nad wycięciem suczki.

Pies walczący o sukę nie musi być hiperagresywny, po prostu broni tego co uznał za swoję, możliwość przekazania genów jest bardzo silnym motywatorem - nie jeden samiec w świecie zwierząt traci za to łeb (dosłownie!).
Jednak jeżeli na posesję włażą obce psy to może warto ją zabezpieczyć zanim dojdzie do tragedii?

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Cocker podawanie hormonów nie jest zdrowe, znacząco zwiększa ryzyko ropomacicza. Zastanówcie się z rodziną nad wycięciem suczki.

Pies walczący o sukę nie musi być hiperagresywny, po prostu broni tego co uznał za swoję, możliwość przekazania genów jest bardzo silnym motywatorem - nie jeden samiec w świecie zwierząt traci za to łeb (dosłownie!).
Jednak jeżeli na posesję włażą obce psy to może warto ją zabezpieczyć zanim dojdzie do tragedii?


Suczka miala juz sterylke ;)
Chcdzi pewnie o to że no ... zakochali się w sobie. Psy w końcu też mają uczucia. Czasami ich obserwowalam to do niczego nie dochodzilo, ani do krycia ani do obwąchiwania takiego ... kompletnie nic. Tylko lizanie się, przytulanie, leżenie koło siebie i spanie ;) to naprawde nie bylo nic takiego, to raczej było urocze. Tylko z delioskiem też tak było. Tina to jego siostra, spędzała z nim dużo czasu, zdążyli się zżyć. Pewnie dlatego doszło do bójki. Delios chciał się pobawić z tiną. Pogryść się tam troche na żarty, pociągnąć za ucho, polizać. Ale oni byli w trakcie randki. ... No i to mogło być tak jak u ludzi ;) czasami dochodzi do starć :lol: Ja mam taki tok myślenia. Ale ten piesek ma głupich właścicieli, i czasami gryzie też inne psiaki, nawet niestety do krwi :shake: A Bóg dobry wie czy on nie był bity. Jest ufny wobec obcych ale boi się gwałtownych ruchów. Jeżeli byłby bity, to już był by szczyt :shake: biedny piesek, pewnie musiał tyle przeżyć

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
hmm jest wycięta, a tu pisałaś 'Hmm Tinuś szczepiona jest' - chodziło o szczepionki na zakaźne i wścieklizne?


To znaczy chodziło mi o szczepionke przeciwko wściekliżnie a nie taką "antymiotową" :eviltong: Bo rozmawialiśmy o agresji i zastanawiałam się czy Tinka jest szczepiona

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...