Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 129
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Lu_Gosiak napisał(a):
Co u suni?? jak sie czuje?? sa jakies nowe zdjecia ktore mozna by wykorzystac do ogloszen??


ja najmocniej przepraszam że tak zaniedbałam Verdonke:oops:.........ale sparaliżowany lesio tak mnie ostatnio pochłonął że nie miałam już fizycznie możliwości porobić fotek i ogłoszeń Verdonce
teraz jak już Lesio jest bezpieczny musze się zając niunią...........
a z nią coraz lepiej, jest juz gotowa do adopcji i mozna ruszyc pełną parą z ogłoszeniami ..............
jak porobie jej fotki to poprosze Majge:loveu: o piekny tekst może i jej sie poszczęsci
a sunia jest niesamowita, wyjatkowo mądra:loveu: ....wspaniały pies praktycznie bez wad, jedyny problem to jej trauma po wypadku a co sie z tym wiąże paniczny strach przed autami

Posted

OK. Jestem Loluś :loveu: i Beatko :loveu:. Info z PW jest w pełni wystarczające. Właśnie skończyłam obróbkę innego piesia więc jutro na tapetę idzie Verdonka.

Posted

majqa napisał(a):
OK. Jestem Loluś :loveu: i Beatko :loveu:. Info z PW jest w pełni wystarczające. Właśnie skończyłam obróbkę innego piesia więc jutro na tapetę idzie Verdonka.



dziekuję Majgus i przepraszam że nie pisałam osobiscie do Ciebie .....ale dziś mam dzien pod tytułem bazarkowo oraz schrosniskowo i nie moge się wyrobic.....juz nie wspomne że powinnam się wziąść porządnie do pracy:roll:
mam też jej fotki ze spacerku ale nie wiem czy zdołam dziś je powgrywać

dziekuję kochana:loveu::loveu:

Posted

Jej cierniowa droga i oczekiwanie na cud. Verdona...


Jej przeszłość to ciąg znaków zapytania, prawdopodobnie jeden boleśniejszy od drugiego. Nie sposób spojrzeć inaczej na rzeczywistość Verdony. Pies, którego los powiódł wprost do schroniska nie mógł mieć łatwego życia. Oczywiście, sam fakt trafienia do zwierzęcej samotni nie przesądza o niczym niemniej...Verdony nikt nie szuka, nie tęskni za nią, nie cierpi z powodu straty. Trudno uwierzyć, że 6 lat spędziła jako bezdomna. Gdy się ją pozna bliżej, jeszcze trudniej przyjąć, że nie miała Pana. Z przysłowiową świecą trzeba chodzić, by przy wielkim łucie szczęścia odnaleźć tak nietuzinkowe, przekochane, pełne pokory i zrozumienia wobec zła tego świata, stworzenie. Najsmutniejsze w całej jej historii jest to, że by mogła poczuć się bezpiecznie, a niewątpliwie jakąś dozę bezpieczeństwa gwarantuje jej schronisko, aż tyle musiała wycierpieć. Trafiła tam po ciężkim wypadku. Jakaż to ironia! Żeby móc zjeść, napić się i mieć kawałek zadaszenia nad głową, Verdona przeszła swoistą katorgę. Tydzień czasu, a to oznacza masę godzin, minut, sekund, w niewyobrażalnym bólu, czekała na skomplikowaną operację! Brak środków finansowych uniemożliwiał udzielenie jej natychmiastowej pomocy. Wyraz pyszczka Verdony był nie do zniesienia. Jej spojrzenie paliło. Pełna rezygnacji z życia, uzewnętrzniając to odmową przyjmowania pokarmów, czekała na śmierć. Ta oznaczała wybawieniem od udręki. Ogromną wolą i determinacją ludzi zaangażowanych w pomoc biedactwu, udało się osiągnąć zamierzony cel. Została przeprowadzona operacja przeszczepu ścięgien tylnej łapki. Usunięto odłamki kości, nastawiono zwichnięte stawy. To, co najgorsze, ma już sunieczka za sobą. Reszty, w odniesieniu do stanu zdrowia, musi dokonać czas i troskliwa opieka. Najdłużej goić się będą rany psychiczne. Brak na nie bowiem najważniejszego balsamu, miłości człowieka, dla którego Verdona chciałaby żyć, dla którego zapragnęłaby rozkwitnąć, pokładać w nim uzasadnione nadzieje. Czy sunia warta jest uwagi? Czy coś szczególnego ją wyróżnia? O tak, z pełnym przekonaniem twierdzimy, że tak. Verdunia jest oazą spokoju i łagodności, jakby...te cechy wręcz zostały w niej "wytresowane". Widać, że chlebem powszednim suni była konieczność znoszenia wielu niedogodności. Pokorna, zrównoważona, nieprzejawiająca agresji wobec innych stworzeń, w lot pojęła, czego oczekuje od niej człowiek, ba...zrozumiała również, że jego działania leżą w jej interesie. Za dotyk, przytulenie, ściszony do szeptu delikatny tembr głosu oddałaby wszystko. Tak silne zaangażowanie odzwierciedla gra jej ciała, ustawiona na adorację ludzi i wsłuchanie się w ich życzenia. Czy bezapelacyjna inteligencja, uroda i uległość wobec innych istot są wystarczające i ujmą czyjeś serce? Verdona jest doskonałą kandydatką na rodzinnego, domowego psa. Wszystko dotąd wskazywało, że sunia w grze z losem wyciągnęła krótszy koniec zapałki ale czy tak być musi do końca...jej końca?


Osoby zainteresowane pomocą Verdonie proszone są o kontakt ze schroniskiem w Dłużynie Górnej, dzwoniąc na numer 0-757780412.
Inną formą kontaktu jest adres mailowy
[email protected] do Pani Agnieszki, pilotującej sprawę sunieczki lub jej numer telefonu 0-601079807.

Posted

Majguś Twój tekst niezmiennie wzruszjący i uduchowiony dosłwonie.......kochan kochana:loveu::loveu: cmok cmok

za ok 20 minutek wrzucę fotki Verdony w całej okazałości.....niestety cholercia nie wyszły za dobre, coś nie mam talenta do robienia zdjęć:roll:

Posted

:mad:

Lu_Gosiak napisał(a):
Verdonka jest przepiękna.. a jak z jej łapą już normalnie na nią stąpa??? czy jeszcze jakas rehabilitacja potrzebna?


wedlug opini weta do pełnej sprawności Verdona potrzebuje jeszcze 2-3 miesiące, ale już pięknie sobie radzi ......delikatnie obciąża nóżkę , ale widać że czasmi ją boli ............rehabilitacja na pewno by przyspieszyla jej leczenie lecz niestety w schrosnikowych warunkach to niemożliwe:shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...