Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Niedawno moja Tusia zmieniła sobie panią. Moja mama często wychodziła z nia na spacer oraz dawała jej papu gdy miałam zajęcia na uczelni przez cały dzień. A i zostawała u niej na noc gdy miałam na rano.
Najpierw zauważyłam, że bardziej się cieszy na widok mojej mamy niż na mój, potem zaczęła za nią chodzić po mieszkaniu. Ale najgorsze stało się 2 dni temu; gdy po wieczornym spacerze rozstawałyśmy się i każda szła do domu, Tusia, nie bądąc na smyczy, po prostu zaczęła iść za moją mamą zamiast jak do tej pory za mną. Wzięłam ją na ręce, ciągle wypatrywała za mamą. Postawiłam ją na nogi dopiero niedaleko bloku żeby jeszcze przed powrotem sie wysiusiała. Najpierw stała nieruchomo wypatrując czy aby na pewno jej nie ma a potem zaczęła uciekać. Pobiegłam za nią i znalaz
łam ją przy mamie (mieszka 2 osiedla obok).
Jest mi strasznie przykro i smutno, że tak się stało. Czy można to jeszcze jakoś odwrócić? Czy straciłam już psa na zawsze?

Posted

Może jak się nią zajmiesz tzn Ty będziesz jej dawać jeść,wychodzić z nią,bawić się itp a mamy nie dopuszczac do tego w miare możliwości to wszystko się odwróci ;)

Posted

Coś nie teges z Twoim psem:diabloti:
Ja mieszkam z matką ,czasem wyjdzie z psami czaaasem da im jeść ,albo jakiś kawałek szynki czy coś i mają ją w głębokim.Jak się rozdzielamy to idą zawsze za mną nawet nie popatrzą w jej strone:evil_lol: I za to je uwielbiam takie bezgraniczne przywiązanie.Tylko pies tak potrafi:)
A czy szkolisz swoją sunie?Współpraca czyni stadem więc może w tym leży problem ,że spacery z Twoją mamą były dla niej atrakcyjniejsze niż z Tobą.A jak tak kocha Twoją mame to jej ją daj a sobie weź innego:evil_lol:

Posted

no wlasnie, jak jest z atrakcjami na spacerze? co Ty jej proponujesz a co mama podczas przechadzki? czy mama wychodzi z nia sama rowniez? jesli tak to co wtedy robi z nia? jak sie nia zajmuje?

moze pomysl poprostu by zabierac atrakcyjniejsze smakolyki, zabawki ulubione, wymyslaj zabawy, szkolenie podstawowe jakies.

Pies nie robi tego zlosliwie, nie robi tez specjalnie. Pies zawsze wybiera t co dla niego bardziej opłacalne i atrakcyjniejsze ;)

Posted

Zaczęło się od tego, że mama ją karmiła racząc całą porcją dzienną, więc ja, aby nie utuczyć psa dawałam tylko do wylizania jakieś pozostałości na talerzu.
Teraz Tusia siedzi u mamy i mam do niej żal, że za bardzo się wczuła w rolę doraźnej opieki. A mój chłopak mnie ostrzegał, że może tak się stać.
Co i jak mam robić aby odzyskać jej serducho?
I o jakim szkoleniu piszesz betty_labrador ? Bo ja się kompletnie nie orientuję.

Posted

Jedna moja sunia ma podobny charakter - jeśli ktoś z nią wychodzi więcej, to bardziej łazi za tą drugą osobą. I nawet jeżeli tylko ja ją szkolę, bawię się, uczę, a ktoś idzie po prostu naokoło bloku, to ona sobie zapisuje w tej głupiutkiej główce, że warto za tą osobą łazić, bo a nuż znowu z nią wyjdzie :razz: Wystarczy, że dwa razy potem ja z nią wyjdę, to od razu właściwe proporcje jej wracają :diabloti: Druga taka nie jest, trzyma się jednej osoby. Więc, olekg89 :diabloti:, widać nie każdy pies przywiązuje się tylko do jednej osoby ;) Sądzę, że jeśli będziesz się z sunią bawić, szkolić ją z użyciem smakołyków, to sunia "wróci do Ciebie" :razz:

Edit: o, pisałyśmy w tym samym czasie. Szkolenie podstawowe, jeśli sunia nie ma go opanowanego - siad, leżeć i tym podobne. Także aport, szukanie zabawki na spacerach - podstawowe, atrakcyjne dla psa zabawy. Jeśli suni się nauka spodoba, będzie jej sprawiała przyjemność, to można pokusić się o jakieś tricki itp, pobawić się w frisbee... Dużo jest możliwości na wspólne spędzanie czasu z psem.

Posted

Ogryzeczek86 napisał(a):
Zaczęło się od tego, że mama ją karmiła racząc całą porcją dzienną, więc ja, aby nie utuczyć psa dawałam tylko do wylizania jakieś pozostałości na talerzu.
Teraz Tusia siedzi u mamy i mam do niej żal, że za bardzo się wczuła w rolę doraźnej opieki. A mój chłopak mnie ostrzegał, że może tak się stać.
Co i jak mam robić aby odzyskać jej serducho?
I o jakim szkoleniu piszesz betty_labrador ? Bo ja się kompletnie nie orientuję.



a czym jest karmiona sunia? i czy zawsze byla tym samym? a nie mozesz powiedziec mamie ze TY chcesz jednak ja sama nadal karmic?
Tusia poprostu wybrala mame bo pewnie dla Tusi pokarm jest wazny, i to kto go przydziela. Wiec wybrala to co jej sie bardziej opłaca-czyli podążanie za Twoja mama bo jedzonko jest blizej mamy ;)

mialam na mysli szkolenie za pomoca smakolykow, zabawek uczenie prostych komend, jakichs sztuczek, tudzież przydatnego przywołania. Na pewno to wzmacnia więź z psem, uatrakcyjnia spacer. Cwiczenia z psem na zewnatrz nie musza trwac godzinami, wystarczy maly przerywnik na spacerze 2-3 minuty na poczatek.
I jesli na dworze nie bedzie chciala poczatkowo sluchac, sprobuj zaczac czegos uczyc w domu, pozniej przeniesc na dwor.

Mowisz o tym ze sunia nie moze za duzo jesc. Dobrym rozwiazaniem jest wiec dawanie jej do miski mniejszej porcji dziennej dawki, a reszte przeznacz na nagrody w szkoleniu.

Co do odbiegania za mama. Warto sie moze zaopatrzyc w linke-cienka , dluga ok 10metrow(sa takie na metry w sklepach n z linami do wspinaczek gorskich, bardzo tanio wychdozi ), ciagnaca sie po ziemi, ktora w kazdej chwili mozna przydepnac. Gdybedzie nastepnym razem chciala pobiec za mama w takiej np sytuacji ktora opisalas wczesniej, nadepniesz na linke, przeczekasz chwile, po czym sporbujesz odcmokac psa, i w nagrode zabawa w przeciaganie lub rzucanie pileczki lub jakis przysmak ulubiony. I dotąd trzeba zainteresowac psa dopoki "zapomni" zeby pobic za mama.

Posted

Tylko, że to nie jest chwilowe uczepienie się jednej osoby. To ciągle jest jedna i ta sama.
W domu często się bawiłam z Tusią jej zabawkami. Jak było ciepło to biegała za rowerkiem po parku. Kocham moją Dziewczynkę i chciałabym mieć ją tylko dla siebie. Rano zawsze wchodziła nam do łóżka między mnie a chłopaka wtryniając swój tyłeczek. Lizała nas po twarzy. Nie wiem co to się porobiło.
Ale chyba da się sprawić abym to ja była tą alfa w stadzie?

Posted

Ogryzeczek86 napisał(a):
Tylko, że to nie jest chwilowe uczepienie się jednej osoby. To ciągle jest jedna i ta sama.
W domu często się bawiłam z Tusią jej zabawkami. Jak było ciepło to biegała za rowerkiem po parku. Kocham moją Dziewczynkę i chciałabym mieć ją tylko dla siebie. Rano zawsze wchodziła nam do łóżka między mnie a chłopaka wtryniając swój tyłeczek. Lizała nas po twarzy. Nie wiem co to się porobiło.
Ale chyba da się sprawić abym to ja była tą alfa w stadzie?



przeczytaj prosze uwaznie moj powyzszy post. Naprawde to dobre rozwiazanie, tyle ze musialabys włożyc w nie wiecje czasu niz bys myslala, bo poprostu nie da sie szybko w kilka dni tego odkrecic.
Ustalanie hierarchii nie na wiele sie tu zda, na pewno nie bedzie inaczej jak pierwsza przejdziesz przez drzwi czy zjesz pierwsza posilek ;)

Sytuacje moze uzdrowic tylko konsekwentna, i przemyslalan praca z psem... krok po kroku, wyrabianie nowych nawykow, odruchów.

Posted

Ale po co alfą? Bądź dla niej atrakcyjna, baw się z nią i szkol ją. Z tego co mówisz, nigdy nie robiłyście niczego tak naprawdę razem. Nie dawałaś jej zadań, nie pracowałyście razem nad czymś - a to naprawdę wzmacnia więź. U mnie w domu każdy się z psami bawi, ale one wybierają mnie... A nie ja im daję karmę, tylko moja mama. Ale to ja szkolę, wychodzę na spacer, chowam zabawkę, bawię się z nimi w aportowanie... To dla nich jest atrakcyjne, właśnie wykonywanie jakiś zadań, jakaś robota. Hierarchia tu nie ma nic do rzeczy, tak jak pisze betty_labrador. Jeśli sunia jest delikatna, gwałtowna próba "przejęcia roli przywódcy" tylko zepsuje wasze relacje.

Posted

Mam takie przekonanie że przywiązała się do niej i będzie płakać za nią. Czy to moje myślenie jest właściwe? Nie chcę jej na siłę odrywać od kogoś, kogo prawdopodobnie pokochała. Ale z drugiej strony to ja płaczę za nią :-(
Chyba podchodzę do tego zbyt emocjonalnie :oops:

Posted

Pamiętaj, że pies to nie człowiek. Tak jak ktoś napisał, wybiera najatrakcyjniejszą ofertę, tak to już jest. Widocznie uznała, że mama "oferuje" więcej. Jeśli zaczniesz powoli, nienachalnie, pokazywać jej, że to z Tobą warto mieć więź, bo Ty robisz coś fajnego z nią, bawisz się, szkolisz itd., to wybierze Ciebie. Ona nie traktuje was w kategorii "tą kocham, a tą nie". Być może mama wysyła jej czytelniejsze sygnały, jest dla niej bardziej atrakcyjna. Nie zrobisz suni krzywdy, jeśli po prostu sama zaczniesz być fajną, aktywną pańcią, z którą miło się spędza czas. Wtedy z własnej woli wybierze Ciebie. Pies nie ma takich uczuć jak ludzie, po prostu inaczej, bardziej interesownie:diabloti:, patrzy na świat.

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Pamiętaj, że pies to nie człowiek. Tak jak ktoś napisał, wybiera najatrakcyjniejszą ofertę, tak to już jest. Widocznie uznała, że mama "oferuje" więcej. Jeśli zaczniesz powoli, nienachalnie, pokazywać jej, że to z Tobą warto mieć więź, bo Ty robisz coś fajnego z nią, bawisz się, szkolisz itd., to wybierze Ciebie. Ona nie traktuje was w kategorii "tą kocham, a tą nie". Być może mama wysyła jej czytelniejsze sygnały, jest dla niej bardziej atrakcyjna. Nie zrobisz suni krzywdy, jeśli po prostu sama zaczniesz być fajną, aktywną pańcią, z którą miło się spędza czas. Wtedy z własnej woli wybierze Ciebie. Pies nie ma takich uczuć jak ludzie, po prostu inaczej, bardziej interesownie:diabloti:, patrzy na świat.



dokladnie-podpisuje sie czterema lapami Tosci :]

Posted

Ogryzeczek86 napisał(a):
Teraz Tusia siedzi u mamy i mam do niej żal, że za bardzo się wczuła w rolę doraźnej opieki.
Sorry, ale... Ty masz pretensje do mamy, że opiekowała się odpowiednio sunią? Jak dla mnie, to "zmiana właściciela" świadczy tylko o Tobie. Pomyśl, jak ten pies musi się czuć miotany między dwoma domami. Bierzesz i oddajesz. Gdyby to nie był pies, a człowiek, to miałby wielki żal do Ciebie. Do tego widać u Twojej mamy jest jej lepiej.
Jeśli chcesz, by sunia była z Tobą zacznij być atrakcyjna, pracuj z nią, baw się, ucz i NIE PODRZUCAJ codziennie do kogoś. Więź między Wami jest niewielka, bo sunie odtrąciłaś, została potraktowana jako trofeum w domu, które jedynie się karmi.
Mam nadzieję, że te słowa przemawiają do Ciebie..

Ogryzeczek86 napisał(a):
Ale chyba da się sprawić abym to ja była tą alfa w stadzie?
Chcesz ją do siebie bardziej zrazić, czy mieć przy sobie? "Walcząc" o pozycje alfy żadna więź między przewodnikiem, a psem, się nie wzmacnia.

Posted

Źle użyłam słowa alfa. Teraz widzę, że ma to zupełnie inne znaczenie.
Nie podrzucam psa do kogoś. Ona mieszka u mnie. To mama abyt bardzo wczułą sie w rolę i często tak jest, że jak wracam to jej nie ma. Mama po rpostu sprywatyzowała sobie ją.
Dałam wątek na forum by dowiedzieć się, czy taki stan jest stały, czy można go odwrócić.
Widzę właśnie, że może wrócić wszystko do normalności, tylko muszę ograniczyć jej kontakt z mamą. Nie chcę rywalizować o względy psa.

Posted

Ojaaaa Ogryzeczek... widze tu maly brak zrozumienia naszych wypowiedzi, albo niedokładne ich czytanie?(?) To troche irytujace szczerze Ci powiem..bo wszyscy Ci tu tłumaczy ze jest to odwracalny stan, tylko wymaga pracy z psem. Ja nawet opisalam DOKŁADNIE jak to robić ale dalej piszesz tak jakbys troche nie rozumiala co trzeba zrobic. Kontakty z mama moga byc, mozna je tez ograniczyc. Ale najwiecej zalezy od Twojej współpracy z psem-jakości, częstości.

Rozumiem Ciebie, ze "strata psa" w te sposob jest bolesna, i chcesz sunie odzyskac dla siebie. Tylko wiecej działania, mniej narzekania ;) trzymam kciuki za odwrocenie sytuacji ;) :thumbs:

Posted

Miałam kiedyś psa, nie był on mój ale sąsiadów. Normalna wiejska zagroda. Miał na imię Ogryzek. Co lato oraz niektóre wolne weekendy przyjeżdżałam tam. I pomimo, że rzadko mnie widywał to zawsze kiedy tylko się pojawiałam to chodził za mną krok w krok. Tak było przez prawie 10 lat. To było chyba przwiązanie ze strony psa. Pomimo, że nie mieszkał ze mną i nie ja byłam jego główną żywicielką.
A jak wracałam do domu to sąsiedzi mówili, że Ogryzek przez 1 noc wył pod jabłonią naprzeciwko wejścia do domu.
Czy taka miłość nie była prawdziwa? Dlatego wszystko widzę w odniesieniu do Ogryzka. Był malutkim kundelkiem.

Posted

Ogryzeczek86 napisał(a):
Miałam kiedyś psa, nie był on mój ale sąsiadów. Normalna wiejska zagroda. Miał na imię Ogryzek. Co lato oraz niektóre wolne weekendy przyjeżdżałam tam. I pomimo, że rzadko mnie widywał to zawsze kiedy tylko się pojawiałam to chodził za mną krok w krok. Tak było przez prawie 10 lat. To było chyba przwiązanie ze strony psa. Pomimo, że nie mieszkał ze mną i nie ja byłam jego główną żywicielką.
A jak wracałam do domu to sąsiedzi mówili, że Ogryzek przez 1 noc wył pod jabłonią naprzeciwko wejścia do domu.
Czy taka miłość nie była prawdziwa? Dlatego wszystko widzę w odniesieniu do Ogryzka. Był malutkim kundelkiem.


bo psy sa rozne. ale nie mozesz patrzec przez pryzmat jednego psa na pozostałe... sasiad ma sunie, ktora przygarnal, zanim ja przygarnal ja ja karmilam, ja z nia chodziłam na spacery. Teraz mieszka na lancuchu w budzie, ale chodzi 1 raz dziennie, a czasem nawet 2 razy dziennie na dlugie spacery po lesie ze swoim panem. zle nie ma -musze przyznac :) jest szczesliwa. Ale keidy widzi mnie i Tosce ze idziemy na spacer wydaje niesamowite dzwieki, wyje, ujada, i wiele innych... i to tylko na moj widok. Ale to jest Saba, inne psy sa INNE. I trzeba tez elastycznie troche spojrzec na to. Poza tym za czesto uczłowieczamy psy.

to co zrobisz teraz ze swoja sunia to twoja sprawa.

pozdrawiam.

Posted

Ogryzeczek86 napisał(a):
Miałam kiedyś psa, nie był on mój ale sąsiadów. Normalna wiejska zagroda. Miał na imię Ogryzek. Co lato oraz niektóre wolne weekendy przyjeżdżałam tam. I pomimo, że rzadko mnie widywał to zawsze kiedy tylko się pojawiałam to chodził za mną krok w krok. Tak było przez prawie 10 lat. To było chyba przwiązanie ze strony psa. Pomimo, że nie mieszkał ze mną i nie ja byłam jego główną żywicielką.
A jak wracałam do domu to sąsiedzi mówili, że Ogryzek przez 1 noc wył pod jabłonią naprzeciwko wejścia do domu.
Czy taka miłość nie była prawdziwa? Dlatego wszystko widzę w odniesieniu do Ogryzka. Był malutkim kundelkiem.


Widocznie więcej oferowałaś temu psu niż oni. Jeśli oni nie bawili się z nim, nie zwracali na niego uwagi albo byli dla niego zbyt ostrzy, a Ty byłaś tą fajną, co to jako jedyna jest dla psa miła - pokochał Ciebie. No i wiadomo, wszystkie psy są inne. Ja mam dwie suki, jedna jest taka jak mówisz - przywiązana do jednej osoby, posłuszna tylko jednej, a druga kocha każdego, kto ma żarcie i parę razy się z nią pobawi. Taka jest, nie bywam na nią za to zła - to tylko pies, nie robi tego umyślnie.

Nie ma znaczenia, czy ograniczysz kontakt suki z mamą czy nie, ile razy mamy to pisać? Zacznij z nią coś robić, coś lepszego niż mama - wyczaj, czy lubi aportować i baw się z nią w to, może lubi szukać schowanej zabawki - naucz jej tego. Oferuj więcej. Tu chodzi głównie o jakość spaceru, nie o długość :roll: A poza tym, to dobrze, że sunia ma kogoś, kto się zajmuje nią, kiedy Ciebie nie ma. A może mama chciałaby mieć swojego psa, dlatego tak "wczuwa się w rolę"? Warto jej to zaproponować. Mogłybyście w miarę potrzeby nawzajem podrzucać sobie psy :diabloti:

Posted

A ja zapytam o coś innego: czym karmisz swoją sunię? Gotowanym czy suchą karmą? Psiaki często są interesowne, najłatwiej przekupić je jedzonkiem i smakołykami. Może w ten sposób Twoja mama zdobyła uczucie Twojego psa? Może co chwilkę daje jej coś dobrego do jedzonka? Widzę takie coś u siebie. Pies uznaje mnie za Panią i tylko mnie słucha... Do czasu gdy na horyzoncie pojawi się mój tata..:cool1: A dlaczego tak się dzieje? Bo mój tata na każde spojrzenie psa reaguje dawaniem smakołyków.. Mój pies jak zobaczy tatę, to nie spuszcza z niego oka. Taki jest materialista :roll: Mnie to bardzo irytuje, ale póki mieszkam z rodzicami - nic nie mogę zrobić. Tysiące razy rozmawiałam z tatą, ale to nie odnosi skutku. On dokarmia wszystkie stworzenia jakie są w pobliżu. Gdyby nie ja i moja mama, pies i koty byłyby grubsze niż długie..:roll:

Twoja sytuacja jest o tyle lepsza, ze Ty mieszkasz osobno. Masz szansę na polepszenie relacji z sunią ;)
Bądź dobrej myśli :)

Posted

Ja mam psa. Miał być mój. Jest psem mojej mamy. Mamy go od małego.
To ja zawsze się nim opiekowałam, uczyłam, karmiłam. Tylko Fred zostawał/zostaje na kilka godzin z mamą (ja chodzę do szkoły), ale mama pracuje w domu i się nim nie zajmowała/zajmuje.
Na pierwszym spacerze była klęska. Fred nie ruszył się spod klatki bo nie widział mojej mamy. Przez pół roku nie mogłam wychodzić z moim psem na spacery, bo on nie widząc mojej mamy nie zamierzał się ruszyć spod klatki.
Potem przeszło jakoś.
Teraz nie mogę iść z mamą i psem na spacer, bo Fred skacze na mamę cały czas, podchodzi jej pod nogi itp. Jej tylko słucha, tylko za nią chodzi. Oczywiście kiedy ja gdzieś odchodzę na spacerze to za mną nie spojrzy - za moją mamą rzuci się nawet w ogień.
Spacery ze mną wyglądają tak, że jest trochę szkolenia, trochę zabawy. Mama bierze za to kaganiec, wkłada go psu na pysk i tak idą bez słowa.

Nie widzę rady na zmianę 'miłości' mojego psa :cool3:
Mówi się trudno. Walczyłam ponad rok, codziennie - teraz już chyba nic nie zmienię.

Posted

Jak czytałam pierwszy post to przypomniała mi się sytuacja z pewnym yorkiem ;) Otóż sąsiadka ma sunie yorka, ja przez pewien czas wyprowadzałam Bonie, brałam ją do siebie, bawiłam się z nią i wygłupiałam, miałam ją parę godzin dziennie, a później oddawałam psa. Efekt był taki że Bonie na mój widok bardzo się cieszyła, nie reagowała na właścicieli, jedyne co ją interesowało to byłam ja, potrafiła przesiedzieć 4h na moich kolanach kiedy byłam u jej właścicielki, a na wołania swojej pani nawet nie odwróciła głowy ;) chodziła za mną krok w krok, a kiedy przychodził moment oddawania psa to była katorga dla niej, piszczała, szczekała, uciekała, byle by być ze mną, drapała po drzwiach jak się zamykały, po prostu zaczęła uważała mnie za najważniejszą osobę, bo spędzałam z nią dużo czasu, to był miło spędony czas, więc wszystko co przyjemne kojarzyło jej się ze mną i za mną podąrzała. Dla jej dobra stopniowo przestałam ją odwiedzac, bo mała świrowała.

Ale dla ciebie to mam inną rade, bo przeciez nie wykluczysz wizyt z mamą ;) Spędzaj z nią dużo czasu, dużo zabaw, pieszczot, nagradzania, po prostu umilaj jej życie, wtedy będziesz dla niej tą jedyną :p

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...