Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

W moim domu zawsze były psy. Zanim się urodziłam, Mama i Babcia ściągnęły do domu Dziekana, bardzo mądrego niewielkiego kundelka, który był piekielnie brudny, zapuszczony, głodny i... przeraźliwie inteligentny. To był chyba rok 80... Dziekan zwykł jadać z Dziadkiem jabłka na kanapie, gdy razem czytali gazety, kochał sie w "dużych rudych", głównie seterkach, a owczarki niemieckie najpierw witał, a potem zachodził od tył, gryzł w jajka i uciekał, bo kiedyś jeden go pogryzł. Dziekan dwa razy sprowadził na działki do Dziadka pomoc, gdy ten zasłabł. Uratował mu życie. Gdy w 84 roku przyszłam na świat, Dziekan uzależnił sie od smoczków. Potem uczył mnie i młodszą o dwa lata siostrę chodzić, zawsze nas w nocy pilnował. Umarł chyba w 88 czy 89. Nie mialyśmy jak mu pomóc. Nikł w oczach. Wtedy nie było tak rozwiniętej weterynarii. Niby zapalenie płuc, ale moze wątroba, a w zasadzie nie wiemy. Nie mógł chodzić, cierpiał trzy czy cztery dni, ostatkiem sił wlazł na kanapę, na której zwykl siadywać z Dziadkiem i... zasnął.
Bardzo nas to bolało, ale na osiedlu pojawił się Maks. W typie gończego polskiego, zdziczały, podobno zamykano go w garażu i katowano. Potwornie chudy, poparzony jakąś chemią. Babcia miesiąc latała po osiedlu z koszem parówek. Maks biegał z małym Rudzikiem, razem spali, dzielili się jedzeniem. W tym samym czasie znaleźli domy. Maks panicznie bał się mężczyzn, samochodów, butelek. Jednak Ojcu ufał. Na początku bywał agresywny, ale nie wobec mnie i siostry. Nas zawsze bronił. Zresztą, do konca życia ochraniał dzieci i małe psy, gotów był zycie oddać. Dwanaście lat temu trafiła do nas Fifi, jego wielka miłość. Pierwszy raz wpuścił obcego psa do domu, na własne nieszczęście :). Wiecznie obgryzione uszy, łapy, gdy robił kupę, Fiska z rozędu w niego uderzała, zeby przewrócić. Gdy tuz po przyjściu do nas miała parwowirozę, Maks spał przy niej i pierwszy dawał znać, ze coś jest nie tak. Do ostatniej chwili za nią szalał. Nagle okazało się, ze nie moze się zalatwic. Jeden wet stwierdził: "Zdrowy, 40 zł się należy". A potem, w porządnej lecznicy, wyszło na jaw, że jest rak prostaty wielkości grejfruta, z naciekami na kosć. Kilka dni z cewnikiem, pieluchami i kołnierzem, a potem ta straszna decyzja: musimy go uśpić. Ma prawo odejść od bólu.

Fiśka długo nie mogla znaleźć swojego miejsca i wiecznie sprowadzała nam spy do domu. Dzieki niej dwa odnalazły zgubionych włascicieli, a jeden trafił do domu z ogrodem. I w końcu znalazła Pucla. Obraz nędzy i rozpaczy, spał pod krzakiem rózy (jak romantycznie...). Od razu zacząl uciekać. Był dalamtyńczykiem, pewnie z pseudohodowli, młody, z ogromnym entropium, pzez co slepy prawie. Pogryziony, bo "urocze dzieciaszki" szczuły na niego swoje psy. Długie, kosztowne leczenie oczu i uszu dało efekt. Stał się pięknym, łagodnym psem o wspaniałym sercu i małym rozumku. Ganiał się z Fiśką, stanowiły bardzo zgrany duet. Aż połknął cholerną piankę od okien. Gdy wymienialiśmy okna, pies cały dzień był na smyczy i w kagańcu, bo wiedziałyśmy, jak jest zarłoczny. I tak zdołal jakoś złapać kawał pianki, która spuchła i zatkała mu jelita. Spowodowała martwicę. RTG, USG, morfologia - żadnych nieprawidłowości, bo tego świństwa w badaniach nie widać. Miał byc operowany, ale nad ranem dostał zapaści i zmarł już w lecznicy. Miał tylko 5 lat, był pełen życia i z jego śmiercią do dziś nie mogę się pogodzić.

Fiśka znów cierpiała. Miała już 9 lat, ale wciąż była szczeniakiem. Wciąż kazdy się nią zachwycal, a ona przestała jesć, przestała biegać, stała się drazliwa. No i miała usuwane guzki na karku i boku, więc była bardzo nie w humorze. 17 dni po śmierci Pucla, tydzień po operacji Fiśki, trzy lata temu trafił do nas od doktor Pacałowskiej Feliks, wyjsciowo Gizmo, przejściowo Mały. Po wypadku, z połamanymi, ale złożonymi nogami, z przetrąconą miednicą. Miał nie chodzić. Tyle, że chyba jakas magiczna siła wznoisła go na wyzyny stołu i wsadziła pysk w sernik. Tak się obżarł, ze ledwie się stoczył ze stołu. Fiśka najpierw na Feliksie siadała, bo nigdy nie miała tak małego kumpla. Potem zaś go pokochała.

Rok później na spacerze Mama z Siostrą i Duetem znalazły smutnego, brudnego, kulejacego mopa. Był koniec listopada, zimno, mgliście, paskudnie. A ta bida już od pół roku się pojawiała, ale nie dala się złapać. Teraz zaś owszem, chętnie do nas przyszedł i... został. Filip moze fizycznie nie miał problemów poza zapaleniem stawów i robakami, ale psychicznie był najbardziej skrzywiony ze wszystkich, które u nas mieszkały. W domu do rany przyłóz. Na dworze zabije wszystko, co się rusza. Jest cudowny mimo to, najpierw nie umiał się bawić, teraz uwielbia swoje kółeczka i piełczki, spi na kanapie do góry brzuchem. Jest fantastyczny.

30 lipca, pół roku po smierci Babci i własnym udarze Fifi umarła. Niestety, żal i tęsknota za panią, do tego słabe serduszko, upały i wiek - 13 lat - swoje zrobiły. Zdążyła pogonić chłopaków na spacerze, zjeść sniadanko, położyła się na swim miejscu, zawyła... i już pędziła do swoich przyjaciół za TM.
Życie w moim domu zatacza koło. 26 listopada miną 3 lata od pojawienia się Felka, a 29 listopada - 2 lata od przybycia Filipa. Dom ciągle jest pełen smiechu i szczekania, wszędzie walają się zabawki. Tylko czasem siadamy wieczorem przy stole i wspominamy cudne serduszka, które zaszczyciły nas swoją ogromną miłością. I niech mi ktoś powie, że psy nie mają uczuć, ze nie mają duszy... Taki ktoś sam jest pusty jak wydmuszka i chyba nigdy nikt go prawdziwie nie pokochał.
Może dużo tego, ale jak miałam pominąć któregokolwiek z nich, jeśli wszytskie są w naszym życiu jak iskierki, zawsze pozostaną w pamieci.

Posted

Sybel, napisałaś, że może dużo tego...
Spójrz, tyle pięknych historii tylu psów, zawartych w jednym opowiadaniu...
A przecież to tylko kilka zdań o każdym z tych psiaków,ich kilku czy kilkunastoletnie życie pełne przygód,zabaw, codziennych naszych trosk w jednym poście...Chociaż tyle możemy im dać,by nie umarły na zawsze...

  • 1 month later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...