lolka Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 wczoraj mój kot pobił dredulę:shake:, aż krew się lała, ta głupia Lusesita wykorzystała moja nieuwagę i zaczęła gonić kotkę, ta się odwinęła i :olympic: a dredulka ma w papierach 2 latka Quote
Lidan Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Prowadzisz dom otwarty dla kotków, a psy tylko od czasu do czasu na tymczasie goszczą u Ciebie? Czy Dredulka ma wszystkie 2 oka? Niedobra kota :mad: nie wydłubała jej oczów? Jeśli chodzi o wiek to miałaś rację na samym początku, bo chyba wtedy pisałaś, że ma ok 2 lat. Czyli jeszcze długie lata życia przed nią i pierwszy krok na nowej drodze ma już za sobą dzięki Tobie :calus: Quote
lolka Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Lidan napisał(a):Prowadzisz dom otwarty dla kotków, a psy tylko od czasu do czasu na tymczasie goszczą u Ciebie? Czy Dredulka ma wszystkie 2 oka? Niedobra kota :mad: nie wydłubała jej oczów? Jeśli chodzi o wiek to miałaś rację na samym początku, bo chyba wtedy pisałaś, że ma ok 2 lat. Czyli jeszcze długie lata życia przed nią i pierwszy krok na nowej drodze ma już za sobą dzięki Tobie :calus: oj Lidan, Lidan:loveu:........... a babeczka się nie odezwała, jutro do niej zadzwonię i poproszę o ostateczną deklarację.....bo my się z Dredula już na zabój pokochałyśmy i im dłuzej jest u mnie tym większa rozpacz mnie czeka a ja bym ta pindolinde zatrzymała ale mieszkam tu od niedawna, nie mam nikogo bliskiego na miejscu komu mogłabym podczas wyjazdów pozostawic psa, nawet na jeden dzień nie mam komu powierzyc tu futerkowskiego .........babaka Tz-ta jest w stanie zając się tylko kotem, z psem nie da rady............no i doopa blada Quote
Lidan Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Bardzo jestem ciekawa co też pani jutro zadecyduje w sprawie Dredulki :roll: A czy w razie rezygnacji istnieje jeszcze cień szansy na adopcję do Niemiec? Rozumiem, że opieka nad kotem jest prostsza bo ostatecznie nie trzeba go wyprowadzać 3-4 razy dziennie na spacer. W przypadku częstych wyjazdów lub długich godzin pracy z psem jest problem. W związku z tym ostatnio albo jeździmy na urlop osobno albo tylko tam, gdzie zabranie psa nie stanowi problemu ;) Quote
lolka Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Lidan napisał(a):Bardzo jestem ciekawa co też pani jutro zadecyduje w sprawie Dredulki :roll: A czy w razie rezygnacji istnieje jeszcze cień szansy na adopcję do Niemiec? Rozumiem, że opieka nad kotem jest prostsza bo ostatecznie nie trzeba go wyprowadzać 3-4 razy dziennie na spacer. W przypadku częstych wyjazdów lub długich godzin pracy z psem jest problem. W związku z tym ostatnio albo jeździmy na urlop osobno albo tylko tam, gdzie zabranie psa nie stanowi problemu ;) myślę że w razie wojny dziewczyny by ja zabrały .........ale.....:roll:, no właśnie, ale ona by tam pojechała do schroniska...oczywiście o niebo lepszego niż nasze...jednak do schroniska............a ja już wiem, że ona nie przeżyje kolejnej męki w boksie, bez tarzania się w kocykach, kołderkach i spania w łóżku nie zrobię jej tego za żadne skarby wiec do chwili znalezienia nowego domku, gdzie będzie rezydowała na kanapie zostanie u mnie a mamy już postepy w pielegnacji:eviltong:...........mogę ją spokojnie czesać bez obawy, że pokaże ząbki.........jak tylko pociągnę ja za bardzo za pozostałości po dredach(niestety ma ich pierdyliard) to płacze i rozdaje mi całusy z prośbą o zakończenie tych katuszy:evil_lol: a ponieważ u nas mokro i pada więc glizda po każdym dłuższym spacerze ląduje w wannie i ma prysznicowanie obłoconych łapek.........znosi to ze spokojem, choc takie nieszczęście ma wypisane na kudłatej mordce, ze padam ze smiechu:evil_lol: jak zostaje sama w domu to chwilę płacze a potem cisza......nic nie gryzie, nie brudzi, pewnie po prostu spi sobie dziś odkryłam jej pasję ............PIŁECZKA, piłeczka ponad wszystko!!!!, nawet spi z piłeczką, non stop rzuca mi ja pod nogi i czeka aż jej odrzuce, aż do znudzenia:roll: a i dzisiaj było spotkanie z moim papugiem pierwszego stopnia.........dosłownie zamarłam:-o ...........lalus sobie łaził po podłodze a ona do niego podbiegła, z wrażenia mnie zatkało ...........i cio??? dredula go tylko powąchała , dostała dzioba w nosa i najwidoczniej stwierdziła, że nie wart zachodu mojej obrazy więc odeszła..........ufufufufuf z kotem nadal wojny Quote
Lidan Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 myślę że w razie wojny dziewczyny by ja zabrały .........ale....., no właśnie, ale ona by tam pojechała do schroniska...oczywiście o niebo lepszego niż nasze...jednak do schroniska.A ja głupia myślałam, że ktoś ją tam chce adoptować :-( a i dzisiaj było spotkanie z moim papugiem pierwszego stopnia Jakiego masz papuga? Ja też mam! Nawet 2 papugi-nimfole (a to nie wszystko ;) ) Moja kudłata psina też ich nie zjadla przez 2 lata :lol: Ale kota nie odważyłabym się wpuścić już do mieszkania :shake: właśnie ze względu na ptaki. Quote
lolka Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Lidan napisał(a):A ja głupia myślałam, że ktoś ją tam chce adoptować :-( Jakiego masz papuga? Ja też mam! Nawet 2 papugi-nimfole (a to nie wszystko ;) ) Moja kudłata psina też ich nie zjadla przez 2 lata :lol: Ale kota nie odważyłabym się wpuścić już do mieszkania :shake: właśnie ze względu na ptaki. ja tez mam nimfola, lalusia...........dziwne to ptaszydło, obrażalski, wredny, baaardzo złosliwy i strzela fochy na kazdym kroku ale to mój laluś:loveu: .......... z kotem nie ma problemu ponieważ laluś bije szanelkę, ona już nawet do niego nie podchodzi:evil_lol: a on owszem zaczepia ją niemiłosiernie:diabloti: mnie namietnie gwałci, wskakuje mi na głowę i gwałci:evil_lol: innych ptaków nie toleruje, chciałam mu sprawic towarzystwo i na próbe wzięlam od kolezanki dziewuchę........oczywiscie ją zbił i tak zestresował że bidula tydzien u swojej panci dochodziła do siebie Quote
lolka Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Lidan napisał(a):A ja głupia myślałam, że ktoś ją tam chce adoptować :-( Jakiego masz papuga? Ja też mam! Nawet 2 papugi-nimfole (a to nie wszystko ;) ) Moja kudłata psina też ich nie zjadla przez 2 lata :lol: Ale kota nie odważyłabym się wpuścić już do mieszkania :shake: właśnie ze względu na ptaki. a co Ty tam jeszcze ukrywasz??:cool3: Quote
Lidan Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 U mnie z papug najpierw była samiczka. Jak już się oswoiła tak, że ciągle na nas wisiała i żal nam było ją samą zostawiać w domu (wołała nawet jak wychodziłam do kuchni) to kupiliśmy jej młodziutkiego samczyka, którego przyjęła (przez tydzień były w osobnych klatkach a jak je wypuściliśmy to razem weszły do jednej) i są już u nas razem ok 3-4 lata. Poza nimi mam jeszcze 5 zeberek (małe ptaszki z czerwonymi dzióbkami i pomarańczowymi nóżkami) I na tym koniec. Już ani jednego stworzenia mam zamiar do domu nie przyjmować :cool3: Quote
lolka Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Lidan napisał(a):U mnie z papug najpierw była samiczka. Jak już się oswoiła tak, że ciągle na nas wisiała i żal nam było ją samą zostawiać w domu (wołała nawet jak wychodziłam do kuchni) to kupiliśmy jej młodziutkiego samczyka, którego przyjęła (przez tydzień były w osobnych klatkach a jak je wypuściliśmy to razem weszły do jednej) i są już u nas razem ok 3-4 lata. Poza nimi mam jeszcze 5 zeberek (małe ptaszki z czerwonymi dzióbkami i pomarańczowymi nóżkami) I na tym koniec. Już ani jednego stworzenia mam zamiar do domu nie przyjmować :cool3: no to prawdziwa ptasia mamcia z Ciebie..........to tak jak moja mama, ona jest istną maniaczką ptaków, w tej chwili ma w domu wróbelka ćwirka i perliczkę niepełnosprawną umysłowo:roll:, dodatkowo hoduje ozdobne kurki, a ponieważ mieszka w lesie gdzie atakują je jastrzębie więc musiała się nauczyć nawet je własnorecznie zszywac........ pierwszy raz był najgorszy bo nie pomyslała, zszyła kurę kolorową nitką i inne ją dziobały:roll: oczywiście nawet nie wspomnę, że kazda ma imię, przybiega na zawołanie i takie tam inne niezrozumiałe dla innych ludzi wariactwa:roll: Quote
lolka Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 dzwoniłam do babeczki, która ja zarezerwowała i na początku rozmowy wynikł problem...........mianowicie transportowy, kobieta chodzi chwilowo o kulach i nie ma jak po nią przyjechać , ja również nie mam szans jej dowiezienia a innych mozliwowsci transportowych na tą chwile i najbliższe niet, więc po chwili dumania zaproponowałam jej aby najpierw doszła do siebie po zabiegu a potem poszukała psiaka w trójmiejskich schroniskach, na pewno znajdzie tam jakąs przylepę .......a ja dreduli znajde dom gdzies bliżej no babeczka o mało nie zeszła na zawał jak to usłyszała, od płaczu sie baaardzo powstrzymywała............i za chwile zadzwoniła, że na poczatku przyszłego tygodnia mąz po niunie przyjedzie..........matko to ponad 1000 km w obie strony............jesli ktos jest gotów do takich poswiecen to musi bardzo ale to bardzo chcieć sunie.........juz jestem spokojna oni ją na 100% zabierają Quote
Lidan Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 No to ma pańcia szczęście bo już gotowa byłam jechać osobiście nad morze i :snipersm: Wcześniej jakiś chłopak córki, syn czy ktoś inny podobno z Wrocławia miał Dredulkę zabrać czy jakoś tak... A może coś pomyliłam :knuje: A nie możnaby spróbować podwieźć małej gdzieś bliżej? Dogomaniacy mieszkają w całej Polsce i poza nią. Na wątku transportowym można zapytać czy ktoś nie podwóizłby niuni bliżej. Czy ktoś będzie przeprowadzał z Tą panią tzw. rozmowę przedadopcyjną czy wierzysz na słowo, że Dredulka pójdzie w dobre ręce? Quote
lolka Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 Lidan napisał(a):No to ma pańcia szczęście bo już gotowa byłam jechać osobiście nad morze i :snipersm: Wcześniej jakiś chłopak córki, syn czy ktoś inny podobno z Wrocławia miał Dredulkę zabrać czy jakoś tak... A może coś pomyliłam :knuje: A nie możnaby spróbować podwieźć małej gdzieś bliżej? Dogomaniacy mieszkają w całej Polsce i poza nią. Na wątku transportowym można zapytać czy ktoś nie podwóizłby niuni bliżej. Czy ktoś będzie przeprowadzał z Tą panią tzw. rozmowę przedadopcyjną czy wierzysz na słowo, że Dredulka pójdzie w dobre ręce? tak tak coś tam wspominała o jakimś synu, córki, teściowej szwagra.......ah a nie mogę szukać transportu póki ona się nie określi gdzie dojedzie, kiedy i takie tam......... babeczka nie miała rozmowy przedadopcyjnej a czemu? hm, jakby to powiedzieć i nie zostać tu zlinczowaną:hmmmm: ,...........no tak łatwo zrazić ludzi natarczywoscią i zbytnia napastliwością, a czasami tak to własnie wyglada:roll: mam wszystkie dane całej famili, telefony do całej rodziny i znam ich historie do piątego pokolenia wstecz...........kobita jedzie po psa ponad 1000 km i to po takiego wielokwiatka, zamówiła go wczesniej u kierownika schrosniska, płakała jak jej powiedziałam że odległośc może byc problemem i aby poszukała innnego.............to nie wystarczy? , jak myslisz? Quote
Lidan Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 to nie wystarczy? , jak myslisz? Wiem tyle ile przeczytam na ten temat na dogomani. Teoretycznie możnaby uznać, że przedadopcyjną rozmowę (i to nie jedną) przeprowadziłaś już z zainteresowaną osobą. Mimo wszystko nalegałabym chyba na możliwość choć jednej, nawet wcześniej umówionej, wizyty kontrolnej jak już pies będzie u tych państwa. Czytałam nie tak dawno o kocie, którego nowi państwo w rozmowach telefonicznych cały czas zapewniali, że kotek jest wspaniały i dobrze się czuje, a ktoś inny tego kotka wcześniej przypadkiem zauważył w schronisku. Poza tym na wypadek jakiś nieprzewidzianych problemów warto byłoby, żeby ktoś doświadczony mieszkający w pobliżu mógł ewentualnie służyć pomocą lub (Tfu! Tfu!) odebrać psa w razie, gdyby nagle ktoś miał alergie na Dredulkę. To są tylko takie moje przemyślenia. Wiem, wiem...Najłatwiej się wymądrzać siedząc we własnym fotelu przed monitorem zamiast samemu ruszyć doopsko i wziąć się do czynnej roboty...:ices_bla: Znalazłam tu => Linki do ważnych postów z tematu adopcji Może coś tam znajdziesz w wolnej chwili co przyda się teraz lub w przyszłości, a może już to czytałaś wcześniej ;) Quote
lolka Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 Lidan napisał(a):Wiem tyle ile przeczytam na ten temat na dogomani. Teoretycznie możnaby uznać, że przedadopcyjną rozmowę (i to nie jedną) przeprowadziłaś już z zainteresowaną osobą. Mimo wszystko nalegałabym chyba na możliwość choć jednej, nawet wcześniej umówionej, wizyty kontrolnej jak już pies będzie u tych państwa. Czytałam nie tak dawno o kocie, którego nowi państwo w rozmowach telefonicznych cały czas zapewniali, że kotek jest wspaniały i dobrze się czuje, a ktoś inny tego kotka wcześniej przypadkiem zauważył w schronisku. Poza tym na wypadek jakiś nieprzewidzianych problemów warto byłoby, żeby ktoś doświadczony mieszkający w pobliżu mógł ewentualnie służyć pomocą lub (Tfu! Tfu!) odebrać psa w razie, gdyby nagle ktoś miał alergie na Dredulkę. To są tylko takie moje przemyślenia. Wiem, wiem...Najłatwiej się wymądrzać siedząc we własnym fotelu przed monitorem zamiast samemu ruszyć doopsko i wziąć się do czynnej roboty...:ices_bla: Znalazłam tu => Linki do ważnych postów z tematu adopcji Może coś tam znajdziesz w wolnej chwili co przyda się teraz lub w przyszłości, a może już to czytałaś wcześniej ;) na pewno z kobitą podpisze umowę, miedzy innymi właśnie dlatego tak nalegałam na to aby osobiście ja zabrała, nie chce jej odwozić do nowego domu przez trzecie osoby, zobaczę ocenie na żywo a jeśli coś mnie zaniepokoi to nie będę patrzyła że jechała kilkaset kilometrów, asertywność 100% ........... a to że ktoś ją odwiedzi po adopcji to ona doskonale wie :cool3: ja już tak kocham tą dredulę że nawet jakby trafiła do raju to będę sie o nia martwić i na pewno dłuuuugo będę wyła, zawsze tak jest...........jakaś masochistka jestem, zawsze po oddaniu psiaka do nowego domu obiecuje sobie ...niegdy więcej!!! za duzo mnie to kosztuje, ale co zrobic :roll: Quote
Lidan Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 ja już tak kocham tą dredulę że nawet jakby trafiła do raju to będę sie o nia martwić i na pewno dłuuuugo będę wyła, zawsze tak jest...........jakaś masochistka jestem, zawsze po oddaniu psiaka do nowego domu obiecuje sobie ...niegdy więcej!!! za duzo mnie to kosztuje, ale co zrobic Jaka tam masochistka? Normalna, czuła i mądra kobieta jesteś :loveu: Gdy moja poprzednia suczka (Psotka, mój pierwszy w życiu pies) odeszła za TM po 17-u latach życia u mnie przez 2 lata nie mogłam nawet wyobrazić sobie, że mogłabym wziąć kolejnego psa i później znowu tak strasznie cierpieć po jego stracie. Później nie zdecydowałam się z powodu pracy na wzięcie kolejnego psa. Gapa trafiła do nas przypadkiem i już po 2 tygodniach zastanawiałam się jak mogłam żyć bez psa przez 7 lat :cool3: Quote
lolka Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 jezuu pielęgnacja takiego niskopodwoziowego kudłacza w taka pogodę to istny koszmar:roll: na tych zabłoconych łapkach i brzuchu po spacerze ma wszystko:evil_lol:........liście, patyki i inne smieciuchy niezbyt dobrze ją z Kaśka poobcinałyśmy i tworzą się nowe zlepione kołtuny ...wyciąć ich małpa nie daje a wyczesać się nie da .........więc wygląda nadal jak drapak..........TZ mówi na nią Sproket bo to taka jedna wielka szczotka jak z mapetów wyciągnieta żywcem:diabloti: mimo umówionego terminu babka z gdańska nie zadzwoniła:angryy: .nie wiem co mam juz o tym wszystkim mysleć.........przez nią zaniechałysmy dalszego szukania jej domu, no na wszystkie swiętości sie zarzekała że ją pragnie mieć u siebie jesli do poniedziałku bedzie nadal cisza musimy rozpocząc dalsze poszukaiwania domku, ale juz gdzies w poblizu, pomożecie mi???:modla: Quote
lolka Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 aaa zapomniałam dodać, że dredula, punia lubi konie:-o , ciągnie do nich jak szalona ciesząc się na ich widok, a potem obwąchują się noskami .........zabawnie to wygląda:evil_lol: tak cały czas zastanawiam się dlaczego została oddana, myślałam, że jak ją wezmę do siebie na DT to objawią się powody tej decyzji..... a tu nic:shake:, to pies ideał, jedyna jej wada to ganianie kotów, ale jest bardzo karna i przy odrobinie pracy potrafi sie hamowac w tej kwestii:cool3: może po prostu ktoś ja kupił z jakiejs lewej hodowli jako docelowo maluśkiego torebkowego piesia a ona wyrosła na prawie 40cm szczotkę ?!?! widać że była noszona notorycznie na rekach, układa się na kolanach jak laleczka, można ja przykrywać, otulac, zawijac w kocyki a ona to przyjmuję z zadowoleniem jak cos naturalnego..........jest delikatna i widac że musiała byc kiedys rozpieszczana, je tylko małymi kawałeczkami i to najlepiej z ręki wiem że została oddana przez samą włascicielką, jakąs młoda babę ......może dziadówa kupiła sobie taniego yorka a potem wstyd jej było przed ludzmi że jest taka duża......no nie wiem:shake: Quote
wtatara Posted November 21, 2008 Author Posted November 21, 2008 a może tak jak moja sunia została bez domku bo Pani zmarła, to ona ją rozpieszczała, a córunia sie jej pozbyła Zarejestrowany: Dec 2006 Postów: 3,768 Quote
wtatara Posted November 21, 2008 Author Posted November 21, 2008 miała całe place zamiast włosów bo pchły leczyła naftą a potem przeterminowanyn srodkim.Mieszkała w ogrodzie a był piękny duży dom. A oto moje sunie przy obiadku Quote
lolka Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 wtatara napisał(a):a może tak jak moja sunia została bez domku bo Pani zmarła, to ona ją rozpieszczała, a córunia sie jej pozbyła Zarejestrowany: Dec 2006 Postów: 3,768 niestety właścicielka oddała ja osobiście:angryy: ale cudna ta Twoja sunia, słodkowści:loveu: Quote
Lidan Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 lolka napisał(a):cały czas zastanawiam się dlaczego została oddana, myślałam, że jak ją wezmę do siebie na DT to objawią się powody tej decyzji..... Nie znajdziesz pewnie powodu takiej decyzji. Ludzie podli są poprostu :nonono2: Moja Gapa, tak podobna do Dredulki, została znaleziona pod lasem. Ktoś ją tam wywiózł i zostawił. Ona nawet kotów nie goni! Moim wolnolatającym ptakom krzywdy nie robi. Można ją czesać, strzyc, kąpać.Bez problemu zostaje sama w domu, zachowuje czystość nawet gdy zostaje na 10 godzin. I komu w czym przeszkadzała :niewiem: To nawet nie było przed wakacjami... wtatara, jedzenie Twoich psiaków wygląda tak apetycznie, że aż zgłodniałam. I na dywaniku podane :lol!: ********************************************************* lolka, jeśli chcesz to zrobię nowe ogłoszenie na allegro. Jeśli mogłabyś zrobić jakieś ładne zdjęcie tak, żeby było widać wielkość Dredulki to wykorzystam je w nowym ogłoszeniu. (Może tym razem dowiem się jak powiększyć trzcionkę i zmienić kolor liter :roll: ) wtatara, czy jeśli będzie taka konieczność będę mogła wykorzystać Twój tekst o Dreduli, lub jego część z poczku tego wątku? Quote
lolka Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 odezwali sie kolejni chętni na Dredulkę:multi:............państwo z krakowa, maja dom z ogrodem i już jednego psiaka welsha, a ponieważ ich piesek jest strasznie rozpieszczony i nawet na krótka chwile nie może zostać sam(strasznie płacze) postanowili sprawić mu towarzystwo i w oko wpadła im własnie nasza dredulka niunia rezydowała by podobnie jak ich piesek na kanapie, najlepsze jedzonko, profesjonalna opieka pielęgnacyjna itp zgadzaja się na wszelkie spotkania przed i poadopcyjne.......na pewno niunie wysterylizują, no i nie maja kotów!!!!!:roll: jesli do poniedziłaku babka z gdanska nadal się nie odezwie dzwonie do nich, wybłagam jakąs cioteczkę na spotkanie przedadopcyjne i jak wszystko bedzie ok to bede organizowała transport dla niuni niestety mąz nie może przyjechac po laleczkę bo pracuje głównie w warszawie a w domu jest nonstop zona, która jednak nie moze zostawic swojego płaczka na cały dzień........bo to jak powiedział mąz cyc nad cycami:roll: u nas snieg po pachy i dredula już o 7 na pierwszym spacerku dostała ataku snieznego szaleństwa:cool3: Quote
Lidan Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Cudownie :multi: Ona jest taka śliczna :loveu: Napewno zadbają o nią dobrze w Krakowie i ufryzują w jednym z psich salonów piękności ;) Gdzie ją nowi państwo wypatrzyli? Na dogomani czy w jakimś ogłoszeniu? Jeżeli nic innego nie uda się wymyślić to możemy umówić się w połowie drogi i odbierzemy Dredulę od Ciebie i przekażemy nowym właścicielom. Tyle, że chyba musielibyśmy zabrać naszą Gapę, która suczek nie lubi :angryy: lub mąż sam pojechałby po Dredulkę. Jednak to taka ostateczność bo mój mąż w tej chwili jest na chorobowym (narazie do wtorku) i w obawie przed kontrolą z pracy nie chce ruszać się z domu. W Krakowie jest zimno i obrzydliwie mimo wychodzącego czasem słoneczka, temperatura dodatnia i śnieg jesli nawet akurat poprószy to zaraz się topi :sad: Ale Gapie spacerek poranny i tak sie podobał, zwłaszcza, że uwieńczony był zakupami psich śmierdzących smakołyków :shock:w sklepie zoologicznym. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.