malawaszka Posted July 22, 2004 Posted July 22, 2004 Moja sunia 11 lipca została napadnięta przez inną tyle że dużą sukę (wielkości wilczura) - na szczęście nie została pogryziona mocno bo szybko zareagowała i złapałam tamtą sukę za fraki i trzymałam dopóki właścicielka nie doszła po nią :x Więc więcej było strachu niż ran (nie polała się krew). No i od tamtego czasu nie mogę sobie poradzić z przezwyciężeniam lęku Luny przed okolicą gdzie to się stało - jak tylko widzi że ja się tam kierują (a jest bez smyczy) to zatrzymuje się i zaczyna szczekać i nie chce iść dalej - żadne namowy nie skutkują. Jak wrócę i wezmę ją na smycz to z lekkim oporem ale idzie ze mną jednak cały czas szczeka, jest znerwicowana i ciągle rozglda się nerwowo na boki i do tyłu, w tamtym miejscu boi się nawet przelatującego papierka :( Jak tylko odejdziemy kawałek od tego miejsca już jest spokojna i wesoła - jak zawsze. Niestety od tamtego czasu bardziej boi się też dużych psów, martwi mnie to bo niektóre psy atakują wyczuwając że inny pies się ich boi, no i przez to mniej się też bawi nawet z psami niewiele większymi od siebie :-? . Nie wiem co powinnam zrobić - prowadzać ją tamtędy, żeby przezwyciężyła strach i zobaczyła że już nic więcej złego się jej tam nie stanie, czy omijać te reny i dać jej spokój :-? Quote
Bajka&Adas Posted July 22, 2004 Posted July 22, 2004 Mój znajomy ma beagla. Piesio zachowywał sie dokładnie tak, jak to opisujesz. Żeby przezwyciężyć strach psa nosił kotlet mielony w kieszeni i skarmiając go mięsem etapami wprowadzał w okolice miejsca ataku. Zajęło mu to dwa miesiące ale teraz mały (2 letni) szaleje bez problemu, nawet w tym miejscu gdzie został napadnięty. Teraz upały więc kotlet mielony może byc problematyczny dla Twojego ubrania, ale zapaszek spalonego upałem mięska może być baardzo atrakcyjny dla psa :wink: . Większy problem jest z przezwyciężeniem strachu przed psami. Ja to ćwiczę z Adasiem od dwu lat i ciągle nie jest "normalny". Inna sprawa, że on zanim do mnie trafił nigdy nie bawił się z psami, a w schronisku był przez nie gryziony. Mam zawsze ze sobą coś super atrakcyjnego i już udaje nam się przjść obok psa (on boi się wszystkich nieznanych psów - za wyjątkiem jamników, które ubóstwia). Drugim sposobem jest po prostu bieg, ale to jest troche ryzykowne, ponieważ czasami denerwuje/niepokoi psa, którego chcę wyminąć. Anna, Bajka, Adaś, Maciek, Leon, Jaś i Tosiek Quote
kyane Posted July 22, 2004 Posted July 22, 2004 malawaszka, mysle, ze musisz ja odczulic na to konkretne miejsce. Powinno jej sie zaczac kojarzyc z czyms super przyjemnym, czyli, tak jak pisze Bajka&Adas , cos fajnego do szamania;-), moze byc tez i zabawka, za ktora przepada. Sadze, ze bardzo wazne jest tez zaczynanie w miejscu, w ktorym sie jeszcze bac nie zaczyna, zeby odwrocic jej uwage, ze wlasnie wkraczacie na "STRASZNY teren" i oczywiscie nic na sile. Jesli zrezygnujesz ze spacerow w tym miejscu, to pewnie tylko utwierdzisz psice w jej obawach. Podejrzewam, ze to moze troche potrwac, jak to walka ze strachami :wink: , ale za to potem psiunia bedzie Ci wdzieczna za pokonanie zlych demonow, ktore ja przesladuja :P :wink: Quote
malawaszka Posted July 22, 2004 Author Posted July 22, 2004 no - macie rację - dzisiaj próbowałam z ulubionymi patykami, to była zabawa, ale przerywana nerwowym szczekaniem na wszystko co się ruszyło (dochodzi charakterek sznaucera) problem jest jeszcze taki, że ten strachliwy teren zaczyna się jak tylko wyjdziemy z tyłu bloku - jak ją tam puszczę ze smyczy to stoi pod klatką i szczeka i nie chce isć za mną, dopiero jak zobaczy, że idę gdzie indziej to idzie :roll: będę walczyć i smakołyki nosić i zobaczymy - zastanawiałam się też nad szkoleniem na PT żeby się zsocjalizowała trochę - myślicie że to mogłoby tez pomóc??? Quote
puz Posted July 23, 2004 Posted July 23, 2004 :lol: Witam ja mam podobny problem.Moj pies został pogryziony przez innego wiekszego psa. Niestety Puzon teraz reaguje agresją na inne psy jak chca podejsc i powachać.Wiadomo jak to psy, jeżą sie na siebie i powąchają, ale niestety Puzon zaczyna ostro warczec i zaczynają się problemy. Ja dzis podjełam decyzje o szkoleniu i mam zamiar pojsc na takie spotkanie organizacyjne.Zobaczymy co mi treser poradzi. 1. Chcę wyeliminowac agresje i zaczac na nowo kontrolowana socjalizacje z innymi psami 2. Troche karnosci i posłuszenstwa tez mus ie przyda Quote
Ula Posted July 23, 2004 Posted July 23, 2004 Twoja sytuacja jest bardzo podobna do sytuacji ktora miala miejsce z udzialem mojego psa. Zostal on zaatakowany bez powodu przez podkundlonego ON-a,zaplatal sie w smycz i przewrocil i zostal zdrowo szarpniety przez tamtego psa.Od tamtej pory jak przechodzimy kolo tamtego miejsca to anuk zachowuje sie tak:jak jestesmy jeszcze w miare daleko to zatrzymuje sie i nie chce isc,opuszcza glowe i ogon i staje sie czujny(nie szczeka bo prawie nie umie :lol: ).A jak juz go pociagne i zmusze zeby szedl to zaczyna gnac jak motorowka zeby jak najszybciej ominac to miejsce. :-? I jakos minelo od tego zdarzenia sporo czasu a on ciagle pamieta. A co dziwne Anuk wcale nie jest malutkim,slodziutkim pieskiem,tylko calkiem sporym psem,ktory nieszczegolnie przepada za innymi samcami(zostal kiedys pogryziony,mial wtedy 8 miesiecy okolo.Sprawcami pogryzienia byly 2 sznaucery olbrzymy,podobno po szkoleniu policyjnym :evil: :-? ). A miejsca tamtego pogryzienia unika jak ognia... Chyba niezle go tamten pies spral,bo z reguly anuk nie boi sie niczego,a zeby bal sie psa to juz prawie wcale sie nie zdarza. :-? Quote
Ula Posted July 23, 2004 Posted July 23, 2004 Twoja sytuacja jest bardzo podobna do sytuacji ktora miala miejsce z udzialem mojego psa. Zostal on zaatakowany bez powodu przez podkundlonego ON-a,zaplatal sie w smycz i przewrocil i zostal zdrowo szarpniety przez tamtego psa.Od tamtej pory jak przechodzimy kolo tamtego miejsca to anuk zachowuje sie tak:jak jestesmy jeszcze w miare daleko to zatrzymuje sie i nie chce isc,opuszcza glowe i ogon i staje sie czujny(nie szczeka bo prawie nie umie :lol: ).A jak juz go pociagne i zmusze zeby szedl to zaczyna gnac jak motorowka zeby jak najszybciej ominac to miejsce. :-? I jakos minelo od tego zdarzenia sporo czasu a on ciagle pamieta. A co dziwne Anuk wcale nie jest malutkim,slodziutkim pieskiem,tylko calkiem sporym psem,ktory nieszczegolnie przepada za innymi samcami(zostal kiedys pogryziony,mial wtedy 8 miesiecy okolo.Sprawcami pogryzienia byly 2 sznaucery olbrzymy,podobno po szkoleniu policyjnym :evil: :-? ). A miejsca tamtego pogryzienia unika jak ognia... Chyba niezle go tamten pies spral,bo z reguly anuk nie boi sie niczego,a zeby bal sie psa to juz prawie wcale sie nie zdarza. :-? Quote
malawaszka Posted July 23, 2004 Author Posted July 23, 2004 Ula, ale próbowałaś jakoś Go tego strachu oduczyć??? Tak jak dziewczyny pisały wyżej - smakołykami czy coś?? Czy po prostu odpuściłaś? Quote
zaba14 Posted July 24, 2004 Posted July 24, 2004 malawaszka mój pies rok temu został potrącony przez samochód i przez jakiś czas w tamtym miejscu gdy usłyszał samochód jakoś dziwnie kulił tyłek i uciekał za mnie... od zdarzenia minął rok i na całe szczęście pies już nie pamięta... ale gdy słyszy pisk opon to nastawia uszy ale już się tak nie boi... ;) ale po wypadku przez bardzo długi czas nie chodzilam tam z psem.. Mam nadzieje że Twoja Lunka przezwycięży strach.. ;) Quote
Ula Posted July 24, 2004 Posted July 24, 2004 Od mojego domu do miejsca tamtego zdarzenia jest spory kawalek i w sumie rzadko sie tam pojawiamy,ale jesli juz tamtedy przechodze to usiluje sprawic,zeby pies kojarzyl to miejsce i pzechodzenie tamtedy ze smakolykiem. NO ale przeciez nie bede rezygnowac ze spaceow w lesie na rzecz chodzenia po ulicy w tamtym miejscu.Jesli juz jestem w tamtej okolicy to usiluje przekonac psa ze przejscie tamtedy to nic strasznego. :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.