Jump to content
Dogomania

nauka "pracy wechowej" - jakie metody?


Lara
 Share

Recommended Posts

Flaire nie miałam na myśli pracy Twojego psa. Zapewne pracuje świetnie.

Miałam na myśli prace moich psów. Suke uczyłam sama.

Pies szkolony był tradycyjnie przez swojego 1 własciciela.

Na poczatku naszej wspólnej pracy był mało pewny siebie. Gdy gubił slad , zaczynał rewirować, potem gdy nie potrafił podjac sladu stawał, odwracał się do mnie i czekał żebym mu pokazała gdzie ma iść.

Zupełnie jakbym to ja wiedziała lepiej gdzie jest ślad. Prawda jezeli to jest ślad własny zazwyczaj wiem lepiej gdzie on jest. Przy obcym sladzie sprawa nie jest taka oczywista.

Ksiązke pana Górnego przeczytałam dopiero w lutym. Tak naprawdę kazdy może wykorzystać zawarta w niej wiedze i doświadczenie autora To nie jest tak, że pies uczony inaczej niż "kiełbaskowo" będzie chodził górnym wiatrem, a metoda szkolenia p. Górnego do tego prowadzi.

Nie jestem zwolennikiem jednej "jedynie słusznej" metody.

Jestem raczej "odkrywcą" i eksperymentatorem. Próbuje i porównuje różne metody, dobierajac je do psa (jak działa i mam efekty to dobrze, jak nie działa i nie mam efektów to nie dobrze- prosta zasada).

Pierwszym psem któremu zaczęłam wprowadzać elementy z podrecznika p. Górnego była suka. Zauważyłam, że bardzo porawiła się jej motywacja do pracy (przy długim i starym śladzie).

Drugi pies stał się radosniejszy pracując na śladzie - cięzko było uzyskac taki efekt z psem gaszonym i wychowanym siłowo. Skorzystałam z porad fachowca (p.Górny) i sie udało.

Flaire - czytam Twoje wypowiedzi i wiem, ze masz wspaniałe podejscie do psów. Niestety nie wszyscy tak pracują z psami, czego przykładem był pierwszy własciciel mojego psa. Miał posłusznego, wyszkolonego psa, ale bardzo zgaszonego.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 76
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

lewka, ja jestem bardzo, bardzo ciekawa, które elementy pana Górnego wprowadziłaś do pracy ze swoimi psami, które były już szkolone inaczej i jak to zrobiłaś. Ja z Mokką (czasami razem sobie kładziemy ślady) właśnie zastanawiałyśmy się, jak jego doświadczenie wykorzystać. Obie mamy psy, które już nieźle pracują na śladzie, są po doskonale zdanych egzaminach, ale oczywiście nadal dążymy do perfekcji, więc ciągle próbujemy nowych rozwiązań. Kilka dni temu, właśnie ona pożyczyła mi książkę pana Górnego. Więc jestem bardzo ciekawa Twoich doświadczeń.

Link to comment
Share on other sites

Hm, z tego co Wy tu madrego piszecie to ja wnioskuje, ze moj pies i ja jestesmy dopiero w powijakach jesli chodzi o umiejetnosc tropienia :-?

Czy Wy dlugo swiczcie chodzenie po sladzie? czy na poczatku mieliscie problemy z tym aby pies zlapal o co chodzi? A moze moj labek nie nadaje sie do takiej zabawy??? :cry:

Poki co po kilku miesiacach cwiczen Melon nadal chyba nie wie o co chodzi ... tj. wie ze bedzie sobie mogl podjesc i to go kreci, ale czy on rozumie ze froliki leza na moim sladzie to ja watpie chyba :-? Otoz idac po sladzie jest strasznie podniecony, idzie z nosem po ziemi od frolika do frolika, ale raczej nie jak po sznurku tylko tak kreci sie w kazda strone, czasem wraca, zbacza z drogi ajego celem jest znalezienie kolejnego frolika. Nawet jak schodzimy ze sladu to chce na niego wracac bo cos mu tam pachnie - pewnie przegapil jakiegos froliczka. Nie wiem czy nie dac sobie w takim razie z tym spokoj i znalesc inna zabawe :-? Poki co pies tylko tyje od tych frolikow.... Doradzcie uczeni :)

Link to comment
Share on other sites

Flaire

- Unikam układania śladów własnych

- tropienie nie od podstawy śladu (rozpoznanie kierunku sladu), po uprzednim naweszeniu przedmiotu deptacza, albo samego deptacza :wink:

- ślepe odcinki

- stopniuje trudnosc i wprowadzam nowe elementy zgodnie z dziennikiem postepów (na końcu ksiązki)

- przy krótkich i motywujacych sladach- deptacz na końcu śladu

- dla zwiekszenia motywacji (suka) przy dłuzszych śladach ostatni odcinek gorący

- zatrzymanie na śladzie ( odpoczynek) i podjecie pracy na śladzie po przerwie

Link to comment
Share on other sites

Witajcie,

nie wiem gdzie bylam, ze umknal mi taki watek. Nareszcie dyskusja o tropieniu.

Tropienie to moj kompletny fijol i tropimy z Loula (hovawartka) gdzie i kiedy sie da. Mimo swych 10 lat jest jeszcze bardzo dobra na sladzie i to w wielu dyscyplinach. Mieszkamy we francji, w ktorej chyba mamy najwieksze mozliwosci wyzycia sie na sladzie, bo mamy az 3 dyscypliny sportowe wylacznie tropieniowe: Slad FCI (2000 krokow, 3 godziny), wymagajacy najwiekszej precyzji, slad francuski, swiezy, ale zawierajacy slad wolny (przewodnik zostaje na starcie, a pies tropi sam) i slad z identyfikacja deptacza w grupie, araz najwspanialszy slad uzytkowy polegajacy na szukaniu osoby zaginionej w warunkach najbardziej zblizonych do naturalnych. Psy posiadajace 'brevet' w tropieniu uzytkowym moga byc uzywane w akcjach 'realnych'. Ale jest to tropienie, a nie przeszukiwanie (to jest osobna konkurencja, ale jej nie znam). Z dyscyplin opartych na pracy wechowej jest jeszcze sportowe szukanie trufli.

Loula jest chyba jedynym psem we Francji, ktory startuje we wszystkich 3ch i we wszystkich 3 odnosi sukcesy. Bardzo jestem z niej dumna, ale obie najbardziej kochamy tropienie uzytkowe. Regulamin jest prosty. Dozwolone jest wszystko (lacznie z pytaniem przechodniow) co nie jest zabronione, a zabroniona jest wylacznie brutalnosc wobec psa. Slad ma w zaleznosci od klasy od 1.5 do 3 km, 1.5 do 6 godzin i przebiega w terenie wiejskim, a w najwyzszym stopniu moze przebiegac wszedzie (my mialysmy kiedys nawet parking supermarketu w sobote o 4 tej po poludniu).

A co do metod treningowych.... to kazdy pies jest inny. na sladzie widac to najdokladniej, bo my jako rodzaj ludzki o tropieniu nic nie wiemy. Mozemy tylko przypuszczac... Troche jakby slepy uczyl nas malarstwa...

Pozdrowienia

Maria i Loula

Link to comment
Share on other sites

Jestem pod wrażeniem :D

Mam nadzieje, ze i u nas w kraju bedzie mozna brać udział w takich zawodach jak we Francji, podpatrywac prace mistrzów i uczyć się od najlepszych.

Praca wechowa jest dla mnie wspaniałym sposobem na wspólne spedzanie czasu z psem.

Lara (piekne imie :lol: ) myslę, ze powinnaś zrezygnowac z takiej ilosci jedzenia na śladzie. Frolik w co drugim odcisku buta, froliki na zakretach przez pare miesiecy :o

Nic dziwnego, ze pies nie jest zainteresowany.

Mysle, ze powinnaś poszukać innej metody rozkładania żarcia na sladzie.

Najlepiej jednak zaczać od poczatku i zmienić metodę. Moze właśnie na prace na śladzie obcym (niech deptaczem bedzie osoba którą pies zna i lubi) i zabawa na końcu śladu. Tak jak proponuje pan Górny.

Ślady poczatkowo krótkie i łatwe. Niech pies odnosi szybki sukces.

Entuzjazm i radosc przede wszystkim. Szaleńczo się uraduj gdy pies znajdzie i zaznaczy przedmiot etc.

Trudno radzic gdy nie widzi się pracy psa, a przede wszystkim pracy przewodnika.

Labek nadaje sie do tej pracy, jestem o tym przekonana.

Napisz cos więcej o swoim psie; czy lubi aportowanie?, czy moze ma ukochana zabawke?, piłeczke?, lubi zabawe w przeciąganie ?

Jezeli kocha jesc, to tez dobrze ! Mozna to wykorzystać.

Link to comment
Share on other sites

A co do metod treningowych.... to kazdy pies jest inny. na sladzie widac to najdokladniej, bo my jako rodzaj ludzki o tropieniu nic nie wiemy. Mozemy tylko przypuszczac... Troche jakby slepy uczyl nas malarstwa...

Pozdrowienia

Maria i Loula

Taka prawda, każdy pies jest inny, ale metod nauki chyba nie jest tak wiele, a przynajmniej ja o zbyt wielu nie słyszałam. :wink:

Ale teraz nam już nie uciekniesz, masz taką genialną sucz, więc domagamy się wyjaśnień. :D

Jaką metodą uczyłaś swoją sunię tropienia (oczywiście w przybliżeniu), czy od razu była tak zdolna, a jeśli nie, to jak wyglądały jej postępy. Taki nochal i wszechstronność, to jest coś. Zapraszamy do dyskusji - chwal się! :wink:

Link to comment
Share on other sites

Zaraz idziemy z Melonem na nauke tropienia to sie spytam treserki czy robimy jakies postepy i czy wg niej wszystko idzie ku lepszemu. Niestety moge sie zdac tylko na jej opinie bo nie znam nikogo kto sie zna na tropieniu i moglby nami pokierowac :-? Jak wroce to napisze co i jak.

Link to comment
Share on other sites

Już w pierwszym moim poscie tego wątku radziłam Larze, że ucząc metodą smakołyków kładzie się je duż rzadziej. Mokka chyba potem dodała, że również NIGDY nie kładzie się smakołyków na zakręcie. I jeszcze tam kilka innych podobnych uwag też było...

Oczywiście jak najbardziej można zmienić metodę i być może to pomoże, szczególnie, jeśli nową metodę będzie się używać poprawniej, niż używa się obecną... Bo warto również zdać sobie sprawę, że "metoda" używana obecnie nie jest używana poprawnie... :( Więc trudno się dziwić, że nie działa.

No i oczywiście, jak słusznie pisze lewka, nie widzimy psa ani przewodnika, więc tak naprawdę to bardzo trudno jest zdiagnozować, co jeszcze może być nie tak. Ale jeśli nawet z tak ogólnego opisu widać kilka błędów, to pewnie jest ich jeszcze kilka. :wink:

Link to comment
Share on other sites

lewka, podobają mi się Twoje "elementy". Mam kilka pytań, ale teraz muszę lecieć, więc póżniej.

Maria, napisz koniecznie coś więcej, bo my tu chyba utknęliśmy trochę na etapie "średnio zaawansowanym", a chcielibyśmy postępy robić, tylko mało komu jest nas uczyć...

Link to comment
Share on other sites

W takim razie ja nie mam innego wyjscia jak zaprosic Was wszystkich do siebie na tzw. manewry dla tropicieli! :D Zobacze wtedy jak sie tropi poprawnie (szczerze mowiac nigdy nie widzialam jeszcze psa na sladzie .. wydawalo mi sie ze jestem prekursorem w mojej okolicy :wink: )

Co Wy na to? :D

Link to comment
Share on other sites

Lara, jeśli chcesz zobaczyć psy pracujące na śladzie, to w sobotę kilkanaście psów będzie zdawało egzamin z pracy węchowej na lotnisku na Bemowie...

A jeśli chodzi o spotkanie, to ja jestem jak najbardziej za, ale dla mnie to wchodzi w grę dopiero jak się pozbędę szczeniaków, czyli za miesiąc.

Link to comment
Share on other sites

Wrocilam ze sladu i jestem pod wrazeniem psa, okazuje sie ze w ukladzie pies-czlowiek tylko ten 2gi jest zawidny :)

Otoz slad ulozylam dzis w obcym zupelnie dla nas miejscu, i tam gdzie prawie nikt nie przechodzi. Frolikow na sladzie bylo tylko kilka, 2 zakrety a na koncu pudeleczko z karma - wielkie psie znalezisko :D

I Melon poszedl jak po sznurku!!!!! Z nosem z trawie. Nawet jeden "przeszkadzacz" (ktos tam kiedys przechodzil bo trawa byla ugnieciona) nie zmylil madrego psiaka. :D :D

Problem zatem byl chyba w tym ze dotad slad ukladalismy w dosc znanych psu miejscach gdzie przebywa duzo ludzi, w parku. Mozliwe to?

Bierzemy sie zatem do roboty, moze jeszcze uda sie nam miec z tego radoche :D

Napisz cos więcej o swoim psie; czy lubi aportowanie?, czy moze ma ukochana zabawke?, piłeczke?, lubi zabawe w przeciąganie ?

Jezeli kocha jesc, to tez dobrze ! Mozna to wykorzystać.

Melon lubi aportowanie ale nie jest to jego pasja, szybko go nudzi, niezaleznie od przedmiotu. Jedyne co go kreci na maksa to aportowanie w lesie kija (warunek - musi byc las, nie park i kij, zadna pilka, ani zabawka) oraz absolotna jazda to aportowanie z wody tez kija. Przeciaganie lubi ale tylko jak ma ochote, to nie jest absolutna pasja. No i kocha jesc, stad wybor metody szkolenia.

Dzieki Wam za rady, bede co jakis czas opisywac jakie robimy postepy. No i tak jak Wy czekam na wypowiedzi Marii! :lol:

Link to comment
Share on other sites

Flaire, jasne ze warto, ale dotychczas nigdy sie to nie udalo .. nie wiem jak moglabym to zrobic.
A próbowałaś tak: Bierzesz jakąś zabawkę, którą on już lubi. Bawisz się z nim nią intensywnie, ale bardzo krótko - tak, żeby nie zdążyła mu się znudzić. Potem chowasz ją (poza zasięgiem wzroku psa - do szuflady, czy do kieszeni, jeżeli robisz to na spacerze) do następnego dnia. Chodzi o to, żeby z tą jedną jedyną zabawką kojarzyła mu się najfajniejsza zabawa, fajniejsza nawet, niż z kijami. Ja bym nawet w tym czasie ograniczyła zabawę z nim innymi zabawkami czy kijami (nie na stałe, tylko dopóki tej nie wyrobisz na najukochańszą). Po prostu baw się tylko tą jedną zabawką, w krótkich i rzadkich sesjach, a pomiędzy sesjami - zabawka jest schowana tak, że pies jej nie widzi. Chodzi o to, żeby on po pewnym czasie dostawał świra na sam widok tej zabawki. Dokładnie jak to osiągnąć - zależy od psa, ale tu podałam z grubsza o co chodzi.

Jak już to będzie ta najukochańsza, to możesz jej zacząć używać w celach szkoleniowych, np. na końcu śladu bawić się właśnie nią troszkę. Ale najpierw musisz ją wyrobić na tę naj naj naj :wink: .

Link to comment
Share on other sites

Jak juz pisalam mnie i (i Louli) odpowiada najbardziej tropienie uzytkowe. Na ile jest trudne niech swiadczy fakt, ze do poczatku istnienia dyscypliny, czyli ok 20 lat, tylko 18 psow wszystkich ras zaliczylo najwyzszy stopien.

Regulamin jak pisalam jest prosty. Deptacz, czyli osoba zaginiona 'gubi' na sladzie 5 przedmiotow natury osobistej. Moze to byc chystka do nosa, skarpetka, zapalniczka, opakowanie po lekarstwach, czy klucz. Pol godz przed podjeciem sladu przewodnik dostaje przedmiot nalezacy do deptacza. Moze ten przedmot dac od razu psu do nawachania, albo przed samym sladem.

W lk zerowej strefa, w ktorej jest poczatek sladu wynosi ok 100 m2 i zawiera przedmiot nalezacy do deptacza (nie liczony). Slad ma 1.5 km i przebiega w obszarze wiejskim slabo uczeszczanym. Pies ma 0.5 godz na odnalezienie zaginionego. Przedmioty sa wylacznie na sladzie i na ziemi

Kl 1. Slad ma 2 km i 2 godz. Pies ma 1 godz na znalezienie deptacza. Przedmiot identyfikacyjny w strefie poczatkowej ok 30m. Strefa ma ok 500 m2. Przedmioty na sladzie, ale moga tez byc na wys do 0.5m

kl2 Slad 2km, 3 godz, pies dysponuje czasem1.5 godz. Przedmioty umieszczone na sladzie i do wys ok 1m.. Strefa pocatkowa 1000 m2 i nie zawiera przedmiotu identyfikacyjnego, natomiast slad wlasciwy jest przeciety sladem zwodniczym, 15min w jednym lub kilku miejscach

Slad moze przebiegac przez niewielkie miejscowosci, o slabym (teoria) ruchu

Kl3 Slad 3km, 6 godzinny.

Pies dysponuje 2 godz na odnalezienie zaginionego. Przedmioty na sladzie, ale i na wys do 1.5 m. Slad zawiera tzw slad slepy, tzn, ze deptacz idzie w danym kierunku 30-50m, wraca i idzie w innym tym razem wlasciwym. Strefa poczatkowa min 5000 m2 zawiera slady zwodnicze 2godz i 15 minutowy. Slad praktycznie moze prowadzic wszedzie.

Poza klasa zerowa, ktora wystarczy zaliczyc raz, do przejscia do kazdej nastepnej wymaga zaliczenia kazdego poziomu 3 razy (z ocena min 1 dosk i 1 b.d), u 2ch roznych sedziow, w tym przynajmniej raz poza wlasnym regionem.

Nie sa to zawody, gdyz nie ma klasyfikacji. Pies dostaje ocene doskonala, gdy znajdzie zaginionego i min 3 przedmioty, b.dobra 2, dobra 1 i dostateczna, gdy znajdzie tylko deptacza.

Do zaliczenia kl 3 wymagany jest min 1 przedmiot.

Pies moze pracowac na lince lub bez, zalezy od przewodnika. Psa mozna nagradzac smakolykami, pileczka, poic, odpoczywac....

Sedzia z komisarzem (ktory zna dokladnie trase i rozmieszczenie przedmiotow) idzie w odl 10-20m za ekipa, a grupa 'widzow' nie ma prawa wysuniecia sie przed nich.

To tak z grubsza

Pozdrowienia i do zobaczenia na sladach

Maria i Loula

Link to comment
Share on other sites

:roll: aha :roll:

Kumam! Nawet sobie przypominam, ze Melon mial kiedys taka ulubiona zabawke ale mu ja koledzy rozszarpali, to byla taka kolorowa, lateksowa, wypchana kaczka. Dzieki Flaire, zaczynami zatem robic jak proponujesz :D

A Twoja uwaga jest dodatkowo dla mnie wazna, ze za 2 tygodnie w naszej rodzinie pojawi sie szczeniaczka i z nia tez juz od malego bede cwiczyc zabawe z najukochansza zabawka. czytalam ze przyda sie w pozniejszym szkoleniu IPO :D

dzieki!

Link to comment
Share on other sites

Napiszcie cos o egzaminie na Bemowie. Ile psow, jakie wyniki, jakie warunki....

Z gory dziekuje

M+L

Egzamin był rozłożony na 2 dni, a my z Flaire byłyśmy tylko pierwszego, ale za to wtedy była praca węchowa. Zgłoszonych było w sumie 20 psów - na IPO i PTT. Warunki raczej dobre, początek o godz. 7 rano, więc jeszcze niezbyt gorąco, podłoże lekko wilgotne po nocy, chociaż trawa barrrdzo wysoka (w najtrudniejszych miejscach nawet powyżej kolan).

Wyniki bardzo zróżnicowane.

Niektóre pieski szły pięknie (95-96 pkt/100), a niektóre ... sędzia był bardzo tolerancyjny.

Z tego, co wiem, zdali wszyscy.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Zgadzam się. Jest różnica. Ośmielę się stwierdzić, że jest różnica także w przypadku człowieka na końcu śladu i puszki oddajacej zapach przez kilka dni.

Nie chcę jednak wypowiadać się na temat szkolenia ratowniczego. Moje psy nie beda ratownikami.

Deptacz na końcu śladu potrzebny mi jest dla zmotywowania psa do pracy na śladzie.

To jest dla mnie praca "naturalna".

Pies idacy sladem potrafi odróżnic kierunek sladu, zatrzyma sie w miejscu w którym zatrzymał się deptacz. Moja sunia idąca starym śladem i dochodzaca do goracego odcinka przyspiesza. Goracy odcinek pokonuje biegiem. Wie, ze "zwierzyna" jest blisko. Znalezienie "zwierzyny" to nagroda sama w sobie plus zabawa plus smakołyk plus radośc przewodnika.

To jest dla mnie zrozumiałe, że w treningu psów ratowniczych należy zadbać o szczegóły. Chodzi o ludzkie życie. Psy ratownicze - przeszukujące teren pracują doskonale na śladzie, szukają górnym wiatrem (steżenie zapachu ma więc kolosalne znaczenie) , dla nich trzeba organizować pozorowane akcje ratownicze.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
  • 3 months later...

Wiem że minęły prawie cztery miesiące od ostatniego postu ale pomyślałam że macie już efekty tylko się nie chwalicie...

I jak się układa współpraca warszawskich tropicieli i deptaczy? Trochę późno dołączyłam ale jeżeli ktoś będzie potrzebował tego drugiego to polecam się.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...