Jump to content
Dogomania

nauka "pracy wechowej" - jakie metody?


Lara
 Share

Recommended Posts

Najlepsze efekty daje praca 2 osób z 1 psem. Z moich doświadczeń wynika, ze deptacz zgłasza sie tylko raz. Zaczełam nawet sie zastanawiac czy to czasem nie jest sprawa mojego "uroku osobistego" :D

Nie licze oczywiscie zaprzyjaźnionych maniaków pracy na śladzie. Niestety zazwyczaj kazdy chce poswiecić czas swojemu psu, a poza tym szybko przestaje byc "obcy" dla psa.

Ślad trzeba wydeptac, najlepiej do 6 rano, albo ok. 22 wieczorem (to taki 12 lub 24 godzinny). Nawet w miare goracy slad musi polezeć (minimum 30 minut) to wszystko trwa i trzeba miec na to czas. Wydawałoby się, ze to takie proste. Niestety nie kazdemu sie chce. Miałam już ślady ok 10 krokowe, przedmioty kładzione na załamaniach, albo deptacza który zakończył ślad, zrobił dwa kroki w bok i wracał depcząc mi "slad zwodniczy", którego absolutnie nie miałam w planach :D

To była taka "promocja" :lol:

na szczescie moja suka jest dla mnie poletkiem doswiadczalnym, dzieki niej sie ucze ; czego robic nie wolno !

Do drugiego psa podchodzę bardzo poważnie, staram sie nie popełniać błędów.

Dlatego bardzo zalezy mi na deptaczach, którzy pracuja na śladzie z psami. Bezcenna wydaje mi sie mozliwosc wymiany doswiadczeń.

Jeżeli jestem przewodnikiem psa, zazwyczaj nie obserwuje pracy innych psów. Jako deptacz mam możliwosc poogladać inne pary.

Jestem gotowa służyć własnym deptaniem , z nadzieja na rewanz.

Wracajac do metody, myslę, ze nie ma najlepszej. Zalezy od psa, a nawet jego płci (inaczej pracuje mi się z suką, inaczej z psem), zalezy na jakim stylu pracy nam zalezy (sportowej czy tez uzytkowej).

Motywowanie psa to oddzielny temat. Moja zarta suka pracuje na smakołykach. Pies nagradzany jest zabawą z piłka na końcu sladu.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 76
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Bardzo trudno znaleźć chetnego do wsółpracy deptacza.

Tak przy okazji moze jest ktoś chetny kto miałby ochote trochę podeptac w Warszawie ? :lol:

Oprócz deptacza potrzebne jest również miejsce. To w Warszawie też jest

duży problem. Jeśli masz takie, to możemy spróbować się umówić. Ale dlaczego akurat godz. 6 lub 22?

U mnie 6 rano odpada, bo wcześnie wychodzę do pracy, 22 to trochę późno, bo już jest prawie ciemno przy układaniu, a kończylibyśmy w środku nocy.

Link to comment
Share on other sites

lewka, nie bardzo rozumiem Twój post. Ja jestem stosunkowo doświadczonym deptaczem, jak również stosunkowo doświadczonym przewodnikiem ze stosunkowo doświadczonym psem (który jednakże, podejrzewam, po dosyć długiej przerwie będzie musiał zaczynać prawie od początku) i jestem do dyspozycji i o 6, i o 22, choć nie całkiem rozumiem tych ograniczeń. Ale dopiero za miesiąc. Mój pies jest po PT-2, dobrze chodził po śladach obcych. Przed urlopem, uczyliśmy się wachlarzy mosta, do których, niestety, potrzebna jest trzecia osoba, więc dwie nawet nie wystarczą :-(.

Ale czy dobrze rozumiem, że Ty uważasz, że dwie osoby plus dwa psy to nie odpowiednia kombinacja i jeden pies powinien zawsze zostać w domu??? Jeśli tak, to wytłumacz dlaczego? A jeśli nie, to o co właściwie chodzi w Twoim poscie? Bo jakoś nie potrafię go przypasować do mojego, na który chyba był odpowiedzią... :niewiem:

Link to comment
Share on other sites

Ślad trzeba wydeptac, najlepiej do 6 rano, albo ok. 22 wieczorem (to taki 12 lub 24 godzinny).
Aaa. tu chyba chodzi o ślady, które mają wietrzeć 12 lub 24 godziny, tak? My nie jesteśmy na tym etapie, ale nie ma powodu, dla którego nie miałabym Ci takiego śladu udeptać.
Link to comment
Share on other sites

Tak to jest jak sie pisze w pracy :D

Moze jeszcze raz powtórze, i mam nadzieje, ze tym razem mój komunikat bedzie czytelniejszy:

- metoda B.Górnego wymaga współpracy z deptaczem (praca na obcym śladzie, pozorant ukryty na końcu sladu etc.) :

jezeli są 2 psy + 2 przewodników, to jeden z przewodników musi zostawic swojego psa i ukryć się na końcu śladu dla 1 psa, w ten sposób 1 przewodnik idzie z psem na slad, drugi przewodnik jako deptacz siedzi na końcu sladu, a drugi pies zostaje zupełnie sam - najczesciej przywiazany i to w miejscu odosobnionym - nie lubie takich sytuacji.

Opisałam kilka moim zdaniem zabawnych sytuacji z deptaczami, którzy mieli czas i ochote mi pomóc, ale brak doswiadczenia (takze mojego) sprawił, ze popełnialismy rózne błedy.

Bardzo ucieszyła mnie Twoja propozycja Flaire :) Tym bardziej, ze mam nadzieje - podpatrujac Twoja prace z psem - czegos sie nauczyć.

Godzina deptania ma znaczenie. Jezeli wydeptujemy slad, który polezy 12, 24 lub 48 godzin najlepiej deptać go bladym switem lub późnym wieczorem .

Rano i wieczorem nie ma upału, łatwiej o miejsce bez spacerowiczow, rowerzystów, psów :lol:

Ślad wydeptany na porannej rosie bardzo ułatwia prace psu :D

Link to comment
Share on other sites

Dobra, to teraz rozumiem lepiej i zostało mi tylko jedno pytanie (bo, jak już pisałam, nie czytałam książki pana Górnego).

Hmmm.... Jak by to delikatnie ująć... :wink: Powiedzmy, że układamy taki 24-godzinny ślad dla Twojego psa (bo mój pies jeszcze po takich nie chodzi). Na końcu śladu ma być schowany deptacz. Z tego wnioskuję, że taki deptacz musi... hmmm... spędzić 24 godziny ukryty w krzakach aż znajdzie go pies? Czy jak?

Pewnie myślicie, że jaja sobie robię, ale to nie tak... Naprawdę tego nie rozumiem. A doświadczenie dodatkowe mam, bo byłam kiedyś używana jako ofiara przy szkoleniu psów lawinowych i tam spędzałam czasami ze dwie godziny zakopana pod śniegiem (dłużej raczej nie, bo ofiary lawin dłużej nie przeżywają). Więc chcę wiedzieć, jak to jest z tropieniem u pana Górnego...

A Mokka obiecała, że mi pożyczy książkę, więc może sama przeczytam.

A, i jeszcze, jeśli ta metoda opiera się na instynkcie łowieckim, to dla mojej Misi pewnie inne są lepsze... :wink: Bo u niej z tym instynktem to tak średnio na bakier. Już dużo bardziej ten instynkt socjalny, lub (najbardziej chyba rozwinięty) żarłoczny.

Link to comment
Share on other sites

Flaire,

Nie wiem, co odpowie Lewka ale u nas to jest tak, ze po jakims czasie (jeszcze nie doszlam do sladow 12 godzinnych ;)), zupelnie inna droga deptacz przychodzi na swoje miejsca (tzn. na koniec sladu) i czeka na psa.

Ale ja nie o tym, bo pewnie lewka lepiej odpowie.

Mam pytanko do wszystkich, ktorzy tropia ze swoimi psami. Czy tropienie zaczynacie na komende (ktora potem powtarzacie), czy tez nie wykorzystujecie zadnego ponaglenia slownego?

O tyle jest to dla mnie wazne, ze tropimy zgodnie z metoda Gornego, ktory jak wiadomo nie zaleca slownego ponaglania. Ale z drugiej strony, trudno mi sie mentalnie przestawic do tej czynnosci, skoro kazda inna pies wykonuje na komende, a ta bez :-)

Mam nadzieje, ze nie namieszalam ;) Aha ... i co robicie, gdy pies zgubi slad: komenda czy naprowadzanie? A moze jedno i drugie?

pozdrawiam,

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście nikt nie musi siedzieć 24 godziny na końcu sladu. :D

Wind

Nie mam wielkiego doswiadczenia, raczej duzo zapału i mysle, ze to szurnieta Lara mogłaby sie od Majki wiele nauczyć :D

O ile ja zrozumiałam, nalezy ograniczać wydawanie komend i nadmierne gadanie do psa, ale to nie znaczy, ze zupełnie zaniechac. :o Chyba jeszcze raz sobie poczytam ksiązke :)

Naprowadzam Lalke, tak jak w ksiazce - mijajac linie sladu dwa trzy kroki, jezeli pies sam nie podejmie śladu, zatrzymuje sie i wtedy wydaje komendę.

Link to comment
Share on other sites

Ja do Misi na śladzie nie gadam - zresztą ona jest zbyt skoncentrowana, żeby mnie słyszeć. Jeśli zgubi ślad, to pozwalam jej samej wypracować i jak długo próbuje, też nic nie mówię - po co psu zawracać gitarę, gdy nadal robi to, co miał robić? Natomiast czasami zgubi się porządnie i wtedy z reguły podnosi nos od ziemi (pamiętajcie, że Misia nie jest uczona metodą pana Górnego, tropi więc z nosem przy ziemi i natychmiast widać, kiedy przestaje - zresztą wtedy zazwyczaj ogląda się na mnie, prosząc o pomoc). No i wtedy zaczęcam powtarzając komendę, a gdy i to nie pomaga, to naprowadzam. Ale tego ostatniego już dawno nie musiałam robić... Tylko że teraz od początku mi przyjdzie zaczynać, bo Misia na śladzie nie była już od ponad pół roku... :(

Natomiast nie do końca rozumiem to podchodzenie z powrotem na koniec śladu i chowania się tam... Przecież psa się tym nie oszuka - pies wie, że ta osoba jest tam krócej, niż wiek śladu. Więc o co właściwie chodzi???

Link to comment
Share on other sites

Natomiast nie do końca rozumiem to podchodzenie z powrotem na koniec śladu i chowania się tam... Przecież psa się tym nie oszuka - pies wie, że ta osoba jest tam krócej, niż wiek śladu. Więc o co właściwie chodzi???

Chodzi glownie o to, aby znalezienie deptacza bylo nagrada dla psa za trud tropienia. Co wiecej, tak jak wspomniala lewka od poczatku pracuje sie na sladzie obcym. Dlatego tez, jesli pies nie zna pomocnika, ktory akurat uklada slady, wazne jest aby pomocnik nie zostawal (nawet na swiezych sladach) w kryjowce, tylko lukiem (z dala od ulozonego sladu) przyszedl do psa, zainteresowal go swoja osoba, pobawil sie z nim, po czym dopiero po nawiazniu nici sympatii wrocil do kryjowki.

Link to comment
Share on other sites

Dlatego tez, jesli pies nie zna pomocnika, ktory akurat uklada slady, wazne jest aby pomocnik nie zostawal (nawet na swiezych sladach) w kryjowce, tylko lukiem (z dala od ulozonego sladu) przyszedl do psa, zainteresowal go swoja osoba, pobawil sie z nim, po czym dopiero po nawiazniu nici sympatii wrocil do kryjowki.
To ja już absolutnie nic z tego nie rozumiem. Chyba po prostu muszę książkę przeczytać...
Link to comment
Share on other sites

W tej akurat sytuacji "wiek" deptacza nie ma znaczenia. Nawet zleżały, po 24 godz. w kryjówce zawsze będzie miał zapach bardziej aktualny od swojego śladu, bo świeży to chyba już nie. :wink:
:lol: :lol: :lol:

No ja wiem, ale moja woń po 24 godzinach w kryjówce będzie się skrajnie różnić (dla psa) od mojej woni po 24 godzinach w domu... Więc nagrodą nie jest dla psa to (ten), czego (kogo) szukał, tylko coś innego. A jeśli tak, to właściwie tą nagrodą może być co- czy też ktokolwiek. Tego właśnie nie rozumiem.

Ale przeczytam książkę to może zrozumiem.

Link to comment
Share on other sites

Tak Flaire, to chyba najlepsze rozwiaznie :-) Pewnie ksiazka, bardziej niz ja w tym mocnym skrocie wytlumaczy Ci dlaczego nie trzeba pozostawac w kryjowce przez 24 godziny od chwili przydeptania ostatniego zdzbla trawy ;)

pozdrawiam,

Link to comment
Share on other sites

Ja bedę chciała mojego psa również edukować w kierunku tropienia oczywiście tylko dla przyjemności i żeby miał urozmaicony wolny czas i jeśli mu się to spodoba to co będę psu żałować , niech ma :wink: .

Dlatego chciałabym wiedzieć czy tylko psy mysliwskie się nadają do tego typu zadań. I jak deptacz wraca z powrotem leci w powietrzu ?

Pozdrawiam :D

Link to comment
Share on other sites

Dorwać uskrzydlonego deptacza, to byłby wypas... :)

Deptacz oddala sie, idac po prostu dalej, zapamietujac miejsce w którym ma "spotkać" sie z psem potem. Lub jeśli slad ma kształt np. gigantycznego "R" wraca na ścierzyne z której rozpoczął deptactwo. Grunt co by nie łaził po swoich śladach, w te, i wew te.

Chyba sie nie zamotałem? :D

A czemuż pies mysliwski miałby sie nie nadawać? Skoro tylko jego ulubionym zajeciem jest czytanie "kroniki towarzyskiej" na trawnikach, i słupach, to sie nadaje. :lol:

Link to comment
Share on other sites

Droga Laro,

wydaje mi się, że ten Twój pies jakiś mało zdolny jest węchowo. Może stracił "nosa" po pewnym zabiegu?

Ja szkoliłam swoją sunię bez żadnego jedzenia. Ułożyłam ślad, a ona po prostu poszła. Po śladzie. Ma kobieta pasję.

Link to comment
Share on other sites

Flaire, z tym górnym wiatrem to trochę nie tak.

Tak się złożyło że udalo mi się widzieć kilka psów prowadzonych przez Górnego tu, w Polsce, poczas jego krótkiego pobytu.

Oczywiście jak każdy "tradycyjniak" dokładnie to samo mowiłam - a że do ratownictwa to inny styl, a że im przecież nie zależy jak te psy tropią itd.

No i teraz włażę pod stół i odszczekuję. :D

Każdy z psów w rękach tego faceta szedł jak maszyna do szycia... z głową cały czas w dole.

A mieliśmy spory przekrój, od psów tłukących zaawansowane ślady IPO do szczeniaka d.a. - 4 miesiące.

Wbrew pozorom Górny doskonale rozróżnia ślady "sportowe" i tropienie czysto użytkowe, do S&R.

Powiem tak - dla mnie strasznie jest atrakcyjna ta metoda - choć nie upieram sięże najlepsza i zawsze i w każdych warunkach - tyle, że jak patrzę na zawody IPO, na przykłąd, i to, co siętam dzieje...

Jest w tym kraju parę psów robiących ślad ale moim skromnym zdaniem robiago MIMO metod jakimi były uczone (urodzeni tropowcy) a nie DZIĘKI nim.

U większości psów natomiast mam bolesne wrażenie że tropienie to raczej zajęcia z posłuszeństwa :-).

P.S.

W tej metodzie ani przez sekundę nie robi się ćwiczeń "na wzrok" i od początku jest meganacisk na to, żeby pies na pewno nie widział, gdzie szedł deptacz.

Link to comment
Share on other sites

Flaire, z tym górnym wiatrem to trochę nie tak.

Nie jak? Nie bardzo pamiętam, żebym pisała coś o górnym wietrze :niewiem: , więc nie wiem, do czego nawiązujesz....

Mam teraz u siebie tę książkę pana Górnego, więc jak będzie chwilka, to przeczytam. Ale już we wstępie jest napisane, że "Metody szkoleniowe opisane w tym podręczniku zostały opracowane dla psów tropiących przygotowywanych do pracy w ratownictwie" - czyli nie dla psów sportowych. Nie wątpię, oczywiście, że psy pana Górnego tropią świetnie również sportowo, ale nie wiem, czy jego książka opisuje, jak to osiągnąć. Z tego, co pisze we wstępie wnioskuję, że raczej nie.

Link to comment
Share on other sites

No cóż, mówiąc na ucho, różnicy zbytniej nie ma - chodzi mi o zachowanie psów... no może oprócz entuzjazmu :-)) i tego "czegoś" co pokazuje pies na tym bardziej "naturalnym" śladzie.

Na schutzhundowych śladach tego nie widziałam.

No i mnie się to po prostu bardzo podoba.

Link to comment
Share on other sites

No cóż, mówiąc na ucho, różnicy zbytniej nie ma - chodzi mi o zachowanie psów...
Berek, ja ciągle nie rozumiem, o co Ci chodzi... O jakiej różnicy mówimy? Bo różnica w zachowaniu psów ratowniczych i sportowych powinna być! Podam konkretny przykład. Powiedzmy, że mamy ślad z kątem ostrym. Pies ratowniczy idący takim śladem wcześnie poczuje, że ślad zawrócił i podejmie kolejny odcinek skrótem, olewając ten kąt. Pies sportowy, żeby uzyskać maksymalną ocenę, powinien iść prościutko po śladzie i zaliczyć kąt jak ta "maszyna do szycia". Więc oczekujemy od psów ratowniczych i sportowych różnych zachowań, a z tego wniosek, że uczyć je jednak trzeba troszkę różnie.
Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem to właśnie jest bardzo smutne w tropieniu tzw sportowym. Ludzkie podejście do tematu. Nie ważne jak układa sie ściezka zapachu, nie wazna radosna praca psa, liczy sie tylko, zeby pies szedł po sladach butów.

Moje psy nie zatrzymuja sie na śladzie, nie patrzą na mnie. W naszym duecie to one wiedzą lepiej. Muszę obserwować prace psa i to ja sie ucze od nich. W zalezności od wiatru w jaki sposób zmienia sie ściezka zapachu.

Czasami ostry zakret zetną, a czasami mina i zawróca. Lubie gdy same wypracowywują zakręt - jak wiatr powieje, a nie jak ja udepcze.

Chociaz nie ukrywam, ze pies idacy po śladzie z nosem przy ziemi i "jak maszyna do szycia" wyglada bardzo efektownie.

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem to właśnie jest bardzo smutne w tropieniu tzw sportowym. Ludzkie podejście do tematu. Nie ważne jak układa sie ściezka zapachu, nie wazna radosna praca psa, liczy sie tylko, zeby pies szedł po sladach butów.
Nie wiem, o jakim tropieniu Ty piszesz, ale w naszym przypadku to zupełnie nieprawda. My to robimy tylko i wyłącznie dlatego, że pies to kocha. i to po niej widać.
Moje psy nie zatrzymuja sie na śladzie, nie patrzą na mnie.
A jakie psy tak robią??? Na pewno nie te, dobrze tropiące "sportowo". Dobrze tropiący pies zatrzymuje się na śladzie tylko wtedy, gdy znajdzie przedmiot do oznaczenia i wtedy patrzy na przewodnika, żeby mu dać znać, że coś znalazł. Poza tym, idzie z nosem przy ziemi i świat dla niego nie istnieje.

[qutoe=lewka]Lubie gdy same wypracowywują zakręt - jak wiatr powieje, a nie jak ja udepcze. Mój pies musi "wypracować" zakręt już bardzo rzadko, właściwie tylko jak się uczy czegoś nowego, lub gdy warunki są bardzo trudne. I też to lubię. Ale pies dąży do tego, żeby właśnie iść jak "maszyna do szycia" - więc w miarę jak się uczy nowych rzeczy, coraz mniej z nich musi "wypracowywać".

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...