Aga - Czakra Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 Zakładam wątek poświęcony pinczerwi miniaturowemu - Małemu. Miał nie mieć wątku prywatnego, ale może już tylko to będzie miał w swoim życiu. Informacje przenoszę z wątku zbiorczego małych psów ze schroniska "Promyk" w Gdańsku Mały Piesek, starszy. Do schroniska trafił w połowie stycznia 2008 r. Ma kłopoty z poruszaniem się - na lewym udzie ma jakby blizny - nie wiem od czego, bo nie pozwala się złapać. On chodzi jakby miał pampersa między nogami, im zimniej tym gorzej - na śniegu i lodzie nie utrzymuje się wcale. Obraz nędzy i rozpaczy... Quote
Aga - Czakra Posted February 18, 2008 Author Posted February 18, 2008 Mały został oceniony na około 10 lat, po kontuzji lub wypadku (mogło to też być mocne kopnięcie). Nie był prześwietlany, więc nie wiadomo czy i jak duże są zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa, bider, narządów wewnętrznych. Nie zapytałam o jakby blizny na udzie, bo wcześniej ich nie widziałam a w sobotę za bardzo nie było z kim gadać o takich sprawach. Poza tym nie wykazuje innych objawów chorobowych, nie ma jakiejś notorycznej biegunki, je w miarę normalnie (o ile zdąży dopchać się do miski). Ogłaszam go, jak tylko trafił do schroniska - sporo osób pyta, ale chyba do schronu nikt nie trafił, no nie ktoś trafił - bo tego drugiego do domu zabrali. A Mały jest pokraczny, chodzi jak pająk z wyrwanymi nogami, w sobotę ledwo stał na nogch O ile Mały początkowo psychicznie radził sobie dość dobrze, nawet młodego psa próbował zdominować, o tyle teraz - masakra. Nie wiem, załamał się, źle się czuje fizycznie, ale nie podchodzi już do nas. Ja z jego kojca brałam Maksia i dwa razy próbowałam jego wziąść, ale on zaraz do budy się chował. Zdjęć nie mam dużo - myślałam, że taki pies szybko znajdzie dom, ale nie znalazł. Więc nawet specjalnie nie zabiegałam o jego towarzystwo, sprawdzaam tylko czy jest. Potem miała zabrać go sąsiadka pracownicy, ale minęło sporo czasu, a on dalej tu siedzi. Pierwszy raz zobaczyłam go chyba 17 stycznia, więc trafił między 12 a 16.01.08. W okolicach 20 i 27 stycznia było z nim w miarę ok, potem nie byłam w schronie, 10 lutego już uciekał do budy, ale ruszał się jak to on, najgorzej było teraz, ledwo łaził i nie chciał żeby go dotykać czy brać na ręce. Zmarznięte nóżki odmawiały posłuszeństwa. Nie wiem czy ma reumatyzm czy nie, na pewno starczy zanik mięśni - moja siedmastoletnia sunia teżledwo powłóczy nogami, a kontuzji nie miała. Jak jest zimno i ślisko to przewraca się, a on? On wtedy skostniały jest i sztywny. W sobotę wyglądał jak zamrznięty. Nie nadaje się do zabrania na spacer po polach wokół schroniska, więc nie wiem jak zachowuje się sam na sam z człowiekiem. Do psów - początkowo zadziorny i pewny siebie, teraz zgasł, schodzi im z drogi, ale nie został pogryziony. Myślałam, żeby troszkę sie nim w boksie zająć, ale on sobie tego nie życzył. to są zdjęcia z 20 stycznia, w poście przedstawiającym go jest zdjęcie z 20.01. i 10.02.2008 Quote
Itske Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 O matko święta! Wząć nie wezmę - mam już pięć! ale jak moge pomóc? Przesłać kasę na weta? może płatny DT lub hotelik? 50 zł miesięcznie dam na tego biedaka Quote
Itske Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 I ten wątek powinien być też chyba na pinczerach?! Quote
Aga - Czakra Posted February 18, 2008 Author Posted February 18, 2008 Mały jest na pinczerach od czterech tygodni chyba. Zaraz wkleję link do tego wątku. Dom tymczasowy? Schronisko jest przeciwne domom tymczasowym i hotelom. Po pierwsze - najpierw są pieniądze a potem ich nie ma. Po drugie - jeżeli skończą się pienądze - to co? Pies wraca do schronu? I co powiemy Małemu, który zaufa i dostanie drugiego kopa: Sorki, Mały, ale kasa się skończyła? Po drugie - jeżeli nikt nie będzie zainteresowany adopcją istnieje ryzyko zwrotu psa z DT. I znowu: Sorki, Mały, ale nikt cie nie kocha... Poza tym - ten dom tymczasowy musiałby być świadomy, że będzie jedynym i ostanim domem psa Powtarzam z ogólnego wątku: ja się nie znam na zwyczajach starych i schorowanych psów schroniskowych, ale i widzę i przeżyłam coś takiego - czy one sobie czasem w bezpiecznych domach nie odpuszczają adrenaliny związanej ze walką o przeżycie w schronie - i wtedy atakują je demony starości? Nie wiem, ale odchodzą wtedy Quote
auraa Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 Ale jaka jest jakość jego życia? On powinien być w cieple, dostawać leki. Mó jratlerek teraz tylko siku, kupa i do domu... Quote
Itske Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 No rozumiem, to wszystko, tylko się zastanawiam jak mogę pomóc? Quote
Aga - Czakra Posted February 18, 2008 Author Posted February 18, 2008 Ja wiem, że jakość jego życia jest uwłaczająca - ja w zasadzie nie przepadam za małymi psami, ale w sobotę jego stan tak mnie poraził, że nie byłam zrobić mu nawet zdjęcia. Ja się boję, że u niego w grę tylko hospicjum wchodzi. Mój Micio, o którego adopcję walczyłam prawie trzy miesiące, stary i schorowany - znalazł wspaniały dom, w którym odszedł. Dlaczego ja zawsze trafiam na psy, które hospicjum czeka? Zadzwonię do schronu i dowiem się czy Mały może iść do DT. Ale jak szukałam DT dla Micia - to w Gdańsku nic nie było, nawet hotelu osiągalnego finansowo. Tutaj doba kosztuje kosztuje ponad 25 zł. w klinice - 100 zł., więc nawet na pól dnia nie wystarczy. Jeżeli schronisko odda psa do DT - to tylko na zasadzie, że w okolicy i że nadal jest to piesek schroniskowy.Teraz właśnie pracujemy nad DT dla Pusi. A kasa na weterynarza nie jest potrzebna - dopóki jest w schronie ma opiekę schroniskową, nie prześwietlą go, bo nie jest połamany, a w schronisku nie ma warunków na rehabilitację. Mogą go wykastrować. On jest chory na starość i niedowłady jakieś, zmiany może reumatyczne może pourazowe - na leczenie tego nie ma szans w schronisku za żadne pieniądze. Jest na tyle zdrowy, że nawet do szpitala nie trafił, żeby w cieple siedział. jeżeli przestanie chodzić zimna - trafi do szpitala na oddatajanie. Zadzwonię jutro, ale jeżeli będzie w szpitalu - nikt go nie zobaczy.... Błędne koło... Dlaczego Mały nie jest Małą? Mój Kalosz zeżarłby go jednym chrupnięciem, nawet nie zdążyłby się pod cokolwiek się schować... Quote
Itske Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 O k..órcze, no ja mam piątkę (dwa duże i trzy małe plus kot) i nic więcej nie wcisnę, rozesłałam @ do wszystkich możliwych, wydrukuję i porozwieszam, dam ogłoszenia gdzie będę mogła i umiała, jak by był gdzieś tańszy hotelik albo DT dalej (i schron by nie protestował) to zawiozę i wspomoge finansowo, no i myślę co jeszcze oraz szukam litościwej duszy. jeeessssuuu, jaka bida, stary pinczer w schronie, to .... no słów mi brakuje:shake::-( ja uwielbiam takie rudzielce, w zeszłym roku odeszła moja w wieku 10 lat na raka trzustki Quote
Aga - Czakra Posted February 19, 2008 Author Posted February 19, 2008 Itske, dziękujemy ci bardzo - pies cztery tygodnie na dogo jest i nic i nagle takie zainteresowanie i chęć pomocy. Zajęty telefon w schronie... Quote
Itske Posted February 19, 2008 Posted February 19, 2008 Słuchaj, zrobiło mi się ciut głupio - że niby nagle u mnie pojawiła się chęć pomocy? - dopiero teraz go wypatrzyłam, wcześniej byłam zaangażowana na innych wątkach ( co m.in. zaowocowało pwiększeniem mojego stadka rodzinnego) no chyba, że inni się też interesują i stąd ten telefon zajęty - oby skutecznmie i efektywnie i z korzyścią dla rudzielca;), trzymam kciuki - jak by trzeba było pomóc - finansowo albo transportowo albo inaczej - to jestem - poproszę tylko na PW, bo czasem (może z racji wieku) gubię się w ilościach watków:diabloti: a poza tym obchodzę rocznicę postową - to mój 501! na dogo:multi: Rudzielcu trzymaj się!!!!!!! Ludzie rasowy pinczer czeka na dom - a pinczery to słodziaki! i jak sie go podleczy to może jeszcze sporo pożyć - to twardziele szczurołapy, on jest najwyżej w średnim wieku - siwego na pyszczku nie widzę? Quote
Aga - Czakra Posted February 19, 2008 Author Posted February 19, 2008 Itske napisał(a):Słuchaj, zrobiło mi się ciut głupio - że niby nagle u mnie pojawiła się chęć pomocy? źle mnie zrozumiałaś - to nie był zarzut wymierzony w kogokolwiek, to zaskoczenie i nieśmiała radość, że pojawiają się osoby zainteresowane psiakiem. Widać, że moja awersja do zakładania wątków nie była w pełni uzasadniona. Kasia była w schronie - i nie ma takiej opcji, żeby Małego na tymczas albo hotel wydać..., ale jeszcze będziemy rozmawiać. W ogóle dzisiaj to porażka podobno była. Ja przyjechałam dopiero o 16, więc brama na głucho zamknięta. Przyjechałam po psa - westa, ale mi go nie wydano ani na przetrzymanie kwarantanny, ani na stałe..., przecież wiadomo, a przecież obca nie jestem i sroce spod ogona nie wypadłam. Czasami źle nas traktują Quote
kaj-ka Posted February 19, 2008 Posted February 19, 2008 A ja odnoszę wrażenie że tylko czasami dobrze nas traktują. Niestety nie mamy na wpływu. Nie chodzi przeciez o to, zeby nas tam lubili, chodzi tylko o to zeby zwierzakom pomagać. Quote
Itske Posted February 19, 2008 Posted February 19, 2008 ja chyba w jakimś matrixie żyję!!!! Rudy dawaj na pierwszą! Już go wydrukowałam i wisi w pracy pytanko moze głupwae - czy on ma jakieś ogłoszenia? Może gdzieś jeszcze dać? Quote
Aga - Czakra Posted February 19, 2008 Author Posted February 19, 2008 ma - od początku jak tylko pojawił się w schronie ogłoszenia są na trójmieście, sporo osób dzwoniło. Były dwa pinczerki i jeden poszedł. Teraz już nikt nie dzwoni Quote
Itske Posted February 19, 2008 Posted February 19, 2008 Dziewczyny, a może dać ogłoszenie w Moim psie albo coś w tym stylu - zapłacę za to Tylko jakie dać namiary? na schron? hmmm..... boję sie pisać na tym wątku - bo u mnie kongo i cyrk - jedno dochodzi do siebie po sterylce, co nie przeszkadza kłócić się z inną, onka ma 14 lat i oprócz prawdziwych chorób hipochondrię totalną:diabloti:, itp.itd. a tu taki pies, co absolutnie nie powinien siedzieć w schronie ( zresztą żaden nie powinien) TZ już wilkiem patrzy, bo boi się kolejnego stałego tymczasu:angryy: ja też powoli się nie wyrabiam, bo czasem trzeba iśc do pracy:mad::eviltong: Ratunku pinczeromaniacy!!!!!!!!!!!!!! oraz w ogóle ludzie o wielkim sercu - pomocy! Quote
Aga - Czakra Posted February 19, 2008 Author Posted February 19, 2008 Pamiętaj, że on wydawał się nam dość zadziorny, tego młodego czarnego próbował dominować i kryć go. W moim przypadku opdpada samiec, zadziorny i pies niesprawny ruchowo - musi szybko uciekać i być uległy. Nie chodzi o to, że mam potwory w domu - ale moje psy są bardzo zaborcze, a najmłodszy onek bardzo żywiołowy w dodatku, ulubioną jego zabawą jest noszenie spaniela tybetańskiego za głowę i wyciąganie go za łapkę spod łóżka. Zabawa Kalosza z niepełnosprawnym ruchowo Małym mogłay miec opłakane skutki. Wydaje mi się, że on może być z innymi psami - ale psami które nie będą zachęcać go do zabawy i nie będą próbowały mu pokazać kto tu rządzi. Możnaby mu allegro zrobić, jak myślicie? ma sens? Quote
Itske Posted February 19, 2008 Posted February 19, 2008 Przeczytałam powyższe - no cóż - on ma charakter pinczera! Takie są małe rudzielce, zadziorne i wydaje im się, że wszędzie rządzą, ale za człowieka dadzą się pokroić no wlaśnie i dlatego ja też go nie wezmę, bo będę zbierała po nim szczątki, moja pinczerka rządziła stadem do śmierci, ale reszta przyszła po niej, teraz trudno coś dołączyć - żywiołowy i zaborczy, owczarek holenderski, sunia schronowa po steryce chodząca słodycz pod warunkiem, że nie miziam innego psa:diabloti:, nagusek po sterylce (ale dominant i agresor:mad:), stareńka i schrowana onka i samiec przybłęda któremu wydaje się, że ma harem do pilnowania:evil_lol:) u mnie maluch w tym stanie nie miałby szans:shake: z drugiej strony - warto by go było najpierw podleczyć, kombinuję jak koń pod górę (aaaaaa, konia na emeryturze też mam) prześwietlić, zaordynować leki - mogę go zabrać na prześwietlenie jak schron nie ma RTG? myślę, że allegro ma sens - (ja nie umiem robić:oops:) mogę dać tylko ogłoszenia w jakiś psich miesiecznikach - tylko na kogo podawać namiar? Quote
Vella Posted February 20, 2008 Posted February 20, 2008 Kurcze, jak mu pomóc? Uwielbiam takie maluchy, kiedyś tu ze skóry wychodziłam by znaleźć takiego dla mojej mamy... Czy gdyby znalazł się ktoś chętny spoza Gdańska to jest możliwość wyciągnięcia psa przez Was i pomocy w transporcie, tak by nie trzeba było jechać po niego osobiście? Wrzucę chociaż na grono, dobrze? tam są ludzie zainteresowani pinczerkami... I mamę napuszczę, znajomi grożą, ze jej Spika zabiorą, może naprawde zechcą podobnego? Quote
Itske Posted February 20, 2008 Posted February 20, 2008 Vella napisał(a): Czy gdyby znalazł się ktoś chętny spoza Gdańska to jest możliwość wyciągnięcia psa przez Was i pomocy w transporcie, tak by nie trzeba było jechać po niego osobiście? Pomogę w transporcie! Oby ktos się skusił, to naprawdę twardziele - jak się go podleczy i odchucha, to taki rudzielec może jeszcze trochę pożyć i być wiernym (ale zaborczym;)) psiakiem Quote
Aga - Czakra Posted February 20, 2008 Author Posted February 20, 2008 Generalnie po psa trzeba przyjechać osobiście, chociaż w jego przypadku akcja wiązana może okazać się jedyną szansą, w tej chwili to już na przeżycie. Będę jutro w schronisku to zapytam kierownika, ale oczywiście trzeba do schroniska zadzwonić i zaprezentowac się jako dom stały dla psiaka. Mały jest od wczoraj w szpitalu - jego stan drastycznie pogorszył się, wczoraj, tak jak Kasia pisała - nie wychodził z budy, okazało się, że on nie chodzi prawie wcale, że przewraca się i nie jest w stanie utrzymać się na nóżkach. Zaaplikowano mu jakieśl ekarstwa i umieszczono w szpitaliku. Tam przynajmniej będzie miał cisze, spokój i ciepło. Niestety nasz weterynarz jest na urlopie, więc podjęte eczenie można nazwać doraźnym.jeżeli stan Małego nie ulegnie poprawie pojedzie do lecznicy na diagnozę, zaproponowałam pokrycie kosztów prześwietlenie, ale kierownik strwierdził, że jeżeli lekarz w miejsckiej lecznicy zaardynuje wykonanie takowego - zostanie ono wykonane. Najważniejsze, żeby jego stan się polepszył. I nawet jeżeli nie zrobią mu prześwietlenia teraz - postaramy się zrobić to w późniejszym terminie. Quote
Itske Posted February 21, 2008 Posted February 21, 2008 Trzymam kciuki!!!!!!!! Bidulek, baaaardzo chciałabym pomóc - daj znać, jak będę coś mogła dla niego zrobić Quote
Aga - Czakra Posted February 21, 2008 Author Posted February 21, 2008 ogłaszaj go - osoby, które nie mogą zabrać go do domu - w tej chwili tylko tak mogą pomóc. Ponowiłam ogłoszenie na trójmieście... Quote
Itske Posted February 21, 2008 Posted February 21, 2008 Tak ogłosze w platnych pismamch - tylko ponawiam pytanie na kogo dać namiar? jesli udzieliłaś mi odp. wcześniej ,a ja ją przeoczyłam, to pzrepraszam Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.