Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pozdrowionka.
Puszka widziałam na "nagich grzywaczach" w potrzebie jako być może "owłosiona" odmiana tej rasy - Powder Puf :crazyeye: (nie wiem czy dobrze to napisałam). Gdyby nie miał zostać docelowo u Togi to mozna go tam reklamować i zachwalać ;)

Posted

Z Puszkiem jedziemy jutro na 11-stą do Katowic na ul.Kordeckiego do Pani rehabilitantki .
Niech mi dokładnie pokaże i rozpisze w minutach ile nagrzewać lampą solux, co masować,jak masować,jak często....
Puszkowi przydałaby się cała seria zabiegów fizykoterap. i ten gabinet ma taką ofertę,ale ten 60km. dojazd...z Bielska do Katowic.
Zobaczymy,jak zniesie jutro podróż.Czy to będzie uciążliwe dla niego ?.
O gabinecie wiedziałam już 2 m-ce temu/od rehabilitantki w Lodzi/ a ostatnio pisała nawet o nim lokalna G.Wyborcza.
Łapeczka,choc wolna od opatrunku zwisa bezwładnie jak doczepiona szmatka.Puszek wogóle się na niej nie wspiera.Kica po ogrodzie jak zajączek.
Byłam trochę stremowana tą perspektywą jazdy do Katowic,bo nie znam dobrze miasta a dojechać potrafię tylko w okolice Placu Andrzeja/PKP/.
Patrzę do Zumi,a ul.Kordeckiego jest tuż przy Placu Andrzeja!!!!Co za przypadek!!!!!

Posted

[quote name='togaa']
Byłam trochę stremowana tą perspektywą jazdy do Katowic,bo nie znam dobrze miasta a dojechać potrafię tylko w okolice Placu Andrzeja/PKP/.
Patrzę do Zumi,a ul.Kordeckiego jest tuż przy Placu Andrzeja!!!!Co za przypadek!!!!!


Nad dobrymi ludzimi zawsze coś czuwa, zeby się bardzo nie stresowali.;)

Caluski dla Was.

Posted

No wiec byłyśmy dzisiaj u P.rehabilitantki w Katowicach.Ja,Cioteczka tow. i Puszek,oczywiście.
Maluch całą drogę rzygał równo,biedactwo.
Pani Halina okazała się cudowną osobą.!!!
Byłyśmy w Katow. przed czasem .Gabinet mieści się w podwórku starych kamienic.Towarzystwa dotrzymywała nam starsza pani z pieseczkiem mieszkająca opodal.
Od niej dowiedziałyśmy się jak p.Halina od lat przygarnia wszystkie chore i bezdomne psy i koty.Jak za własne pieniądze je leczy,karmi i szuka nowego domu.
Osoba o wyjątkowej empatii do wszystkiego co żyje.
Na dowód tego ,w oknie gabinetu, czekała na nia koteczka z obandażowanym kikutem ogonka...
Pani Halina poświęciła Puszkowi 1 1/2 godziny !!!
Było i pole magnetyczne,leser,lampy a po nich profesjonalny masaż.
Maluch średnio był zadowolony.
P.Halina robiła swoje a Cioteczki na zmianę miziały niezagospodarowaną resztę Puszeczka.
I nie uwierzycie!!!
W drodze powrotnej zatrzymałyśmy się w lesie na siusiu i maluch pouśtykał na 4 łapkach!!!
Chyba po raz pierwszy od dnia wypadku!!!
Trochę mi sie teraz wali na głowę bo auto mi padło/pojechałam pozyczonym !/,Swięta za pasem,goście zapowiedzeni a dom zapuszczony okrutnie , ale postaram sie przynajmniej co drugi dzień pojechać do Katowic.
Widzę że ma to sens.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Posted

:crazyeye: Niesamowite ! Po pierwszym spotkaniu??
Może uda się zaŁatwić jakiś transport. Do Katowic jeżdżają ludzie normalnie do pracy. Togga dziękuję że wierzyŁaś.

Posted

Po raz drugi Puszek był dzisiaj w Katowicach!
Wogóle mu sie te jazdy nie podobają!!!
Rzyganko /mimo aviomarinu/ zaczęło się jeszcze w granicach miasta!!!
U Pani rehab. wiercił się, wyrywał.....Trudno go było utrzymać.
Powrót nie był lepszy.Wszyscy wróciliśmy totalnie umordowani....
Maluch był tak padnięty,że spał po powrocie 4 godziny.Nawet nic nie jadł..!!!
Nie wiem czy w pociągu było by mu lepiej czy gorzej...?
Czasowo wychodziłoby na to samo.
Nigdy żaden z moich psów nie miewał takich sensacjii....

Posted

Biedny maluch , dobrze że przynajmniej na Łapkę pomaga.
W pociągu mÓgŁby pochodzić i rozprostować nóżki. I pociąg tak nie trzęsie jak samochód. Nie wiadomo co byŁoby większym stresem dla niego ludzie w przedziale czy jazda samochodem.

Posted

Byliśmy dzisiaj z malenstwem w Katowicach!!!Tym razem jako pasażerowie..
Mimo że jazda z moim mężem to ....lewy pas i 130 na liczniku,mały zapluł się cały ale nie rzygał.
We wtorek pojedziemy pociągiem.Może lepiej to zniesie.? Ja,napewno!!
Puszeczek jest taki kochany,delikatny i rozczulający...A mądry niesłychanie!!!
Poznał już wszystkich czworonoznych domowników!!!
Z dużą,kudłatą znajomośc w granicach rozsądku/cieczka/.Z psem Mikułą - również,bo może być zazdrosny o dużą.
Puszeczek najlepiej czuje się na moim lóżku,którego pilnuje do czasu aż pójdę spać.
Łapeczka jest taka sobie.Po ogrodzie Puszeczek biega dalej na trzech.
W mieszkaniu,gdy idzie wolno mocno kuleje ale wspiera się na chorej !
Na wadze nic nie przybiera ,mimo że naprawdę mu dogadzam.Żeberka na wierzchu!!!
Wszystkie moje koty ważą więcej od niego..!!!!!!!!!!
Bardzo jest już do mnie przywiązany,ale tak mi się zdaje że on tęskni...
Może za dawnym życiem ,jakiekolwiek by ono nie było...?????????????

Posted

Pies moich teściów w okresach gdy nasilały się jego dolegliwości związane ze zwyrodnieniami stawów sam ograniczał jedzenie - nie wiem czy to był brak apetytu spowodowany bólem czy instynkt mu podpowiadał, że jak schudnie to bedzie mu lżej.
A czy Puszek był odrobaczany? Przez moje ręce do nowych domów przechodziły 2 pieski i pomimo, że w schronisku są regularnie odrobaczane, miały nielegalnych mieszkańców - ale trudno się dziwić przy takim nagromadzeniu psów w jednym miejscu.

Posted

Agnieszko!
Bubu go odrobaczyła gdy był u niej po operacji a ja podałam drugą dawkę.
Robale były.
To ciekawe co piszesz o psicy teściów.Moja sunia z zaawansowaną dysplazją, mimo bólu apetyt ma kosmiczny.Cały czas walczymy z nadwagą.Od roku jest na specjalistycznych karmach odchudzających,po których wyłącznie chudnie mój portfel...
Puszeczek dostaje kurze mięso+ryż + marchewka,z tym że chudego mięska jest ok.70%.Ryż gotowany jest na rosole z kurczaka/bez tłuszczu/+ wywar z kurzych łapek.
/Kurze łapki od zawsze gotuję mojej suni./
Do tego ociupina oliwy z oliwek,czasem biały ser.Polane arthroflexem.
I tak 2x dziennie.
Gotuję Puszeczkowi raz w tygodniu, w szybkowarze ,porcjuję i zamrażam.
Mam to opanowane,bo całe lata gotowałam tak moim psom.
To naprawdę żadna robota i tańsze niż gotowa karma.

Posted

togaa napisał(a):
Agnieszko!
To ciekawe co piszesz o psicy teściów.Moja sunia z zaawansowaną dysplazją, mimo bólu apetyt ma kosmiczny.Cały czas walczymy z nadwagą.Od roku jest na specjalistycznych karmach odchudzających,po których wyłącznie chudnie mój portfel...
.

Napewno każdy pies jest inny i nie da się uogólniać...A co do Twojej kuchni to niestety nie wszystkie pieski wiedzą co jest dobre.
A on je i nie przybiera? czy nie chce jeść?

Posted

Puszeczek je,ma apetyt tylko wciąż marniutki taki!!
Dzisiaj bylismy w Katowicach pociągiem.Początkowo malizna trzęsła się jak galareta ale po chwili było wszystko ok a najważniejsze że nie było rigoletta!
Łapeczka jakby silniejsza.Coraz częściej jej używa.
Jakie to szczęście że parę miesięcy wcześniej otarłam się o temat psiej rehabilitacji.!!
Dzisiaj,jak znalazł!!!!!!!!!!
Następna wizyta w czwartek,a potem przerwa świąteczna.
Czekam tylko kiedy dostanę eksmisję razem z moimi 28 łapami,bo przygotowania świąteczne leżą.
W dodatku w domu trwa zabawa w zasikiwanie...
Czyje na wierzchu!!!
Każdy cieczkowy ślad mojej wielkiej ,kudłatej jest starannie zasikiwany przez Puszeczka a potem pana Mikułe/który nigdy wczesniej tego nie robił!?/
I pal licho te moje i tak zdewastowane parkiety,tylko boję się że nie zauważę kałuży i na śliskim parkiecie wywinę orła i co wtedy z moim kochanym zoo...??

Posted

togaa napisał(a):
Puszeczek je,ma apetyt tylko wciąż marniutki taki!!
Dzisiaj bylismy w Katowicach pociągiem.Początkowo malizna trzęsła się jak galareta ale po chwili było wszystko ok a najważniejsze że nie było rigoletta!
Łapeczka jakby silniejsza.Coraz częściej jej używa.
Jakie to szczęście że parę miesięcy wcześniej otarłam się o temat psiej rehabilitacji.!!
Dzisiaj,jak znalazł!!!!!!!!!!
Następna wizyta w czwartek,a potem przerwa świąteczna.
Czekam tylko kiedy dostanę eksmisję razem z moimi 28 łapami,bo przygotowania świąteczne leżą.
W dodatku w domu trwa zabawa w zasikiwanie...
Czyje na wierzchu!!!
Każdy cieczkowy ślad mojej wielkiej ,kudłatej jest starannie zasikiwany przez Puszeczka a potem pana Mikułe/który nigdy wczesniej tego nie robił!?/
I pal licho te moje i tak zdewastowane parkiety,tylko boję się że nie zauważę kałuży i na śliskim parkiecie wywinę orła i co wtedy z moim kochanym zoo...??

Ło, to ostrożności życzę;)

Posted

Też sobie tego życzę!!!.Ale przy takim stężeniu sierściuchów patrzenie pod nogi to nawyk../ulubione miejsce kota nocą ? -stopień schodów!/

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...