Jump to content
Dogomania

jedyny, niepowtarzalny Daniś. Historia tego czemu popłyneły mi łzy.... MA DOM! :)


Recommended Posts

Posted

Daniego poznałam jakieś dwa lata temu, wtedy trafił do zabrzańskiego schroniska. Od początku wychodziłam z nim na spacery, zawsze biegał bez smyczy, nigdy nie próbował uciekać, gonił zające (tak średnio 5 na spacerze, nie mam pojęcia skąd on je brał, zawsze musiał wytropić kilka:eviltong:). Musze jednak przyznać, że przez te dwa lata pomimo tych spacerów nie miałam z nim dużego kontaktu i nie miałam też do niego jakiegoś szczególnego sentymentu :oops: Wydawałam mi się jakiś szalony, mało kontaktowy, można powiedzieć, że nie dażyłam go zaufaniem..... :roll: Coś musiało się wydarzyć, aby moje zdanie na jego temat zupełnie się zmieniło. Jakiś miesiąc temu, tak jak zawsze rano szłam zobaczyc czy u wszystkich psiaczków OK., no i wtedy zobaczyłam Danika w innym boksie (jakiś pracownik musiał pomylić boksy:angryy:), w boksie do którego nie można dokładać innych psów, bo mieszkają w nim mordercy :shake: Nigdy w życiu nie widziałam tak przerażonego Daniego, był cały poszczypany, mokry, miał wielką dziurę w okolicach jąder :-( Dani trafił na stól operacyjnych i naszczęście doszedł do siebie... Dzięki temu, że zamieszkał w szpitaliku na czas rekonwalescencji i udało mi się go lepiej poznać... Okazało się, że Dani to grzeczny przekochany psiak, potrafił trzymać siku i kupke 24 godziny :placz: Jak się zoorientowałam, że nie załatwia się się w szpitaliku zaczełam codziennie zabierać go na spacery. Jako, że nie zabierał innych psów to nasze spacery wyglądały zupełnie inaczej niż te normalne.... Dani super chodził na smyczce, również bez niej się słuchał, cały czas chciał się bawić i przytulać, a w jego oczach było widać ogromną wdzięczność. To niesamowity psiak, bardzo radosny i pozytywny :loveu: Pełen energi i miłości :loveu: Po jakimś tygodniu Dani musiał wrócić na pawilon do boksu... Dałam go do boksu, zamknełam furtkę i odwróciłam się... Chyba nigdy u żadnego psa nie widziałam w oczach tak wielkiego żalu :-( Zrozumiałam, że ten tydzien w szpitaliku był dla niego namiastką domu... i właśnie to stracił :placz: W schronisku jestem wolontatiuszką ponad 6 lat, ale nigdy wcześniej nie popłyneły mi łzy dając psa do boksu, więc wyobraźcie sobie jak on spojrzał :-( Bardzo chciałabym, żeby Dani znalazł dom... Pomoże mi ktoś go rozgłosić? :roll:

Fotka z przed dwóch lat:


A teraz fotki, które zrobiłam mu kiedy mieszkał w szpitaliku....










Kontakt:
[email protected]
tel. 692 581 343
gg: 4913896

  • Replies 218
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...