Izis Posted November 4, 2007 Posted November 4, 2007 Nie ma mnie w kraju teraz i prosze Was o pomoc. Karte w telef. zuzylam i teraz ie moge zadzwonic nawet. Dorwalam sie do netu na chwile. Prosze o pomoc w Slupsku. Jadac za granice zgarnelam ok 30km przed Slupskiem (jeszcze przed Darzynkiem troche) ze srodka jezdni potraconego malego rudego gladkowlosego kundelka, ktory unosil glowe rozpaczliwie probujac wstac i pewnie dlatego samochody probowaly go omijac i jeszcze zyl. Rzad samochodow robil slalom zeby go ominac nikt jednak sie niE zatrzymal :-(. Zjechalismy wiec na pobocze i zatrzymalismy sie. Psiak musial zostac trafiony na krotko przed tym, gdyz dopiero przy nas zwrocil. Moj kierowca przetoczyl go na pobocze i przy pomocy miejscowych (z ktorych nikt sie do psa nie przyznal ani go nie rozpoznal) udalo nam sie sciagnac tam weta, ktory mieszkal w poblizu ale niestety nie prowadzil tam praktyki. Zdiagnozowal wstrzas mozgu, zlamania itd ale powiedzial, ze jesli uda nam sie dowiezc go zywego do lecznicy pies jest do uratowania. Zawiezlismy go do Lecznicy na Armi Krajowej w Slupsku tuz przed 16-ta w sobote. Dostal zastrzyk przeciwbolowy i nalezalo czekac az sie ustabilizuje jego stan, bo byl w szoku. Nie wiem co dalej bo musialam jechac i tak przez cala ta akcje mialam problem czasowy. Czy ktos moglby dowiedziec sie co z psiakiem - czy przezyl? Quote
basiaap Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 Izis, może załóż wątek z tytułem, że szukasz pilnie kogoś z tamtych okolic? Quote
supergoga Posted November 5, 2007 Author Posted November 5, 2007 Jenny jest w domu. Pojechała w środę. Przepraszam, że dopiero teraz pisze, ale miałam sporo zamieszania ostatnio. W umowie dopisaliśmy warunek sterylizacji i dokonamy kontroli w stopsownym czasie. Mam nadzieję, że będzie szczęsliwa. Quote
Monia70 Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 :bigok::bigok::bigok: No to cieszymy się bardzo i zyczymy szczęścia Czy ktos kontaktował siew sprawie psiaka Izis? Quote
Kacedy Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 [quote name='supergoga']Jenny jest w domu. Pojechała w środę. Przepraszam, że dopiero teraz pisze, ale miałam sporo zamieszania ostatnio. W umowie dopisaliśmy warunek sterylizacji i dokonamy kontroli w stopsownym czasie. Mam nadzieję, że będzie szczęsliwa. Ale super wieści. Rewelacja :) Zaraz ją przeniosę do "Znalazły Dom" na stronie Akit w Potrzebie.Jest jakaś szansa na fotki i pierwsze wrażenia z nowego domku? Rozumiem, że pojechała do tych Państwa tak? Zapytałaś może, z jakiego ogłoszenia dowiedzieli się o Jenny?. Ale się cieszę, że malutka ma dom :) Monia- tak, pies po pobycie w klinice wet. w dobrym stanie pojechał dzisiaj do schroniska w Słupsku :( Quote
Izis Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Hej psiak jest w slupskim schronie. Niestety o 23-ciej jak bylam na polskiej granicy nikt tam nie odbieral czyli bylo nieczynne a Slupsk mijalismy w srodku nocy. :-( Spróbuje sie dowiedzieć o jego stan bo pierwszy wet podejrzewal zlamania i zalecal RTG a wiem, ze tego nie zrobiono - bo pytalam. Dzwonilam na komorke weterynarza, ktory przyjal psa do Lecznicy i powiedzial, ze psiak jadl, zalatwial sie i stal na wszystkich 4 lapach (cos mowil o jakims wybiciu rzepki czy cos takiego o ile dobrze zrozumialam - ale RTG nie mial pies robione...) . Oko podobno nie jest uszkodzone chociaz jak go zabieralismy to jedno bylo cale we krwi ale to pewnie z rany obok oka. Wygladalo to koszmarnie :-( Pies nie byl tez w stanie wstac, nawet jak lezal juz na poboczu (przesunelismy go ze srodka pasa ruchu) to juz nawet glowy nie unosil. Quote
Monia70 Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 To dobrze, że piesek jest sprawny i widzi.Szkoda tylko , ze jest w schronie, że nikt sie nim nie zainteresował.Przeciez musiałbyc czyjś ??? Quote
Izis Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 No wlasnie nie wiem czy wlasciciel bedzie go tam szukal. Wiesz psy na wsiach łażą często luzem i nieraz nikogo nie obchodzi czy wróci do domu czy nie. A jak go coś potrąci to niech leży na środku drogi i zdycha. W końcu to tylko pies :-( On naprawdę wyglądał okropnie na tej ulicy. Leżał cały we krwi i tylko nieznacznie mógł unieść głowę. Dobrze, że żyje. Może znajdzie dom. Byle znaleźć kogoś stamtych okolic. My wracaliśmy nocą i niestety w schronisku nikt od 23-ciej nie podnosił słuchawki (telefon dał nam weterynarz z kliniki do ktorego dzwonila po 22-giej w poniedzialek na prywatną komórkę bo wcześniej nie miałam jak - kartę zeżarło mi w momencie organizowania całej akcji ratowania rudzielca a nową kupiłam dopiero po powrocie do kraju) ale adresu nie mieliśmy ani nawet mapy Słupska, żeby w srodku nocy szukać tego schronu. Dobrze, że Edytka (Kacedy) pomogła w szukaniu telefonu do lecznicy bo wet miejscowy podał nam tylko adres a tam już prawie zamykano. No na szczęście miły Pan weterynarz poczekał na nas i pomógł rudzielcowi (w tym miejscu podziękowania dla Pana Stokłosy z Lecznicy w Słupsku). Więc cała nadzieje w dogomaniakach z okolic Słupska. Może ktoś zna kogoś z tamtych okolic. Ja niestety nie jestem mobilna (nawet auta nie mam) :-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.