Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Łatek był psem z „budowy” prowadzonej kilkanaście lat temu na Wawrzyszewie. Jak to zwykle bywa budowa się skończyła, ludzie się zwinęli a pies, który wcześniej pilnował i towarzyszył został zostawiony samemu sobie. Przyszedł prawdopodobnie za ludźmi i zamieszkał w rejonie ulic Dantego i Sokratesa (okolice bazaru Wolumen). Żył sobie jakoś przez kilka lat (nie znam dokładnie tego okresu jego historii), aż wreszcie dobrzy ludzie postawili mu budę na trawniku pomiędzy blokami. Łatek zamieszkał w tej budzie i znowu przez jakiś czas żył tam raz lepiej raz gorzej, ale jakoś szło. Niestety znaleźli się tacy, którym Łatek przeszkadzał. Nadmieniam, że jest to pies zupełnie nieagresywny i nikomu nigdy nic nie zrobił. Zaczęły się protesty i żądania usunięcia Łatka z osiedla, sprawa była nawet nagłaśniana w mediach. Walka o niego została wygrana, Łatek pozostał na osiedlu i nawet Rada Osiedla Wawrzyszew przeznaczyła kwotę 50-ciu zł miesięcznie na jego wyżywienie.
Tutaj się pojawia druga bohaterka tej opowieści – Pani Danusia – kobieta anioł, która się Łatkiem opiekowała, karmiła, szczepiła, leczyła itd. i robi to do dnia dzisiejszego. Wszystko było dobrze do zimy 2005. Pewnego szczególnie mroźnego dnia pani mieszkająca w bloku pod którym Łatek rezydował z obawy przed jego zamarznięciem wpuściła go na klatkę schodową koło swojego mieszkania. Niestety pomimo różnorodnych prób, poświęcenia setek godzin Łatek za nic się z tej klatki wyprowadzić nie chce. I tu się zaczyna tragedia tego psiaka i pani Danusi, która od miesięcy poświęca mu cały swój czas i uwagę. Na klatce gdzie przebywa Łatek mieszka starsza pani, która używa wszelkich sposobów, żeby się psa pozbyć. Mówi, że pies jej przeszkadza, że brudzi i bezwarunkowo ma zostać z klatki usunięty. Łatek nie brudzi – nigdy się na klatce nie załatwił, a poza tym pani Danusia z obawy przed gniewem starszej pani kilka razy dziennie chodzi tam, zmywa podłogę i wszystko pucuje włącznie z wyczesywaniem wycieraczki tej pani żeby tylko nie znalazła żadnego włoska Łatka. Pani Danusia starała się, aby Łatek po zimie wrócił z powrotem do budy, codziennie wyciągała go z klatki i przebywała z nim na dworze – często przez całe dnie – bez skutku – Łatek biegnie pod klatkę żeby tam się schronić i zawsze ktoś go wpuści, bo ludzie nie maja nic przeciwko niemu i mimo zakazów starszej pani wpuszczają go do klatki. On się tam czuje bezpiecznie, bo na dworze to różnie bywało, i dzieci potrafiły dokuczać, rzucać kamieniami, została przyłapana banda łobuzów rzucających cegły w budę, ciągłe wystrzały (tu cały rok jest sylwester), burze itp. Sprawa jest trudna, bo w ciągu ostatnich trzech miesięcy starsza pani bardzo zintensyfikowała swoje działania, pisze listy do władz osiedla, spółdzielni itp. z żądaniem usunięcia Łatka i wydaje się że nastąpi to bardzo szybko. Pani Danusia jest na skraju wyczerpania nerwowego, całe dnie przebywa z Łatkiem na dworze, pilnuje go, jest w stresie że mogą w każdej chwili po niego przyjechać, a to dla niego jest śmierć. Weterynarze, którzy od lat zajmują się Łatkiem mówią, że on nawet podróży mógłby nie przeżyć, bo byłby to dla niego zbyt duży stres. Historia jest tragiczna, gdyż pani Danusia bardzo chciałaby Łatka zabrać do domu (i zacząć normalnie żyć, bo od miesiąca nie wie co to jest np. obiad), ale problem jest w tym, że Łatek żadną siłą nie chce wejść do windy, a pani Danusia mieszka na 9-tym piętrze. Była podjęta próba wepchnięcia go do tej windy na siłę, ale wyglądało to tak że po zamknięciu drzwi Łatek się rzucał jak przy ataku klaustrofobii (zupełnie oszalał) i więcej już się do windy zbliżyć nie chciał żadna miarą. Sytuacja jest o tyle nietypowa, że każde przymuszenie go do czegoś powoduje, że on traci zaufanie i oddala się od człowieka, a jak straci zaufanie do pani Danusi to już nikt mu nie pomoże. Po schodach wchodzić nie da rady bo Łatek na drugie piętro wchodzi ponad godzinę, bolą go łapy i nie dałby rady wejść na 9-te piętro. Nawet ostatnio starsza pani regularnie wyrzuca coraz to nową wykładzinę, przynoszoną przez panią Danusię lub tę panią, która „wpuściła” Łatka na klatkę (ta pani również w miarę możliwości zajmuje się Łatkiem np. w weekendy, żeby pani Danusia mogła odpocząć) tak, że on śpi na betonie co pogarsza jego stan. Łatek się stał nieufny i wystraszony, bo jest regularnie przeganiany przez starszą panią przy pomocy szczotki. Ostatnio wnuk tej pani (20-letni student 1-ego roku prawa na UW) oświadczył, że czekają na odpowiedź na pismo z żądaniem usunięcia Łatka z klatki, a jeśli odpowiedź nie będzie satysfakcjonująca podejmą drastyczniejsze kroki. Prawda jest taka, że jakiś czas po tej aferze o budę Łatek był na świeczniku, a jakby nie było możliwe, żeby ktoś bez wiedzy Rady Osiedla mógł wezwać straż miejską i Łatek mógłby być wywieziony do schroniska, ale teraz już emocje opadły, wszystkim się znudziło, zapomnieli i na biedaku w każdej chwili może zostać wykonany wyrok. Żal mi go, ale jeszcze bardziej żal mi pani Danusi bo ona tego psa kocha i go nie zostawi, ale nie macie pojęcia ile ją to kosztuje. Kobieta jest roztrzęsiona, całe dnie płacze – boję się o nią. Może ktoś ma jakiś pomysł jak spacyfikować Łatka żeby zaczął jeździć windą, albo w ogóle jakiś pomysł na tą sytuację.


ŁATEK POTRZEBUJE POMOCY!!!!


Historię Łatka napisała Tania11, która dzielnie pomaga Pani Danusi, tzn przede wszystkim wspiera psychicznie.

  • Replies 425
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja mam 3 pomysły:
- napisać petycje pod która podpiszą się mieszkańcy klatki, że im Łatek nie przeszkadza i chcą aby został
- zawiadomić lokalne gazety i prosić o pomoc – można tez kurier mazowiecki
- rozmowa z Panią której Łątek przeszkadza podparta jakimś prezentem. Rozmowa spokojna – wyjaśnienie sytuacji, że Łatek już długo nie pożyje, jeśli Pani jest starsza to wyjaśnienie jej, że ten piesek tak jak i ona zasługuje na spokojne życie. Może ta Pani jednak da się jakoś przekonać….trzeba za wszelka cenę próbować dogadać się z babką bo może na prawdę pozbyć się psa w Jasik drastyczny sposób. Może dotrzeć do jej wnuka…może on zrozumie i przekona babcie!!!

Musze powiedzieć, że Rada Osiedle mnie zaskoczyła przeznaczając pieniadze na żywienie psa…ogromny plus- zazwyczaj to oni sa pierwsi do pozbycia się problemu.

Posted

Akcja jest taka, że dopóki wnuczek się nie wtrącał to pani Łatek nie przeszkadzał, to właśnie w dupę kopany wnuczek babcię zbuntował:angryy::angryy::angryy:
Z moich informacji sąsiedzi nie chcą sie wtrącać, podobno wszelkie próby załagodzenia pani spełzły na niczym.
Tania napisz coś.

Posted

mycha101 napisał(a):
Akcja jest taka, że dopóki wnuczek się nie wtrącał to pani Łatek nie przeszkadzał, to właśnie w dupę kopany wnuczek babcię zbuntował:angryy::angryy::angryy:
Z moich informacji sąsiedzi nie chcą sie wtrącać, podobno wszelkie próby załagodzenia pani spełzły na niczym.
Tania napisz coś.

to zrobić ulotki o całej sytuacjiz nazwiskiem kolesia i mu je pokazac - że jak tak dalej pójdzie to beda one rozdawane na UW i wszyscy się dowiedzą jak traktuje stare, schorowane zwierzę

Posted

Rozmowy z panią były prowadzone wszelkimi sposobami, wszystko na spokój, tylko ostatnio juz pani Danusia nie wytrzymała (bo skrajnie znerwicowana jest) i spytała jej jakby się czuła gdyby na starość została sama i nie miałby jej kto wesprzeć, przytulić, pocieszyć itp. Wynikiem tego była pisemna skarga do Rady Osiedla, że pani Danusia ja szykanuje i życzy jej śmierci.
Też z Mychą 101 myślałyśmy o rozmowie z wnukiem, ale niestety to on jest podjudzaczem w tej sprawie. Poszedł na prawo i się popisuje. Zaznaczam ma swojego psa - współczuję mu - znaczy psu.

Posted

Olga132 napisał(a):
albo z dziekanem pogadać - cholera w końcu to jego student - kogo oni kształcą !!!Moze ktos ma jakis znajomych wykładowców na prawie na UW????


Zasrany student pierwszego roku prawa!!!:angryy::angryy::angryy:
Już o tym myślałyśmy, żeby na uczelnię uderzyć.

Posted

Mieszkańcy klatki nie chcą się angażować bo mówią, że kobieta przez złoślowiść to robi i że żadne interwencje nic nie dadzą.
Gazety to dobry pomysł - ale prawda jest taka, że prawo wykładane tej pani przez milutkiego wnusia jest przeciwko Łatkowi. Tylko wrażliwość i serce tu mogą pomóc, a ich brak. Trzeba nie mieć sumienia żeby chcieć wypędzić takiego staruszka i móc potem z tym żyć.:-(

Posted

Może Dziekan to człowiek, spróbuję dotrzeć, ale mój kontakt będzie dostępny dopiero 4 lipca. A może ktoś zna kogoś kto studiuje na prawie na UW - możnaby jakoś kolesia zawstydzić. :diabloti:

Posted

Niestety wakacje, mało ludzi na uczelniach, urlopy. Teraz pewnie jakieś poprawki są. Wniosek z tego, że jest mało czasu.
Tania zrobi Łatkowi fotki w weekend i w poniedziałek będzie można o plakacik się do jakiejś dobrej duszy uśmiechnąć, potem wydrukować i ruszyć na UW.
Tak, to jest świetny pomysł, tylko trzeba się zastanowić co na takim plakacie napisać żeby poskutkowało.

Posted

Orde zupełnie zapomniałam że wakacje. Jeszcze w weekend idę zapoznać Łatka z moją suczką (niestety wysterylizowana), może z urody mu się spodoba :cool3: i po pewnym czasie wejdzie z nią do windy. Trzeba mieć nadzieję.

Posted

moze poprosic behawiortstow na forum o rade jak pokonac strach z winda napewno maja sposoby,moze zmienic tytul .mam tel,do psychologa zwierzt dr.Irackiej kiedys bezplatnie udzielila mi porady przez tel.,ktory moge podac na pw.Pracowala na Gagarina.

Posted

monikusf napisał(a):
moze poprosic behawiortstow na forum o rade jak pokonac strach z winda napewno maja sposoby,moze zmienic tytul .mam tel,do psychologa zwierzt dr.Irackiej kiedys bezplatnie udzielila mi porady przez tel.,ktory moge podac na pw.Pracowala na Gagarina.


Już pani Danusia jest po wstępnych rozmowach z behawiorystą, spotkanie w przyszły czwartek.

Pewna dobra dusza podała link do forum UW, oj napiszemy tam to i owo.

Posted

mycha101 napisał(a):
Już pani Danusia jest po wstępnych rozmowach z behawiorystą, spotkanie w przyszły czwartek.

Pewna dobra dusza podała link do forum UW, oj napiszemy tam to i owo.

dawaj ten link wszyscy napiszemy !!!

Posted

[quote name='Olga132']dawaj ten link wszyscy napiszemy !!!

Mówisz i masz. Tylko trzeba tam jakiś wstęp zrobić. tania się tym zajmie.

http://www.samorzad.uw.edu.pl/forum/

ta sama dobra dusza, czyli Lupe zrobi banerek jak będą fotki.

Nie mogę z tego, że ludzie to takie szuje, staruszek już ma mniej niż więcej życia przed sobą i grzecznie na tej klatce sobie śpi, a ona się uwzięła na niegi i nie chce odpuścić.

Posted

Tyle psiaków czeka na domki, a tu taki Łatek, który ma domek zapewniony, tylko kwestia wciągnięcia go do tego domku, a potem nauka jazdy windą i pozbycie się tego panicznego strachu przed tą windą.
Łatek na drugie piętro wchodzi 1,5 godz, na 9 nie da rady wchodzić, no i pani Danusia też długo by tego nie wytrzymała.
Oczywiście najelpiej by było gdyby Łatek zamieszkał z panią Dnusią, byłaby ona spokojna o jego los, nie musiałaby całymi dniami z nim na dworzu siedzieć, podczas burzy tulić go na klatce schodowej, ale jeśli tak się nie da to przynajmniej dokończenie życia właśnie na tej klatce, ale w spokoju.
Pani Danusia od miesiąca normalnego obiadu nie jadła, bo cały czas z Łatkiem na dworzu i cały czas pilnowanie żeby nikt nic mu nie zrobił.
Cudowny człowiek, kocha tego psiaka całym sercem.

Posted

W niedzielę wnusio przychodzi do babci na imieniny, będę czatować, spróbuję z nim porozmawiać. Wprawdzie pani Danusia już rozmawiała i nic, ale może mi się jakoś uda go przekonać.

Posted

Jestem po rozmowie z Tanią11 i doszłyśmy do wniosku, że najpierw zostanie przeprowadzona rozmowa z wnuczkiem. W niedzielę babcia ma imieniny, więc Tania z panią Danusią będą czekały na wnuczka. Rozmawiać będzie tylko Tania, bo pani Danusia już próbowała. Jeśli ta rozmowa nie przyniesie nic dobrego, to w poniedziałek zaczynamy akcję z forum, plakaty i Tania postara się dotrzeć do dziekana.
Niestety, jestem jakoś pesymistką w tym przypadku i myślę, że w poniedziałek trzeba będzie rozpocząć akcję.

Posted

Proponuję załozyc kaganiec .Mocno zapiąć aby psiak czuł się bardziej bezbronny,Wziąć na rece (oczywiscie mysle ,ze przydałby się tu meżczyzna o poteżnych barach):cool3: zanieśc do windy i zrobic kilka kursów.Oczywiscie Pani danusia musi go uspokajac łagodnym tonem o ile to nie poskutkuje powinna podnieść głos wzywajac psa do spokoju.
Moze to poskutkuje.Psina się przekona i bedzie wchodził do windy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...