Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Yona napisał(a):
Może nie ma czasu, bo robi porządki z sąsiadami :evil_lol:


przydałoby się zrobić porządek z takimi ludźmi...:cool3: :cool3:

dobry człowiek chce pomóc psiakom a im się coś nie podoba...:angryy::angryy:

Posted

Już nie wiem czy zacząć od poczatku czy od końca. Bo mam tylko [pół godziny czasu. Muszę znowu iść z sukami na spacer. A każdą muszę oddzielnie nosić na rękach po schodach. A zaraz po spacerze zmiana opatrunku i tak w kółko.

Posted

No to zacznę od środy. Ale tak szybko i w skórcie.Pojechaliśmy do weta. Byliśmy u niego o 20.30. Najpierw poszła Olcia. Jak sięokazało, miała puszczony jeden szew i trzeba było go tylko podwiazać. Żadnej tragedii. Ale wet nie był zadowolony. Zaraz po niej Carmen na stół. Tu było gorzej. Trzeba było założyć trzy szwy już w narkozie. Rana była zaogniona i raczej w skali od 0 do 5 na 2. Rozmawialiśmy z wetem i on stwierdził po naszej rozmowie, że to kilka czynników: chodzenie po schodach, ich wspólne zabawy i pewnie sobie nawzajem się do ran dobierają.

Posted

Czyli...co cztery godziny zmaian opatrunku, mycie okolicy ran, suszenie rany..suchy, jałowy opatrunek...po schodach mam nosić na rękach. Każdego dnia mam podawać antybiotyk w zastrzykach (dzis ostatni), spacery bardzo krótkie aby dziewczyny nie szalały. A jak wariują i nie da sięokiełznać..to lek uspakajający.

Posted

No , nie wiem . Roki miał 12 szwów i całe dnie biegał po schodach . :shake:
Jakoś nic mu się mie rozlazło , choć wariował z Puńkiem i rozrywał majtasy dobierając się do szwu .
Tę się denerwowałam , że szwy mu puszczą , ale nic takiego się nie stało .Czupur na trzeci dzień wyjeła sobie 2 szwy , i też nic jej nie było .
To chyba coś innego .:cool1:

Posted

Cały czwartek polegał na pielęgnacji i noszeniu na rekach. Rany wyglądały coraz lepiej...po prostu po każdym opartunku.Wieczorkiem pojechaliśmy z suczkami do kliniki aby Carmen kupic galotki. Chciałam aby nie miała żadnego dostępu do rany. W drodze do kliniki zadzwoniły do mnie trzy osoby z ogloszenia allegro.

Posted

Bianka...to co w takim razie? Bo ja je obserwuję..obserwuję...patrze..myslę...no chyba, że jak spię, to siędo siebie dobierają i wyciągają szwy.

Posted

Pierwsza pani bardzo chciała jedna suczkę. Na pytanie..która, powiedziała, że obojetne.Nastepna pani była z Wawy i mówiła bardzo konkketnie. Jednak na końcu dodała, że sie zastanowi.Kolejna pani chciała tez obie, ale dopiero gdzieś pod koniec sierpnia przeprowadzi się do domku z ogrodem. Trochę późno jak dla mnie. Od wszystkich wzięłam namiar i będziemy szukać i dzwonić.

Posted

W piatek zadzwoniło dwóch panów. pierwszy niestety zaczął mi opowiadać o tym że ma już 4 psy..dwa wilki, jakiegoś szczeniaka a czwarty kundel. na pytanie po co mu kolejne, nie potrafił odpowiedzieć.Ten drugi pan mówił konkretnie. Ma dom z ogrodem, który zostanie ogrodzony za dwa tygodnie. Jedyne co mnie martwi że ma amstafa. Miał zadzwonić w sobotę, ale jakoś ucichł. Sama dziś do niego zadzwonię.

Posted

A wczoraj rano bylismy u pana weterynarza na oględzinach. Był bardzo zadowolony. Chwalił dziewczyny, że tak ładnie sięgoją. Olcia miała zmierzoną temperaturę..w normie. Seruszko ładnie puka a ranka wygląda na 5 :).Carmen chciała nas pogryźć, taka zła była. Temperatura w normie. A rana nadal sączy, ale nic się nie rozerwało. Opatrunki zmienione pod okiem doktora. I dostaliśmy taki żel dla trudno gojących sięran. Chcicłam zaznaczyć że doktor robi dla nas wszystko za darmo. Powiedział, że leży mu na sercu los dziewczyn ze schroniska. :)

Posted

Hala , nie wiem co . Jak ja się pytałam wetów , co sie stanie , ja wyjmie sobie szew , albo szwy się rozprują . to mnie wyśmiali i powiedzieli , że nic ,
Że śzwy są w środku i tych nie wyjmą , a te zewnątrzne , to nawet jak któryś puści , to nic nie bedzie . Czupur sobie wyjeła , Puniek jednego wyją i nic sie nie stało .

Posted

Słuchaj, to że są szwy wewnętrzne i zewnętrzne to ja wiem. Chyba chodziło raczej o ogólny stan. Tak czy inaczej idzie ku dobremu.

Posted

Własnie przeczytłam cały wątek od czasu jak zniknełam. Dziękuję wam bardzo, że nie opuściliście watku i trzymaliście za nas kciuki. To nam naprawdę potrzebne. Carmen znowu sięożywiła i z checią poszła na siku-kupę. probem mam duży w znoszeniu jej po schodach. Od wczoraj robi takie wrzaski jak widzi tylko że się nachylam. Że w końcu rezygnuję i powolutku schdzimy stopień po stopniu, żeby sięnienaderwała. Dmucham i chucham na nią jak na jajko. :(

Posted

Właśnie ktoś z ale.gratka zadzwonił do mnie w sprawie adopcji:mad:
Brrr....
Jak Ty Hala takie telefony dostajesz to Ci współczuję :cool1:

Posted

No ja właśnie też dostałam telefon od pani..z Oławy. Pytała za ile...Więc jej mówię, że ja szukam dobrego domu z ogrodem koniecznie. A ona mi na to..że mieszka w bloku. Tłumaczę, że to nie psy do mieszkania. Zapadła drętwa cisza... I pani w końcu zapytała..a yorki pani ma? ;(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...