Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mia_mia napisał(a):
nie dramatyzujmy :cool1: wybiegany bullowaty to spokojny bullowaty..moja bullterrierka od małego była przyzwyczajana do tego ze zostaje sama po ok. godzinym spacerze i zabawie i grzecznie sobie spala nie jedzac otoczenia.. choc nastawilam sie na malego niszczyciela i jeszcze zanim odebralam sunie kupilam klatke :cool3: ale okazalo sie ze nie potrzebnie.. pracuj z mala jak najwiecej i dbaj o socjalizacje przede wszystkim.. plynie w niej bullowata krew wiec za wczasu trzeba zadbac zeby psiaki, ludzie, rozne dzwieki kojarzyly sie pozytywnie i nie byly straszne bo inaczej w przyszlosci moze sie to kiepsko skonczyc..


nie dramatyzuje... to, że akurat Twoja sunia była spokojna- gratuluje, jednak 90 procent bullowatych to szatany, nad którymi trudno zapanować. Wybieganie to podstawa- niezaprzeczalnie ale charakterku od razu się nie stemperuje i trzeba być przygotowanym na to, że wychowanie i dorastanie bulla to nie to samo co wychowanie i dorastanie np. goldena czy szpica

Posted

Rotek... noo.. nie doczytałaś;) Psiunka jest z interwencji, przygarnięta za pośrednictwem schroniska :| Opisałam, skąd się wzięła w wiadomości ze zdjęciami:) Jeśli masz ochotę poczytać, to zapraszam:)
No i... ponieważ nie jest z żadnej hodowli... dlatego było moje pytanie, co to za rasa właściwie i czego mam się spodziewać...

Powiem Wam, że... po pierwszych spacerach mała padła jak szczygieł:P No po prostu psa nie było :D Nawet w miarę grzecznie się zachowuje i mniej broi... i oby to się utrzymało.
Mia mia... proszę, napisz mi coś więcej o swoich doświadczeniach (chodzi mi o odp. na pytanie w poprzedniej mojej wiadomości). Zuzka już charakterek pokazuje... mam nadzieję, że nie będzie problemów z jej wychowywaniem. Staramy się ją socjalizować. Z psami jeszcze nie może się spotykać przez 2 tyg., dopóki nie będzie ostatniego szczepienia. Ale już wychodzimy na dwór, jest bardzo przyjazna do ludzi, mam nadzieję, że nie tylko do dorosłych ale i do dzieci:> No i... cieszy się z każdej wizyty - na dzwonek domofonu reaguje wielką radością i szaleje nie mogąc się doczekać, któż to przyjdzie:) Mam nadzieję, żę to b.dobre objawy i tak jej to pozostanie na późniejsze lata. Że nie będzie próbowała zagryźć każdego, kto wejdzie do domu.
Pojawiają się jednak inne problemy. Powiedzcie... jak mam oduczyć małą sikania w domu?:| Póki co... traktuje spacery jak atrakcję, a po powrocie załatwia się w domu. Fakt faktem, wychodzimy dopiero 2 dni... Czy to się zmieni z czasem? Czy jakieś specjalne metody trzeba zastosować? Boję się, że przez kwarantannę (ponad 3 tyg.) tak się przyzwyczaiła do załatwiania się w domu, że nie przywyknie, żeby robić to na dworzu. Jak ją przytgarnęliśmy, to prosiła, że chce wychodzić.... siusiu nie, ale kupkę tak. No ale... nie mogła wychodzić niestety (u ludzi, u których była, zanim ją wzięliśmy, wychodziła chyba na podwórko). Jakiś jest sposób na to, czy po prostu czasu potrzeba? Bo spacery są długie... więc teoretycznie powinna się wysiusiać na dworzu... a ona nawet nie znaczy śladów, jak to zwykły robić psiaki.
No i.. kolejny problem... Zuzkaze mną widzi się ciągle - z narzeczonym tylko w weekendy, ze względu na to, że on pracuje w W-wie (taka rzeczywistość, póki co...). No i... jest problem... bo Mariusz bawił się z Zuzką od samego początku i pozwalał jej na szaleństwa. I ona teraz przychodzi do niego, zaczepia... i niestety gryzie. Jego zdaniem robi to złośliwie, moim - bo chce się bawić. Przychodzi do niego i normalnie łapie zębami, wszędzie gdzie się da...:| Mariuszowi jest przykro, że mała go gryzie... Ja aż takiego problemu nie ma, ze mną jest częściej, więc mnie się więcej słucha i mam wrażenie, że doskonale wie, jak jej czegoś niewolno (choć i tak próbuje, do czasu aż ochrzanu nie dostanie, że nabroiła albo jest niedobra). Macie pomysły, jak temu zaradzić, bo Mariusz jest czasem poharatany pazurami albo ślady od zębów ma... a Zuzka ma takie igiełki, że wbija ząbki do krwi:( A to jednak boli:( Niestety... Mariusza niebardzo się słucha - jak on ją odgania, złapie za skórę na szyi.. nawet jak krzyknie, jak nic innego nie pomaga, to mała nic sobie z tego nie robi i jest jeszcze bardziej ochocza do rozrabiania.
Może przeżyliście te same dylematy i coś doradzicie?
Pozdrowionka:)
Basia

Posted

sikanie w domu.... to było dla mnie utrapienie. Musisz nagradzać sunię za każdym razem kiedy załatwi się na dworzu, zlikwidować gazety, na które załatwiała się w czasie kwarantanny, jeśli przyłapiesz ją na sikaniu, to podnieś delikatnie za skórę na karku i powiedz karcącym głosem nie wolno ale tylko w momencie sikania, nie po fakcie. Z czasem pies zaczyna rozumieć, że załatwiać się trzeba na dworze.

Szczeniaki gryzą po rękach, nie mają jeszcze wyczucie, nie wiedzą co boli. Przede wszystkim nie pozwalaj na takie zabawy, skupiaj uwage suni na czyms innym jesli zaczyna gryźć. Mój Brutus gryzł po rekach dosyc mocno i często jak był szczeniakiem, wiem, że trudno od takiego stworka się czasami odsunąć jak zaczyna swoje zabawy ale najlepszym wyjściem jest przerwać zabawę, odwrócic się, odejśc na kilka minut, pies zrozumie, że robi źle.

A tak wogóle to spokojnie:) Z czasem pies wyrasta z pewnych zachowań, uspokaja się.

Posted

Oj Gosiuu... dzięki Ci za te cenne rady:) I wszystkim innym również:)
Więc tak... mała nie załatwiała się na gazety od samego początku, bo rwała te gazety na strzępy, więc... było to bezsensowne. Próbowałam też jej szmatę rozłożyć, ale gdzie tam... szmata była znowu interesująca bo się do gryzienia nadawała, więc została zaciągnięta na posłanie:>
Tak więc... ustaliliśmy, że trudno... musi się załatwiać na podłogę... nauczyła się na tyle, że robi to tylko w przedpokoju... łatwo sprzątnąć i nie jest to rozniesione po całym mieszkaniu. Tylko, że.. no właśnie... nie mam jak jej nagradzać za siusianie na dworzu, bo tego nie robi:( Było jedno siusiu na pierwszym spacerze w sobotę a potem nic:| Ale spróbuję tak jak mówisz... karcenie podczas siusiania w domu, mam nadzieję, że załapie i zmądrzeje. Już nie pamiętam, jak to było z naszą jamniczką... 11 lat temu, to nie kojarzę, jak do tego doszłam, że się oduczyła siusiać w domu.
A gryzienie... no ja się staram unikać takich zabaw, od razu wkładam jej w paszczę gryzaka. Gorzej z Mariuszem, bo do niego potrafi po prostu podbiec i go capnąć za rękę. Ja wiem, że szczeniaki wyczucia nie mają. Tym niemniej, trudno tego uniknąć, bo to jest często znienacka. No ale będziemy próbować:) Mam nadzieję, że uda się Zuzkę ułożyć na jakieś porządne zwierzę:P
Po prostu z jamniczką było jakoś łatwiej:) Nie kojarzę, żeby były takie problemy. A Zuzka to ma aż nadmiar energii... Fakt faktem, że po spacerach jest spokojniejsza, ale głupawkę i tak ma, zwłaszcza wieczorem jak czas iść spać.:>

Posted

Witaj.
Piękna psica.
Ja w temacie "wieczorna głupawka".
Moje wszystkie psy, jako szczenieta i podrostki, miały cos takiego. Jednym ze sposobów - w naszym przypadku najskuteczniejszym - był intensywny, długi, wieczorny spacer, połaczony z elementami pracy. Najpier piesy szalały z kolegami "z psiej górki", później aportowanie (bardzo to lubiły), poźniej ćwiczenie znanych komend - typu; do mnie, siad - zostań, waruj - zostań etc. Do tego dużo pochwał i troche smakołyków za prawidłowe wykonanie komendy. Pierwsza sucz (w typie jamnika szorstkowłosego) wyrosła z głupawki gdzieś po 6-ciu miesiacach. Druga - dziś już leciwa ON-ka - długo była mentalnie dzieckiem - tak do ok. 2 lat. Teraz ma 11 i najchętniej sobie leży. Trzecia, też ON-ka, ma dziś 17 miesięcy i jeszcze ją to, niestety, nachodzi. Jeśli w czasie wieczornego spaceru, gdzies po 1 - 1,5 godzinie psica co chwila sie kładzie, a jęzor wisi jej do ziemi - to znak, że jest już dostatecznie zmęczona i po przyjsciu do domu i wypiciu 5 l. wody padnie i będzie spała do rana. Jeśli nie pada od razu, to robi jeszcze po mieszkaniu z 5 kółek, uciekając przed goniącym ją kotem:evil_lol: , a później obie, tj. psica i kocica, idą spać.
W ogóle posiadanie przez psa "własnego kota" uważam za genialne. Młodsza psica trafiła do mnie z kotem jako "gratisem". Starsza - o dziwo -kota pokochała od pierwszego wejrzenia i razem tworzą b. zgrane trio. Dodatkowo - gdy pies i kot chowaja sie razem - nie ma w zasadzie problemu z agresją w stosunku do kotów (owszem, pogonią, gdy jakiś obcy kot ucieka, ale na zasadzie gonienia króliczka). Dodatkowo - pozostawione same w domu mniej się takie psy nudzą (u mnie np. kocica "podrzuca" sukom zabawki, leżące na niedostępnej dla nich wysokości)
Życzę powodzenia w wychowywaniu osobnika z ADHD (wiem cos o tym, mój syn to miał)
Pozdrawiam, Elżbieta

Posted

[quote name='basia2202'] Tylko, że.. no właśnie... nie mam jak jej nagradzać za siusianie na dworzu, bo tego nie robi:( Było jedno siusiu na pierwszym spacerze w sobotę a potem nic:| Ale spróbuję tak jak mówisz... karcenie podczas siusiania w domu, mam nadzieję, że załapie i zmądrzeje. Już nie pamiętam, jak to było z naszą jamniczką... 11 lat temu, to nie kojarzę, jak do tego doszłam, że się oduczyła siusiać w domu.

Po prostu z jamniczką było jakoś łatwiej:) Nie kojarzę, żeby były takie problemy. A Zuzka to ma aż nadmiar energii... Fakt faktem, że po spacerach jest spokojniejsza, ale głupawkę i tak ma, zwłaszcza wieczorem jak czas iść spać.:>


Ze swoim szczylem wychodziłam nawet w środku nocy, w kapciach, w narzuconej na piżamę kurtce... Za każdym razem kiedy widzisz, że sunia chce się załatwić ( np. chodzi w kółko szukając miejsca alebo zatrzymuje się w przedpokoju, tam gdzie zawsze robi siku) szybko weź ją i idźcie na dwór, nawet jeśli popuści po drodze ( przez 3 miesiące codziennie musiałam myć schody) to zacznie jej świtać w główce, że spacer= siku.

A, że z jamniczką było łatwiej... już wcześniej o tym pisałam, taki urok bullowatych mordek. Pozdrawiam

Posted

Jesssu:angryy:

Jak przeczytałam o tym łapaniu za skórę i głośnym krzyknięciu niewolno to włos mi się zjeżył na głowie:angryy: Co to za pomysły?

Psiak siusia w domu bo nikt go jeszcze nie nauczył, że fajniej jest siusiać na zewnątrz. jeśli się wysiusia w domu, to nic nie mówiąc i nie reagując bierzemy szmatkę i starannie wycieramy. Sprzątamy po psiaku czy to siusiu czy to kupka. Karcąc maleńką za siusianie uczysz ją tylko tego, ze przy właścicielu siusiać nie wolno, bo właściciel nie lubi jak się przy nim siusia. Karcenie po fakcie to już w ogóle paranoja:roll: Tak jak napisało parę poprzedniczek - widzisz jak suńka kręci się niespokojnie to pod pachę i na podwórko, za siku chwalisz i nagradzasz.

Mam pytanie do właścicielki uroczej Zuzy;) - czytałaś jakieś DOBRE książki o wychowywaniu malca? Z całego serca polecam książki p. Zofii Mrzewińskiej - są krótkie, treściwe i nie kosztują majątku, a najważniejsze to to, że są GENIALNE!

Na PW napisałam Ci parę ciekawostek;)

Posted

Przeczytałam PW... zanim przeczytałam to...
A kto powiedział, że ja karcę Zuzkę za sikanie w domu? :| Sprzątam wszystko, niestety... czy kupa czy siku...
Za skórę na karku ją łapię, jak jest nieznośna, niedobra, gryzie i w ogole się nie słucha, jak już nic innego nie pomaga. Krzywda jej się nie dzieje z pewnością, suka też tak łapie szczeniaki, a w jakiś sposób musi się też nauczyć, że czegoś robić nie wolno.
Nagrody nagrodami... za wszystko, co się uczy, dostaje nagrodę - a idzie jej całkiem nieźle to uczenie. Ale czasem jest takę niedobrzycą, że nic po prostu nie pomaga... można powtarzać w nieskończoność niestety...
Aga... jak Twoim zdaniem mam ją nauczyć, że gryzienie kabla jest złe? Skoro mówię 10 razy, że nie wolno, a ona nie rozumie? Albo jak gryzie okropnie i wcale nie przestaje, jak się do niej mówi?
Z jednej strony jestem za pozytywnym wychowaniem psa - za pomocą nagród. Ale z drugiej to taka rasa, że muszą być jakieś zasady. Jak jej pozwolę wchodzić na głowę i robić co jej się tylko podoba teraz jak jest mała, to co będzie później?
Naprawdę... staram się nie korzystać z takich metod: nie łapać za skórę, nie krzyczeć, ale nieraz jest takim diablątkiem, że po prostu nic innego, żadne tłumaczenie niestety nie pomaga. No nie może być przecież tak, że ona broi jak jej się podoba i nie ma świadomości, że tak nie wolno. Co będzie potem, jak jej przybędzie 5-10 kilo i będzie miała niezły uścisk z szczęce? zwyczajnie nie dam sobie z nią potem rady...:|
Aga... wierz mi... to naprawdę ostateczność. Jak w Zuzkę nie wstępuje diablątko, to jest słodkim psiakiem, fajnie się bawi, jest przytulaśna, daje buziaczki. Łazi za mną ciągle... jak śpi i ja gdzieś pójdę to czasem się przebudzi i idzie za mną i kładzie się koło nogi, bo nie chce być sama.
Jest radosna na każdą wizytę, chce się bawić... póki co, lubi ludzi i mam nadzieję, że tak jej zostanie.
Naprawdę, krzywda żadna jej się nie dzieje. A ja widzę efekty - zarówno nauki poprzez nagrody (mała ładnie już siada, rozumie, że ma się położyć, daje łapę - nieraz obie naraz:), i uczy się prosić, calkiem nieźle się stara:) trochę ma jeszcze zachwiania równowagi, ale idzie nieźle); jak i naukę, że czegoś nie wolno (że nie wolno gdzieś wchodzić, ciągnąć za kabel, etc.). Nie mogę przecież pozwolić, żeby podgryzała kable, bo w końcu jej samej krzywda się stanie.
No... i to tyle na razie...
Pozdrowionka dla wszystkich

Posted

Troche cierpliwości, ja wiem, że każdy by chciał żeby jego pies nagle przestał sikać w domu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale na to niestety potrzeba czasu. Nawet starszemu szczeniakowi zdarza się nasikać w mieszkaniu i nie powinno się go za to w żaden sposób karać. Co do gryzienia to trzeba się liczyć, że szczeniak ma bardzo ostre ząbki, jak gryzie za mocno proponuje przerwać po prostu zabawe, a każde złe zachowanie sygnalizować stanowczym "nie", a nie krzykiem

Posted

Hmm na PW wyjaśniłam Ci Basiu o co mi chodziło;) Później (jak będę jeszcze miała siły, moje psy mnie wykończą:loveu:) napiszę dokładniej.

Co do gryzienia kabli... Hmmm zamiast oduczać naucz czegoś nowego:razz: Gdy widzisz, że dobiera się do kabli, bierzesz garść smakoli i robisz z nią wszystko co potrafi (a potrafi już siadać, wie co to leżeć i łapki podaje;)), więc macie co doskonalić. Po pewnym czasie kable staną się obojętnym tłem, bo psiak będzie wolał ćwiczyć z Tobą (w książkach o których Ci pisałam jest to wyjaśnione na przykładzie firanki:razz: W blogu zresztą też;))

Pozdrawiam
Aga

Posted

Wiesz Aga... powiem Ci, że w domu, jak ja już jestem to te kable faktycznie mniej ją interesują. Za to namiętnie zlizuje farbę ze ściany;) wapna jej brakuje chyba... chociaż dostaje odżywkę do jedzenia.
Najgorsza sprawa to jest z tym kablem w przedpokoju. Jak mała zostaje sama, to wyciąga ten kabel na nowo. Na całą długość przedpokoju. Co ja ten kabel zamaskuję, to ona znowu powyciąga. Nie ma rady, muszę w końcu puścić kabel górą.
A wczoraj znalazła sobie nową atrakcję, jak sama siedziała :| Nie wiem, jakim cudem, ale ściągnęła sobie Mariusza kamizelkę od kurtki. Cała leżała w sikach:| Jakąś przywieszkę do ekspresu też prawie spożyła... Znaczy.. tak duźdała, aż się rozkleiło i odpadło:> Na szczęście większych uszkodzeń nie było.
Aa... no i muszę pochwalić Zuzkę:) Coraz ładniej wychodzi jej proszenie:)

Posted

Agnieszka i Ogiś napisał(a):
Taaak!!! Buuu!Ale ona jest taka słoodka!


No to baaardzo nam miło:multi:
Ale powiem Ci... że bywa... że tak jak jest słodka i piękna, tak samo niedobra:cool3: W końcu równowaga w przyrodzie być musi :evil_lol: podobno...

Posted

Zuzka poznała kolegę:) na razie na odległość, bo inaczje nie może jeszcze...
Nazywa się Uzi... ma 5 miesięcy... i jest prawie taki sam jak Zuzka:) Trochę ciemniejszy tylko... no i.. Zuzka jako dziewczyna.. zdecydowanie jest od niego ładniejsza;)
Facet myślał, że Zuzka to może siostra jakaś Uziego.... hehe...
No... jeszcze 1,5 tyg. i już widzę, jakie będą szaleństwa:> Już dzisiaj się wyrywali do siebie:) dwa szczyle, to zabawa będzie przednia i świetnie się "dogadają":)

Posted

Agnes B. napisał(a):
Jesssu:angryy:

Jak przeczytałam o tym łapaniu za skórę i głośnym krzyknięciu niewolno to włos mi się zjeżył na głowie:angryy: Co to za pomysły?



Pomysły jaknajbardziej słuszne. Uniesienie za skórę na karku (lekkie, takie, przy którym szzeniakowi żadna krzywda się nie stanie) to naturalny sygnał do tego, że pies robi źle, tak samo reaguje matka karcąc szczeniaki, więc dla psa jest to najnaturalniejszy znak jaki może otrzymać, więc nie mam pojęcia z jakiego powodu włos jeży Ci się na głowie. Czy Twoim zdaniem psa można wychowywać tylko metodą samych nagród? wątpię...

Posted

Gosia>>> napisał(a):
Czy Twoim zdaniem psa można wychowywać tylko metodą samych nagród? wątpię...


Takiego malca jak najbardziej:p Trzeba tylko wiedzieć jak nagradzać, a to nie jest trudna sztuka do opanowania..

Zauważyłam, że często pamiętamy tylko o tym jak psia mama karci dzieciaczka, a o tym jak się z nim bawi, wita zapominamy...


Gratuluję poznania kolegi:multi: No to się nam szykuje szaleństwo;)

Na PW Basiu odpowiem Ci najprawdopodobniej dziś wieczorem, dorwałam się teraz do komputera w pracy i tylko szybko przeglądam co się dzieje. Zuza jest prześliczna:loveu:

Posted

Wczoraj mieliśmy mały wypadeczek...:-(
Wracając ze spaceru Mariusz zauważył, że Zuza ma krew na łapce... i się okazało... że łapka rozcięta... musiała chyba na jakieś szkło wejść albo nie wiem... może coś innego niewidocznego w trawie leżało... tyle to tych świnstw ludzie wyrzucają :angryy:
Ale Zuza była dzielna...:multi: w ogóle nie kulała na tą łapkę, nie piszczała, że ją boli...
Jak wróciliśmy do domu, to łapkę przemyłam, oczyściłam rankę, futerko na łapce... wyglądało nieciekawie.. bo widać było, że rozcięte... tak.. z centymetr.. może więcej nieco... polewałam wodą utlenioną... pieniło się, że hej... ale... zaczęło wyglądać coraz lepiej... mała trochę się wyrywała (ma już sporo siły, ciężko ją utrzymać...), ale ogólnie była baaaardzo grzeczna... i chyba odporna jest na ból :cool3: no dosłownie nic nie płakała... zuch dziewczynka!! :p z tego wszystkiego... z tych wrażeń... i zmęczona po spacerze.. usnęła mi na rękach... na troszkę jej zawinęłam łapkę bandażem - na tyle, żeby jej krew nie leciała... bo jak wywijała tą łapką, to leciało dalej... troszkę tak poleżała, pospała... potem i tak chciała sobie zdjąć bandaż, więc nie było sensu go dłużej trzymać (zresztą i tak odkryte lepiej się goi... więc to tylko takie doraźne było to bandażowanie) ale... przynajmniej już łapka nie krwawiła i widać było, że zaczyna to przysychać i się goić:) także.. będzie doobrze:) Zuzka chyba w ogóle nie czuje, że coś jej się w tą łapusię stało:) dzisiaj na wszelki wypadek jeszcze raz jej to przemyłam - jest już ok:) ranka jest, ale... wygląda coraz ładniej:) po spacerach sprawdzam tylko czy sobie nic przypadkiem nie zabrudziła... no w każdym razie jestem z niej dumna, że jest taka dzielna:p u weterynarza też jest grzeczna... widzę, że ona w ogóle takie lekarskie zabiegi traktuje lajtowo - słonko nasze kochane :loveu:

Posted

Argat napisał(a):
Zuza śliczna, widać że niezła z niej bestyjka. A z wieszakami się pięknie rozprawiła. :evil_lol:



nooo.. wieszaków 5 było... zjadła wszystkie :roll:
wczoraj za to odcięła nam sygnał w telefonie (o tym szerzej w dziale, co narobił wasz pies:) )... jej upodobanie do kabla spowodowało zwarcie - musiał przyjść technik z Tepsy... teraz kabla nie ma.. ciekawe, jakie nowe zajęcie sobie znajdzie w czasie samotnego pobytu w domu...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...