Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cześć wszystkim, piszę nie w swojej sprawie, lecz w sprawie psów mojej "teściowej". Ma ona w domu dwie dosyć małe (około 10 - 12 kg) 8 letnie kundelki, które "odziedziczyła" po zmarłej znajomej, która prawie nigdy nie wyprowadzała ich z domu (załatwiały się przede wszystkim w pokoju wyłożonym gazetami). Jest z nimi kilka problemów, ale najważniejszym jest chyba to, że psy nie potrafią się od niej odkleić. Chodzą za nią krok w krok, wpychają się za nią do łazienki i ubikacji, żądają ciągłego wsparcia psychicznego, dotyku, kontaktu. Oprócz tego jedna z nich (mniejsza, mieszaniec jamnika) "broni" swojej właścicielki przed jej synem i każdym innym gościem - warczy, ujada, szczerzy zęby i w ogóle zachowuje się histerycznie. Druga suka jest przyjacielska w stosunku do obcych, ale też ma histeryczną naturę (często miewa biegunki stresowe, kiedy np. właścicielka wychodzi na dłużej lub wyjeżdża). Ta histeria objawia się też tym, że nie dają się wyprowadzić na spacer nikomu innemu niż właścicielce. Zapierają się, próbują wydostać się z obroży i uciec do domu. Problem w tej chwili dotyczy mnie, bo teraz ich właścicielka wyjechała na dwa tygodnie i razem z moim tż wprowadziłam się na ten czas do mieszkania "teściowej", żeby zajmować się psami. Na początku była standardowa "biegunka" przez kilka dni - kupy na łóżkach i na podłodze łazienki, którą wyłożyliśmy gazetami. Potem się uspokoiło i nawet ta mniejsza, bardziej agresywna suka jakoś się do nas przekonała. Mogliśmy spokojnie spuszczać obie ze smyczy, wracały na zawołanie i było ok. Teraz jednak jest koszmar, bo suki chyba uznały, że ich pani je opuściła i całą swoją histeryczną miłość skierowały na mnie. A więc łażą za mną krok w krok, w nocy, kiedy śpię, pakują mi się do łóżka, bronią mnie przez moim tż, kiedy wchodzi on do pokoju, w którym jestem, nie pozwalają mu się wyprowadzać na spacer (uciekały mu, uwalniając się z obroży. teraz kupiliśmy im szelki i już nie uciekają, ale za to z całych sił się zapierają i nie chcą iść nawet kroku od domu) itd. To jest jakiś horror!
Nigdy w życiu nie spotkałam się z takim zachowaniem u psów. Dodam tylko, że potrafią zostawać same w domu i niczego nie niszczą, nie sądzę więc, żeby chodziło o lęk separacyjny. Doradźcie mi proszę, co mogę zrobić. Został mi jeszcze tydzień z tymi wampirami energetycznymi. A jeśli coś da się na to poradzić, to sądzę, że ich właścicielka też odetchnęłaby z ulgą.

Z góry dziękuję.

Posted

Po pierwsze zakaz wchodzenia na meble. Nie mają prawa wejść również do ubikacji czy np. sypialni. To jest wasza przestrzeń do której nie mają wstępu. Twój mąż musi przejąć kontrole, ale to ty wyznaczasz czas na zabawę, głaskanie i wchodzenie np. do sypialni

Po drugie spacery. Ty zero kontaktu z psami, nie mówisz do niech, nie głaskasz ich, nie prowadzisz. Idziesz spokojnie. Twój mąż ma je prowadzić. Niech je uczy posłuszeństwa na dworze. I nie myśl tak że 8-letniego psa niczego nie nauczysz. Wręcz przeciwnie. Nie trzeba kupować szelek aby pies nie uciekł z obroży. Wystarczy mocniej zacisnąć i umieścić ją wysoko za uszami i prowadzić tak psa.
Jeśli nie boicie się wziąć je na wycieczkę rowerową to zmęczcie je fizycznie. Jeśli nie to to zmęczcie je psychicznie np. po przez tropienie smakołyków na spacerze, czy szukanie drugiej osoby.

Po trzecie karmienie. On je karmi. Ale nie może to wyglądać tak że napełni michy i kładzie je a psy od razu lecą do jedzenia. Mają być spokojne, czekać i wykonać chociaż jedno ćwiczenie z posłuszeństwa.


No i trzeba zlikwidować te gazety! To jest nie zdrowe psychicznie dla psów.

Posted

To wszystko brzmi bardzo mądrze i pewnie zdałoby rezultaty, gdyby nie pewne "ale":

[quote name='kropi124']Po drugie spacery. Ty zero kontaktu z psami, nie mówisz do niech, nie głaskasz ich, nie prowadzisz. Idziesz spokojnie. Twój mąż ma je prowadzić. Niech je uczy posłuszeństwa na dworze.
Jeśli nie boicie się wziąć je na wycieczkę rowerową to zmęczcie je fizycznie. Jeśli nie to to zmęczcie je psychicznie np. po przez tropienie smakołyków na spacerze, czy szukanie drugiej osoby.[/QUOTE]

- Niestety nie bardzo jest taka opcja, żeby wszystkie spacery odbywały się i ze mną i z tż. Rano wychodzi z psami on (tylko na trawnik przed dom, bo dalej nie pójdą), po południu jestem w domu tyko ja i tylko ja mogę z nimi wyjść na długi, godzinny spacer do parku. Bawią się w tedy ze sobą, biegają i generalnie są wyluzowane. Nie są jednak zainteresowane aportem, piłką, czy zabawami w szukanie (kupiłam im piłki i frisby - nic z tego :(. Generalnie interesują je mysie nory, krzaki i czasami inne psy, ale tylko na kilka sekund, bo zaraz się od nich oddalają. Na wspólny spacer chodzimy wieczorem. Mogę zrobić tak, że to tż będzie "kierownikiem" wieczornego spaceru, ale nie wiem, czy zda to egzamin, kiedy psy będą spuszczone ze smyczy (bo słuchają tylko mnie i tylko za mną idą). A może powinny być cały spacer na smyczy? Co do rowerów itd - bardzo chętnie, tyle że mniejsza, jamnikowata suka ma nadwagę i kiepską kondycję i nie przebiegnie nawet 1 km. Trochę szkoda, bo większa jest typem sportowca-biegacza.


[quote name='kropi124']Po trzecie karmienie. On je karmi. Ale nie może to wyglądać tak że napełni michy i kładzie je a psy od razu lecą do jedzenia. Mają być spokojne, czekać i wykonać chociaż jedno ćwiczenie z posłuszeństwa.[/QUOTE]

- Jasne, możemy tak zrobić. Problem jednak w tym, że ta mniejsza nie podejdzie do miski, dopóki tż jest obok. Jak on sobie pójdzie do innego pokoju - wtedy dopiero idzie jeść. No i jeszcze suki nie znają ŻADNYCH komend. Próbowałam je dzisiaj nauczyć "siad" za smaczki. Mniejsza załapała, ale siada tylko wtedy, gdy trzymam w ręce smaczek, większa zupełnie nie wiedziała, o co mi chodzi i patrzyła na mnie, jakbym jej jakąś krzywdę robiła :(

[quote name='kropi124']No i trzeba zlikwidować te gazety! To jest nie zdrowe psychicznie dla psów.[/QUOTE]

- Wiem, że to chore, ale one właśnie z gazetami kojarzą miejsce do załatwiania się. Tylko w ten sposób udało się uchronić całe mieszkanie przed zasr... No ale ok, zlikwiduję. Najwyżej rozłożę znowu, jak będzie biegunka.

[quote name='kropi124']Po pierwsze zakaz wchodzenia na meble. Nie mają prawa wejść również do ubikacji czy np. sypialni. To jest wasza przestrzeń do której nie mają wstępu. Twój mąż musi przejąć kontrole, ale to ty wyznaczasz czas na zabawę, głaskanie i wchodzenie np. do sypialni[/QUOTE]

- ok, tak też zrobię. Jak będą piszczeć, to trudno.
,

Widzę, że tych moich "ale" jest sporo. Mam nadzieję, że nie za dużo i że to, co mogę zrobić, wystarczy.

Jeśli macie jeszcze jakieś inne pomysły, będę wdzięczna.

Posted

Ja od siebie mogę zasugerować nauczenia komendy 'zostań'. Sama cały czas jestem na etapie 'uniezależniania' mojego psa od siebie. Był czas, że Bestia chodził za mną dosłownie wszędzie. Tylko usłyszał krzesło odsuwające się od biurka to już był na baczność i gotowy do lezienia krok w krok.
Także najpierw komenda zostań, stopniowo wydłużając dystans i czas. Za dobre zachowanie nagroda. Z tym, że nauczenie czegoś takiego wymaga dłuższego czasu. Możesz zacząć z nimi naukę i przekazać teściowej o co biega.

Posted

Jeśli jest problem że nie je w obecności męża to niech karmi ją na spacerach i ćwiczy chodzenia na dalsze odległości.
Może też jedną (tą większą ) karmić w te samej godzinie karmienia a tą jamnikowatą brać na podłogę i karmić ją z ręki.
Musicie zacząć też odchudzać psine, bo kręgosłup jej padnie:shake:

Jeśli chodzi o spacery to nie wiem czy macie wokolicy BricoMarche bo tam są takie fajne smycze 10m za 30 zł i w tedy może sunie się rozluźnią i pójdą dalej.

Zabawki. A co robiłaś żeby zachęcić sunie do zabawek?
Jeśli buszują w krzakach to może kup piłke i rzucaj im w te krzaki niech szukają, albo dobre i fajne są zabawki zapachowe które mają intensywne zapachy.

Posted

Nauka komend, współpracy z człowiekiem (podbuduje to ich pewność siebie). Nie ma nic za darmo, żadnych głasków, uwagi, mówienia do psów i brania na ręce jak się za Tobą snują, za to nagradzanie gdy któraś położy się gdzieś sama lub wykaże jakąkolwiek inicjatywę nie związaną z chorobliwym przywiązaniem. Nie reaguj na wymuszanie, karmisz, dajesz smakołyki, głaszczesz czy w ogóle interesujesz się psami tylko wtedy, gdy Ty zainicjujesz kontakt. Czyli wołasz psa do siebie gdy np. odpoczywa i wtedy dostaje coś fajnego, nigdy wtedy gdy sam to wymusi lub "wychodzi sobie" łażąc za Tobą.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...