Jump to content
Dogomania

Nowe Hokkaido Inu w Polsce


ktrebor
 Share

Recommended Posts

  • Replies 74
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Babcia się za jakiś czas odezwie. Hmm, mam Jej zgodę na zamieszczenie zdjęć, ale serca do tego nie mam...

Tymczasem na umilenie czekania, zamieszczam zdjęcie:

Co hokkaido lubi robić nocą najbardziej???

[IMG]http://www.rasyjaponskie.pl/images/banners/kia5.jpg[/IMG]

Link to comment
Share on other sites

no witam witam, i wycmo****ę od moich dziewczynek.
Dziekujemy za wszystkie trzymane kciuki. Przepraszamy za długi brak odzewu, ale urlop szybko mi się skonczył, i czas wrócic do pracy, a sama ostatnio jestem czesto, więc roboty po pas wszędzie wokół...

i szybciutko wstawiam zdjecia maluchow i rodziców pare dni przed porodem :) i maluszki z roznych dni
Kai Usha i mała, biała - Kanji i tlusta i zlota jak Ushka - Kangai

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy7.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy8.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy9.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy10.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy11.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy12.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy13.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy14.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy15.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy16.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy17.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy18.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy19.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy21.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy20.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy1.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy2.jpg[/IMG]


[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy3.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy4.jpg[/IMG]

[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy5.jpg[/IMG]
[IMG]http://hokkaido.info.pl/maluchy/maluchy6.jpg[/IMG]

Link to comment
Share on other sites

Wstawiłam już na hoczej stronie galeryjkę. Mamy już oczy, ząbkujemy, wiemy przez która dziurę się wychodzi :) a jak bola nas dziąsła gryziemy mamy nogę, zaczepiamy tez do zabawy, i chodzimy (tzn. przednie nogi chodzą doskonale, a tylne się czasem ociągają :)

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

No i po ośmiu galeriach na [URL="http://www.hokkaido.info.pl"]www.hokkaido.info.pl[/URL] za parę dni pojawi się dziewiąta i.... ostatnia :placz::placz::placz:

teraz już mogę oficjalnie powiedzieć, bo odwrotu już raczej nie ma - wszystko raczej klepnięte i zostaly juz tylko przygotowania -
Kangurek 26 kwietnia opuści Polskę i poleci za Ocean, zamieszka niedaleko Detriot w domku z ogródkiem - ze swoim nowym państwem i zwierzakową rodziną - shibą, kaiem i trzema kotami. Bedzie prawdopodobnie trzecim hokkaido w USA.


[IMG]http://www.hokkaido.info.pl/grafika/puppies_k_litter_h/images/dsc_4222.jpg[/IMG]

[IMG]http://www.hokkaido.info.pl/grafika/puppies_k_litter_h/images/dsc_4173.jpg[/IMG]

[IMG]http://www.hokkaido.info.pl/grafika/puppies_k_litter_h/images/dsc_4205.jpg[/IMG]


[IMG]http://www.hokkaido.info.pl/grafika/puppies_k_litter_h/images/dsc_4105.jpg[/IMG]

Link to comment
Share on other sites

tak, musi zrobić to samo co z pozostałymi rasami. Z tego co wiem shibę ma zarejestrowaną w AKC, a Kaia - nie pamiętam (ale sprawdzę w domu).

Mam nadzieję, ze to dobra decyzja. Chociaż naprawdę żałuję, bo to oznacza, ze prawdopodobnie nigdy w zyciu już jej nie zobaczę. :shake:
Gdyby pojechała gdzies do Europy, to predzej czy później bym ją dorwała w swoje ręce, a tak zostaną mi tylko fotki, dlatego do konca się wahalismy...
Ale mam dobre przeczucia, a nimi się czesto kieruję, i jak dotąd mnie rzadko zawodziły.
Amerykanie są... nieco inni :) ale miłości do zwierząt nie zna granic, i mam wrażenie, że to będzie dobra przystań.

Link to comment
Share on other sites

ponoć najlepszej :)
Kangur leci Lufthansą bezpośrednio z Frankfurtu do Detriot. Wylatuje o 10. Będzie na miejscu o pierwszej po południu ichniego czasu, czyli o 19 naszego.

wszystko załatwiałam przez niemiecki [URL="http://www.petair.de"]www.petair.de[/URL] na frankfurckim lotnisku.

kontaktowałam się też z dwiema polskimi firmami, ale zdecydowalimy, że nie będziemy jej narażać na podróż z Polski do US z przesiadką we Frankfurcie, bo to by oznaczało samotną podróż o dobre kilka godzin dluższą i by ją przeładowywali jacyś obcy ludzie niewiadomo jak, czego chciałam jej zaoszczędzić. 10 godzin powinna znieść jakoś a koszty okazały się porównywalne. Więc zawozimy ją sami do Niemiec. Odprawiamy ją osobiście we Frankfurcie, a w Detriot około 20 naszego naszego czasu powinna byc juz po odprawie w rękach nowych właścicieli.

Link to comment
Share on other sites

Owszem Lufthansa jest najlepsza jeśli chodzi o przewóz zwierząt. Też tylko z niej korzystałam. Nie polecam za to KLM jeśliby ktoś miał kiedyś taki zamiar, bo wykazują się kompletnym "tumiwisizmem" jeśli chodzi o cargo.

Opiszcie Wasze wrażenie po powrocie z Frankfurtu. Oby psiaczek doleciał równie szczęśliwie jak moja ERIKO :-)

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Doleciała bez problemów do USA i już tam rozrabia z shibą i kai'em. Jedyne, co to podobno nieuprzejmy urzędnik w urzędzie celnym w USA, robił uwagę nowym właścicielom "Po co sprowadzacie psa do USA, mamy ich tutaj i tak zbyt dużo".

Link to comment
Share on other sites

hej, hej, przepraszam :)
zapomniałam, że ktoś jeszcze może czekać na wieści od małej,
hokkaidowcy byli w miarę na bieżąco informowali, albo dowiadywali się
też bezpośrednio od Jamie z forum.
W każdym razie, do Frankfurtu dojechaliśmy punktualnie co do minuty na
6 rano. Kto był na tym najwiekszym lotnisku w Europie, to wie to ze
prawdziwe miasto, a właściwie Państwo w Państwie :) ale jak to Niemcy -
gdzie Ordnung muss sein - dojazd jest perfekcjnie oznaczony, chociaż
zjazdów trzeba minąć tysiące zeby dojechać do konkretnej bramy :) (ten
porzadek na drogach to chyba jedyna ich cecha za którą ich uwielbiam ;)
No więc pierwszy raz ryknęłam jak zaczęły się pojawiać zjazdy na lotnisko,
bo przez całą drogę to jeszcze jakoś mi szło, ale jak zobaczyłam znaczki,
to już wiedziałam, ze cholera, nie ma odwrotu...
Po dojechaniu otrzymalismy przepustkę, po czym zostalismy skierowanie
do budynku ilestam tysiecy ilestam :) Z okna budynku już machał do nas i
wyczekiwał nas pracownik PetAir.
Domcio poszedł wyprowadzić Kangura i haszczaki, a ja wjechałam na
górę załatwić formalności. Wszystko było już przygotowane, parę
podpisów, faktura - zrobił też dla mnie kopia listu przewozowego i
wszystkich papierów psów (nawet paszportu - jakby coś się z nim po
drodze stało). Do koperty pozwolił mi dorzucić to, co płaskie - stertę
papierów, ktore przygotowałam dla Jamie - kopie rodowodów rodziców,
metryki, championaty, etc.
W tym miejscu nastapil ryk nr 2, bo zapytałam czy mogę dorzucić malej
do transportera dwie ulubione zabawki, zeby czuła się swojo i miała coś
swojego podczas drogi. Ale okazało się, ze niestety, jest to zabronione.
No to ryk.
Przy okazji zdecydowalismy, ze jednak zamienimy jej transporter na
większy , chociaż wcześniej kupilismy jej specjalnie w Polsce. Ale te
ichniejsze Vari Kennel solidniejsze - twardsze, z lepszym zamknieciem.
Stwierdzilismy wiec ze wezmiemy jej jednak wiekszy, zeby miała na
podroz wiekszą przestrzeń na tę podróż. Co dziwne przy okazji się
okazało, że są TANSZE NIZ W POLSCE :) U nich kosztował 60 Euro,
czyli tyle co u nas bylejaki moze porównywalnej wielkosci.

Potem Nishtan dał nam 15 minut sam na sam na pożegnanie się z psem, po
czym przyjechał, zabrał malutką i zawiózł do Animal Lounge - takiej psiej
poczekalni, gdzie wszystkie zwierzali czekają na odlot swojego samolotu.
Wygląda to porządnie i widzieliśmy, ze rzeczywiscie mają tam ekipę, tylko
do obsługi zwierzaków tam. chociaż wchodzic tam nie można.
Kangai była rozdrażniona mocno, bo wyspała się całą noc w
samochodzie, i wolałaby raczej poszaleć, niż znowu siedzieć w klatce...
poza tym od wieczora nic nie jadła, i rano tez nie chciała, a wiadomo,
nastepny posiłek miał być dopiero po kilkunastu conajmniej
godzinach....Jedzenia nie mozna było dołączyć, tylko woda w poidełku...
Więc Kangai darła się strasznie i drapała w tę nową klatkę jak
odchodzilismy, no to ja w ryk po raz trzeci. masakra. Wysłałam milion
smsów do Jamie, dzwoniłysmy też o 20 naszego czasu i o 2 w nocy, bo
spać nie mogłam :)

Summa summarum, jestem z PetAir bardzo zadowolona. Jak tylko przyjęli
rezerwację ode mnie dzwonili do Stanów i pytali czy druga strona na
pewno odbierze psa i czy wszystkie dane: adres i telefony się zgadzają.
Podobnie na dzien przed wylotem dzwonili do mnie i do Jamie zeby
przypomnieć i upewnić się, że zwierzak będzie dostarczony.

Wszystko było zgodnie z planem i naszą wcześniejszą korespondencją.
Muszę tez powiedzieć, ze jestem zaskoczona ceną, bo liczyłam się ze od czasu gdy po raz pierwszy ustaliśmy cenę przelotu -
pies urósł i sporo przytył :) więc cena odpowiednio wzrosnie. Ale nic takiego się nie stało. Transport Kangura kosztował w sumie 300 Euro + 100 za termin weekendowy, bo taki ustaliłysmy z Jamie, żeb obu nam pasuje. Chociaż sądzę, ze to 100 to jest extra kasa dla pracownika a
nie dla Lufthansy, bo oni w PetAir w weekendy normalnie nie pracują, i Nishtan był tam jedyny w budynku w tym czasie i przyjechał specjalnie tylko dla nas :)
Inną kwestią są już sami celnicy. Kasia mówiła, ze u nas tez nie są za mili.
Tam, gdy Jamie dojechała na miejsce, nie chcieli ich wpuścić bez
papierów, dopiero jak wyładowali wszystko, przyszły papiery psów, to ich
wpuścili. Dzieki swojemu uporowi zdołala jednynie wymuśić, zeby jej
powiedzieli czy Kangai jest żywa, i zeby dali jej pić.
Potwierdzili, że jest żywa, i co wiecej - baaaaaardzo głośna i gadaltliwa :)
Nowa rodzina powitała ją wszystkim co najlepsze a Kangai ktory siedział
14 godzin w klatce wyskoczył do nich jak z procy :)
Zaaklimatyzowała się super, o dziwo na razie lepiej dogaduje się z shibą -
suką niż psem-kaiem, ale sądzę, ze to się za chwile zmieni :) Szaleje z
nimi, ponoć nawet swietnie dogaduje się z kotami ;) Śpi oczywiście w
łóżku, bo oni spią z nimi wszystkimi, ale niech już im będzie :)
Po paru dniach miała kryzys, i ponoć chciała wychodzić na dwór tylko po
to zeby czegoś lub kogoś - przypuszczalnie nas - poszukać, ale to był
dzień lub dwa. Teraz już jest zupełnie ich. Zwłaszcza pokochała męża Jamie, i to chyba on został przez nią wybrany na tego jednynego :)
Na razie są baardzo zadowoleni, i bardzo zdziwieni jej lotnością, mądrością i inteligencją :) Śmiałam, się, że to po mnie :) Że jak na 11 tygodni, to takiego madrego zwierzaka jeszcze nie mieli ;) Fakt, ze z misią spędzałam naprawdę sporo czasu i mogłam jej go dużo poświęcić. Kangur od dawna reagował na imię, od dawna bezproblemowo sikała na dworze, i czasem juz sygnalizowała ze chce wyjść, chcoaiz nie zawsze jej się przypominiało :) Jamie w 3 dni nauczyła ją siadać. Mała juz jest po 3 szczepieniu, i po wsciekliznie idzie do psiej szkółki ;)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...