Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Imię: brak danych
Wiek: 7 lat
płeć: pies
rasa: mix. amstaff
Miasto: śląsk
sterylizacja: brak
szczepienia: tak
Kontakt w sprawie adopcji: [email protected]

(mój wpis z 09.06.2012 - skopiowany z innego forum)


W niedzielę tj. 03.06.2012 r. jak wyjeżdżałam do domu ze schroniska to kierowca przywiózł amstaffa, ale czy to do końca mix amstaffa to już sama nie wiem..... Obstawiałabym na mix dogo canario. Wyprowadzili go z samochodu i wydawał mi się taki WIELKI. Był bardzo silny i ciągnął kierowcę na wszystkie strony.
Na pierwszy rzut oka widziałam tylko te jego guzy..... ;( Wsadzono go na boksy obserwacyjne.
To była interwencja SM, bo psiak biegał sam po boisku i zaczepiał jakieś dzieci z psem.
Dziś przyjechałam do schroniska i był już w innym boksie (lepszym dla nas, bo łatwiej na zapinać i wyprowadzać psy). Dziś to po prostu nie ten pies. Siedział w budzie i tylko patrzał..... zawołałam go to wyszedł do mnie. Dawałam mu smaczki i zrobił siad, łapka, połóż się. Smaczki brał tak bardzo bardzo delikatnie. Zastanawiałam się czy go wziąć na spacerek czy nie (obawiałam się jego siły), ale zaryzykowałam ;)
Po wyjściu z boksu zaraz zaczął siusiać (w lekkim kucaku, nie podnosząc nogi) i tak siusiał chyba z 3 minuty, później od razu jeszcze na terenie schroniska zrobił qpe :oops: W boksie miał czysto tylko w jednym miejscu jakby na siusiane ale jak niechcący na to nadepnął to zaraz łapkę w górze trzymał.
Bardzo bardzo zrobiło mi się go dziś żal......... Schronisko nie ma pieniędzy na diagnozę i leczenie........
Guzy zauważyłam cztery, dwa na szyi, jeden na uchu i jeden na tylnej nodze. Oprócz tego nie podobają mi się też jego oczy.... One wyglądają jak u shar pei, tzn. taka gruba skóra wokół oczu i brązowa wydzielina.
Jak wychodziłam ze schroniska weszłam do biura, okazało się, że pies miał czipa, skontaktowano się z właścicielem i ten miał go odebrać 4-5 czerwca. Jutro będzie już 10-ty, a niuniek dalej czeka. Podejrzewam, że był wyrzucony specjalnie :( :(
Zapomniałam z tego wszystkiego sprawdzić jak ma imię, dlatego celowo nie dałam mu jeszcze nawet "roboczego".
Na zdjęciach ma kolczatę, w której go znaleziono, jutro zostanie mu zmieniona.
A oto on: co myślicie o tych guzach????












ROZLICZENIE:


Zestawianie dotychczasowych wydatków:

200,00 zł - pierwszy zabieg usunięcia jednego guza, biopsjia, krew, kołnierz (który oczywiście w schronisku zaginął)
198,00 zł - drugi zabieg - usunięcie trzech guzów
22,58 zł - Dalacin C
98,00 zł - kroplówki, nawadnianie, zbicie wysokiej gorączki, szycie rany
20,00 zł - kolejne szycie rany
[FONT=Lucida Grande]450,00 zł - transport do Radomia[/FONT]

RAZEM WYDATKI: 988,58 ZŁ


[FONT=Lucida Grande]324,81 zł - spadek po Toffiku[/FONT]
[FONT=Lucida Grande]30,00 zł - wpłata agaga21[/FONT]
[FONT=Lucida Grande]100,00 zł - wpłata ankub[/FONT]
[FONT=Lucida Grande]10 zł - wpłata BECIA - zatytułowane: dla Guzika i Kasi BECIA (było 20,00 zł do podziału) - 23.07.2012 [/FONT]
[FONT=Lucida Grande]200,00 zł - Pani Bożena P. z Zabrza - 30.07.2012[/FONT]
[FONT=Lucida Grande]150,00 zł - Ivo_ - 30.07.2012[/FONT]
[FONT=Lucida Grande]10,00 zł - Kiara37 - 02.08.2012[/FONT]
[FONT=Lucida Grande]50,00 zł - Ewelina - mama Jola- 02.08.2012[/FONT]
[FONT=Lucida Grande]50,00 zł - ARJUNA - 08.08.2012[/FONT]
[FONT=Lucida Grande]30,00 zł - pontiacta - 09.08.2012[/FONT]
[FONT=Lucida Grande]14,00 zł - Alicja - 09.08.2012[/FONT]

[FONT=Lucida Grande]RAZEM WPŁYWY: 968,81 zł[/FONT]

[FONT=Lucida Grande]STAN KONTA GUZIKA: - 19,77 ZŁ[/FONT][FONT=Lucida Grande] na dzień 10.08.2012[/FONT]

Rozliczenie nie zawiera kosztów karmy i hotelowania

Edited by ARDNAS
  • Replies 78
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)

Dziś byłam rano w schronie. Sprawdziłam po czipie i tak..... jest zarejestrowany z dniem 29.05.2012, imienia brak, dane właścicielki są (adres i telefon). Dane do bazy wprowadziło schronisko w Chorzowie. Wcześniej kontaktowała się z nią schronisko i miała przyjechać po psa. Dziś próbowałam się z Panią skontaktować i oczywiście nr tel. już nie istnieje. I wszystko jasne.......
Moim zdaniem adoptowali psa, nie spełniał ich oczekiwań i wyrzucili.
Grzesiu pojechał teraz do Chorzowa i po drodze wstąpi pod adres wskazany na safe animal. Zobaczymy...... Niech przynajmniej przyjedzie się go zrzec.
jutro spróbuje zadzwonić do schroniska w Chorzowie, może coś mi powiedzą.

Co do samego psiaka na spacerach grzeczny, posłuszny, dziś próbowałam komendę zostań i do mnie. Potrafi :D
Na zdjęciach ma jeszcze kolczatkę i łańcuszek, ale jak wróciliśmy z spaceru to zmieniłam mu na taką parcianą - schroniskową, troszkę lichą, także nie jest to obroża na wyprowadzanie go.











Edited by ARDNAS
Posted













Dla zainteresowanych to jego nr czip: 967000009323265

Wg wpisu wychodzi na to, że jego data urodzenia to 04/2005, ale ja nie wiem czy on nie ma więcej...

EDIT:

Pracownica schroniska spisała mi zły nr telefonu zamiast 797..... napisała mi 792.... dlatego pewnie nr nie istnieje. Pod prawidłowy nr nie dzwoniłam bo Grzesiu już tam dojechał.
Blok oki, mieszkanie oki, otworzyła Pani, która adoptowała psa. Pani z wyglądu "normalna", nie żadna patologia, w rozmowie nawet miła. Oznajmiła, że tak, że ona go adoptowała z Chorzowa i że książeczka jest jeszcze do odebrania w schronisku. Powiedziała, że jej tata był z nim na spacerze i mu uciekł.
Ale ona go już nie chce bo dowiedziała się, że ma raka. Grzesiu zapytał: ale jak Pani go nie chce, a ona na to: po prostu go nie chce.
Grzesiu powiedział jej, że w schronisku będzie uśpiony, że schronisko nie ma pieniędzy, a ona na to: to tak zróbcie tak będzie najlepiej.
Uważam, że tę kobietę trzeba wrzucić na czarne kwiatki.

Posted

jezu! co za potwór z tego babska!!!!!:angryy::angryy: taki pies wymaga specjalnej troski, opieki, leczenia a ona tak po prostu go nie chce!!!:angryy: no zagotowało się we mnie! te guzy...mam nadzieję że są to tylko jakieś narośle do zoperowania i "zapomnienia" a oczka to pewnie jakieś entropium czy coś... kurcze, trzeba mu pomóc :(:(

Posted

Sandra postaram się wyczarować coś na bazarek dla chłopaka, tak żeby do weta się dorzucić ...

a tą parchatą gnidę co to przez chwilę jego "właścicielką" była to bym z******a gołymi łapami :angryy:
chyba że Grzesiu już to zrobił
ździ*ra pier*dzielona

Posted

Mój plan jest taki:
Jutro Grzesiu pojedzie z naszą Arią do weta na szczepienie i weźmie aparat i pokaże wetowi zdjęcia i zapyta wstępnie o koszt. Następnie weźmiemy psiaka do samochodu i zawieziemy na jakieś wstępne badania i umówimy na zabieg. Po zabiegu myślę, że na 1-2 dni (aż dojdzie do siebie) będzie u mnie, a następnie wróci do schroniska i będziemy mu robić ogłoszenia, może zdarzy się cud i ktoś go zechce.

Posted

ARDNAS napisał(a):
Mój plan jest taki:
Jutro Grzesiu pojedzie z naszą Arią do weta na szczepienie i weźmie aparat i pokaże wetowi zdjęcia i zapyta wstępnie o koszt. Następnie weźmiemy psiaka do samochodu i zawieziemy na jakieś wstępne badania i umówimy na zabieg. Po zabiegu myślę, że na 1-2 dni (aż dojdzie do siebie) będzie u mnie, a następnie wróci do schroniska i będziemy mu robić ogłoszenia, może zdarzy się cud i ktoś go zechce.

dorzucę parę złotych do zabiegu, niestety nie będą to jakieś kokosy..,. :(

Posted

widziałam na focie na tej focie w profilu baby na FB że na uszku jeszcze nic nie miał , ale na szyjce coś się chyba

zaczynało ....skurkowańce wywalili , a nie że uciekł

Posted

fioneczka napisał(a):
Alunia na tej na FB widać że guzy rosną ... właśnie na uszku i na szyi ...
gnida jedna by ją *******


no właśnie pisam że widac że na szyi rosna , na uszku nie dojrzałam

dlatego życzę aby jej też guzy wyrosły

Posted

A więc tak..... To co dziś usłyszałam przeszło wszelkie granice!! Otóż powiem szczerze, że miałam nadzieję, że ta baba adoptowała psa pod koniec maja z Chorzowa i że się rozmyśliła i zrobiła co zrobiła, ale zadzwoniłam dziś rano do schroniska w Chorzowie i okazało się, że Pani była jego właścicielką, ma go od małego. Sądzę, że porzuciła go raz, na terenie Chorzowa, a teraz drugi raz na terenie miasta ościennego. Imienia psa nie mają, jedyne co mi powiedzieli, to że 28.05.2012 został u nich zaszczepiony na wirusówki i wściekliznę, został odrobaczony i dostał obrożę przeciwpchelną. Poprosiłam o wysłanie książeczki schroniskowej na mój adres, albo na adres schroniska, w którym teraz się znajduje pies. Niestety powiedziano mi, ze jestem osobą trzecią i mam przyjść z nowym właścicielem. Tłumaczę Pani, że to starszy pies i po co mu teraz robić kolejne szczepienie w tak krótkim czasie, że zależy mi na potwierdzeniu tych szczepień. Ale mogłam tłumaczyć i tłumaczyć mają to gdzieś. Tak więc będzie on po raz kolejny zaszczepiony w obecnym schronisku.
Rozwścieczyła mnie ta wiadomość, nie rozumiem jak można mieś psa - przyjaciela przez tyle lat, a teraz go wyrzucić. Niestety jej telefon w tej chwili jest wyłączony. Fioneczka znalazła ją na FB i oto rezultat:



Nie będę wypowiadał się na temat tej baby bo zaraz by mnie zbanowali!

Dziś Grzesiu był już u weta z naszą Arią i wziął aparat, ale wet powiedział, że na podstawie zdjęć nie jest w stanie niczego określić. Powiedział aby z nim podjechać do lecznicy i zrobi biopsję. Po 2 dniach będziemy mieli wyniki i zobaczymy co dalej.
Co do kosztów to się nie określił, ale wie że to psiak schroniskowy i nie podliczy nas drogo. Myślę, że warto byłoby mu zrobić też podstawowe badania krwi.
Dziś dogadam się z Agnieszką (Nerą), w kwestii zawiezienia go do weta.

Na jego cel przeznaczam 324,81 zł, które zostały w spadku po Toffiku, który znalazł dom. Jeśli ktokolwiek i jakkolwiek chciałby nas wspomóc to będziemy wdzięczni.

agaga21 - dziękuję, każda złotówka się liczy :loveu:

Posted

Może być Guzik :D

Dziś byliśmy u weta. Nera pojechała po niego do schroniska i umówiłyśmy się w lecznicy.
W schronisku pracownica poinformowała nas, że wczoraj chcieli go uśpić :( ale trzymało ich to, że okres kwarantanny mija jutro.
Powód uśpienia:..... nie mogą trzymać takiego psa, bo ludzie chodzą po schronisku i pytają dlaczego taki chory pies tu jest i dlaczego oni nic z tym nie robią...... (komentarz zostawię dla siebie)

Zachowanie Guzika w aucie opisze Nera ;)

U weterynarza był spokojny, popiskiwał do innych piesków. Co do jego stanu zdrowia, bo to najistotniejsze......
Usunięto mu jeden guz z nogi, był on mniejszy niż te na szyi i Pani dr uznała, że lepiej go wyciąć i wysłać na badania, niż pobrać biopsję. Guzik został lekko przyśpiony, a następnie miejscowo znieczulony.
W trakcie przyśpienia zrobiono mu usg narządów płciowych, ponieważ podejrzewał przerost prostaty (powiększony odbyt, zgrubienie na ogonie, siusiak ku dołowi, siusianie długo), ale jej wymiar jest 5 x 3 (cokolwiek to oznacza :roll: ). Jednak lekarz powiedział, że nie wyklucza to zaburzeń funkcjonalnych narządów.
Następnie został mu wycięty guzek, z Nerą cały czas byłyśmy przy Guziku. Wycięcia dokonano w kształcie łezki i założono szwy. Oprócz tego kazałyśmy pobrać krew na morfologię i biochemię. (po wyniki podjadę o 18)
Co do oczu to Guzik ma zawinięte powieki :( :(
Po wizycie Nera odwiozła go do schroniska i poprosiliśmy aby przełożyli go na wewnętrzne boksy, bo ma założony kołnierz i miałby problem z wchodzeniem do budy.
Za dzisiejszą wizytę zapłaciłam 200 zł :(
Później wstawię paragon oraz wyniki krwi.

Posted

Odebrałam wyniki krwi Guzika, wszystko jest w normie :D


I w załączeniu skan wydanych dziś pieniędzy


agaga21 - dziękuję :loveu: zaraz wyślę PW

Co do planów to na razie taki aby go wyleczyć, mam nadzieję, że wynik biopsji będzie dla Guzika korzystny, wtedy usuniemy pozostałe guzy i pomyślimy coś z oczkami. Dziś Pani dr chciała dać krople do oczu, ale problem jest taki, że 3 razy dziennie trzeba by było mu zakraplać, a w schronisku nikt tego nie zrobi :(
Jeśli uzbierała by się kasa to można by było umieścić go w hotelu. Jeśli kasy nie będzie to ruszymy pełną parą z ogłoszeniami i miejmy nadzieję, że komuś w oko wpadnie.

Jeśli wyniki biopsji okażą się niekorzystne dla Guzia to nie wiem........ po prostu nie wiem.....

Posted

andzia69 napisał(a):
sorki, że głupio spytam...ale to w tym schronisku nie leczy się psów? nie podaje leków????

mam nadzieję, że Guzikowe guzki to nie jakieś zlośliwe paskudztwa:(


Szczerze... nie. Ostatnio został uśpiony pies z podejrzeniem zapalenia ucha :(
Schronisko nie ma pieniędzy na leczenie psów. Guzik miał być uśpiony bo ludzie zwracali na niego uwagę, że taki chory, a schronisko nic nie robi.

EDIT: Widzę, ze nie uzupełniłam tutaj (tylko na niebieskim)

14.06.2012 - wpłynęło 30 zl od agaga21 - dziękuję :loveu:

Posted

W piątek były wyniki biopsji, ale znamy go telefonicznie, a po wynik w formie papierowej podjadę jutro.
Guzy, które ma nasz Guzik nie są złośliwe :multi::multi::multi:
To tylko guzy naskórne, które wystarczy usunąć :multi:
Jutro jak pojadę do weta to zapytam o szczegóły.
Jest tylko jeden problem..... :cry: dziś zauważyłyśmy, ze rana z poprzedniego guza rozchodzi się i widać trochę ropy :( Zastanawiamy się czy to przypadek (po prostu tak się zdarzyło) czy warunki schroniskowe. Martwimy się, czy jeśli mu wytniemy pozostałe guzy to czy nie dojdzie do jakiegoś zakażenia, zostawiając go w tym syfie :(
Na spacerach jest oki, tylko ciągnie :( i dziś pierwszy raz się nakręcił na smycz :(

  • 2 weeks later...
Posted

Guzik jest u nas. Jak wróciłam z pracy poszłam do niego się przywitać, był akurat Grzesiu z nim. Guziol już był wybudzony i chodził o własnych siłach. Rana z guza krwawi :( cały opatrunek jest z krwi i w sumie posłanie też :( Dwa razy Grzesiu mył już dziś podłogę bo zachlapane było :( Guziol trzepie głową i dlatego tak to jest :(
Poza tym bardzo płacze kiedy nas widzi i jak odchodzimy :( Ale ten płacz jest taki przeraźliwy... Ani to wycie, ani szczekanie, trudno opisać. Teraz jest spokój ;)
Nie było innego wyjścia, musieliśmy go wziąć do siebie, bo oddając go do schronu to nie miało by sensu.
Poprzednia rana cała się rozeszła i zrobił się obrzęk. Było to trzeba poprawić i na nowo zszyć :(
Bardzo nam żal Guziola :( Będzie u nas do czasu ściągnięcia szwów, a później chyba wróci do schronu. To była jedyna szansa uratowania mu życia.
O 21:00 puściliśmy go na wybieg, zrobił siusiu i bardzo interesowała go piłka :)

Mam wyniki biopsji tego poprzednio wyciętego guza, ale oczywiście schowałam, żeby się nie zgubił i nie wiem gdzie :mrgreen:

Jutro wstawię jakieś fotki Guziolka.

Bardzo proszę o jakiekolwiek wsparcie na niego :cry:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...