ElGreco Posted February 26, 2007 Posted February 26, 2007 Polacy maja taka dziwna tendencje do utrudniania, biurokratyzowania, gmatwania wszystkiego. A wystarczyloby naprawde wczytac sie w definicje AAA/AAT/AAE aby wiedziec kto co moze w dogo-kynoterapii. Ale dla nas proste rozwiazania sa za latwe, trzeba je utrudnic, opisac od nowa, dodajac kilka nazwisk, rozwijajac do czegos co normalny czlowiek nie bedzie w stanie zrozumiec. Zachecam ponownie do zapos\znania sie czym jest AAA i AAT i kto moze gdzie pracowac. Piotr Quote
14ruda Posted March 2, 2007 Posted March 2, 2007 Z tego wszystkiego odechciewa mi sie czasem tej dogoterapii.Pies jest wspaniałą terapią wspomagającą,ale u nas niestety albo jest to niemożliwe albo wpuszczają do ośrodka kogoś po byle kursiku,kto może przynieść wiecej szkody niż pożytku.Albo nie wnosi nic poza tym,ze pies łazi po ośroku i nic konkretnego nie robi.Eh...... Quote
megii Posted March 5, 2007 Posted March 5, 2007 Laverna, z Twojego posta wnioskuję, że dogoterapeuta powinien mieć wykształcenie kierunkowe właściwie we wszystkich dziedzinach - no bo jak chcesz wpuścić np rehabilitanta na zajęcia, które powinien prowadzić logopeda? Specjalności zwiazanych z niepełnosprawnością jest tyle, że nie sposób wszystkie opanować... Kurs z dogoterapii powinien zapewniać przekrojową wiedzę z wielu dziedzin, ale nie da nikomu pełnego wykształcenia. Dlatego na KAŻDYCH zajęciach opróczdogoterapeuty powinien być specjalista, i chyba nikt tego nie kwestionuje? A skoro jest specjalista, to dogoterapeuta nie musi wiedzieć WSZYSTKIEGO. określenie "weekendowy kursik" - jak się tu ładnie pojawiło, chyba nie do końca oddaje w pełni charakter kursów z dogo. Owszem, odbywają się w weekendy, i to nie w każdy. Ale praca, jaka jest tam wykonywana, ma wymierną wartość. Są "zadania domowe" które absorbuja sporo czasu poza zjazdami, etc- tak jak studia zaoczne, które wkońcu tez odbywają sie weekendowo. Ja uczestniczyłam w takim właśnie kursie. Była to część europejskiego programu dotyczącego psów pracujących z niepełnosprawnymi. po zdanych egzaminach otrzymywaliśmy odpowiedni certyfikat. Nie wiem, ile on będzie wart za kilka lat- wiem, że teraz dzięi niemu kilku pedagogów pracuje w swoich placówkach jako dogoterapeuci. I mam dziwne wrażenie, że papierek ten otwiera wiecej drzwi za granicą, niż w Polsce. Ja osobiście po takim kursie nie odważyłabym się samodzielnie prowadzić zajęć z dogo. Ale uważam, ze daje mi on solidną podstawę, zeby przy współpracy ze specjalista prowadzącym dziecko opracowac program zajęć, i realizować te zajęcia z pomocą mojego psa. Odpowiadając na pytanie o wykształcenie: studiuję politykę społeczną, jestem na czwartym roku. I bardzo by mi było przykro, jak by sie okazało, że dyskwalifikuje mnie to jako dogoterapeutę. Bo to w końcu nie pedagogika... Quote
Rafka Posted March 24, 2007 Posted March 24, 2007 No widzisz.. ja tez kończyłam szkolenia za granicą, wciąż sie edukuję, mam wykształcenie wyższe i kilka szkoleń kierunkowych a niedługo okaże sie ze będę musiała zdawać jakieś durne egzaminy u kogoś kto (bez obrazy) ma tylko maturę i jakiś śmieszny kurs i uważa wykiwał cały świat... Lub co jeszcze śmieszniejsze moja organizacja będzie musiała płacić za to aby ludzie naprawdę wykształceni z latami praktyki musieli zdawać upokarzający egzamin u kogoś kto wiedza i wykształceniem nie dorasta im do pięt. Cala sytuacja w tym środowisku strasznie przypomina mi "KARIERĘ NIKODEMA DYZMY". A cale zamieszanie utwierdza mnie w przekonaniu, ze pewnemu lobby nie zależy na ideałach a tylko i wyłącznie na robieniu kasy... Quote
kon trojanski suwalki Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 ================================================ ups - post wyladowal nie tu gdzie trzeba ;-)================================================ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.