Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Biedna, mała, kudłata kulka koczuje od przeszło 2 tygodni przy stacji kolejowej w jednej z miejscowości między Siedlcami a Warszawą. Psiaczek jest śliczny, kudłaty, brązowo czarny z białym pyszczkiem i wąsami. Troszkę w typie terierka australijskiego. Uszka stojące, krótkie łapeczki. Bardzo ładny i uroczy. Troszeczkę boi się ludzi, ale tylko odrobinę. Na początku wyglądał dobrze, ale teraz już zaczyna mieć zapadnięte boczki.
Musimy go koniecznie umieścić gdzieś przed zimą. On śpi na gołej ziemi, bez dachu nad głową. Psiak to facecik, trudno okreslić wiek, ale na pewno nie szczeniak ani nie staruszek. Dorosły psiak wielkości pekińczyka, tyle, że ze spiczastym pyszczkiem.
Pomóżcie Aresikowi...
W najbliższych dniach będa zdjęcia.

Posted

Udałem się dziś specjalnie w miejsce, gdzie zwykle był widywany i nie znalazłem go. Przeszedłem całą okolicę wzdłuż i wszerz i nic... Zobaczymy jeszcze wieczorem, kiedy to zwyczajowo wędrował za kimś w okolicę naszej posesji, aby coś przekąsić.

Posted

Niewykluczone, że mógł to być psiak z sąsiedniej miejscowości, który przywędrował tutaj za sunią w cieczce.
Widywany był systematycznie przez ok. 10 dni, a od kilku już go nie widzieliśmy. Inny scenariusz zakłada, że ktoś się nad nim zlitował i przygarnął. Postaramy się zrobić wywiad środowiskowy.

Posted

Kurcze miałam ostatnio podobną sytuację... Pod Warszawą w okolicach Klaudyna kręcił się mały pieseczek w obróżce z urwaną smyczką, podobno ludzie widywali go od 2 tygodni i dokarmiali. Gdy się o tym dowiedziałam i chciałam zgarnąć psiaka do siebie ten akurat wtedy rozpłynął się i już od ponad 2 tygodni nikt go nie widział... Mam nadzieję że i Wasz psiak ze stacji i ten bidulek z Klaudyna śpią sobie w jakimś ciepłym domku bo jakiś dobry człowiek przygarnął je pod swój dach.

Co nie zmienia faktu że oczy trzeba mieć dalej szeroko otwarte jakby jednak gdzieś się jeszcze pojawił.

Posted

Ja mam niestety to samo. Codziennie w jednym miejscu w moim mieście widzę dwa bezpańskie psy. Nie są duże, ale ewidentnie bez dachu nad głową. Ludzie je dokarmiają (ja zresztą również), ale ich los niestety będzie tragiczny jak przyjdą mrozy. Jest opcja poinformowania straży miejskiej i zostaną przewiezione do schronu, ale czy to najlepsze wyjście? One już nigdy zza krat nie wyjdą - są zbyt szare i zbyt pospolite, żeby ktoś je zauważył. Dzisiaj jechałam wieczorem to przytulały się zmarznięte do siebie...Może zacząć je ogłaszać? Sama już nie wiem - tyle nieszczęścia, że już nie wiadomo za co się brać. Ale widzę je przez oczami jak zasypiam, myślę o nich w ciągu dnia. Kurcze...jutro postaram się zrobić im zdjęcia.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...