Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ewu napisał(a):
Co tak cicho:((( Co u Wenus????


ewu napisał(a):
Proszę o jakieś wieści......

Przepraszam serdecznie! Nie miałam internetu...

Dorota Maria napisał(a):
Najwyraźniej rodzice Casablanki nie są przekonani do sterylizacji suki...a zwłaszcza o charakterze aborcyjnym. Nie wymagałabym od nich nawet już nic więcej niż DT na tydzień, dwa, na czas sterylki.. Szkoda, bo to byłaby największa pomoc dla tego zwierzęcia w jego sytuacji.
Większa nawet niż ustawienie budy przed posesją, który to pomysł jest...taki sobie.
Pies to nie kot. Nie można być pół właścicielem psa, a pół nie. Ludzie tego nie zrozumieją - jeśli buda stoi przed czyjąś posesją to właściciel tej posesji winien brać odpowiedzialność za psa mieszkającego w niej. Dla samego psa też to niejasna sytuacja, a co jak zacznie stróżować?


Oczywiście sterylizacja to podstawa i moi rodzice są przekonani, lecz nawet teraz nie damy rady jej wysterylizować aborcyjnie. Ona nie może być złapana i na siłę przewieziona do weta... Wpierw powinna być zbadana, odrobaczona i zaszczepiona. A jeszcze prędzej choć trochę oswojona z dotykiem człowieka, bo przecież pożarłaby weterynarza i wszystkich wokół :shake:

A teraz mam chyba całkiem dobre wieści, bo coś się ruszyło w tej sprawie :)
Wenus będzie w najbliższym czasie oswajana i zapoznawana z budą, która stoi u mnie na posesji, w szopie. Jak się już odrobinę przyzwyczai będzie zamknięta na ogrodzie (przy czym będzie mogła w każdej chwili wejść do budy w szopie) na czas ewentualnego leczenia lub/i sterylizacji. Jednak na razie trzeba ją karmić, odrobaczyć i odpchlić-potem będzie się myśleć co dalej.

Mam również zdjęcia, ale wstawię jak będę miała trochę więcej czasu...

  • Replies 113
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Casablanca, nie chcę nic sugerować, ale osobiście uczestniczyłam w akcji, w której wyłapywaliśmy całkowicie dzikie suki (podając środki uspakajające) w celu dokonania sterylki. To, że sunia boi się człowieka nie jest żadną przeszkodą, aby wspomóc ją w cierpieniu.

Posted

Casablanca napisał(a):
Przepraszam serdecznie! Nie miałam internetu...



Oczywiście sterylizacja to podstawa i moi rodzice są przekonani, lecz nawet teraz nie damy rady jej wysterylizować aborcyjnie. Ona nie może być złapana i na siłę przewieziona do weta... Wpierw powinna być zbadana, odrobaczona i zaszczepiona. A jeszcze prędzej choć trochę oswojona z dotykiem człowieka, bo przecież pożarłaby weterynarza i wszystkich wokół :shake:



Casablanka przeczysz sobie sama... Czyli szczepienie i badanie tak, ale zabieg nie? I to wymaga jazdy do weta i to...
Ej no proszę Cię, nie zachowuj się jak dziecko!
Weterynarz potrafi sobie dać radę z trudnym psem, szybko ją uśpi do zabiegu, bez nadmiernego stresu.
Czy jest ktoś dorosły z Dogomanii, z jej okolicy, kto by podjechał do niej i pomógł w schwytaniu psa i zawiezieniu do weta?

Posted

[quote name='pinczerka_i_Gizmo']Casablanca, nie chcę nic sugerować, ale osobiście uczestniczyłam w akcji, w której wyłapywaliśmy całkowicie dzikie suki (podając środki uspakajające) w celu dokonania sterylki. To, że sunia boi się człowieka nie jest żadną przeszkodą, aby wspomóc ją w cierpieniu.

Tylko, czy zrobienie sterylki, bez żadnych wcześniejszych badań nie byłoby zbyt dużym ryzykiem? Ten pies przecież może być chory nie wiadomo na co-żywi się padliną i tym co jej rzucą, pije wodę z kałuż.

[quote name='Dorota Maria']Casablanka przeczysz sobie sama... Czyli szczepienie i badanie tak, ale zabieg nie? I to wymaga jazdy do weta i to...
Ej no proszę Cię, nie zachowuj się jak dziecko!
Weterynarz potrafi sobie dać radę z trudnym psem, szybko ją uśpi do zabiegu, bez nadmiernego stresu.
Czy jest ktoś dorosły z Dogomanii, z jej okolicy, kto by podjechał do niej i pomógł w schwytaniu psa i zawiezieniu do weta?

Tak jak napisałam


A jeszcze prędzej choć trochę oswojona z dotykiem człowieka,


Skoro przeżyła już parę lat dziko, chyba lepiej żeby trochę ją oswoić i przewieść do weterynarza po tygodniu, czy dwóch, niż żeby ją tam teraz, w tym momencie wieść na siłę z nie wiadomo jakimi konsekwencjami? Nie mam doświadczenia w łapaniu i przetrzymywaniu DZIKICH! psów, które nie wiadomo czym są zarażone i nie wiadomo jak się zachowają w wyniku stresu. Nie posiadam specjalnych pętli, klatek, kagańców i środków uspokajających, ani już na pewno możliwości, żeby ją siłą złapać, nie mówiąc o przewiezieniu do weterynarza.

Oczywiście jesteśmy za sterylizacją, bo to jest główny cel jej oswojenia!

Posted

plina napisał(a):
Tylko żeby wcześniej nie urodziła.... Zanim ją złapiecie.


No tak...Jednak prawdopodobieństwo, że jest w ciąży jest 50 na 50%, bo jej brzuch nie zmienił kształtu ani wielkości, tylko sutki raz są opuchnięte i powiększone, a raz zwyklejsze-bo normalne one już nie są po tylu miotach...

Posted

plina napisał(a):
Kto wie, może ma jakieś zmiany na listwie mlecznej, dlatego sutki nabrzmiewają? Podstawą jest zawieźć ją do weterynarza. Jak najszybciej.

Możliwe... Postaramy się zawieść do weterynarza, najszybciej jak to będzie możliwe. Niestety Wenus od niedzieli nie widziałam.

pinczerka_i_Gizmo napisał(a):
Tak, listwy mleczne to parszywe miejsce, w moim podpisie jest link do wątku suni - właśnie usuwaliśmy jej guzy wraz z listwami mlecznymi, okazało się, że to nowotwór złośliwy... :(


Dorota Maria napisał(a):
A czy jakiś wet nie może przyjechać na wizytę domową? I pomoże złapać psa oraz od razu weźmie na sterylkę.


Szczerze w to wątpię, najbliższy wet conajmniej 5km stąd i to nie zbyt zaangażowany w pracę staruszek. Jeszcze dwoje weterynarzy jest w mieście, ale oni również zapewne by odmówili. Zobaczymy, może tak zrobimy...

Posted

Casablanca napisał(a):
Link, który podałaś to film o Cesarze Millanie ;)
Ja znam trzech nie zbyt przyjemnych wetów, ale zawsze można spróbować.


Przepraszam źle kliknełam kopiując, wcześniej pisałam w temacie o Millanie i to dlatego.

Posted

Niestety Wenus od ponad tygodnia nie ma...:( Nigdzie jej nie widziałam, w okolicy miejsca, w którym zwykle leżała jej nie ma, ani możliwych szczeniaków. Obawiam się, że się gdzieś oszczeniła. Albo po prostu nie ma ochoty się pokazywać w tych okolicach. Jednak jak zgłodnieje to przyjdzie, wtedy łatwo będzie znaleść ewentulane szczeniaki...Jednak nie widziałam też dwóch często towarzyszących jej psów...
Jak będzie coś więcej wiadomo, dam znać.

  • 2 weeks later...
Posted

beataczl napisał(a):
moze wylapali Ja i tamte towarzyszace 2 psiaki do schroniska ...

Tylko, że te dwa psiaki widuję codziennie...

pinczerka_i_Gizmo napisał(a):
Całkiem możliwe, ktoś przecież mógł składać notoryczne zgłoszenia. Gdyby się oszczeniła to tym bardziej krażyłaby po okolicy w poszukiwaniu pokarmu.


Możliwe, że Gospodarz ją dokarmia, jak się u niego oszczeniła...ciekawa jestem co z nią

Posted

plina napisał(a):
Są jakieś dalsze informacje?


Póki co to jest może i dobra informacja. Wenus była w niedzielę ;) Co prawda ja zobaczyłam ją jakieś 200 m na polu i zaczęłam do niej biec, żeby ją nakarmić. Podeszła do mnie i była tak zdesperowana, że brała karmę z mojej ręki i warczała/skomlała (bardzo się bała). Jednak po chwili pobiegła do mnie na działkę, do szopki, do budy, bo wiedziała, że tam zawsze dostaje jeść :) Najadła się, napiła i szybko uciekła w stronę posesji gospodarza. Tam musi mieć szczeniaki...
Będziemy się konsultować z TOZem.

Kupione są:
tabletki na odrobaczenie i krople na pchły - 27 zł
karma - 14 zł
zawiasy do budy - (około 20zł, nie mogę znaleść paragonu)

  • 2 weeks later...
  • 3 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...