makot'a Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 W Skarżysku na ulicy Słonecznej w okolicach Ośrodka "Rejów" i Muzeum Orła Białego błąka się dorosły samiec w typie bull. Pies ma na sobie kolczatkę. Ludzie się go boją, więc już dziś kilka osób chciało dzwonić po Straż Miejską, co niestety dobrym wyjściem nie jest, bo SM wywozi psy w inną część miasta, albo w okoliczne wsie i tam wypuszcza, także trzeba działać sprawnie :/ Pies jest spokojny, nie jest zainteresowany ludźmi, więc zagrożenia nie stwarza. Nie jest zagłodzony, ani chudy, ale jest okropnie brudny i ma jakąś chorobę skóry. Niestety nie mogłam go wziąć pod swój dach z racji posiadania trzech psów na podwórku i tego, że jutro wyjeżdżam, ale jutro wieczorem po powrocie może uda mi się coś wymyślić. Na razie psa wyprowadziłam jedynie poza teren Muzeum, bo ludzie się go okropnie bali, więc moja mama która tam pracuje poprosiła o pomoc... Nie robił problemu przy zapinaniu go na smycz, ani przy głaskaniu. Quote
makot'a Posted September 22, 2011 Author Posted September 22, 2011 Szukam właściciela zguby (mam nadzieję, że pies zaginął z racji posiadania obroży), ewentualnie DT, bo ja nie za bardzo mam możliwość trzymania 4 psa u siebie, tym bardziej takiego "byczka" ;) Quote
andzia69 Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 piękne psisko...faktycznie bardzo brudny i cosik nie tak ze skórą:( dzwonił do mnie niedawno pan z Kielc w sprawie naszego dziadzi Midasa...zapisałam numer - mogę ewentualnie podać na pw - pan bardzo sympatyczny, miał dogi niemieckie, ale teraz chciał coś mniejszego...myślę, ze możnaby spróbować się z nim spotkać - może udałoby się znaleźć mu domek... daj znać czy nie znalazł się właściciel;)...choć watpię... Quote
agaga21 Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 piękny i faktycznie skóra chora. makot'a on u ciebie jest czy nadal na ulicy? Quote
andzia69 Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 agaga21 napisał(a):piękny i faktycznie skóra chora. makot'a on u ciebie jest czy nadal na ulicy? chyba musimy poczekać na odp...ale boję się, ze na ulicy:( "Niestety nie mogłam go wziąć pod swój dach z racji posiadania trzech psów na podwórku i tego, że jutro wyjeżdżam, ale jutro wieczorem po powrocie może uda mi się coś wymyślić. Na razie psa wyprowadziłam jedynie poza teren Muzeum, bo ludzie się go okropnie bali, więc moja mama która tam pracuje poprosiła o pomoc..." Quote
agaga21 Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 andzia69 napisał(a):chyba musimy poczekać na odp...ale boję się, ze na ulicy:( "Niestety nie mogłam go wziąć pod swój dach z racji posiadania trzech psów na podwórku i tego, że jutro wyjeżdżam, ale jutro wieczorem po powrocie może uda mi się coś wymyślić. Na razie psa wyprowadziłam jedynie poza teren Muzeum, bo ludzie się go okropnie bali, więc moja mama która tam pracuje poprosiła o pomoc..." no właśnie po cichu liczę, że udało się coś po powrocie wymyślić...choć pewnie nie :( Quote
makot'a Posted September 27, 2011 Author Posted September 27, 2011 Od piątku nie miałam czasu podejść do komputera, dlatego nic nie pisałam w sprawie psa. Niestety kiedy w piątek wróciłam z Krakowa, psa juz nie było na ulicy. Po zrobieniu "wywiadu" w okolicy dowiedziałam się, że ktoś po psa przyjechał samochodem, ze smyczą itp. Nadal rozglądam się, czy go tu nie widać, ale faktycznie po psie ślad zaginął. Na szczęście pewne jest przynajmniej to, że ludzie którzy chcieli dzwonić po SM, w końcu tego nie zrobili, więc tyle dobrego, że przynajmniej pies nie został wywieziony w inną część miasta. Nie wiem, czy osoba która go stąd zabrała to właściciel, bo oczywiście żadnego telefonu ani maila w tej sprawie nie dostałam, mimo wyraźnego zaznaczenia na ogłoszeniach, które rozwiesiłam, żeby w sprawie psa kontaktować się ze mną :/ Trochę mnie to szczerze mówiąc martwi, bo ja na miejscu właściciela zadzwoniłabym przynajmniej poinformować, że pies jest mój i go zabieram, widząc że ktoś się o niego martwi... ...także sprawa poniekąd rozwiązana, ale mnie nadal dręczy myśl co się z psem dzieje teraz. Strasznie żałuję, że z racji mojego wyjazdu nie mogłam wziąć psa na tę jedną noc do siebie, bo gdyby tak było, to ludzie nie mieliby innego wyjścia niż skontaktowanie się ze mną w celu odebrania zguby. Przynajmniej wiedziałabym w jakie ręce idzie :( Jeśli dowiem się coś jeszcze to na pewno dam tutaj znać. Na razie możemy tylko trzymać kciuki, żeby psu się powodziło... Pozdrawiam. Quote
PaSja Hera Posted September 27, 2011 Posted September 27, 2011 No to rzeczywiscie nic nie wiadomo...mam nadzieje,ze trafil w odpowiednie rece! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.