Jump to content
Dogomania

Ayame Nishijima

Members
  • Posts

    1568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Ayame Nishijima

  1. Doda, ależ Ty mnie nie znosisz, co? ;) [quote name='Doda_'] Moja droga. Czy wiele osób skrytykowało decyzję betkak ? Ja tu nie widzę wiele, i tego się trzymajmy. Jakie skargi ? :roll: Ty się martwisz tym, że wiele osób będzie miało Ci za to złe ? wolisz uśpić a później słyszeć poza dogo 'brawo, jesteś wielka' ? Pomyśl, czy jesteś dla ludzi, czy dla zwierząt. [/QUOTE] Nie widziałas początku wątku? jak wszyscy trzymali za sterylka aborcyjną? (Jakby to była różnica... te same szczeniaki, w tym samym wieku, tak samo rozwinięte, tylko "zapakowane". Bo co? "Nie widzę, więc się nie liczy"?) Podobno jestes na Dogo tak długo... poszukaj innych wątków w ilu przypadkach sprawa zostawienia szczeniąt skończyła się źle dla ratującego. Nie widzisz, jak się sytuacja odwraca na innych wątkach? Chwila tak, a później bagno. Łatwo jest rzucać kolejnymi zarzutami, ale ja przynajmniej nie czekałam z ratowaniem psa, az będą deklaracje, tylko zadziałałam od razu. Wyciągnięcie Mili było moją decyzją. Kolejna róznica między nami jest taka, ze w imię "dlugu psa" ja nie umiałabym zostawic Beaty bez kasy, zwyczajnie być Jej winną, odbierac z tego, co Ona ma dla Siebie i swoich dzieci. Bo to łatwo klepać w klawiaturę kiedy nie ma się obowiązku względem osoby, od której kupuje się usługę. Naiwnością jest liczyć, że dług to taka wirtualna sprawa. Duża firma go uniesie. Ale ktos kto zaczyna? To jest kwestia odpowiedzialności i dojrzałości. A my przeciez mówimy o całkiem dzych pieniądzach. I dlatego musiałam Beacie powiedzieć ze w razie problemów sama nie utrzymam szczeniaków. Poza tym robisz ze mnie psiego mordercę nie znając faktów. Spytaj Beaty jak wyglądały nasze rozmowy i co dokładnie powiedziałam. Może zrozumiesz w czym rzecz... To, ze decyzja była Beaty nie znaczy, ze ja pojechałabym zabić szczeniaki gołymi rękami. Po prostu nie mam w zwyczaju przypisywać sobie cudzych pomysłów ani wyborów. I ostatnie: Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, które zadałam po Twoim wczesniejszym zarzucie, że olałam, lub nie wiedziałam o zagrożeniu dla Mili, gdyby szczeniaki były za duże. Spytałam czy wiedząc to co ja, zaryzykowałabyś życie Mili sterylka aborcyjną, czy postąpiłabys tak jak zdecydowałam. Nie otrzymałam odpowiedzi. Dodane: Mila i Maluchy mają się dobrze :) Tymczasem ja puścilam przelew: 10 zł na bazarek km i 40 ode mnie i mojego TZ. Postanowiłysmy z Beatą zrobić tez wydarzenie i dodatkowy bazarek na FB, może będzie więcej potencjalnych kupujących.
  2. Przyszła dziś, więc jeszcze nie może działac. Potrzebujemy kilku dni na info. Ja zapomniałam spytac o sikanie, Paani dopadła mnie na spacerze, kiedy musiałam patrzec co moje Suczydlo robi a ponadto ale Mila i Maluchy zaprzątnęły moje myśli. W sumie dziś cały dzien poszedł na psie rozmyślania i załatwienia i... Głowa mi pęka. Spróbuje dowiedziec się jutro o ten "drobiazg". Mimo wszystko jakos jestem nastawiona optymistyczniej. No i ciesze się jak diabli, że mój wyjazd nie był całkiem na darmo.
  3. No, wypowiadajcie się dziewczeta, bo w potencjalnym nowym domku wszyscy czekają jak na zbawienie! :)
  4. Ja równiez dziękuję. Lobo i tak jest bezpieczny od kiedy wzięła Go Beata... Ale prawda jest taka, ze Beata ma wiele psiaków trzymanych tylko za koszty karmy i leczenia. Ma tez swoja rodzinę, dzieci o które musi dbać, a coraz więcej czasu poświeca psiakom. To jest cudowne, ale jakoś mnie nie do końca to uspokaja. Milo czytać, że jest więcej osób, których nie satysfakcjonuje styuacja, że skoro ktoś zabrał psa, to my możemy o nim zapomnieć. Dziękuję Wam! :loveu:
  5. [quote name='mdk8']ja też jestem na zaproszenie Malwy. Nie bardzo mam czas przeczytać wątek więc krótkie pytanie: na jakich warunkach i gdzie jest Lobo?[/QUOTE] Lobo jest u Beaty i jak na razie jest głównie na Jej utrzymaniu. Fajnie by było, gdyby udało się zebrac na karmę. Taki jest głowny cel na tym wątku. Na Brita trzeba by ok. 80 zł miesięcznie.
  6. Dokładnie tak :) Może pod wpływem obrózki uda się nad nim całkiem zapanować. Później będzie trzeba jeszcze utrzymac ten stan...
  7. Mam naowe wieści: Dotarła zamówiona dla Igora obróżka z feromonami. Badanie testosteronu zaraz po świętach no i czekamy a behawiorystkę. (Dotarła tez - i to juz dawno - zamówiona na allegro adresówka. Tak więc Igor chodzi opisany grawerkiem z namiarem telefonicznym na Panią) :) Dziś dośc długo rozmawiałam z Panią Igora. Powiedziała, że jednak coś ta moja wizytą osiągnęlyśmy: Igor od tamtego czasu zachowuje się lepiej w kontekście kontaktu, zrozumienia i posłuszeństwa. Ma narzuceone ograniczenia, które respektuje: szanuje terytorium kuchni i tak jak pani chciała, nie wchodzi do niej. Rozumie i wykonuje najistotniejsze komendy. Wie co znaczy "nie wolno", wie kiedy ma iśc do drugeigo ogródka bo Pani wyprowadza samochód (tam jest oddzielne zamknięcie). Posłuszeństwo się poprawiło, nie zmieniło się tylko Igorowe szaleństwo. O wyjściu na spacer na smyczy nie ma dalej mowy. Mimo wszystko, jesteśmy na dobrej drodze :)
  8. [quote name='mdk8']" szkoda,że nie mają odwagi napisać tego tutaj. Beata ma rację jeżeli ktoś chce ratować zwierzęta to je ratuje a nie je morduje. Te szczeniaczki się urodziły, oddychały i biły ich serduszka a uśpienie ich to byłoby zwykłe morderstwo. Jeżeli chodzi o sterylki to zgadzam się z Tobą w 100 % -tach.[/QUOTE] mdk8, niektórzy nie mogli tego tu napisać, to nie tylko kwestia odwagi. Z resztą zapewniam Cię, trzeba miec odwagę, by podjąć decyzje o uśpieniu. Sterylki byc nie mogło, ale dla mnie osobiście - co juz pisałam - nie byo znaczenia, czy sterylka na godziny przed porodem, czy uśpienie. Serduszka biły od dawna, a fakt zaczerpnięcia oddechu znaczy dla mnie mniej, niż poziom rozwoju układu nerwowego. - Ot taki ze mnie nerd, patrze na to naczej. Decyzja zapadła, trzeba zrobic to tak, zeby niczego nie żałować. Fajnie byłoby, gdyby była pomoc na psiny, żeby je wysterylizować. To - jak pisałam - będzie największy koszt i jest to bardzo ważny krok, który powinien być konsekwencją decyzji o ich ratowaniu. Ja teraz czekam na foty :) będa nowe banerki... Własnie dostałam od Beaty [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-swIVfhleb7E/U1Amz9F7mUI/AAAAAAAABcM/mks17jdsMRI/w1040-h780-no/CAM00503.jpg[/IMG]
  9. [quote name='Ada-jeje']Slowa zapisane przez Ayame Nishijima nie zostaly dotrzymane, wiec i ja nie czuje sie zobowiazana do dotrzymania slowa.[/QUOTE] Ależ Ty już wczesniej wycofałaś się ze swojej deklaracji. Jasno i bardzo dobitnie. Nie pisz teraz, że to na skutek tej ostatniej decyzji. My tej wersji nie kupujemy. [quote name='Doda_']Ayame a Ty nie pomyślałaś że sunia mogła zostać pokryta przez sporego psa ? nie pomyślałaś że mogła nie przeżyć porodu ? [/QUOTE] Doda, bądź tak miła i... daruj sobie. Oczywiście, że była to druga rozważana rzecz. I tak się przypadkiem złożyło, ze to ja podjęłam ten temat. (skoro juz mnie wywołujesz do tablicy). Pierwszą rozważaną rzeczą była własnie sterylka aborcyjna, której sunia nie przeżyłaby ze znacznie większym prawdopodobieństwem. Bardzo sine ukrwienie macicy tuz przed porodem stwarza gigantyczne ryzyko dla takiego zabiegu. I o ile nie jest przeprowadzony w bardzo dobrze wyposażonej klinice, nie powinien sie odbywać. Takie były niezależne opinie trzech różnych weterynarzy. (Z czego dwie opinie były zanim Mila dotarła do Beaty.) Jej weterynarz powiedział to samo. Powiedzial też, po zbadaniu Mili, że o ile pies nie była naprawdę bardzo duży, sunia nie powinna miec problemow z porodem. Ciekawa jestem, czy w tych okolicznościach i z takim kompletem danych Ty naraziłabyś sunię na ryzyko sterylki, czy jednak czuwała by w razie komplikacji ratowac ją wymyuszoną już wtedy cesarką? Mila miała opieke przez cała noc. W tych warunkach było to najlepsze możliwe działanie. Wiele osób ostro skrytykowało decyzje Beaty. (Część skarg wysłuchałam przez telefon). Padły różne argumenty i jezcze wiele osób będzie miało Jej (i mnie) to za złe. Los szczeniąt omawiałyśy od wczoraj. Dziś dowiedziałam się jako pierwsza o pierwszych 4 szczeniakach i znów trwały narady. Jeszcze o 11 dyskutowałyśmy o tym wszystkim. Ostatecznie decyzję podjęła Beata. Ja wciąż mam mieszane uczucia, część mnie cieszy się jak dziecko, część martwi o to, co będzie dalej. Jedyne, na czym mi teraz naprawdę zależy, to na dopełnieniu jednego poważnego obowiązku: Uważam, ze decydując się na pozostawienie przy życiu tych szczeniąt musimy zapewnic im sterylizację. Nie wierzę, ze te 6 psiaków pogorszy znacząco los schroniskowców. Większość ludzi chce jednak szczeniaki i za nic ne weźmie dorosłego psa i nic na to nie poradzimy. Ale faktem jest to, że nie możemy dopuścic do tego, by te 6 szkrabów zostało mamami i ojcami. By ich psie dzieci były znów właśnie bezdomniakami. Dlatego musimy wysterylizowa je wszystkie przed adopcją. I tak naprawde to będzie ta najtrudniejsza i najbardziej kosztowna część tej operacji.
  10. Jest problem: Nie bardzo wierzymy, ze Pani zrobi sterylkę, więc chcemy jeszcze to załatwić same. tak więc o ile wet uzna, ze można, to Kora ma mieć sterylkę przed wyjazdem.
  11. Po wizycie. Z wad: Kojec nie jest za duzy. Budy ocieplone, ale na podłodze jest decha. Buda po psie - to zrozumiale. Jest czyszczona, stoi pusta. Niestety u małej suni jest tak samo. Mała psiunia podobno niszczy wszystko, co ma w środku. Pani mówi, ze były poduchy, ze był dywanik, nawet słoma i nic sie nie utrzymało. Cóż. Takie rzeczy się zdarzają. Chyba nie ma sensu zakładać, ze pani kłamie. Mała sunia ma dziwnie poszarpane końce płatków uszu. W jednym miejscy na obu uszkach. Ciężko powiedzieć co to i skąd się wzieło. ALe poprosiłysmy o wizytę u weta. Przy okazji trzeba by odciąć za długie pazurki. (Na podworku i wszędzie gdzie przebywa jest więcej trawy niz betonu.) WIęcej uhybień sie nie dopatrzyłyśmy. Zalety: Oni juz kochają naszą Korę. Wszyscy czekają, chca jej i mówią o niej naprawdę ciepło. Córka - ta, która będzie spędzać sporo czasu z psiakiem - chce się uczyć, jest ciekawa, a w telefonie na tapecie ma już zdjęcie naszej maloty. Sama Pani, a także jej mama i dzieci podchodzą bardzo życzliwie do tematu. I deklaruja gotowośc do wprowadzenia zmian. Jest zgoda na powiększenie kojca. Wydaje mi się także, że to kwestia realiów w jakich się zyje, ale do teraz nikt tym ludziom nie powiedział, ze niektóre rzeczy można inaczej. np: same kojce są dowodem odpowiedzialności i troski o zwierzaki. Naprawdę! Za brama jest ruchliwa ulica. Naprawdę cieszę się, ze sa te kojce. Niestety wydaje się, ze psiaki sa tam troche za długo. Mocno naciskałyśmy z Elą, by brame trzymać zamkniętą w ciągu dnia i otwierac tylko kiedy wjeżdża bądż wyjeżdża samochód. W tym czasie psiaki powinny być w kojcach, Ale kiedy brama jest zamykana, nie ma powodu by w nich tkwiły. I gdyby ta jedna rzecz uegła zmianie, to z czystym sumieniem można by Korę wysłac do tej rodziny. Mimo to poprosimy o przeudowę kojca. Tak na wszelki wypadek. Jako młodziak Kora ma miec także miejsce w domu. Wejście do domu nie wydaje się tam niezwykłe, choc kiedy Kora dorośnie nie będzie bardzo częste. To napewno. Mimo wszystko kiedy przyjechałysmy dzieci były w ogrodzie. Po ich kontakcie z małą psiną nie sądzę, żeby Kora miała narzekac na zbyt mało towarzystwa ludzi. Ta starsza dziewczynka sprawia wrażenie dośc odpowiedzialnej. pod pewnymi waunkami, ale... jestem na tak :)
  12. [quote name='Ada-jeje']Ani jednego dnia jesli nie poddacie sunie sterylce, ja mam swoje zdanie, jak kazdy tutaj obecny, i nie przyloze palca do rozmnazania.[/QUOTE] Ach, więc to o takie dobro suni chodzi... W takim razie Pani podziękujemy, gdyż sterylka aborcyjna się nie odbędzie. Jest na nią zapóźno. Potwierdził to już trzeci weterynarz. Przy tak mocnym ukrwieniu macicy, tuż przed porodem sterylizacja jest obarczona zbyt dużym ryzykiem. Tak więc w imię dobra suni nie dojdziemy tu do porozumienia. Ja z kolei nie przyłożę ręki do działania, które może jej zaszkodzić. Nowe wieści: Mila - gdyż takie imię otrzymuje nasza suńka - od godziny nie przestaje dyszeć. Źrenice ma rozszerzone, sikanie było ze śluzem... Beatę czeka nocne czuwanie przy psiuni. Trzymamy kciuki. Wiem, ze nie ma tu dobrego wyjścia. Odrzuciłyśmy to, które weterynarze uznali za najgorsze. Zawsze ktoś powie, że trzeba było postąpić inaczej. Takie sprawy zawsze budzą spory... Nie wierzę w wybór mniejszego zła w tym sensie, że nie uważam go za całkowite usprawiedliwienie. A jednak coś wybrać trzeba. Alternatywą było odwrócenie wzroku i pozostawienie psicy w Olkuszu. Wtedy - jak na ironię - zapewne nikt nie miałby do mnie pretensji. Może kilka dni temu opnia wetów byłaby inna i dałoby się zrobić sterylke aborcyjną. Byłoby to najlepsze wyjście. Ale nawet wczoraj, kiedy pisała do mnie Till, nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo zaawansowana jest ta ciąża. Dowiedziałam się tego dziś, kiedy chciałam wyciagac pogryzionego ONka. Tak więc trzymajcie kciuki :)
  13. Dziękujemy za odwiedziny :) Oto świeże foty suni. Światło kiepskie, więc zdjęcianie pierwsze jakości, ale oddją urok i zaufanie. [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-G6iD0ULLb5Q/U07Xzn1f5HI/AAAAAAAABbA/HWJrb3MnUo8/w584-h778-no/CAM00484.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-jIFdaOaIC_8/U07X0aJeXwI/AAAAAAAABbM/J5w8hcr22mQ/w584-h778-no/CAM00485.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-Bd3czRw_16o/U07X0JbvZlI/AAAAAAAABbI/fGOtEaIR-Q0/w1037-h778-no/CAM00487.jpg[/IMG] Ada-jeje: Dziękujemy za ofertę. Jesli uda się ze sterylka, to jej nie wykluczamy. Ale jako że raczej się juz nie uda, to z chęcią przyjmiemy ofertę sponsoringu miesiąca w hotelu. Dziękujemy!
  14. Mamy jeszcze jedno zapytanie o Korka! :)
  15. mdk8: Podobanie się nie ma tu nic do rzeczy. Każdy ma prawo do swojego zdania i zaraz pewnie wypowie się ktoś, kto będzie za ratowaniem szczeniąt. I my to akceptujemy. Nie będziemy wygłaszać jedynie słusznych decyzji. Same mamy mnóstwo wątpliwości. Mnie osobiście nie podoba się, że w ogóle trzeba uśmiercić te psiaki. Już mniejszą róznicę robi mi to, czy kilka godzin przed porodem, czy zaraz po. Są na tyle rozwinięte, że mogą zyć same. I tu jest dla mnie większy problem, niż w fakcie przejścia przez drogi rodne lub nie. Ada-jeje: Decyzja o tym ze sunia powinna urodzić nie spadła z kosmosu i nie była moja. To opinia weterynarza, który załatwia takie rzeczy nie raz i nie dwa. Najpierw powiedział to weterynarz współpracujący z Angeliką. Był pomysł, by zrobić tą sterylkę u niego z dużą zniżką. Konsultowałam ten temat dziś, zanim zabrałyśmy sunię, z moją wetką i też była zdania że jest za późno. Tu nie ma już dni do rozwiązania. Sunia już wczoraj miała mleko. Od kiedy? Nie wiemy. Ale o ile się nie mylę, mleko pojawia się 24 - 48 h przez porodem. To znaczy, że w najlepszym wypadku mamy czas do jutra koło południa. Nie mamy pewności, czy dojedzie na sterylke przed rozwiązaniem. To mogą być godziny. Zabrałyśmy ją, bo to było dla nas najważniejsze na chwilę obecną. Bez zabrania jej inne problemy nie istniały. Teraz mierzymy się z tymi następnymi. O ile się nie mylę teraz jest u niej weterynarz Beaty... Czekamy na informacje.
  16. Pierwsza wizyta jutro! Jedziemy z Elik pod Skawinę. Niestety muszę prosić o wsparcie kasą szczeniakową przejazdu, ale nie będzie bardzo daleko a i spalanie nie powinno byc wysokie. Zaletą jest to, ze pani bardzo czeka, nie ma nic przeciwko wizycie i deklaruje, że jest gotowa na wydatki, by przygarnąć Korę i dac jej dobre warunki. Przez telefon wydaje się, ze warto jechać. A na miejscu już wszystko sprawdzimy, przepytamy i po powrocie wspólnie podejmiemy decyzję. A co z tym DS dla Korka? Na czym stanęło?
  17. Dziękujemy za odwiedziny :) Dobra wiadomośc jest taka, ze sunia opuściła Oklusz i jest w drodze. Update: Sunia u Beaty! Zajęła boks w mieszkaniu. Lobo przeprowadził się do boksu w budynku gospodarczym. Sunia jest podobno straszliwie gruba, martwimy się że szczeniąt będzie dużo. Albo - co jeszcze gorsze - będą duże. Dzis ok. 20 będzie na miejscu weterynarz. Z opowieści Beaty wychodzi na to że to anioł nie pies. Nie chciała wsiąść do samochodu, więc Beata wsiadła pierwsza i ją zawołała. Zadziałało. W drodze psiunia położyła łeb na kolanach Beaty i spokojnie grzecznie leżała. Zaraz po przyjeździe pociagnęła na trawę na siku - to tez dobry znak. Może będzie trzymać czystość? W każdym razie sunia to chodząca łagodność i delikatność. Jest bardzo ufna... Czyli jednym słowem pies idealny. Zapadła decyzja odnośnie szczeniąt: Jedno zostaje. Po to, by mamusia miała mniejsza traumę, ale tez po to, by spijać mleko. To zniesie ryzyko komplikacji dla suńki do minimum. Więcej szczeniąt uratowac nie możemy :(
  18. Sunia ma już mleko. Więc jest blisko. Wet Angeliki powiedział, ze najlepiej na tym etapie, żeby urodziła i uśpić młode a sterylkę zrobić osobno później. Mnie martwi co innego. Olkusz to trauma. Przeniesienie w nowe miejsce - druga trauma. Sunia buzuje hormonami. Zabranie jej szczeniąt będzie ciężkie. Rozważamy zostawienie jednego młodego, ze względu na stan suni. Dla jednego szczeniaka dom się znajdzie. Sunia nie za duża, kudłata, szczeniaki mogą byc ładniutkie. Dla wielu szczeniąt domów nie zanjdziemy. Koszty nas zabiją a jeszcze psiaki zajęłyby miejsca które mogła trafic sie innym psom. Jeszcze się naradzamy.
  19. Dziękuję! :) Juz jesteśmy trzy. Angelika weźmie sunię dzisiaj. Dowiezie ją do siebie, a od Angeliki sunia pojedzie z Betkak. Tak wyjdzie może troche taniej... Obysmy zdążyły :( Przeraża mnie myśl ile szczeniaków może być w tym brzuszku. Ile nieszczęść do znalezienia domu, może osłabionych zaniedbaniem suni w czasie ciąży... Zrobimy wydarzenie na FB. Bazarek... Ale o ile Beata na poczatku policzy 200 zł za "komplet" o tyle jak psiaów będzie dużo, to cenę za hotelik będzie trzeba podnieść. Do tego wzystkie wydatki weterynaryjne. Nie będzie łatwo. Ale nie mamy wyjścia. Albo damy radę, albo szczenięta uśpią, a w razie jakichkolwiek komplikacji sunia tez może nie przeżyć. Dlatego po prostu musimy dac radę. Druga opcja to sterylka aborcyjna. Albo uśpienie mlodych zaraz po porodzie... Przynajmniej sunia byłaby bezpieczna.
  20. Mila trafiła do Olkusza w końcowej fazie ciąży. Naprawdę ciężko było o większego pecha. "Końcowa" oznaczało, że juz produkowała mleko. Tu uśmiechnął się do Niej los: Została zabrana przez Angelikę na moją prośbę, od Angeliki tego samego dnia pojechała do Beaty. Nie bylo mowy o sterylce aborcyjnej. Na tym etapie duże urkwienie macicy mogł stanowić zagrożenie dla suni, a i sam zabieg musiałby być wykonany natychmiast. Były wręcz obawy, czy sunia nie zacznie się szczenić w samochodzie. Do hotelu Mila dotarła wieczorem. Pierwsza decyzja była taka, że zostaje jeden szczeniak. Dla zminimalizowania stresu i ryzyka stanów zapalnych sutka. Niedługo po świcie Mila zaczęła się szczenić. Ale po całonocnym czuwaniu, po wielu rozmowach, kiedy na świat przyszły małe bezbronne stworzonka Beata nie potrafiła ich juz uśpić. Tak więc zostało wszystkie sześć. Trzy parki: trzy pieski i trzy sunie. Los bywa jednak przewrotny i okrutny: z sześciu szczeniaków jeden nie przeżył. Zostały trzy sunie i dwa pieski. Tu zdjęcie Mili jeszcze zza krat w Olkuszu. [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/roPnDVcbTOk3_x_rgCYIq6djOiBv4MCbovjlYCj3UFA=w480-h640-no[/IMG] A tu juz po kąpieli i pierwszym czesaniu :) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/--E2vxxoX_OY/U11TDLfFU8I/AAAAAAAACVM/Qcef4__3ttY/w1286-h855-no/DSC_0049.JPG[/IMG] Mila okazała się cudownym, łagodnym i dość ufnym psiskiem. Zaborczość wykazuje jedynie w stosunku do szczeniąt. Mila załatwia się na zewnątrz, w boksie trzyma czystość. Troskliwie opiekuje się Maleństwami. Cała rodzinka zajmuje osobny pokój, dzięki temu Mili nie stresuje obecność innych psów oraz drugiej suni ze szczeniakiem. Zdajemy sobie sprawę, jak ogromną odpowiedzialnością jest przyjęcie na świat pięciu dodatkowych Maluchów. Naszym celem będzie wysterylizowanie ich jeszcze przed wydaniem do nowych domów. Prosimy o pomoc w utrzymaniu tej Psiej Rodzinki. Maluchy dostały imiona: Erja, Ragnar, Vuko, Lili i Riina. Kolejny update: Swoje domki mają już Mila i wszyswtkie szczeniaki! :multi: Czekamy na wizyty poadopcyjne.
  21. Koleżanka - jak obiecała - właśnie zrobiła przelew na 100 zł :)
  22. Na szybko mam coś takiego. Wrzucam do poprawek i zuzupełnień. Później dopracujemy stylistykę. Lobo jest mieszańcem labradora. Po tej właśnie rasie odziedziczył swój charakter: ufność, łagodność, chęć bycia głaskanym i przytulanym. Nie wiemy dlaczego Lobo się błąkał. Czy zgubił się, czy został wyrzucony. Nie wiemy jaki dom miał wcześniej. Wiemy, że trafił do paskudnego miejsca, gdzie nie czekało na niego juz nic dobrego. A jednak... Lobo zwrócił na siebie uwagę dobrej duszy, która pojechała uratować zagłodzone, zaniedbane szczeniaki. Jego spokój ufność i ogromny smutek w oczach nie dały owej dobrej duszy wyboru. Kiedy prosząco wyciągnął łapę, decyzja zapadła. To był pierwszy uśmiech losu. Obecnie Lobo przebywa w hoteliku. Nie ma tam źle, ale przecież to nie jest dom. Lobo potrzebuje swojego Pana lub Pani, swojego bezpiecznego stada, które da mu uczucie i poświęci czas. Ten uroczy pies jest łagodny i opanowany zarówno w stosunku do dorosłych jak i dzieci. Świetnie dogaduje się z innymi psami. Utrzymuje czystość w boksie i nie ma niszczycielskich zapędów, tak więc nadaje się do domu. Przed wydaniem do nowego domu Lobo będzie wykastrowany. Warunkiem adopcji jest zgoda na wizytę przedadopcyjną (chcemy mieć pewność, że Lobo będzie szczęśliwy) i podpisanie umowy adopcyjnej.
  23. Wiecie, kojec nie zawsze oznacza większośc czasu w kojcu. To może byc np kilka godzin dziennie. Ja osobiście nie lubię sytuacji "mam ogród, pies nie jest w kojcu ale z nim nigdzie nie wychodzę." Dzis będe dzwonić umawiac się. Pytanie brzmi na kiedy. Ja mogę choćby i jutro...
  24. Spokojnie. Tak po prawdzie, to po lewej od banerka widać, ze miało byc cos jeszcze. Jest taki mały kwadracik... ale ani do niczego nie kieruje, ani nie ma obrazka. jak cs, to pisz, będziemy próbowały wcisnąc więcej banerków :) A na ogłoszenia czekamy cierpliwie.
  25. Słuchajcie, jest zapytanie o Korę. Padło słowo "kojec" ale chyba trzeba ustalic ile w tym kojcu psiak miałby przebywać? Może nie skreślajmy od razu domku, zwłaszcza, ze dotarł do nas znów przez znane osoby. Może nasza interpretacja odbiega od rzeczywistości? Dom jest pod Skawiną, jakby co mogę jechać na rozmowe przedadopcyjną i zwiedzanie ;) Elik? Jestes w Krakowie? Pojedziesz jakby co ze mną?
×
×
  • Create New...