Jump to content
Dogomania

Ayame Nishijima

Members
  • Posts

    1568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Ayame Nishijima

  1. Sabino, Oczka Kaori wycalowane (ale wcześniej wyczyszczone i zakropione czym ja sobie przechlapalam). co do Nelkowego jedzenia tabletek, to ona nawet same zje jesli pojawi się Jej tylko podejrzenie, ze mozna je zjeść. ;) A co do reszty, to ja podejrzewam, że ona już nawet nie pamięta ani schronu, ani przejazdu ani nawet nas. Ty jesteś Jej światem i tej myśli się trzymaj. :) i ja tez przekazuję buziaka w ten maciupki łebek. :) Edit: A czy syropku nie da się podac z odrobiną żarełka? Przecież ten maly odkurzacz czyścił u nasmichę do spodu - nie ważne z czego, wcinał nawet pomidory i zgarniał ze ściany ziarenka ryżu, które rozchlapała tam (wciąż nie wiem, jak Ona to robi) Kaori. Jak się do pucowania michy zabierze ito i syropek wciagnie...
  2. Pani nie bardzo ma kase na behawioryste. Jednak jest sama z dzieckiem. Druga sprawa czy któryś behawiorysta do niej pojedzie. O farmakologii tez rozmawiałysmy, jako o możliwym kroku, ale to dopiero po wyczerpaniu innych możliwości. Igor zaskoczyl mnie totalnie. Nie spotkałam jeszcze tak nakręconego psa.
  3. Sugestie mile widziane. Sama myślałam o zabraniu Go na kilka dni do siebie, że może uda się po taniości wizyte u behawiorysty załatwić, może go trochę moje suczydło utemperuje, ale jest poważny problem, który uświadomiłam sobie dopiero po powrocie: Igor może wariowac w bloku. Nie mam ogródka, zeby Go wypuścić, a mając jeden pokój i drugą oosobę, która tez musi odpocząć, wyspać się... Może być ciężko. Raz juz gościliśmy psa na tyko jedną noc, to cały czas łaził, biegał i nie pozwolił nam zasnnąć. To naprawdę nie zostawiło dobrych wspomnień. Kaori chodzi na sapcery jakieś 2 h dziennie, ale na tym koniec.
  4. Piszę nowego posta pod kątem obserwujących temat. Mamy problem z Igorem. Nieotrzebnie martwiłam się, czy Pani da radę z psiakiem. Pani jest super asertywna jeśli chodzi o polecenia. Z większościa psów poradziłaby sobie od razu. Problemem jest Igor, albo raczej Igor ma problem. Ten pies sie nie uspokaja. Nigdy, ani na chwilę. Żywiołowść to jedno. Ale permanentna ekscytacja to juz poważna sprawa. On sie prawie nie męczy, albo raczej nie okazuje zmęczenia. Nie wiem jak zmordowany musiałby być, by wyluzować. Na smyczy ciagnął, skorygowany reagował bardzo mocno - od razu przypadał do ziemi - ale tylko po to, by się poderwać i znów pociągnąć. Nie dało się zrobić z nim nawet dwóch kroków bez walki. Po prostu nie. Naprawde próbowałam go uspokoić. Chciałam, by się na chwilę położył... Nie było szans. Każdy zapach, każdy dźwięk. Oczy dookoła głowy i wszystko jest fascynujące, nie pozwala się ani rozluźnić ani skupić na tym człowieku, który trzyma smycz. Próbowałam się zatrzymywać, kiedy szarpał. Nic to nie dawało. Próbowałam koryowac smyczą - dawał chwilowy pokaz uległości a później wracał do poprzedniego zahowania. Nie sądzę, bym umiała sobie z nim poradzić, a juz napewno nie na pojedynczej wizycie :( Szkoda, że byłam sama, mamy tylko moją oberwację. Wnętrostwo może byc częściowym problemem, ale IMO tylko częściowym. Igor bardzo się ekscytuje, kiedy ktoś wchodzi. Ucieszył się, próbował po mnie skakać. Od razu pokazałam mu, że sobie tego nie zyczę. Załapał, pochwaliłam, dałam smakołyk, ale on go zignorował. Wychodzenie z ogródka było trudne i trwało długo. Igor prawie się nie uczył, po prostu parł do przodu. Nie wiem, jak rozwiązać ten problem. Pozytywna wiadomość jest taka, że Igor jest bardzo kochany. Uwielbia Go Sama Pani, ale też Jej rodzina. Większość czasu spędza w ogródku, ale sam tego chce. W nocy nie chce wejść do kuchni, zostaje na werandzie, odwraca się tyłem do Pani i trzeba by go na siłę ciagnąć do domu. Jest wpatrzony w swoja Panią i widać, że jest mu dobrze. Niestety żywiołowość Igora przeraża Maciusia, więc Pani dzieli czas pomiędzy dziecko i psiaka, siedząc z psem w drugim pomieszczeniu. I niby jest dobrze, ale czegoś brakuje do szczęścia. Brakuje trochę spokoju w łebku Igora.
  5. Angelika będziejutro w Olkuszu. Może sprawdzić czy sunia i szczeniaki jeszcze są, tylko, że to nam nic nie daje :(
  6. [quote name='halcia']To super,dzielna mała !:)No własnie,to jest nie w porządku,ze psiak nic nie powie (: Niby sie obserwuje,niby sie wyczuwa,nawet niby sie wie...ale nigdy do końca.Taką rozterke przeżyłam przy Filipie...[/QUOTE] Bo one - skubańce czterołape - ukrywają, że je boli. Nela mogła czuć pół na pół - troche bólu, troche oszołomienia. Moje wetki wywaliły oczy jak spodki jak powiedziałam, że Nela na Tramalu. Ale po namyśle stwierdziły, ze w sumie korzystnie. Bo hamuje Jej szaleństwa i ból. (Byłyśmy dziś z zapaćkanymi oczyskami. Kaori pozazrdościła swojej pani i chyba się uczuliła. Dla odmiany - na pyłki. :roll: ) Jak widzisz, Sabino, Twoja Nela nazbierała niezły fanclub na moim osiedlu :) Wszyscy o Nią pytają.
  7. [quote name='epe']Gdy Vigor trafił do tego domku, to przecież tam była sunia i wtedy tak się nie zachowywał! (...)[/QUOTE] Owszem, wtedynieuciekł. Ale po uśpieniu suniteznieuciekał od razu. Sikanie było od początku, ale Pani się nie skarżyła, bo myślała, że to minie. Może drugi pies "Vigora" (super połączenie) wyszaleje, ale problemów z sikaniem nie rozwiąże. Gdybym sama miała takie problemy, napewno nie brałabym drugiego psa przedich rozwiązaniem. W końcu energia energią, ale to nie "Vigor" powinien rażdzić w domu. Tillzasugerowała, zemoże Vigor jest wnętrem. I może mieć rację :/
  8. oooch... aż się wzruszyłam. :) Co ten Twój Maluch w sobie ma? :loveu:
  9. [quote name='Sabina02'] Nie rozumiem takiego podejscia zupelnie. Jak to "czasem musi boleć"? Dlaczego niby musi? Jak to odmawiaja sie ludziom lekow przeciwbolowych? Nie rozumiem. Jak moisz ze chce to co, nie dadza???[/QUOTE] Czasem tak jest. Weź pod uwagę, ze silne leki przeciwbólowe to najczęściej narkotyki. Jesli trzeba by taki lek stosować naprawdę długo, to już jest powazny problem. Dla mnie szczytem absurdu jest argument odmawiania zwiększenia dawki pacjentom cierpiącym z powodu bólu nowotworowego "bo się uzależni". Raz, ze badania wskazują, ze nawet morfina stosowana z owodu bólu nie uzależna (choć nei wiadomo jaki mechanizm na to wpływa), to co z uzależnienia komuś, kto ma przed sobą kilka tygodni, czy miesięcy życia... Jakiś rok temu czytałam o tym artykuł chyba na gazecie.pl... Inny przykład: Mój kolega po wypadku. Ból zniszczył mu życie, rozpadł się jego związek, On sam zmienił się nie do poznania. Skończył z silną depresją i dopiero wtedy trafił na lekarza, który zlitował się nie tylko nad jego psychiką, ale i nad ciągłym bólem. Chłopak dostał odpowiednie antydepresanty, które obnizyły próg bólu, jest mu lżej... Ale musiał cierpiec ponad rok i stoczyc się na dno, by trafic na kogoś, kto Go zrozumiał. Znajomy urolog mawiał pacjentom z kamieniami nerkowymi "to przeciez az tak nie boli..." Aż kiedyś sam dorobił się kamieni. Po tym nikomu już nie odmówił leków przeciwbólowych. Ale dopiero po tym, jak sam poczuł, jak można cierpieć z powodu bólu. Po części to niezrozumienie, po części jeszcze zacofanie. W cywilizowanych krajach ludzie sami mówią, ile potrzebują. u nas trzeba być twardym. Ale wracając do tematu Neli, naprawdę Sabino, nie martw się. Ona za kilka dni ne będzie o niczym pamiętać. A teraz... Przynajmniej wiesz, ze nie cierpi. Może jest trochę narąbana, ale to tez minie. A, jeszcze jedno: Tramadol nie uzależnia tak szybko. Zaufaj wetowi. Myślę o Was ciepło... I wspominam Nelę zawsze, kiedy zostane olana przez Kaori. (Czyli często). A kiedy przeczytalam to zdanie na głos, z fotela obok dobiegło "ja też... Zwłaszcza tupot maciupkich stópek". Jak widzisz, tej Twojej Maloty nie da się nie lubić :)
  10. [quote name='ajw']Rzeczywiście ta narośl jest dosyć duża :( i te smutne oczka ...:placz:[/QUOTE] Hmmm... nie wygląda to dobrze. Przy tym rozmiarze... Szlag. Trzeba by ja wyciagnąć :( Dostałam foty od Angeli, ale jakoś przegapiłam ta sunię.
  11. Nie pchałabym się do zmniejszania na pałę. Ból męczy i sam w sobie szkodzi, spowalnia powrót do zdrowia. Na całym świecie jest to juz stwierdzony fakt, ból traktuje się nie mniej powaznie, niż wywołującą go jednostkę chorobową. Tylko w Polsce pokutuje podejście "czasem musi boleć" i nawet ludziom odmawia się leczenia bólu w imię nie wypisywania silnych leków. To, że Nela jest otumaniona jest o tyle dobre, że własnie nie rozrabia, nie skacze. A że wygląda żałośnie... No cóż, lepiej wyglądać źle, niż źle się czuć. O tym, ze w Polsce nie miałaby tak dobrze napisałam dlatego, że u nas panuje właśnie pogląd "nie podawać" albo podaje sę znacznie słabsze leki a i to zaledwie jeden, dwa dni. A zwierzak nie powie, że cierpi :(
  12. LOL. Moja dziś próbowała się zaprzyjaźnić z kaczkami pływającymi w syfiastej rzeczce/ścieku na skraju łak. Na szczęcie sekundę wcześniej złapałam za obróżkę, bo byłaby kolejna kąpiel :) Jak widać zawsze może byc gorzej, niż z kurą ;)
  13. Elik, może zasunie my Panu Twoja ankiete na poczatek? Mogłabym na nia zerknąć? Może coś dorzucę? :evil_lol:
  14. Aaa... Czyli po prostu naszprycowaliście Maluszka. :) Sabino, nie martw się, na tramadolu Nela raczej nie cierpi. To lek narkotyczny, trochę słabszy od morfiny, ale jednak wciąż bardzo silny. W Polsce nie miałaby tak dobrze, zapewniam Cię. Psiunia prawdopodobnie jest po prostu otępiała i trochę zagubiona. Może ciut się w łebku kręci, więc się wycofuje. Pies, który czuje że coś jest nie tak, zawsze ukrywa słabość. Ale naprawdę, jeśli jest na takich lekach, to nie dzieje się Jej krzywda. O ile fotka mnie zasuciła, to teraz już się nie martwię. Głowa do góry!
  15. Biedusia... nie dostaje nic na bol?
  16. [quote name='betkak']Ben był wczoraj indywidualnie na polu luzem, ciężko jest się z nim bawić, patyka się boi, przed piłką ucieka, to się głaskał na kocu, wszędzie za mną chodził nie oddalał się, wieczorem spacerował z moja Randią...niestety innych podopiecznych atakuje[/QUOTE] Czytałam w jednej z książek współczesnej behawiorystki, ze masaż - wystarczy głaskanie - może obniżyć poziom stresu. Ale musi to być działanie długofalowe: min. przez tydzień 30 minut głaskania codziennie. Później stopniowo - bardzo powoli można ten czas skracać. Jesli jest taka możlwość, to można próbować. Zaszkodzić mu to nie powinno. Spróbowałabym też zacząć go uczyć - choćby i siadania, leżenia, przychodzenia do nogi,podawania łapy... Czy też czegokolwiek innego na smakołyk. Ben musi czuć siłe opiekuna, ale poczucie, że sam też pracuje raczej psu pomaga, niż szkodzi. To jednak tylko moje sugestie na podstawie przeczytanych książek. Najdelikatniejsze, najbardziej podstawowe "ingerencje". Dopóki nie wykombinujemy speca, który zrobi to porządnie, można chyba próbować rozluźniać Bena w taki sposób. Jak myślicie?
  17. Hmmm... 30 kg to nie tak wiele. Jeśli brzdącom staja uszka, to powinny spełnić kryterium. Wolałabym jednak by ktos zobaczył kojec i porozmawia z państwem na żywo. Ktoś kogo choć trochę znamy i możemy faktycznie mu zaufać. przejazd wygeneruje niepotrzebne koszty i opóźni cała akcję.
  18. [quote name='MALWA'] Kilka dni temu rozesłałam prośbę o przepisanie deklaracji, i jak widać, ludzie nie zawiedli ;)[/QUOTE] I dziękuję za Twoja pomoc w tym temacie :) Ja ze swojej strony zrobię w sobotę co się da dla Igora.
  19. [quote name='Sabina02']Niunia dalej nie czuje sie najlepiej, lezy sobie cichutko. Jest smutna, a ja mam wyrzuty sumienia ze dalam ja pokaleczyc. Wiem ze to dla jej dobra, ale patrzac na nia jakos teraz to do mnie nie przemawia. :( [/QUOTE] No, Sabino. Dość rozczulania się. Dla dobra Neli musisz być silna Panią. Inaczej dodatkowo ją zestresujesz. Poza tym jeden prosty argument. Lepiej tak, niż jako zabieg ratujący życie przy ropomaciczu. Nie myśl, na co ją naraziłaś. Pomyśl przed czym Ja uratowałaś. Trzymajcie się dizewczyny Póki co bruszek boli, nic dziwnego, ale przecież już się goi. Już jest lepiej, niż zaraz po zabiegu i cały cas idzie ku lepszemu.
  20. Dzięki wielkie Moca 35 :) Ech, Ludziska, kilka dni temu bałam się co dalej, ale widze, że na Was można liczyć. Dziękuję raz jeszcze Wam wszystkim!
  21. Bardziej obawiam się nie tego, ze nie dam sobie rady z psem, ale tego, ze po moim wyjeździe pani sobie nie poradzi. A to Ona - bazując na wskazówkach musi zrobić większość roboty. Ona musi nauczyć Igora, zę w domu sie nie sika... Ona musi nad Nim panować idąc z Nim na smyczy... Dziękuję za kontakt do behawiorysty. Niestety Igor jest zbyt daleko. Napiszę zapytanie, ale obawiam się, ze na odległość może się nie udać... W najgorszym wypadku poszukamy behawiorysty na miejscu.
  22. Będzie dobrze. A co z guzioirem? Zakładam, ze okazał się niegroźny? Cieszę się, ze Nela ma już to za sobą. Teraz z każdą chwilą będzie lepiej. No i nie będzie powalać chuchem :) Buziaki dla naszej Kruszyny.
  23. Ja to Pani sprobuje przekazać ns takim podstawowym poziomie. Tylko nie zawsze człowiek naprawdę zrozumie co i jak. Nie wystarczy wydać komendy... A ja zwyczajnie nie wiem, czy będę umiala wyjaśnić wszystko co trzeba i to na jednym spotkaniu. Czy w ogóle będę umiała trgo nauczyć. Bardzo bym chciała, żeby ustawienie Igora rozwiazalo sprawę.
  24. Wiesz, jesli pan nie radzi sbie z jednym psem, to a nie wiem, czy drugi rozwiąże problem :( A jest ryzyko, ze "zepsuje" i drugiego psiaka ucząc go złych rzeczy. Musimy sprawdzic jak się pies zachowuje naprawdę, Póki co mamy tylko opinię pani. Nawet myslę, czy ktoś by się ze mną nie wybrał? Najlepiej ktoś, kto sam szkolił swojego psa. Może wymyślimy jak oduczyć Igora sikania? A jak będzie wiadomo więcej, to faktycznie można by rozważyć towarzysza do zabawy.
  25. Problem w tym, że wg słów Pani rzucanie piłki nie załatwa sprawy. On, Skubaniec, i tak jest dalej nakręcony. A nawet jak się na chwilę zmacha, to po 30 min znów ma siłę. Pojadę w weekend, spędzę z nim więcej czasu, zobaczę jak a zabawa piłka wygląda i napiszę. Za wszelkie rady dziękuję.
×
×
  • Create New...