czytam i płaczę...:-( wracają wspomnienia...ja nie musiałam podejmowac tej decyzji, to choroba podjeła ja za mnie w momencie kiedy tego sie najmniej spodziewałam i nigdy nie zapomne tego widoku, bo do końca myslałam ze atak zaraz minie jak zawsze i piesio wstanie umeczony ale zywy i nie zapomne tej bezradnosci i starchu sciskajacego serce choc umysl nic jeszcze nie pojmował..... :-(:-(:-(
zgodnie z wczesniejszą obietnicą wpłace jakis grosik..poprosze o numer konta...
KAżdego dnia o nią walczyłaś
W dobrych i złych chwilach przy niej byłaś
Leczyłaś tuliłaś po łepku głaskałaś
i bardzo mocno ja pokochałaś
Zasnęła Sajuki wiecznym snem
Ciemnosc sie wkradła w kazdy Twój dzień
I jeszcze niejedna Ci spłynie łza
kiedy tak mocno kochasz psa...
trzymaj sie Delph.....
Sajuki biegaj szczesliwa za TM.......