Nie wiem czy on jest wykastrowany,powiem mamie,ze zerknela..Misio jest zapasiony strasznie,ten pan u ktorego jest na dzialce rzuca mu do jedzenia co sie da,sloniny,chleb cuda wianki,moja mama go odchudza,a tamten przychodzi i jakies swinskie ryje mu daje itp i tak w kolko,dlatego trzeba go zabrac,bo on tak dlugo nie pozyje jak on bedzie go tak karmil,moja mama mu ocieplila bude,to stwierdzil,ze Pani to chyba przesadzila z tym ociepleniem,w ogole to wam sie przyznam,ze plan jest taki,ze oderwiemy kawalek lancucha i,ze Misiu niby uciekl,zeby nie bylo,ze psa zabralismy,moja mama jak wraca ze spaceru i go zapina na ten lancuch to on tak blagalnie patrzy,buda nowa dla Misia juz sie robi,mam nadzieje,ze z Bambulkiem sie zaprzyjaznia