-
Posts
10073 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Hope2
-
Kochani...wybaczcie,że śmiem prosić o pomoc dla Dumci...ale...koszty operacji...leczenia...są...powalające...gdyby ktoś mógł...chciał wesprzeć Malutką groszem...będę wdzięczna... KRS 0000448814 REGON: 146512422 NIP: 527-27-03-913 Konto główne: Fundacja SOS dla Jamników Bank Zachodni WBK S.A 30 1090 1056 0000 0001 2028 6974 Góralska 3/91 ✦ 01-112 Warszawa Karolkowa 80/82/22 ✦ 01-193 Warszawa Konto EURO: 44 1090 1056 0000 0001 2028 7013 Przelewy zagraniczne: IBAN PL 30 1090 1056 0000 0001 2028 6974 SWIFT WBKPPLPP PayPal: [email protected] z dopiskiem DAROWIZNA DUMIŚ
-
Ciocie moje kochane...mam do Was prośbę-wielką jak stąd...do wieczności...a właściwie to dwie....nie, trzy ;) Pierwsza-trzymajcie bardzo mocno kciukaski za Maksia-jamnika w poniedziałek od rana...badany będzie...a boi się badań-wszystkich! Więc trzymajcie i za dobre wyniki...i za...niego...żeby odwaga wstąpiła w jego serduszko-co? Druga...też o kciukaski i dobre myśli dla Dumci-jamniczki...biedna ona jest-śledzionę jej wycięli...guzki na niej były...wynik badania...nowotwór! złośliwy! Ale Dumiś musi walczyć-będzie dostawała chemię... i tu trzecia moja prośba... operacja...leczenie...to suma...ogromna...Dumiś jest z Selinkowa...jest Celinki...ale koszty leczenia...przekraczają jej możliwości finansowe (ba-czyich nie?)... A Celinka to Anioł Jamniczy...otwiera dom i serce dla tych...nie chcianych...starych...chorych... wiem,że chciałyście pomóc mnie-i jestem Wam za to wdzięczna...Ale...mój czas dobiegł końca...proszę...pomóżcie Dumci...niech Jej czas na Ziemi będzie jeszcze długi... Zoś prosząca bardzo bardzo mocno i prosząc o ratowanie życia Dumci podaję konto, na które można wpłacić grosik KRS 0000448814 REGON: 146512422 NIP: 527-27-03-913 Konto główne: Fundacja SOS dla Jamników Bank Zachodni WBK S.A 30 1090 1056 0000 0001 2028 6974 Góralska 3/91 ✦ 01-112 Warszawa Karolkowa 80/82/22 ✦ 01-193 Warszawa Konto EURO: 44 1090 1056 0000 0001 2028 7013 Przelewy zagraniczne: IBAN PL 30 1090 1056 0000 0001 2028 6974 SWIFT WBKPPLPP PayPal: [email protected] z dopiskiem: DAROWIZNA DUMIŚ
-
Celinko...wiem co czujesz...ale...nie bój się...dla Dumiś jest nadzieja, gdyby jej nie było wet nie mamiłby Cię-tego jestem pewna. Dumiś jest silna, da radę walczyć z obcym :) Jutro, najdalej pojutrze wyślę immunodol-dopytam jak,żeby był u Was jak najszybciej a jeśli nie...niech to będą najwspanialsze dwa miesiące Waszego życia...
-
Tolo już w DS na zawsze-dziękuje wszystkim pomagającym!
Hope2 replied to Lu_Gosiak's topic in Już w nowym domu
:) widzę,że Toluś przeniesiony do nowego działu-dzękuję ślicznie moderatorom :D i przy okazji zapraszam na bazarek w 1/4 poświęcony dla kumpla Tolusia-Blackiego, Blekotom zwanym :) http://www.dogomania.com/forum/topic/145120-cegie%C5%82ki-%C5%BCycie-ratuj%C4%85ce-do-20022015/?p=16026443 -
Chodźcie na bazarek w 1/4 dla Dziadeczka, bo jakoś tak...głupio z samą sobą pisać ;) no jak tak będe zapraszać, to naprawdę będę tam sama jak palec-zaproszenia bez linku do bazarku...ehhhhh http://www.dogomania.com/forum/topic/145120-cegie%C5%82ki-%C5%BCycie-ratuj%C4%85ce-do-20022015/?p=16026443
-
Dziękuję pięknie-i przyznam się,że Ty szybciej robisz ogłoszenia niż ja je aktywuję :( ale założyłam sobie nowy folder i tam wszystkie wiadomości ogłoszeniowe pochowałam, żeby z rozpędu czasem ich do kosza nie wyrzucić
-
no i idę na pierwszą str uzupełnić rozliczenie :) wydatków dzięki ulvhedinn i anica w tym miesiącu nie było-dziękuję :)
-
Dziękuję i za tekst i za ogłoszenia :) namiary juz ślę, fotki...mam tylko te, które sa na wątku, czekam na łaskawość pogody,żeby dorobić nowe
-
Juldan-bardzo dziękuję za piękny tekst (gdybym miała emotki to dałabym tu serduszko...albo całuska...no ale nie mam, więc pisze co bym dała). Łezki mi się w oczkach zakręciły-pięknie piszesz...ja bym rok siedział i nic nie wymyśliła poza płeć, wiek, krótki opis. Gdyby ktoś pytał o stosunek Dziadeczka do kotów-pozytywny...dopóki mu w drogę za bardzo nie wchodzą...dzieci...hm...małe-nie wiem, koleżanka z bobasem i 6 latką mi wyemigrowała za chlebem...jak nam się dzieciak nawinie, to sprawdzimy...
-
Dziękuję ślicznie :* i muszę napisać mejlika do Ciebie... o-i niech żyją jeszcze długie, długie lata :D
-
MEGI odeszła za TM po 2 latach w hoteliku :(. RUDA ma dom.
Hope2 replied to toyota's topic in Już w nowym domu
ewu, Makila, przytulam Was obie mocno do serducha...wiem jak Wam ciężko, wiem jak boli... nie będę kłamać,że byłam u Megi cały czas-bo nie byłam...czasem podczytywałam... Szanuję Waszą pracę i szanuję Waszą decyzję... jeśli mogę cokolwiek doradzić...to nie czytajcie...żądań...nic nie zmienią...ale potęgują ból :( Meguniu, biegaj szczęśliwa za TM z Zoś, Jasią i wieloma innymi futrzastymi przyjaciółmi (*) -
Komornik juz sie zbliza,juz puka do Kseni drzwi...............
Hope2 replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
od dawna podczytuję po cichutku i nie wiem, czy przegapiłam? jesli dubluję-to przepraszam, ale wklejam link do albumu Ksenii na fb-fotki świetne do ogłoszeń ;) https://www.facebook.com/media/set/?set=a.358385794314969.1073741858.192975384189345&type=1 -
oooo-multicytaty wróciły :) :D Alfa-Blacky to cwaniak jakich mało-jak chce to pamporka ściągnie...choćby był do niego przyklejony ;) oklejałam wkoło taśmą-po 2 dniach nauczył się go pozbywać...zszywałam zszywaczem...to samo...na razie kombinuje jak się go pozbyć z ubranka...i jakoś się nie łudzę,że się nie nauczy ;) ale z drugiej strony-jak wychodzę (np na zakupy) i zakładam mu "gatki"-to jak wracam-pamporek na zadku jest...więc chłopak dobrze kombinuje-przecież jak jestem...to zawsze możemy wyjść na sioo-a jak mnie nie ma-to trudno, trzeba w gatki robić ;) no i podkłady to też dobra rzecz-ale gorzej,że Toluś też uznał,że może robić w domu...wrrrr o-właśnie-Blacky jak sie już położy spać-to do samiuśkiego rana trzyma (w dzień jak śpi-to też sucho ma pod zadkiem)-a jak się obudzi, to mam jakieś...10 minut? żeby sie ubrać, łapać go pod pachę i lecieć na dwór...jak się zagapię-trudno! sprzątać trzeba...w dzień jak widzę,że Blacky tupta w koło-pokój-przedpokój-pokój-przedpokój-kuchnia-pokój...itd to też wiem,że trzeba lecieć na dwór :) naprawdę mogłabyś poprosić o tekst? cuudnie by było
-
Żyję ;) co prawda gorączka jeszcze jakaś tam jest, trochę kaszlę...ale generalnie-nie jest źle :) Ciocie-wiatrzysko paskudne nie narobiło Wam szkód? ja się bałam okropnie-Sebkowi kazałam spać w dresach, sama...nie spałam...na przedpokoju mam wszystkie dokumenty, karmy piesowe, pamporki, suplementy-żeby w razie czego-złapać wsio i uciekać...mieszkamy na końcu świata-na górze....nie lubię takich wichur...oj nie lubię... I pochwalę się-przy okazji ostatnich zakupów wdepnęłam do PEPKO-i wiecie co? kupiłam Dziadeczkowi takie niemowlęce body-jedno z długim rękawkiem, drugie z krótkim (a tylko dwa-bo nie wiedziałam, czy rozmiar dobry...tak "na oko" kupowałam). To z długim jest takie,że pamporka Blacky pozbyć się nie umie, to z krótkim-niby ten sam rozmiar a na końcu plecków się kończy...ale Dziadeczek zadowolony (w pierwszej chwili chodził...jak..drewniana zabawka!) Do normy weszły spacerki pomiędzy 4 a 5 rano-idzie Bilbo i Toluś (a Tolo z racji wieku chyba zrobił wczoraj sioo na przedpokoju? i jak śpi-to czasem...popuści troszeczkę...) Blacky i Hades idą pomiędzy 6 a 7-Hades biega jak goopek, Blacky drepcze gdzieś z tyłu i demonstracyjnie ziewa...no i czasami przez godz ledwo marne sioo zrobi-i dopiero później w domu (oczywiście jak się już wyśpi) robi co trzeba... Jak skończą się te wiatrzyska (znów coś wieje :( ) wyśpię się porządnie...i spokojnie... anica-ile jest schodów? hm-2 małe przy wejściu do budynku, później 3 na parter...i 2 ciągi (nie wiem ile), oddzielone od siebie równą podłogą-do mnie na I piętro...niezbyt strome...no...ale są :( w sumie te durne schody były powodem, dla którego moja Babcia po złamaniu biodra nie mogła być u mnie (co jej może i na zdrowie wyszło? była u swojej córki-a ona twarda babka jest ;) nie oszczędzała rekonwalescentki, kazała ćwiczyć-i po roku...Babcia śmiga jak młódka :D ) W najbliższym czasie zrobię nowe fotki chłopakom...i kurczę-umiecie pisać teksty do ogłoszeń? ja robiłam Zosi na olx-i owszem, były wejścia...ale nie dzwonił nikt :( a Blackiemu przydały by się ogłoszenia (pakiecik wykupię)...tylko...tekst...
-
Postrzelony jamniczek Frodo- JUŻ W DOMU w SZCZECINIE
Hope2 replied to Isadora7's topic in Już w nowym domu
tak sobie myślę,że może zadzwonię do Rodziki Froda? chyba,że mejla się dokopię...i napiszę...sama mam problemy z nowym dogo...może i Rodzinka też? a stęskniłam się już za fotkami przystojniaka <3 -
Ciocie-ona to jakaś...niezniszczalna jest? wczoraj TZ miał iść z nami na dwór rano przed pracą, jamnikowi przykazaliśmy trzymać dzioba na kłódkę...i co? on cichutko jak myszka był...a ona z łóżka wyskoczyła o...3.30, ubrała się szybciutko, kawkę se zrobiła...jamnicze twardo udawał,że śpi, oczka zamykał...to go na rączki wzięła, smyczkę dopięła, Tolek już pod drzwiami czekał i ogon nim machał...i poleźli...wrócili, TZ budzą-bo on se budzika nie nastawił-bo po co? Bilbo go obudzi (jaaasneeee)-patrzy, patrzy-a Hopiak do niego "no wstawaj! śniadanie czeka, kawa wystygła, ja lecę z druga turą"...ech....no i w między czasie pranie nastawiła, kociastym jeśc dała i pić...kurze pościerała...w piecu napaliła-bo wygasło...TZ pojechał-to Sebka budzić trza było-bo do szkoły...na chwilę miała się położyć...skończyło się druga kawką i ksiażką w fotelu... jeszcze trochę gorąca jest...ale śmiga jak by jej pieprzu zadali...nie powiem gdzie... Dzisiaj też już byliśmy wszyscy na spacerze, chlebuś pachnący stygnie na stole... a-ja bez pamporka śmigam...nie to,żebym nie sikał...ale teraz robię na podkład (czasem)-a jak nie ma podkładu...albo nie trafię-to lecę do Hopiaka i noskiem trącam-"mopa uruchomić trzeba!"... jeden z tych piesków-taki jak ja, to Bobek z Opola-ze schronu...drugi-jak Tolo, to Książę Bulbo (i tu się Hopiak łamie, pokażę Wam czemu ;) ) Bulbo: tylko...że mówi,że Bulby to by...chyba nie oddała? bo ona lubi takie...żółte...duże...misiowate ;) tylko martwi się-bo czy da radę? nie chodzi o to,że wózek-sami wiecie...tylko...schody...i czy da radę w razie czego wnosić i znosić kafarka? Tolka czasem nosi...ale to czasem...i chodzi smutna...bo obu trzeba zdążyć pomóc...schronisko nawet najlepsze nie jest miejscem dla nas...a dla chorych? zupełnie nie... Blacky...podkładowy?
-
To my też se będziemy zapisywać-w kajecie :) Oj, Ciocie, się narobiło...Hopiak się pochorowała-gorąca jak piec, biała jak śnieg (co to go już prawie nie ma, bo woda z góry leci-a fe!) i słaba jak nie wiem co :( do lekarz kciała-a tam-strajk! nie dobrze :( i jeszcze leżeć nie kce-bo mówi,że chleb upiec trzeba,że obiad,że kolacja,że sprzątanie,że spacerki...ledwo łazi-ale łazi! no położyła się dzisiaj na trochę-ale my się pobiliśmy na łóżku, bo każdy kce być koło niej jak najbliżej-i awantura na całego :( i wstała-i nawet nic nie powiedziała-rozdzieliła nas, każdemu buzi i ciasteczko dała...TZ furczy "wykończysz się"-a ona smutas straszny-bo są dwa piesy...jeden trochę jak Blacky-w schronie, z wątrobą chorą...drugi-też w schronie-jak Tolo trochę, ale młodziutki...ludzie go adoptowali-i skrzywdzili i nie wiadomo, czy chodził będzie...i jeść mu nie dawali...chudziutki bardzo...i ona myśli i myśli-bo w schronie zostać nie moga...a ona by ich wzięła...ale gdzie? i chyba z tego się pochorowała...i jest jeszcze jeden...owczarkowaty...i jeszcze jeden-co tymczas traci...źle się dzieje...bardzo źle... i ja dzisiaj płakam-od tej pogody chyba-bo od czego innego? kosteczki mnie boleją...a moi ludzie jak mnie za pierwszym razem zabierali-to mówili Hopiakowi,że ja dużo razy miałem bliskie spotkania trzeciego stopnia z autami...i od tego pychol krzywy...i nosi mnie na rączkach i tuli...i smutka się bardzo-bo te kociaki, co to je nam podrzucili-to znikły i nie ma ich już tydzień-nigdzie! już po krzakach szukała-że może leżą zamarznięte-i nic! TZ mówi-jak podrzucili, to może i zabrali? ale...czy to możliwe jest? co to będzie dalej? nie wiemy...nawet Tolo z jakimś niepokojem na Hopiaka patrzy...i wzdycha...ech :( Bilbo bojający się o przyszłość
-
lasencje-jak emotki włączyłyście??? u nas nadal nic nie ma :( ale za to wieczorkiem sypał nowiuśki śnieżek :D ino TZ burczy-że nie wie, czy rano da się wyjechać do pracy...no...ale na mój jamniczy rozumek-jak nie wyjedzie to co? przecież niech się nie martwi-wskoczę go pozagrzewać i poprzytulać :D Bilbo już nie siejący zniszczenia
-
Zima to dziwny czas-Blacky zawsze chętny do spacerów, zawsze pierwszy przy drzwiach-teraz po pięciu minutach na dworze wrzeszczy, piszczy i ciągnie do dom jak goopek jakiś...Tolek...no z nim jest różnie-raz szaleje jak dzieciak, raz zaraz za drzwiami robi w tył zwrot-i biegusiem do domu na kanapę...Hades jest niezniszczalny-zawsze i wszędzie gotowy do wygłupów-ostatnio za tę ochotę dostał po uszach-bo wskoczył pod auto! gooopeeek! na szczęście auto było TZa i nic złego się nie stało-za to Hades wlazł do auta przez...okno! a w domu Hopiak tylko na niego spojrzała i skulił ogon pod siebie uchole spuścił i uciekł na "miejsce"-czyli na kołderkę pod stół i wyszedł dopiero rano. Ja też nabroiłem-na chwilę zostałem sam i z Poduszki Zośki wyciągnąłem wszystkie piórka-były na mnie, i wkoło mnie...i wszędzie (dużo ich podstępnie biegały po całym domu)-i tez burę dostałem...ale w sumie nie za piórka, tylko za poduszkę-kurna, święta była czy co? teraz zamiast poduszki mam koc-ale i tak wolę kołderkę pod stołem :) A zimę i śnieg i mróz-lubiem. Biegam, skaczę, turlam się w zaspach-i jest cuuuuuuuuuudnie :D co dzień robię pobudkę o 3.30-i idziemy na śnieg-ja zachwycony, a Hopiak burczy coś pod nosem na kształt "uduszę cię jamniku paskudny"-ale jak pacnę w zaspę i leżę kołami do góry, to puka się w głowę...a jak robię durnowate miny, to śmieje się i sypie na mnie śniegiem a czasem kładzie się koło mnie i robimy orzełki :) Bilbo bardzo zimolubny