-
Posts
10073 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Hope2
-
jakby tu...jamnik reaktywacja part 3...drapał w drzwi-trzeba było wpuścić...tym razem-nie oddam i koniec! rozumiem-raz uciekł, drugi-ale na Boga- TRZY razy w ciągu 4 m-cy??? Więc stan na dziś-3 psy MOJE + Blacky...z małym dłużkiem...muszę się zebrać do kupy i nie przejmować durnym gadaniem i zadbać o jego finanse... EDIT skończyła się Dziadeczkowi karma, którą miał w spadku po Zosi, je normalną...w styczniu choćbym na rzęsach miała stanąć zrobię badanie krwi-na parametry wątrobowe, czy wszystko nadal ok i prośba ogromna-gdyby ktoś miał zbędne ubranka dla Dziadeczka...będę wdzięczna. Co prawda ma 2 kurteczki i sweterek...ale jest na tyle sprytny,że sika sobie aż na brodę...i nie nadążam z praniem i suszeniem (zwłaszcza z tym drugim)-a on tak przeraźliwie się trzęsie z zimna...
-
Po wielu perypetiach... udało się! DROPS MA SWÓJ DOM!!! :-)
Hope2 replied to Lili8522's topic in Już w nowym domu
znalazłam Dropsika,zapisuję...i może naprawdę Państwo Dropsika też mają problem z nowym dogo? Ps emotki sa na pasku, taka uśmiechnięta buzia ;) -
Ciocia Ela-bardzo dobrze zrobiłaś! na krzywdę reagować trzeba-i już. Pomyśl-gdyby każdy zareagował-ile mniej zła by na świecie było? A jeśli chodzi o koteczki-Hopiak złości się okropnie, jak ktoś przychodzi i kota kradnie-nie powie "chcę kotka", tylko przyjdzie, capnie-i w gruncie rzeczy wszyscy szczęśliwi-ktoś, bo ma kotka, kotek, bo ma domek...Hopiak jak się wściekać przestanie, to tez się cieszy...ale najpierw chodzi i szuka-czy może nie leży gdzieś ranny? chory? martwy? Ludzie myślą,że jak niczyje-to można robić co się chce... Czasem zabierają-i oddają...znaczy podrzucają-jak rzecz...czasem zabieraja jednego, a podrzucają inne 3...czasem trzeba kociaków pilnować przed dziećmi-jedne krzywdzą zamierzenie inne nie chcący...czasem trzeba wrzasnąć na dorosłego, co mu futrzaste przeszkadzają swym istnieniem... Nie płakaj...zrobiłaś DOBRZE i aby jak najwięcej było takich jak Ty Zoś uratowana-bo ktoś zareagował na zło
-
Ciocia Ela-nie smutkaj :glaszcze: kociastych tu od groma-dużych, małych, wszelakiej maści-domnych i nie domnych...Felusiów też kilku jest...nie wiem, czy Twój też...ale jeśli jest-to jest mu dobrze-kociaste mają takie duże piece (zapiecki?) na których futerka wygrzewają, mleka mogą się opić do nieprzytomności-i brzuszki ich nie boleją...piesy ich nie gonią...naprawdę mają tu fajnie... i nie smutkaj-bo jeśli Feluś jest tutaj-to nie ma w tym Twojej winy Zoś nie umiejąca pocieszyć :(
-
To i owo o Ovo wyrwanej z olkuskiej mordowni - Ovka ma DS
Hope2 replied to Gusiaczek's topic in Już w nowym domu
Gusia...może Ovcia yorków nie lubi? a jak jeszcze jej mikrus pyskuje-dziwisz się? a ludzie naprawdę mogli by trochę myśleć i na smyczy prowadzić, jak zadziora mają-wsio ryba małego, czy dużego, a nie ojować :( -
No, tak...dużo czasu mnie nie ma...i chyba nie da się przekonać Szefa do oddania mnie-uparty jest...jak ja? a może nawet i bardziej? No i...wiecie...jak przestałam się fochać, krzykać i odwracać ogonkiem do wszystkiego...to zobaczyłam,że tu nie jest tak źle-dużo futrzastych tu jest-psich, kocich...wszystkich :) i człowieki też są :) znalazłam nawet mojego dawnego Pana...pogadaliśmy sobie...wiecie,że wybaczyłam mu już dawno? a on tu na mnie czekał, przeprosił...i jest git :) Szef mi znów głosik zabrał, a było tak: że łaże za nim i jęczę-to wiecie, więc -eee! Szefie! -Zośka...zlituj się babo... -no, dobra-nie mogę wracać, to nie mogę -no i?-trochę podejrzliwy... -powiedziałeś, obiecałeś,że Hopiaka mi dasz, tak? -tak... -no to dawaj! -Zosia...mówiłem,że dam, ale w swoim czasie...nie pamiętasz? -pamiętam! "swój czas" jest TERAZ -nie, Zoś-swój czas jest wtedy, kiedy w Wielkiej Księdze skończą się Dni Człowieka Na Ziemi -...to ile tych dni jest? -nie powiem, to tajemnica jest -srata tata-KŁAMIESZ! mówiłeś,że ani sie obejrzę i co? oglądam się po sto razy dziennie i jej NIE MA!!! -Zośka! uważaj! bo zabiorę Ci skrzydełka! -to sobie zabieraj, bo w d... No i nie dokończyłam-bo głos mi zabrał...wrrrr z nim się nie da, no! ale skrzydełek nie zabrał...a głos oddał-w swoim czasie, no! Ale czekam, bo inni mówia,że on jednak nie kłamie... I witam tych co przychodzą...i nawet poszłam do takiego jednego niskopiennego-mądry jest jak nie wiem co! i pytam go, czy to prawda,że tu nikt nie umiera i nikt się nie rodzi...powiedział,że prawda...więc pytam go-skąd tu tyle maluchów??? i powiedział,że maluchy też tu przyszły-jedne miały tak mało DNI W KSIĘDZE...nad innymi Szef się ulitował-bo cierpiały bardzo... I wiecie co? znalazłam takie miejsce, gdzie można tarzać się w liściach...i jest takie ze śniegiem...i takie gorące...jak lato...i jak wiosna... no i mam zagwozdkę-nikt tu nie umiera, nikt nikogo nie zabija-a mięsko jemy! co prawda najwięcej jest warzyw i owoców...ale skąd mięsko? hm...jak zdybię Szefa, to go zapytam...ale on jakoś...tak jakby...chowa się przede mną? Zoś dybająca
-
No, dobra-Hopiak nie chce, to ja napiszę...opiszę wsio :) urodzinki Grubego były suuper-było żarełko, smaczki, tulanki, spacerki, tulanki, zabawy...i Tolo się dzielił-i jedzonkiem i smaczkami i zabawkami-fajny gość z niego :) Pani,co to odwiedziła Hopiaka, to kandydowała na burmistrza (ale nie wygrała, wygrał pan...ale to i tak zmiana, Hopiak mówi,że chyba na dobre?) Sołtys chce, co by Hopiak go zmieniła-ale Hopiak nie chce, radną też być nie chciała-bo jak mówi, polityka to brudna sprawa...no i ma zakaz babrania się w polityce... Pan, co to wojował i kiedyś Hades chciał zbić (mandatem ukarany został)-teraz Hadesa lubi, bo Hades jego dziecko znalazł, jak na takiej skarpie wisiało...korzonka jakiegoś sie trzymało...rodzice wołali, szukali-a dziecko nawet nie pisnęło, bo tam dzieciom bawić się nie wolno, to niebezpieczne miejsce. A Hades bez smyczy był i poleciał i stał na krawędzi tej skarpy i piszczał i nie chciał przyjść wołany...no i Hopiak poszła zobaczyć-bo może tam jakieś zwierzątko pomocy potrzebuje? Dziecku nic się nie stało-strachu się najadło i burę od rodziców dostało...dobrze,że wszystko tak się skończyło. A Pan...Pan nam trawnik z liści wygrabił...i mówił,że mu głupio...a Hopiak się śmiała i kawę na dwór zaniosła, nie chowa złości-bo zgoda lepsza jest-prawda? Bilbo...no Bilbo znów jest Czarnym-i znów mieszka ze swoją Panią i ma obróżkę-i jest git-możemy go odwiedzać. A jamnicze ciepłolubne jest i deszczu nie lubi-to nie ucieka znów do nas-bo po drodze by mu doopka zmarzła. Ciocia ulv trochę się na Hopiaka złościła-że oddała...i że datku za opieke nie wzięła...no ale jak wziąć? od Babulinki zapłakanej? Z nowości-dzisiaj Hopiak zamówiła adresatki-chłopakom nowe, bo na starych trzeba się przyjrzeć, żeby napis odczytać-i dla mnie też-bo nie mam...a mieć chcem. no i nauczyłem się,że Hadesa można dziabnąć w łapki, można w ucho, można w nos, można w brzuszek-ale NIE WOLNO w ogon-bo się wścieka i łapą bije. A-ha, musimy być grzeczni, co by jakiś Mikołaj do nas przyszedł (Tolo i Hades się cieszą jak goopki jakieś...może i ja wezmę z nich przykład?) Blacky sprawozdawca
-
odtwarzam powoli album Zosi-wydarzenia się nie da, ale choć album...jeszcze nie wszystkie zdjęcia z komputera przeniosłam, znalazłam nie publikowane...i w aparacie jeszcze są..i w komórce....w komórce ostatnie-dwa dni przed jej odejściem...jutro poproszę Sebka,żeby mi wrzucił... I jeszcze dodam-żadne pw nie było od kolejnej kobietki...od kogo? nie wiem, nie znam, profile pojawiały się i znikały...może ktoś tak odreagowywał jej odejście? ludzie różnie reagują... https://www.facebook.com/anna.fiebrandt/media_set?set=a.805325559509480.1073741826.100000961312308&type=3
-
Wklejam z powiadomień z fb-bo zagubi się i nie będzie dowodu -mogę dostać bana, nie zależy mi już. Będę robić swoje-bez względu na dogo, na fb. I wiesz co Asiu? a z resztą...i tak nie zrozumiesz, mam nadzieję,że dotrzymasz słowa i pojawi się wątek Buni. Joanna Ciasnocha odwołała wydarzenie „ZOSIA POBIEGŁA ZA TM:'(.NOWOTWÓR ZAATAKOWAŁ CAŁE MAŁE CIAŁKO :'”.18:25
-
usunęła-na facebook, założyła je na prośbę toyoty, jak pies jeszcze był w schronie. A mój mail- [email protected]
-
Kochani, chwilowo wycofuję się z dogo, na dzień dzisiejszy nie chce mi się wracać. Zniosłam z pokorą falę wiadomości o tym,że Zoś nie żyje przeze mnie, wyzwiska. Brakuje mi Królewny każdego dnia, nie ma dnia, w którym o niej nie myślę... Dzisiaj kolejna kobietka usunęła wydarzenie Zosi-pytam- JAKIM PRAWEM? kto ją o to prosił??? czy to,że byłam po stronie Buni-nie ludzi upoważnia do takiego zachowania? Nie wiem kiedy wrócę i czy wrócę. Muszę sporo przemyśleć-przede wszystkim...czy warto?
-
To i owo o Ovo wyrwanej z olkuskiej mordowni - Ovka ma DS
Hope2 replied to Gusiaczek's topic in Już w nowym domu
-
żyjemy, żyjemy-ale tyyleee się dzieje! Na szybko-dzisiaj mijaja 3 lata jak Tolo nie musi mieszkać w kojcu, zacięty wróg Hopiakowy chyba dał se spokój i odwiedziła nas dzisiaj Pani, która jest dla niej wzorem-żałujcie,że nie widzieliście jej miny...bo to była niespodzianka...Później napiszemy więcej, bo już lecimy podlizywać się Grubilli-może się podzieli pysznościami? Bilbo jamnikowaty wędrowniczek (ale chyba już nigdzie nie powędruję, bo...tu mi dooobrze)
-
Hej Rufusik :) Jeszcze nieee-od soboty TZ ma tydzień wolnego-pewnie jeden dzień poświęci na bycie naszym woźnicom...ale już się nawet cieszę-bo po zabiegu czyszczenia paszczy będę dostawał mięsko gotowane i makaron i warzywa-a nie chrupki :) i chłopaki będą mi zazdrościć hihihihi i już zapadła decyzja-na wiosnę ja i Hades żegnamy sie z jajkami :( jamnik się z nas podśmiewa-ale jak jego człowieki się nie ogarną to i jego klejnoty pójdą w zapomnienie ;) A-i już za kilka dni Tolek będzie miał urodzinki...trochę nosa zadziera...ale mówi,że jak będziemy dla niego dobrzy, to da spróbować swoich prezencików...więc sie staramy jak możemy :) Blacky jeszcze z brzydkim zapaszkiem z paszczy ps w dzień chodze z gołą dopka-i pilnuję się, co by kałuży nie było (ale nie zawsze się udaje)
-
Wylysiała jamnisia z guzem, boi sie ludzi. Pilnie wyciągamy ze schronu:(
Hope2 replied to ana666's topic in Już w nowym domu
Nadrobiłam zaległości..uf...jak dobrze,że jest dobrze ;) Figuniu-ostropest i leki na wątrobe jak najbardziej tak ;) (z resztą ostropest jest też w tych lekach?) mam EPATO po Zojce-to lek weterynaryjny-zapytaj weta, czy Lonia mogłaby go brać? Buziaki przesyłam dla Ciebie i Lonii -
Oj, Ciocie...trochę się stresuję naprawą ząbków (będzie bolało????)...ale skoro Pani Doktor mówi,że można?że trzeba? trzeba będzie zrobić odważną minkę-no nie? A-o Bilba był telefon...ale chyba ktoś sobie z Hopiaka chciał zażartować-tel zastrzeżony, Pan miał przyjechać w piątek zobaczyć, czy to jego pies (podobno mu takiego ukradli)...ale nie przyjechał i nie dzwonił więcej...Hopiak się trochę złościła...ale co zrobić? człowieki dziwne są... A sam Bilbo...on już nawet nie gada nic o swoich ludziach...mówi,że u nas jest jego dom...i nie ma zamiaru się nigdzie wybierać...
-
Wczoraj byliśmy u Pani Doktor na badaniu krwi. Najpierw zrobiliśmy furorę na wsi-bo wieś maciupka. Ci z Was, którzy znają wątek Froda i Zosi wiedzą-pies w ubranku wzbudza zainteresowanie, pies na wózku...eh...a tym razem był Blacky-w czerwonym sweterku, w obroży-a na obroży torebeczka z woreczkami na koopy...a jakby tego było mało-niosłam go w nosidełku materiałowym (takim na małe dzieci)-zielonym w białe kropeczki mieliśmy jeszcze pamporka na zadeczku Dziadkowym-ale tego nie było widać :evil_lol: mieliśmy z Sebkiem jechać autobusem (bo Sebek miał tylko dwie lekcje i chciał uczestniczyć w pierwszej wizycie Dziadeczka u weta)...no ale koniec końców TZ uznał,że nas zawiezie-bo będzie szybciej i wygodniej...no i przecież zdążymy wrócić i on będzie mógł zdążyć na drugą zmianę do pracy. Pani Doktor popatrzyła na Zgredka i "a starszego to już nie było?" ale buzia uśmiechnięta i oczki się śmieją, więc mówię "Pani Doktor-ale on w przeciwieństwie do Zosi chodzi sam". Troszkę porozmawiałyśmy o Zoś, Pani Doktor pooglądała Dziadeczka, pytała czy jeszcze rzuca się na miskę z wodą jakby z rok nic nie pił, czy kaszle, dlaczego pamporek na doopce...osłuchała serducho (jest ok :) )i zabrała się do pobierania krwi. I nagle Blacy uznał,że co za dużo to nie zdrowo-łapkę golić-ok, ukłuć-ok ale krew zabierać? a w życiu! szarpnął łapką-i chcąc nie chcąć trzeba było ogolić łapkę drugą-a tu już przy dotknięciu igłą-wrzask-"JA NIE CHCĘ! AŁA! BOLI! RAATUUNKUUU!"-ale nic to nie dało-jedną ręką trzymałam kłapiącą paszczę, drugą wyrywającą się łapkę-krew pobrana (dwie fiolki!) :) Później Pani Doktor zajrzała w paszczę-a tam...koszmar jakiś! doszłyśmy do wniosku,że w pierwszej kolejności robimy ząbki-już w listopadzie, bo od popsutych ząbków robią się inne choróbska-a tego nie chcemy. Nad kastracją-pomyślimy, ale jeśli nic złego się nie będzie działo-ciachniemy na wiosnę (no-może już nie my-tylko może jakiś Domek się znajdzie?). Przy okazji wizyty okazało się,że Dziadek jest...niedotykalski...a my już zapomnieliśmy-przecież jak przyjechał, to też z daleka oczkiem łypał, powoli się oswajał...teraz ja mogę go dotknąć wszędzie, Sebek i TZ-nie koniecznie...a Pani Doktor...dotyka łapki-sprzeciw, cofnięcie łapki, chce dotknąć główki-pokazane zabki...Generalnie-wizyta mocno stresująca dla Dziadeczka, trząsł się jak galareta. Sebek...na widok igły schował się za róg-i dopiero jak wyszliśmy z gabinetu "biedny Dziadeczek" "bolało? ale byłeś dzielny" Dzisiaj mam już wyniki badań-czułam,że będzie lepiej...ale aż tak? poniżej wklejam treść maila od Pani doktor Teraz koszty: -badanie krwi 60 zł (40 czekało na Dziadeczka w gabinecie+20 z bazarku) -paliwo- 20 zł "Witam Morfologia wszystkie parametry w normie WBC 11,4 <6,0-16,5> MCV 71 <60-77> RBC 5,66 <5,5-8,5> MCH 22,8 <19-23> HGB 12,9 <12-18 > MCHC 32,3 <31-36> HCT 39,9% <37-55> RDW 14,6% <14-71> PLT 385 <200-580> MPV 9 <6,7-11,1> LYM % 18,6 % < 12-30> MON % 5,1 % < 3-10 > GRA % 76,3 % <60-70> Biochemia ALP 117 <20-155> AST 41 <1-37> ALT 227 <3-50> cholesterol 129 <127-360> kreatynina 0,9 <1-1,7> mocznik 48 <20-50> Może jeść karmę Hepatic to mu nie zaszkodzi. W rozmazie nie było krwinek świadczących o niewydolności wątroby czasami wysoki alat świadczyć może o problemach jelitowych. Zastanowić się nad kastracją czy na pewno jest potrzebna, natomiast sanację jamy ustnej można zrobić."
-
Dwa miesiące...dla mnie i dla mojego Hopiaka czas się zatrzymał...wiecie? ona każdego dnia do mnie przychodzi...jutro przyniesie mi dynię malutką-ze świeczką-obiecała... ciągle ze mną gada-w myślach...i płaka... Ja nie pisalnikowałam nic-bo Szef zabrał mi głos-bo już nie mógł słuchać moich wrzasków-bo ja chcem mojego Hopiaka...a On nie pozwala mi wrócić :( I On mówi,że nie wie jak Hopiak ze mną wytrzymywała...że mnie rozpieściła jak dziadowski bicz-bo ja chcem i już! Tęsknię...mocno...i czekam, bo Szef mówi,że Hopiak kiedyś do mnie przyjdzie...a On nie kłamie-prawda? Zoś czekająca niecierpliwie
-
Dziękuję bardzo-od soboty mam nową paczkę pieluszek, bo jak mi zimno w łapki to siusiania opanować nie umiem :lookarou: Wiesz Rufusik-zwał jak zwał ;) kilka dni mieliśmy awarię internetu, nie dało się nic napisalnikować...a wczoraj to byłem zły na cały świat...i lepiej,że nie pisalnikowałem, bo chyba byśmy bana dostali ;) :megagrin: zły byłem, bo cały dzień nie dostałem jedzenia-ta zołza Hopiak pilnowała jak jakiś cerber...no ale dzisiaj już wiem,że dieta była potrzebna,bo już mnie brzuszek nie boli i biegunki nie mam. Dlaczego miałem? bo jak mówi Hopiak "zjadam wszystko co się da...i nie da zjeść"-obierki z warzyw są w zasięgu mojego pyszczka? suuuper-zjem! karma-ile zdążę,tyle wciągnę...mydło w łazience? cudnie pachnie, gorzej smakuje...ale zjem! trawa? błotko?kamyka też mi już z paszczy wyciągała... odgraża się,że mi taśmą mordkę zaklei i odklejać będzie tylko na jedzonko, ale Tolek mi powiedział,że ona tak zawsze straszy...a później wystarczy zrobić smutna minkę-i już przytula i całuje :multi: Kociaste...małe zostało jedno-tri pojechała do domku i nazywa się teraz Snikers, ma podusię, posłanko, różową(?!) obróżkę, śpi z Panią w łóżeczku, obżera się pysznościami kocimi...i ani myśli wracać! 3 umarły :( nie wiadomo dlaczego-wirus? jedna doba wystarczyła :( no i została jedna mała-udało się ją zawrócić zza TM...Hopiak wrzeszczy na TZ, bo uparł się jak osioł i nie chce pozwolić jej pojechać do domku....on chce mieć kota!!! (jakby ich mało było...) ale Hopiak też uparta jest-i odda łajzę...bo będzie mu lepiej-w ciepłym domku bez psów niż na korytarzu, albo w piwnicy...bo do domu nie można-Tolek nie pozwoli... Bilbo...no on też nabroił-zerwał smycz (no...coś mi się zdaje,że raczej przegryzł)-ale opamiętał się szybko i szedł przy nodze cały spacer...próbuje też pozbyć się szelek...ale za to odpuścił ładowarce TZ :D No i obaj już wiemy kiedy idziemy którą trasa spacerową-bo rano jest inna i po południu...i wieczorem też- tak dla urozmaicenia-i na każdą zmiane sie buntujemy...bo przecież wiemy jak ma być! No i rano chodzimy parami-bo ja mam żądzę mordu jak widzę Hadesową paszczę...no i on się jakos nie kwapi do chodzenia ze mną... ja mam parę z Tolkiem-on sobie niewiele robi z mojego szczekania i kłapania ząbkami...czasem tylko spojrzy tak...że...no kurde...no chowam się za Hopiakiem...i za sekundę wracam i znów jazgoczę... czasem pobijemy się z niskopiennym (bo tylko on mi nie chce ustąpić!!!!) A-odkryliśmy z jamniczym źródło ciepła na ścianie i je adorujemy i pilnujemy 0X Łapka Blacky ciepłolubny łakomczuch