-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
Napisałam relację i wszystko mi uciekło, wrrr... Zbieram siły, by pisać raz jeszcze, ale za chwile, bo zrobie sobie mocną kawę, gdyż jestem po prawie nieprzespanej nocy. Witamy się oczywiście wraz z Oskarkiem z miłymi Ciociami!
-
Kochana moje, kciuki bardzo potrzebne, bo trochę mam stracha, czy podolam, czy nie zawiode... Przynajmniej dwa razy dziennie wychodzę z domu, na ok. godzinę. Jak one to zniosą. .. sąsiadów mam niezbyt życzliwych, raczej nie psiolubnych... Ale, może właśnie mając towarzystwo, nie beda sie nudzic i szczekac...Oby! Tyska - zapraszam!
-
Dzięki kochana!
-
Dziewczyny kochane, przecież to oczywiste, że się pomaga (jeśli to tylko mozliwe). Proszę jeno o mocne kciuki, bo oprócz Celika, zawita do mnie Bezunia, młoda sunieczka, niestety jeszcze wciąż nieufna do człowieka. Nadal jestem w domu Opiekunów Misi, którzy pojechali na urlop. A Misiaczkowa tak sie już czuje pewnie, ze żadnemu psu nie przepusci. Prawie do wszystkich sie rzuca, szczeka, atakuje. Toleruje jedynie maluchy, takie jak np. yorki. No i panow tez nie lubi, choc sa wyjatki. Nigdy nie wiem, jak sie zachowa. Pani Kasia wybiera się z nią na szkolenie, jak tylko wrócą z urlopu.
-
W pierwszej chwili radość, ale zaraz myśl, co z tego, jak tyle ich wciąż czeka a jeszcze dochodzą nowe. Jednak dla nich zaswiecilo słońce. Oby już zawsze były szczęśliwe! !!
-
Zaglądam z nadzieją, że Nadziejka złapania... Te nowe psiaczaki, takie maleństwa bezbronne, jeszcze ufne i juz skosztuja schroniskowego życia. Oby jak najszybciej odmienił się im los i całe życie. Świadomość, ze tak jest wszędzie, ze w całym kraju schroniska są przepełnione i wciąż dochodzą kolejne biedaki, jest straszna, przygnebiajaca, po prostu odbiera radość życia. Basiu, Wet powiedział, ze Misie zaszczepimy p/chorobom zakaznym po 2 tygodniach. Pani Kasia chce chodzić z Misia do weta, który ja leczył, wiec będzie z nia do Niego, w moje okolice przyjeżdżać. Trzymam nadal za ta uciekinierke (szkoda, ze nie moge pomoc) i żeby Te Maluchy szybko opuściły schron. No i żeby przestały dochodzić nowe...
-
Filmik nie chce się wkleić. Za to zdjęcie poszło. To jest z przedostatniego dnia u mnie. Jak widać (mam nadzieję) te boczki Misia ma juz nieco lepsze...
-
Czytając o Nadziejce, myślę zaraz o Misi. Pani Kasia mówiła wczoraj, ze widzi po suni, ze chętnie skorzystalaby z okazji i czmychnela. Oczywiście wyprowadzana jest na smyczy. Przyznam się bez bicia, ze kilka ostatnich dni, spuszczalam Misie ze smyczy i z radością patrzyłam, jak szaleńczo cieszy się i bryka na wolności. Chcialam nagrac filmik, by pokazac, jak Misia wprost wpada w glupawke, tak pedzi, zawraca, wywija jakies esy-floresy, ze az sie niemal przewraca w pedzie, ale kiedy kolejnego ranka wzielam tablet, to ona szla grzecznie niemal przy nodze, wiec szalenczych biegow nie uwiecznilam. Jak juz sie przyznalam, to sprobuje ten filmik wkleic. Jesli nadal mi sie to nie uda, zwroce sie o pomoc do Ciebie, Elu. Dodam jeszcze, ze sunia pięknie reagowala na przywoływanie. Wystarczyło też, bym schował się za drzewo, natychmiast pedzila, by mnie odszukać.
-
Elus, dziekuje! Będę jeszcze probowac, ale jak nie dam rady, zwrócę się do Ciebie. Jednak nie teraz, może po poludniu lub nawet jutro, bo dzis zaraz mam gości, a potem idę w gosci, obłęd jakis.. Muszę też po poludniu podejść do weta, obiecałam Pani Kasi dopytać o kilka spraw związanych z Misia, no i wziąć fakturę za ostatnie badania.
-
-
Po pierwszym szoku, też stwierdziłam, ze pomysł jest wspaniały :)
-
Te zdjęcia są robione 16 lipca. Jeszcze Misia brała leki ale już było z nia coraz lepiej. Mam tych zdjęć więcej, jednak znowu wyskakuje komunikat, ze przesłanie zdjęcia nie powiodło się. Chyba na tym jednym zabawa sie zakończy. ..
-
Zgadza się, na parterze. Byłam, widziałam! Misia zostawiona! Dostala swoje spanko, kocyk, miseczke, "uprząż", no i 2 porcje jedzonka. Pani Kasia podpisała umowę i po 15 minutach wyszliśmy, bo spieszylam się do przychodni na 17. Pani Kasia podrzucila mnie na przystanek i na szczescie zaraz przyjechal autobus K, dzieki czemu zdazylam do lekarza. Kiedy pani Kasia wrocila, Misia byla cichutko. Przywitala Ja wylewnie, skaczac i okazujac radosc. Jednak tez później troche plakala, siedzac przy drzwiach...ta wiadomosc była dla mnie bardzo przykra, wiadomo... moje kochane serduszko, płakała za mną, zdrajczynią ... No nic, za tydzień sie znowu zobaczymy. A Pani Kasia dziś zaproponowała, żebym opiekowała się Misia u Nich. I to jest super rozwiązanie, bo nie będziemy jej wozić i robić zamęt w główce, przerzucajac z domu do domu. Jeszcze jest kwestia pieniędzy. Zostało tego zdaje się 140 zł. Przypomniałam sobie, ze Misia jest szczepiona tylko na wściekliźnie i trzeba ja zaszczepić na wirusowki. Nie robiłam tego, bo była chora. I teraz mam pytanie do Was, Ciocie, a głównie do Ciebie, Basiu. Czy mogę Misie zaszczepić z tych pieniędzy? Bo wydaje mi sie, ze piesek powinien iść z DT zaszczepiony. W dodatku Państwo przekazali na Misie 200 zł, wiec tym bardziej chyba powinnam wziąć pieniadze na ten cel. Czy dobrze myślę? Z niedawnej rozmowy wiem, ze Misia zaliczyła już spacer, poznala kilka pieskow, wyleguje na kanapie ze swoją Panią, pieści i szczeka na przechodzących korytarzem ludzi. Mądra Sunia, wie, ze jest u Siebie! Gwoli prawdzie, to Pani Kasia spytała o te szczepienia. Pamietalam o nich wcześniej, a potem wylecialo mi to całkiem z glowy..
-
Trzymam kciuki za pomyślny finał - złapanie małej uciekinierki i bardzo współczuję tego, co teraz, ewu, przeżywacie! Tymczasem szykuje się do oddania Misi. Dopiero przed chwila przypomniałam sobie o konieczności spisania umowy adopcyjnej... Dobrze, ze mam na wzór poprzednią umowę. Misia jakby coś czuła, bo mniej dziś rozrabia... Oczywiście, powiem o konieczności zabezpieczenia jej przed wszelkimi zagrożeniami. Ja nawet zamykam okna, gdy wychodzę, nawet w największy upał, bo Misia taka ciekawska jest i skoczna, a do mnie stale przychodzą wróble, sikorki, nie chce kusić losu.
-
Oj tam, jakoś dam rade. Czuję, ze Misia szybko o mnie zapomni i pokocha Swoich Opiekunów. Wczoraj wprost rzuciła się w objęcia Pani Kasi i trwała tak "przyklejona" dobra chwilę. Będzie dobrze. Acha, prawdopodobnie w sierpniu Misia na jakiś czas znowu do mnie zawita. Opiekunowie jadą na urlop i choć byli zdecydowani wziąć ją ze Sobą, to okazalo się, ze jest to niemożliwe, bo już nie zdążą wyrobić jej paszportu. To nie jest dobre wyjście, ale innego raczej nie ma (hotelik?) , zwłaszcza, ze Panstwo nie mają we Wrocławiu zadnej rodziny.
-
Oj tak Ciociu Azalio, cieszymy się ze zdrowia Misiaczki przeogromnie. Domek też zapowiada się wspaniale. Mam nadzieję, ze Pani Kasia i Pan Wojtek zawitają na Dogo i będą nam opisywać życie z Michalina... Pozdrawiam!!!
-
Zaplacilam za ostatnie badania 110zl. Fakturę mam otrzymać w sobotę. Zatem rozliczenie portfela Misi wygląda teraz tak: Z wpłat na Misie, na konto, mam 390 zł. Plus 200 zl od przyszłych Opiekunów. Razem: 590 zl. Wydałam na badania, leki i leczenie 340 zl. (Faktura za usg i badania kału - 150 zl, Faktura za 3 wizyty plus badanie krwi - 130 zl, Kreon 60 zl (w zaokrągleniu...)). Zostało 250 zl. Za wczorajsze badania (25.07.) odejmuje 110 zł i zostaje 140 zl. misiaSokulska Anna (7310-07-17)-1.pdf wyniki MisiSokalska Anna (3704-07-17).pdf
-
Dopiero dzis rano otrzymalam od weta wyniki Misi, ale usiadłam do kompa dopiero teraz - przepraszam! A wyniki są dobre, żeby nie rzec - bardzo dobre. Tak krew jak i koopol - bo nie znaleziono niczego (badanie pod kątem kokcydiozy i lamblii ). Jak dam rade, to jeszcze wkleję te wyniki. Wet napisał przy tym tak: wszystko jest w porządku przestajemy podawać leki pozdrawiam wt Więc dziś Misia nie dostała Kreonu, ma jeść normalnie, tzn. już nie tak, ze tylko najchudsze mięso, powoli ma dostawać wszystko, jak zdrowy pies. W badaniu krwi, jeden parametr wyszedl poza normą mówię wiec doktorówi (bo byłam też dziś u Niego, aby za badanie zaplacic), ze cos jeszcze jest nie tak, a On A to: "to akurat nieistotne, ona ma wyniki, jak szczeniak". I w związku z tym, ze Misia wróciła do zdrowia, Pani Kasia (która nas wczoraj odwiedziła i byłyśmy na dłuższym spacerze), podjęła decyzję o zabraniu Misiaczka już do Siebie. Jesteśmy umówione na ten piątek. Jakoś tak do mnie to jeszcze nie dociera, ale skoro tak być musi, to niech stanie się to jak najszybciej. Misia i tak za bardzo juz się do mnie przywiazala...Oby dzielnie zniosła rozstanie i nie cierpiała zbyt długo, a najlepiej - wcale. Mam nadzieję, ze tak będzie. Jest teraz wielkim lakomczuchem, apetyt ma ogromny, wiec łatwo będzie poprawić jej nastrój dobrym jedzonkiem. Dodam jeszcze, ze dostałam sms-a od Pani Eli z pytaniem o zdrowie Misi i czy już wiadomo,co było przyczyną jej złego stanu, tj. niejedzenia i biegunek. Bardzo ucieszyla sie, gdy napisalam, ze Misia jest juz zdrowa. ,
-
Dziękuję Poker, będę podawać małe kawałeczki i obserwować koo..
-
I coby wszystko było, jak należy, wklejam fakturę od weta. To są 3 wizyty (kroplowki, antybiotyki, Dehinal Plus) i badanie krwi - 130 zl.
-
No właśnie! Jednak z tym wet radzi się nie spieszyć. Najpierw powtarzamy badanie krwi i kału. Mam przyjść ok. 25 lipca, czyli 2 tygodnie od podania Dehinalu. Chyba będę błagać Siły Wyższe, by w kale nic juz nie wyszlo, bo wet znowu mówił, ze lek na kokcydia jest b.mocny i może nawet uszkodzić jakieś organy (trzustke, zdaje sie). Zapomniałam spytać o Amyladol - Anulko, wybacz!!! Spytam niebawem już na pewno! W ogóle zapomniałam spytać o wiele innych spraw, m.in. czy Misia moze jesc biały ser? Przecież nie może jeść tylko jedno, od rana do wieczora... Jak zobaczyłam ta wage- 6 kg, strasznie się ucieszyłam. Misia po przyjeździe do mnie, w sobotę 8 lipca, wazyla niecałe 5,5kg, potem, choć niby zaczęła po troszku (głównie rano) jeść, miała cały czas biegunkę i kiedy wet pobierał krew do badań, wazyla już 5,2... Dopiero od ubiegłej soboty, biegunka zaczęła znikać a apetyt i waga, od razu rosnąć... Jeszcze, dla porządku. Z wpłat na Misie, na konto, mam 390 zł. Plus 200 zl od przyszłych Opiekunów. Razem: 590 zl. Wydałam na badania, leki i leczenie 340 zl. (Faktura za usg i badania kału - 150 zl, Faktura za 3 wizyty plus badanie krwi - 130 zl, Kreon 60 zl (w zaokrągleniu...)). Zostało 250 zl. O kolejne badania nie musimy więc się martwić. Pewnie jeszcze coś zostanie. Przyszli Opiekunowie powiedzieli, ze Ich pieniadze, jeśli nie "pójdą" na Misie, mogą być przekazane na innego pieska w potrzebie.
-
Misiaczek ma już ściągnięte szwy. Biedna, tak panikowala, ze trudno było ja utrzymać. Broniła się, wyrywala, gryzła ręce (ale nie do krwi) tak boi się wszelkich zabiegów. Nawet przy badaniu usg, była panika i gryzienie, dokąd nie przekonała się, ze to nie boli. Waga pokazala 5.9-6.0 kg Wet kilka razy powtarzal: "jak ona pięknie z tego wyszła..."
-
Tak to właśnie wygląda, choć zdarzają się wyjątki... Ale jak chodzi o mopsiki, buldozki francuskie, to Misia robi na ich widok taki raban, ze tu chyba wyjątków nie ma się co spodziewać. I taki filmik, na dowód (jeśli uda mi się go wstawić. ..) No i "przesłanie nie powiodło się" jak wcześniej zdjęcia. Może jutro się uda...