Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Śliczny mały wilczek kanapowo-łóżkowy :lol: a w niedługim czasie może i kolankowy...;)
  2. Również życzę zdrówka i sił. Także Lilu...
  3. Kochane psisko! Jak dobrze, że może cieszyć się normalnym życiem i być z człowiekiem. Dobrym człowiekiem... Bardzo lubię Sylwusia...
  4. Oby znalazł szybko...choć od powrotu ze schronu jest grzeczny i spokojny jak nie ten sam kociak. Chwilkę się pobawił a tak, cały czas śpi... Całkiem inny kociak, nie to wczorajsze półdiable...Czy to możliwe, że antybiotyk tak go wyciszył? Aż mnie to niepokoi. A może zbiera siły na nockę i da popalić jeszcze...
  5. [quote name='Martika@Aischa']Figuniu kochana trzymam zatem kciuki za całe psio - kocie towarzystwo !!!!!! zdrówka ogonki kochane :*:*:*[/QUOTE] Kochana Martiko, dziękuję za kciuki, bardzo potrzebne obu stworkom! Jutro z jamnisią biegnę do profesora... Nie mam pojęcia co z tym linkiem. Mnie otwiera się ogłoszenie naszego kotka. Jeszcze bez zdjęć ale tekst jest...
  6. [quote name='Nikaragua']Ja zrozumiałam, nie wiem czy dobrze, że stara chora kotka została w schronisku na leczenia, a Figunia wzięła ze schroniska kociaczka na dt[/QUOTE] I tak właśnie sprawa się ma!!!! Przepraszam, że napisałam tak niejasno. Wczorajszy dzień był szalony i jak dla mnie dość męczący. Pisałam maile, rozmawiałam przez telefon, pisalam na wątku wrocławskim i pisząc tutaj wydawało mi się, że wyrażam się jasno i wszyscy wiedzą o co chodzi...A rzeczywiście, można było się pogubić. To teraz po kolei. Chora kotka została w schronie. Kociaczka wzięła irysek ale ponieważ zastanawiała się, jak przyjmie malucha jej tymczaska - dorosla kotka, zaproponowałam, że malucha wezmę. Wg irysek kocie maluchy w schronie mają niewielkie szanse na adpopcje, ponieważ mało ludzi wie, że tam są również maluchy i nie pyta o nie. Natomiast kociaczki ogłaszane, ze zdjęciami itd. znajdują domy bardzo szybko. Kwestia tygodnia, dwóch. Irysek założyła już mu wątek i dzisiaj wstawi zrobione również dzisiaj zdjęcia. Maluch ma biegunkę, kochana dziewczyna dziś znowu jechała z nim do weta, dostał odpowiednią karmę i antybiotyk, powinno już być dobrze. Mam nadzieję, że już wszystko jasne... Przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale te zwierzaki są tak absorbujące...jak śpią (jak teraz) mogę cokolwiek zrobić, usiąść przy kompie. Jak nie śpią, to albo rozdzielam i pilnuję, albo karmię, albo biegam na spacer...albo opatruję rany...tak, polała się już krew. Na szczęście moja. Karmiłam kociaczka z ręki i chapnął mi palca z całej siły, bo myślał, że to kurczak... Poza tym strasznie fajnie mi się rozmawia z irysek...cieszę się, że poznałam tą Ciocię. Tutaj jest wątek srajdka, jakby ktoś chciał zajrzeć [url]http://olx.pl/oferta/1-5-miesieczny-pregusek-szuka-domu-CID103-ID6c4rn.html[/url]
  7. [quote name='irysek']Kleszcz by długo na truskawkowej krwi nie pociągnął ;)[/QUOTE] Każdy może przejść na dietę wege. Kleszcz też.:cool3:
  8. [quote name='AlfaLS']A temu choremu kociakowi bedzie szukany jakiś dom? Będą jakieś fotki? Może jakieś ogłoszenia trzeba zrobić? Mam słabość do starych i chorych kotów dlatego tak dopytuję...[/QUOTE] Bardzo chciałabym, by miała dom. Zwłaszcza, że jest tak kochana, proludzka, mądra. Ale kto weźmie 15 letniego kota? Właściwie to buntuję się na ten wiek. To niemożliwe. Nie znam się na kotach, ale ona chyba nawet połowy może nie mieć. Tylko jest chora i zaniedbana. Są już zdjęcia Loni, cudna gwiazdeczka! Taki ciężki miała dziś dzień...
  9. [quote name='Poker']Widziałam moją chrzestną córunię.Jest jak okruszek, śliczna.Ale chciała mnie na początku zjeść :mad:.Śmiesznie marszczyła nosek i pokazywała ząbki.Po chwili już nie było propblemu z głaskaniem. Ogonek ma jak chudy wykrzyknik, łapki grubaśne ja moje 2 palce , uszki łysawe. Ogólne wrażenie - przesłodka. Widać ,że już przywiązała się do Figuni. Figuniu, musisz dać jeść kleszczowi, bo zginie z głodu.Nie ma wyjścia,daj mu się napić Twojej krwi :evil_lol:[/QUOTE] Naprawdę byłam w szoku. Ona taka nie jest! Odkąd kotka przyniosłam do domu, najpierw dużego, potem była z nami w schronie a następnie dzieliła moje kolana z kociaczkiem - ma tyle emocji, chyba zbyt wiele jak na malutka, schorowaną, ledwo co dochodzącą do siebie, sunię. Dlatego nie była sobą... To jest naprawdę mądrzutkie stworzonko. Stale zapewniam ją, że choć jest kotek, to w naszych relacjach nic się nie zmieni...głasków, pieszczot, jedzonka jej nie zabraknie...i od razu widzę, jak stres jej mija. Pokerku, ja taka anemiczna jestem...ale mam dwa zwierzaki, to jakoś kleszczyk przeżyje...raz na kocie raz na psie... Bazarki tylko proszę robić, żebym mogła dobrze karmić psa i kota...dla kleszczyka oczywiście ;)
  10. [quote name='sunia2000']Figuniu to możes chcesz jeszcze dwa?:) JEdna z dzikich kotek na podwórku się okociła, dwa szkraby mają ok2 mc, tylko jest problem z ich wyciągnięciem - mamusia i 2 ciotki zażarcie pilnują małych. Kilka dni temu w trójkę rzuciły się na moją sukę, dobrze że ta ma kondycję charta i zwiała bez uszczerbku na zdrowiu. Ale trzeba by wymyślić jak te kociaki zabrać - ja na kotach nie znam się kompletnie, zwłaszcza dzikich:([/QUOTE] Pati, w schronie też jest ich masa, czarne, bure, jakie chcesz. Mamusia (dzikuska) z dwoma maluchami też jest... Obawiam się, że gdyby u mnie te kociaki się "rozmnożyły", to biedna Lonia przepłaciłaby to ciężką nerwicą, a chorób ma raczej dość... A i ja chodzę dziś jak błędna. Śniadanie jadłam dopiero po powrocie ze schronu, ok. 16...nie mam zrobionych zakupów (TRUSKAWKI!!!!-jak bez nich przeżyję jutro???), bo nie poszłam na targ...Ten biedny kot, a raczej kotka zburzył mi wszystkie dzisiejsze plany. Ale cieszę się, że będzie dostawał leki i mam nadzieję, że go wyleczą... U mnie też aż roi się od kotów. Niektóre takie wychudzone szkielety...co będzie zimą? Ale to dzikuski są, uciekają... Gdyby psiak był przyjazny kotom, to bym wzięła...choć pojęcia nie mam jak się wychowuje dzikuski... Moje skarby śpią. O Boże, jak dobrze, że te stworki potrzebują snu...ale niedługo pewnie znowu zacznie sie zabawa...
  11. Odpowiem Ciocie hurtem :lol: - nie planowałam kolejnego tymczaska. Tak wyszło. Irysek jest pewna, że kociaczek dom znajdzie szybciutko. Mało ludzi wie, że w schronie są takie maluchy i one mają tam nikłe szanse. A z dt schodzą szybko, jak te świeże bułeczki. Gdyby nie Lonia, to mogłabym brać jednego po drugim...ale widzę, że ona za bardzo się denerwuje i też mi jej szkoda. A maluch jest przeslodki, przerozkoszny rozrabiaka. Zaczepia, podgryza, wcale sie nie przejmuje niedobrą psica i wciąż staje jej na drodze... Załatwił się do kuwety!!!! Niestety ma biegunkę. Jutro irysek ma podjechać z nim do lekarza, do schronu. Zapowiada mi się ciekawa noc. Szczególnie boję się o rozmaite przewody, bo kociak sie nimi bardzo interesuje i bezczelnie na moich oczach w nie wgryza. Jak zostanę bez telefonu i internetu, to zbyt szczęśliwa nie będę...
  12. oj dzieje sie. pisze 1 reka, bo trzymam druga na jamnisi. do jej pupy przytulil sie kociaczek, śpi słodko, ale ona nie jest tym zachwycona... chory kot został w schronie. bedzie leczony, potem szczepiony i chyba wroci na ulicę, skąd go wzięłam. Acha, wet powiedział, że to kotka i ma 15 lat... No więc mam drugiego tymczaska. Maleńkiego kocurka. Zapomniałam o kleszczu...ciekawe czy jeszcze żyje w tym słoiku...jak wylazł i gdzieś się schował, to będzie fajnie... Maćku, skoro kleszcz u mnie w domu, to przecie tymczas, nie inaczej. Zdjęcia będą robione jutro, powinien sie załapać... A tak poważnie, to czeka mnie super fajne zadanie pozbycia się go...a tak chciałam być jak buddystka, nie zabijać nic żywego, nie krzywdzić...:shake:
  13. [quote name='Korenia']Zadzwoń do schroniska, żeby po niego przyjechali. Bez problemu go tam wyleczą, a przy okazji będzie bezpieczny. Koty mają u nas dobrą opiekę w schronisku :)[/QUOTE] Kotek już w schronisku. Będzie leczony, uff. Pomogła irysek ale...jak to było: zamienił stryjek... wróciłyśmy ze schronu z maleńkim kociaczkiem i teraz mam 2 tymczasy... Irysek będzie jutro robić mu zdjęcia, szukać domku. Wszystko ok tylko jamnisia się denerwuje na malucha. Widzę, że krzywdy mu nie zrobi, tylko straszy, odgania, ale cala się trzęsie, przezywa. Miała trudny dzień, bo była z nami długi czas w schronie, słyszała pieski i pewnie bała się, że ją zostawię...a teraz łazi po domu ten szkrab, zaczepia ją, co gorsze dostaje jedzonko i jest b.nieszczęśliwa. Kotek wreszcie padł. Wydawało się, że jest niezmordowany, tyle godzin szalał. Dziękuję Korenia za rady. Bałam się, że wezmą go (o ile przyjadą) i uśpią. Teraz już wiem co robić w razie czego.
  14. [quote name='Martika@Aischa']Figuniu a jakiś sąsiad by Was nie zawiózł ??? Kociak z pewnością będzie musiał zostac kilka dni w lecznicy. Oby tylko przeżył i miał szanse :( koci katar zabija kociaki niestety :( Jak daleko jest czynna w weekendy lecznica od Ciebie ??? Figuniu jaki był by koszt gdybyś wzięła taxi ??? myślę że wspólnymi siłami uzbieramy pieniążki na pokrycie kosztów.[/QUOTE] Irysek mówiła, że podzwoni po lecznicach i spyta też Mamy. Więc myślę, że jak tylko przyjedzie, to juz prosto do weta. Będziemy radzić, co dalej z kotem. Dziękuję i Tobie za namiary na Marudę666 i wszelką chęć pomocy :iloveyou::Rose::buzi:
  15. [quote name='Maciek777']A może [B]Maruda666[/B] lub [B]Sonek666[/B] lub [B]happy animals[/B] by pojechały? Ja wiem, że nie są stricte z Wrocławia, ale może akurat...[/QUOTE] Maćku, dziękuję za zainteresowanie i podpowiedź. Jak napisałam, irysek niebawem przyjedzie z kontenerkiem i pojedzie n nim do weta. A co dalej, będziemy myśleć. Byłam z Lonią na króciutkim spacerku, wróciłam, kotek dalej spał. Potem wstał pomiałczał, napił się odrobinke wody i dalej poszedł lulać. A tam gdzie stał - patrzę, coś lezie, duże opite - kleszczysko :-( Mam go w słoiku i nie wiem, co zrobić... Trzeci zwierzak w domu, chyba się zastrzelę :shake:
  16. [quote name='Martika@Aischa']Figuniu on na dworze bez leczenia nie ma żadnych szans :( tak bardzo żałuję że jestem prawie 300 km od Ciebie :( Wierzę że ktoś się jednak znajdzie i pomoże kitusiowi :( biedaczek kochany nawet nie chce wiedziec jak cierpi :( Figuniu błagam nie poddawaj się i znajdź kogoś kto zawiezie Was do lecznicy :([/QUOTE] Martiko, dziękuję że Jesteś z nami... Oddzwoniła irysek:multi:, ma do mnie przyjechać i zawieźć kota do lecznicy - jeszcze nie wiemy gdzie... Niestety ma już kota na dt więc nie może tego zabrać, zwłaszcza że chory i boi się by nie zaraził Jej tymczasowicza. I tak jestem b. wdzięczna, że przyjedzie i pomoże. Ale nie wiem, co dalej...Może coś wymyślimy, jak już będzie... Oby go ktoś przygarnął... ale z kotami chyba jeszcze trudniej niż z psami, a już jak chory, to chyba w ogóle szanse bliskie zeru...
  17. [quote name='anica']Figuniu ja jestem w tej chwili w pracy i nie mam jak pomóc:-(! ale może sunia 2000 może napisz do niej?[/QUOTE] Dziękuję Kochana! Napisałam na wątku wrocławskim i zero odzewu. Myślę, że Sunia2000 jest w schronisku...Zresztą, krępuję się do kogoś dzwonić, prosić. Każdy ma jakieś plany, może też bać się o swoje zwierzaki... Nie wiem na co liczę, chyba na cud, bo to, że znajdzie się jakaś kotolubna osoba, gotowa wziąć go i leczyć, to chyba byłby cud. Wierzę jeszcze, że irysek pomoże, że ma wolny dt i nie przerazi Jej stan kota. Ale nie odbiera telefonu, przed chwilą znowu próbowałam... Będę musiała kota wynieść na dwór. Jest tak zimno...on chory. kto wie, może go już nie spotkam... Gdybym wiedziała, że w schronie go nie uśpią...ale i tak musieli by po niego przyjechać, bo go nie zawiozę... On tak prosi o ratunek, taki biedny... Lonia leży na tapczanie i powarkuje a kot przy moich nogach. Spał długo, widać tego było mu trzeba - ciepła...choc na podlodze
  18. [quote name='anica']Dziękuję Figuniu :oops: tutaj same takie prawdziwie oddane ciocie, trzeba przyznać że Lonia jeśli się ją pozna to potrafi chwycić za serducho :). biedny kociuniek:-(! przyznam się że nic nie wiem o kocich chorobach, ale z tego co piszesz to musowo lekarz powinien zobaczyć biedaka! ja nie wiedzieć czemu boję się kotów:roll:... tak po prostu ... wzięłaś chorego kota z ulicy? ... odważna jesteś ,podziwiam :kiss_2:[/QUOTE] Aniu, tez się bałam, ale nie chciałam by został na ulicy. Liczyłam, na to że irysek go zabierze a przynajmniej pomoże. On już wcześniej mógł być przez Nią zabrany, ale zniknął i nie widziałam go aż do dzisiaj. Dlatego nie mogłam ryzykować, że znowu gdzieś się zapodzieje. Tylko nie wiem, czy ta propozycja irysek będzie aktualne, skoro kot jest chory... Wtedy, tj, chyba 3 tyg. temu, jak go spotkałam i chciałam zabrać do domu, ogrzać, osuszyć, nakarmić (było tak zimno, 10 stopni i deszcze) nie dał sie wziąć na ręce, wyrwał i tyle. A mógł już być u irysek. I Loni jeszcze nie miałam...teraz też trochę się wyrywał, ale już nie zwracałam na to uwagi i jakoś doniosłam wraz z Lonią na to II piętro. Ale nie wiem, co dalej...
  19. Ciocie, siedzę i płaczę...boję się że kot może czymś zarazić Lonię i boję się o niego. Czytałam teraz trochę na forum miau i to może być koci katar. Nie je, bo ma zapchany nosek. Jak nie będzie leczony, to umrze... Są dyżury w lecznicach ale nie mam jak jechać, bez auta, bez kontenerka i jeszcze Lonia... Czy mam dzwonić do schroniska? Żebym wiedziala że go będą leczyć ale może go uśpią... Nie mogę go zatrzymać... Irysek była zainteresowana, mówiła, że ma miejsce na dt i chetnie weźmie, ale to było ze 3 tyg. temu no i nie wiedzialam, że jest tak chory. Widziałam go przez 2 dni, było ciemno... Nie wiem więc, czy teraz go weźmie, czy ma miejsce i zechce leczyć. Jeszcze do Niej zadzwonię, choc zostawiłam wiadomość. Boję się, że gdzieś wyjechala.
  20. Ciocie poradźcie, czy chory kot, którego wzięłam z ulicy nie zarazi Loni? Ma jakąś, pewnie typową, kocią chorobę. Cieknie mu z oczu ropa, wokół noska, na nosku i przy pysiu czarny nalot, rany???charczy przy oddychaniu, nosek pewnie zapchany.. Czekam na pomoc iryska, ale na razie nie oddzwania, nie wiem, czy bedzie mogła i chciala go zabrać, nie wiem co zrobić, jak pomóc temu kotu, bo nawet do weta nie dam rady z nim iść, nie mam kontenerka.
  21. Nawet nie wiedziałam, że odpisuję, cytując post Jary, sory.
  22. [quote name='Jara']Na klinikach liczą jak za zboże? Mi się zawsze wydawało, że tam są bardzo przystępne ceny.[/QUOTE] Proszę o pomoc dla chorego kota. To domowy kotek, łasi się i mruczy. Spotkałam go już kiedyś, dalam jeść ale nie widziałam w jakim jest stanie (albo jeszcze nie był w takim). Oczy zaklejone ropą, wokół noska i pysia jakby czarne rany???Charczy przy oddychaniu...nie chce jesć. Zabrałam go do domu ale boję się, czy mała chora jamnisia (na dt) czegoś nie złapie...w dodatku b,go atakuje...już dostała łapą i płakała... Nie wim, co zrobić. Z nim trzeba natychmiast do weta a ja nie mam jak, bo z jamnisią wychodzę co 2,3 godz, no i nawet nie mam kontenerka ... Obiecala pomóc przy kocie irysek, ale nie odpowiada na telefon - wprawdzie dzwoniłam pół godz. temu, ale boje się, że mogła wyjechać. Co mam zrobić, czy wynieść go na ulicę i liczyć na to, że jak już będzie możliwa pomoc, to się go znajdzie? On tak głośno miauczy, woła o pomoc...proszę!!!
  23. [quote name='anica']Figuniu, dziękuję Jasia teraz śpi opatulona cała, wszystko jest dobrze:loveu: (w piątek trzynastego to tylko mogłam profesorowi powierzyć moje ruderadości:)) przepraszam że tak najpierw na PW a później na wątku, przecież mogłam od razu zapytać na PW jestem po prostu zdenerwowana tym zabiegiem Jasi ,zostawiłam ją uśpioną na stole operacyjnym, przyleciałam do sklepu żeby napisać że wizyta jest możliwa w poniedziałek o 15( profesor przyjedzie specjalnie dla Loni, opowiedziałam pokrótce jaka jest skrajnie wychudzona i zaniedbana i że to tylko w jego ręce można oddać taki cud natury i że trzeba sunieczkę zobaczyć bo to jest wyjątkowa sunia i pomimo że jak najbardziej ufamy że pani doktor (jeszcze się okazało że byłaś u innej pani doktor),zajmie się Lonią jak należy! to jednak...i już nie trzeba było więcej nic mówić;) na PW napiszę nr tel do profesora w razie czego.... lecę do Jasi....[/QUOTE] Jeszcze i tutaj, jeszcze raz gorąco dziękuję, bo w takim stresie, pamiętałaś o Loni...Ta kruszynka tak wiele Ci już zawdzięcza, a czuję, że jeszcze niejedno dobro Ją od Ciebie spotka... Zdrowia dla Twojego Skarba, Twojej Radości i Miłości - Jasieńki !!!
×
×
  • Create New...