Wczoraj Ovka dała terierowaty popis, że szczena nie tylko mnie opadła.....
Wracamy ze spacerku, Ovke za sekundę miałam przysmyczyć, zza winkla wychodzi Nana koleżanka,
z którą od zawsze chętnie się bawiła. Nana ma piłeczkę, na którą Ovka od razu szturmem, właścicielka
piłeczki w krzyk i ................ no ludzie! Ovka wpadła w furię, rzuciła się z paszczą, ale jak?!?!!
to miał być mord z założenia! trudno było mi capnać agresorkę, bo na wolności, Nana na smyczy ino fruwała
Efekt: pani ma posiniaczone dłonie, Nana lekko dziabnięta, a ja ..... zasromotana okrutnie
Oczywiście zadeklarowałam pokrycie ew. kosztów wet.
Ovo zupełnie ignoruje psie towarzystwo, ale piłeczka rzecz, za którą skoczy w ogień, zamorduje,
a co dziwne - jeśli jakaś psica zabierze jej piłeczkę nie wykazuje agresji, ale teraz przy kradziejstwie
okazała się bezwzględna
Może była zła, bo nie miała swojej piłeczki? ...
Inna rzecz, to że Nana nie po raz pierwszy była zaatakowana - jest zaczepna,
ale ... "ukochana córunia mamuni", mikropsinka ....
Nie mam pojęcia, jak to wszystko wytłumaczyć ...
Z jednej strony spolegliwa, z drugiej szatan ...
Będzie skazana na smycz? o matulu, szkoda :-(