Mój pies miał kiedyś takie ataki, że był sztywny, jakby sparaliżowany, oczy jakby niewidzące.Kończyło się zwymiotowaniem i już było normalnie. Tylko był troszke słabszy.Taki atak był średnio raz w roku. Z roku na rok coraz słabiej. Po trzecim razie bez wymiotów. Ostatni kilka miesiecy temu na wersalce. Tym razem tak jakby sztywne były tylko przednie łapy. Nie wiadomo co to jest. Po pierwszym ataku ileś już lat temu który był najcięższy i na dodatek o 24-tej w nocy, były porobione badania krwi.Weterynarz nie wiedział co to. W trakcie ataku myślałam, że zjadł trutkę bo na spacerze na jakiś czas straciłam go z oczu. I tak do tej pory nie wiadomo co to jest.