Taksunia to taka trochę jeszcze "dzikuska" zwłaszcza przy pierwszych kontaktach z ludźmi, zwierzętami( jak zobaczyła kota to uciekła) nie lubi deszczu, zimna... ale wiatru( chociaż tutaj bardziej chyba pasuje wichru,tak przynajmniej wczoraj wieczorem wygladało to we Wrocławiu) to boi się wręcz panicznie!... wieczorem jak z nią wyszłam, nagle przeszedł tak silny podmuch, że ... Taksunia prawie frunęła do góry na smyczy... przeraziło ją to do tego stopnia ,że jak później jeszcze raz chciałam z nią wyjść( bo oczywiście nic nie zrobiła,uciekła) zobaczyła że biorę smycz do ręki to uciekła pod stół i nie chciała wyjść! :( co powinnam zrobić? odpuścić!? i nie wychodzić? czy jednak, wyjść?... na króciutko?!...