Dokładnie, nie ma co patrzeć na to, że teraz pies jest przyjazny dla całego otoczenia. Sama mam ONkę, którą nazywam "przerośniętym kotem", bo kocha wszystkich, nie szczeka na obcych za drzwiami itp. A jednak była sytuacja, że szliśmy z nią w pola na spacer. Robiło się już szaro i jakieś 100m przed nami stał koleś z rowerem. Pies przy nodze i kontynuujemy spacer. I co zrobiła moja suka na widok "obcego"?! Najeżona i warczy. Nie wiem czy rzeczywiście mogłaby zaatakować/obronić. Fakt jest taki, że gdyby ten koleś miał wobec mnie złe zamiary, raczej by nie ryzykował, widząc 30kg psa przy mojej nodze, najeżonego i warczącego. A takie zachowanie w zupełności wystarczy, żeby odstraszyć potencjalnego napastnika ;)
Więc na co dzień mam kluchę, a w razie "w" myślę, że będzie wiedziała co robić :)