-
Posts
15994 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ty$ka
-
[quote name='phase']O kurde, ale się lektura poszerzyła! :crazyeye: Witanko. :) Poczytam sobie zaraz o czym tu piszecie. :)[/QUOTE] Coś rzadko do nas zaglądasz :D Hej, hej. A o wszystkim tak ;) O adopcjach, kotach... :D
-
W takim razie miłej podróży ;)
-
[quote name='junoo']No nie bardzo mogę. 1. mam myszy i chomika 2. Aron jak był mały nie miał okazji spotkać się z żadnym kotem... A dokładniej... mieszkam na wsi, więc te koty wiejskie przed nim uciekały. Jakiś rok temu był mały kociak na chwilę u mnie w domu i Aron był o niego dość mocno zazdrosny. Chyba bym się bała zostawić w domu ich samych. Więc na razie nie mogę kotów :( a szkoda, bo je uwielbiam.[/QUOTE] 1. To nie problem. Ja miałam swego czasu chomiki i nie zostały zjedzone (choć niektóre faktycznie musiałam wyjmować z pyszczków kota) :P Jednak izolacja od kotów dawała efekty ;) 2. A to faktycznie jest problem. Mój pies też jest zaborczy, ale jednak mimo wszystko umie się pohamować z wyznaczaniem granic ;) [quote name='Mada95']haha , ja bym nie chciała psa podwórkowego mnie już przeszkadza że Lejdi nie moze legalnie spać na łóżku....[/QUOTE] A myślisz, że ja chcę? [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG] ;) Nie, oczywiście, że nie... Chciałabym psa w domu, ale... nie na łóżku. Co to to nie! Wystarczyła mi dzisiejsza noc, kiedy w domu przebywał Morus (była burza) i pozwoliłam mu zasnąć przy mnie. Ale... może nie będę Wam tego wszystkiego opowiadać, bo znó powiecie, że jestem gadułą [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_lol.gif[/IMG]
-
Też bym na Twoim miejscu swojego pokoju nie dała :P Będę trzymać kciuki ;)
-
Praca czyni mistrza, więc rób swoje ;) Mnie Twoje zdjęcia się podobają.
- 1616 replies
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Ty$ka replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Witajcie ciepło :) -
Mirra :loveu: Uwielbiam ją. Nie przejmuj się krytyką ;)
- 1616 replies
-
Witamy się :) Kocham Żabcię :loveu: [URL]https://lh6.googleusercontent.com/-gkVwKDPth1Y/UDtJdmzc_lI/AAAAAAAACJU/RiS9x3jQKoo/s640/DSCF4614.JPG[/URL] :loveu: I te tło :P Widać, że pokój należy do psiary :D Gratuluję III miejsca!
-
Gratulacje :) Czekamy na fotki z wystawy :D
-
Dzieńdoberek :) Jak Oscarek miewa się dzisiaj?
-
[url]https://lh3.googleusercontent.com/-VRq9v3KcBug/UDsE_ojdyzI/AAAAAAAABpw/cKuM0F7aoMU/s600/image019.jpg[/url] jaka cudna fotka :loveu: [url]https://lh4.googleusercontent.com/-oCOI8oEnwQk/UDsE8tuWOAI/AAAAAAAABos/t5JInM0C-jw/s600/image009.jpg[/url] :roflt:
-
Ale fajne fotki :loveu: Jak Pu jest w Ciebie wpatrzony :)
-
Super, wielkie gratulacje :)
-
RUNE - pokochany w swoim domku :) zadowolony psiak :)
Ty$ka replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Cudnie trafił. Sylwia, domek Rune trzeba koniecznie sklonować :) -
Kojot - na skraju śmierci głodowej, podrzucony pod drzwi
Ty$ka replied to Vlk's topic in Już w nowym domu
Z tego, co wiem to Vlk jest teraz w rozjazdach (o ile się nie mylę), ale jednak cicho wierzę, że już wysłała nam rzeczy... -
Ale dyskusja :diabloti: Pewnie jakby co niektórzy to przeczytali to by się załamały, bo osoba, która siedzi w adopcjach (tak, nieskromnie o sobie powiem :oops:) to nie dość, że nie zjedzie wszystkich od góry na dół to jeszcze ! o zgrozo! zgadza się w zupełności z tym wszystkim. No na czym ten świat stoi! :diabloti: [quote name='anorektyczna.nerka']Ano, mam takie zdjęcie, gdzie jestem ja na łóżku, a oprócz mnie siedzi ten kociniec, niektóre na mnie, inne na poduszkach, inne na łóżku ;D Co do cioteczek, to mi cycki opadły, jak w wątku jakiegoś pudla nowa właścicielka wstawiła jakieś tam zdjęcie, napisała, że pupil chadza w kagańcu i takie tam, ciotunia orzekła, że pies jest nieszczęśliwy, bo jest traktowany jak jakiś pitbull i nawet po zdjęciach widać, że się boi, bo ma ogon podkulony. Po raz kolejny cycki mi opadły, jak dziewczyna, niewiele starsza od nas, która włożyła mnóstwo wysiłku i pieniędzy w tymczasowanie zdecydowała się na psa rasowego, a na pwp została zwyzywana od snobek -.- A takiemu kotu długo zajmuje ogarnięcie, do czego kuweta służy, czy już dwa dni po przyjeździe będzie z niej korzystać? Też mieliśmy koty na tej zasadzie, co Ty, z tym, że pilnował ich jeszcze Oskar [*], który za nimi wszędzie łaził i można nawet powiedzieć, że to była taka samcza kocia mama. Nie wiem czy Ci opowiadałam, ale jak byłam w gimnazjum na wolontariacie, to był w lublinie takie świetny kocur. Jak wycierałam okna i półki w tych kocich pokojach to on mi myk po ręce na ramię i tak przez cały dzień mi na tym ramieniu potrafił wysiadywać. Pielęgnacja fakt, jest dość upierdliwa, ale to chyba zależy od osobnika, bo te dwie sterylizowane kocice z którymi się wychowałam, to obie były długowłose, jedna całkowicie biała a druga, taka hm. u nasady włos był rudy, a końce już czarne. Ta dwukolorowa kołtuniła się masakrycznie i trzeba było ją kąpać co miesiąc- dwa, natomiast tą białą wystarczyło przelecieć szczotką raz w tygodniu i futro miała piękne. Wszystko żywiłam whiskasem czy jakimś kitkatem, za co by mnie panie na miau zjadły ;d Jeżeli chcesz brać Morusa na stancję do lublina, to przygotuj się na dłuugie poszukiwania, bo ja sama dla siebie szukam mieszkania już 3 tydzień ;D[/QUOTE] Pokaż kiedyś mi te zdjęcie - nie wyobrażam sobie 16 kotów w domu :evil_lol: 10 jeszcze tak, ale wtedy też miałam wrażenie, że trafiłam na kocią wyspę :P O tej historii z pudlem słyszałam, czytałam i komentowałam nawet na którymś wątku. Po prostu mnie to zmroziło zupełnie... Znam kilak osób, które właśnie pomagały PwP, a same mają psa rodowodowego i właśnie przez to zostały zjechane przez ciotunie. Ciekawe czy mamy na myśli te same osoby? ;) Dla mnie to jeden wielki absurd, nieporozumienie, no nie wiem jak to nazwać... kompletnie nie rozumiem osób, które krytykują inne, że jak mogą mieć psa z hodowli skoro tyle gnije w schronach. No jak śmią?! :shake: Przecież powinny wziąć najstarszego, najbrzydszego i najbardziej chorowitego psa ze schroniska - wtedy oznaczałoby, że kochają psy! A tak to tylko kierują się wyglądem psa i są snobami! A fe! :diabloti: :shake: Wiesz co... to zależy od kota. Nasze nie miały jakoś problemu z zaakceptowaniem kuwety (nauka tak jak kociaka: wkładanie do niej jak się chce załatwić i skrobanie w żwirku własnym palcem/łapą kota), nie mniej jednak najgorzej jest z dobraniem dla nich żwirku - bo jednemu nie pasuje taki zapach, innemu siaki, a jeszcze granulat nie taki... I wtedy załatwiają się poza kuwetą. U nas też musiały być kuwety i otwierane, i zamykane, dla każdego kota praktycznie oddzielne (w każdym pokoju jedna, dwie) oraz wymieniać żwirek co drugi dzień. Niestety są takie koty, co nie załatwią się tam, gdzie inne - teraz mamy tylko jedną kuwetę (wiem, że powinna być jedna w każdym z pokoi), no i jest czyszczona co 2 dni - bo koty w brudnej nie będą się załatwiać i jest OK ;). Jakoś z czystością kota nie miałam nigdy problemów, choć miewałam mruczki, które sikały poza kuwetą... Genialny kot :evil_lol: Akurat nasze koty jedzą surowiznę + gotowane, karmy żadnej nie zjedzą - chyba, że psiego Brita :eviltong: Aaaa, no widzisz... tak się to ma ;). Jednak i tak pewnie nigdy nie zdecyduję się na długowłosego kota. Tak jak piszę, jeśli się nie uda to będę dojeżdżać - no trudno się mówi, ale psa z rodziną nie zostawię, bo nawet spacerów by nie miał, a za to byłby nieźle spasiony i rozpuszczony... Powodzenia w szukaniu :) [quote name='rashelek']A zadam takie techniczne pytanie - Babcia Ci nie pozwala na psa w domu a płacze, że w mrozy tam śpi? Czy ja coś poknociłam już? :lol: A co do adopcji na dogo, to dla mnie to jest paranoja ;-) Gdyby w schronach mieli takie wymogi, to 3/4 psów zostałoby tam na zawsze. Mnie np. by psa nie wydali, bo po wyprawkę jechałam już z kulką w rękach, zasadniczo wiedzy też niewiele, do tego blokowisko, wizja bliskiej matury etc etc. Cioteczki na dogo by mi psa w życiu nie dały :diabloti: A już szczytem kretynizmu jest dla mnie wizyta przedadopcyjna i wymóg sterylki na zdrowej suce ;-)[/QUOTE] Tak, właśnie ta sama.... No cóż, moja Babcia specyficzna jest ;). Kocha psy, rozpuszcza mojego do granic możliwości, do domu wpuszcza go w mrozy, ale tak na stałe to nie chce go, bo nie i już. :roll: Ja akurat rozumiem ideę wizyt przed adopcyjnych, choć do końca nie jestem ich pewna; tak samo sterylkę rozumiem (teraz jest mało schronów, które tego nie robią) i nie mam nic przeciwko, ale nigdy nie zrozumiem tych wymagań co do domów. Przez to, że szukam psa na podwórze, byłby sam 7h, nie stać mnie na drogie karmy, pies na pewno miałby zakaz na łóżko, nie chodziłby do SPA ani nie bawił się z psami. Za to miałby niezłą musztrę :diabloti: i wiele zasad to zapewne nie miałabym psa, bo jestem bez serca ;P Niektórzy naprawdę przesadzają :roll: [quote name='junoo']Dlaczego tak wielu ma koty :-( a ja nie :-( a ja je tak uwielbiam :placz:[/QUOTE] Nie możesz? Ojejku, nie wyobrażam sobie domu bez kota... [quote name='anorektyczna.nerka']Dla mnie też kretyństwem jest wizyta przedadopcyjna, aczkolwiek, jak będę brała psa nie do hodowli, to pewnie go wykastruję (Benny jest niekastrowany, bo prawdę mówiąc boję się go dawać pod skalpel, bo młody to on nie jest), bo pies z popędami i cieczki u suk są dla mnie irytujące ;D Rozwaliło mnie za to kastrowanie psa w wieku 6-7 miesięcy, co na dogo jest powszechne.[/QUOTE] Co do kastracji... ja swoje suki na pewno ciachnę, bo wcześniej miałam cieczkującą i była to jedna wielka masakra... Natomiast uważam, że nie trzeba każdego psa kastrować, oczywiście nie dopuszczać go, ale jeśli bardzo nie przeżywa cieczek u suk to po co go ciachać? Mój nie jest kastrowany, szczerze to chciałabym, ale z drugiej strony nie chcę. Choć wczoraj miałam ochotę własnoręcznie pozbyć go jajek :diabloti:, bo ostatnio jak jest zbyt pobudzony lub w silnym stresie to zaczyna wszystko kopulować. Jednak nie wiem czy u nas kastracja M. wyjdzie - bo o ile moja rodzina rozumie sens sterylizacji, tak nie umie zrozumieć idei kastracji. Dlatego myślę, że zostawimy psa w spokoju... A kastracja psa w wieku 6msc to jest kompletne nieporozumienie - pies musi najpierw dojrzeć. Inna sprawa, jeśli są jakieś zdrowotne wskazania do kastracji to wtedy mogę zrozumieć tak wczesną ingerencję. [quote name='rashelek']No wizyta przed i, co najlepsze, PO adopcyjna to podstawa. Bo przecież trzeba sprawdzić, czy piesek będzie miał 3 legowiska, 5 miseczek, 1527 zabawek i kurwilion obróżek, na każdy spacerek inną :loveu: Jak ktoś ma życzenie, to niech kastruje - to jest jego wybór. Mnie wkurza takie gadanie, że to 'dla zdrowia psa' i 'profilaktycznie, bo choroby'. Ja mam problemy z wątrobą, ale nie wycinam jej sobie, bo 'może kiedyś coś'. Po prostu przyznajmy się wprost, że to dla naszej wygody, bo cieczki irytują i psie ciągoty do nich również i tyle. Np. Cekin najpewniej pójdzie pod nóż, bo ma STRASZNE parcie na cieczki i jest z tym obrzydliwy. Ale czekamy, aż skończy 2 rok życia i dopiero będziemy myśleć o zabiegu. A wycinanie kilkumiesięcznych szczeniaków to szczyt idiotyzmu. I ten fanatyzm, z którym się to poleca ;-)[/QUOTE] I znów się z Tobą zgadzam. Przed adopcyjna wizyta jest OK, jeśli osoby sprawdzające dom znają się na rasie i mogą odpowiedzieć na wątpliwości potencjalnych opiekunów. Nie mniej jednak to samo wyjdzie przez ankietę, maile i rozmowy telefoniczne. Natomiast wizyty po adopcyjne są konieczne - i tu nie ma nic do podważania. Bo jak na wizycie przed-a można nieźle zamydlić oczy, tak niezapowiadane (bo zapowiadane bywają troszkę bezsensowne moim zdaniem) wizyty po-a pozwalają skontrolować czy pies czasem nie mieszka na łańcuchu i nie jest zagłodzony. Natomiast ja jestem zwolenniczką sterylizacji, jednakże nie lubię, gdy ktoś mówi, że sterylka czy kastracja mają same zalety. Bo nie mają. Mogą być różne powikłania, choć się z nimi nie spotkałam osobiście, tak jednak pewien procent (niewielki, ale procent) suk np. przestaje utrzymywać mocz. Można to wyleczyć (ale nie zawsze), można to zaleczyć, podając hormony przez jakiś czas lub do końca życia (też nie zawsze), ale niewielka garstka suk (z właścicielami) musi się zmagać z tym problemem do końca życia. A dla mnie kompletnym nieporozumieniem jest kastrowanie psa w imię dobra, bo piesek jest agresywny lub ma inne problemy behawioralne. Owszem, kastracja MOŻE, ale NIE musi pomóc w zwalczaniu problemu, niemniej jednak najczęściej zachowanie psa nie przejdzie tylko po kastracji, bo jest po prostu już za bardzo wzmocnione. Dlatego ja lubię sterylkę (bo nie oszukujmy się - jeszcze w Polsce mało osób umie upilnować suki), sama będę je programować, ale nie na siłę (czyli pod hasłem "sterylizujmy wszystkie suki!") - bo skoro wiem, że osoba X umie upilnować sukę i nie ma ochoty jej ciachnąć to tego niech nie robi. Natomiast kastracja psa to rzecz bardziej dyskusyjna - jeśli nie przeżywa cieczek tak jak Cekin lub nie ma jakiś chorób (jak prostata) to po co mam swojego psa ciachać? Skoro i tak nie będzie dopuszczony, umie się odwołać od cieczkujących suk (tak, znam takie psy i na własne oczy widziałam) oraz nie płacze za "miłością"? [quote name='Ptysiak']łeeeeeeeeeeeeee .... myślałam, że jednak coś wymyślisz z tymi fotkami i jednak będziesz miała jak robić :-([/QUOTE] Niestety nie mam :( [quote name='patusiove']No, a gdzie foteczki? :*[/QUOTE] Na razie możesz tylko się cofnąć parę stron... bo nie mam czym robić fotek...
-
Podnoszę Rydelka przed południem.
-
Grey- w schronisku skreślony-już w swoim domku :)
Ty$ka replied to ares-ka's topic in Już w nowym domu
Co u chłopaka słychać? :) -
[quote name='Patik']Ja znam też tylko jednego i to najwspanialszego Morusa :D Kubuś też całą zimę spędza na polu i nie płacze z tego powodu,a dobija mnie jak niektórzy piszą ,ze jestem okropna bo jednego psa mam na polu)od 13 lat0 a drugiego w domu :shake: Ale cóż .... Zresztą Kubuś przy -20 tarza się w śniegu i do budy wchodzi tylko w nocy i to nie zawsze :D[/QUOTE] Nie podlizuj się aż tak :evil_lol: No jak możesz... wredna jesteś, na pewno nie kochasz Kubusia :shake: :diabloti: [quote name='stokrotka.af']no mnie też się od razu spodobał więc został :smile: choć zawsze chciałam nazwać psa Gonzo ;-)[/QUOTE] Gonzo - też ładnie :) Do nas idzie burza, więc ja, wredna osóbka przejawiłam odrobinę dobroci i właśnie Morus leży koło mnie. Tyle dobrego! :cool3:
-
E tam, my się wcale nie kłócimy ;) Jak Rufi uroczo się bawi :loveu: I te jego minki, no cudny jest :loveu: Bardzo podoba mi się właśnie taki, jak jest teraz - fajnie wygląda w takiej fryzurze :)
-
Jak się zajada ze smakiem :)
-
[quote name='stokrotka.af']oj tam oj tam ja znam tylko jednego Moruska-Twojego :) za to Rufoli na samym Dogo jest mnóstwo, ale że ja też psa z nadanym wcześniej imieniem brałam więc nie marudze ;)[/QUOTE] Ja mam to (nie)szczęście znać całe mnóstwo Morusów :lol: A mnie Rufi się bardzo podoba :loveu: Faktycznie na dogo jest ich dużo, ale to nie ujmuje wdzięku tego imienia :D
-
Jak dobrze znowu Was widzieć :loveu: