-
Posts
10775 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Marysia R.
-
Zrobiłam ogłoszenie dwóch większych piesków na Katowice: https://www.olx.pl/oferta/dwa-puchate-pieski-szczenieta-do-adopcji-CID103-IDCMXX9.html I Amber na Bielsko-Białą: https://www.olx.pl/oferta/bursztynowe-malenstwo-szuka-domu-CID103-IDCMYRA.html Lokalizację mogę zmienić, jeśli trzeba to wprowadzę też jakieś poprawki w treści więc dajcie znać :)
-
Trochę fajnej biżuterii, zapraszam do oglądania TUTAJ :)
-
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Marysia R. replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Zapraszam na szybki bazarek dla Bajki i małych "pand': https://www.dogomania.com/forum/topic/350997 :) -
Cegiełkowy na wyróżnienia ogłoszeń podopiecznych Fundacji RUNA: BAZAREK. Zapraszam, jeśli ktoś mógłby pomóc :)
-
Masz piątaka? Kup CEGIEŁKĘ! - Wątek zbiorczy z linkami.
Marysia R. replied to Viris's topic in Bazarek
Cegiełkowy na wyróżnienia ogłoszeń podopiecznych Fundacji RUNA: BAZAREK. Zapraszam, jeśli ktoś mógłby pomóc :) -
Wow, super, że się udało znaleźć szczeniaki! Teraz przed Wami trudna akcja, ale wierzę, że się uda, trzymam kciuki :) Tak mi tylko przyszło do głowy, że jeśli okaże się, że szczeniaków nie da się wydobyć innym sposobem i konieczne będzie rozebranie tej sterty, to trzeba będzie to robić bardzo ostrożnie, żeby nie zgnieść maluchów, które mogą siedzieć gdzieś pomiędzy. A co do suni - dużo rzeczy można o niej powiedzieć, ale patrząc na ostatnie zdjęcie, raczej na pewno nie to, że jest dzikusem :D
-
Figuniu nie martw się, na pewno dacie sobie radę :) Jeśli niepokoi Cię spotkanie blisko domu, na ulicy, to ja bym zdecydowanie nie zostawała tam i nie zapoznawała jakoś specjalnie psów, tylko przywitała się się z Panią i zaproponowała od razu wspólny spacer w jakieś spokojniejsze miejsce (np. nad Odrę). Laki z Tobą, maluchy ze swoją Panią, nawet w pewnej odległości gdyby była taka potrzeba, żeby psy mogły ochłonąć, obserwować się i czuć, bez bezpośredniej konfrontacji. Niech się na początku raczej nie obwąchują, nie witają tylko niech idą wspólnie, niedaleko siebie. I jak już dojdziecie w spokojnie miejsce to będziecie mogły łatwiej porozmawiać i poobserwować psy, zobaczyć jak są do siebie nastawione. Wydaje mi się, że taki scenariusz będzie korzystny dla psów i pozwoli Tobie mniej się stresować sytuacją :) I nie panikowałabym, jeśli yorki będą na początku szczekać, szansa że tak się stanie jest spora a wcale nie musi to oznaczać ostatecznej porażki :) Trzymam kciuki! :)
-
Jeśli akceptacja i tolerancja w stosunku do osób z zewnątrz jest jednym z ważniejszych aspektów, to z wymienionych przez Ciebie ras zdecydowanie odrzuciłabym Podhalana. To psy stworzone do obrony stada przed obcymi, mocne psychicznie i z umiejętnością podejmowania samodzielnych decyzji. Za członkami swojej rodziny skoczą w ogień, ale obecnością obcych nie będą zachwycone a jeśli uznają ich za zagrożenie dla swoich, staną w ich obronie. I ciężko je tego „oduczyć” bo po prostu do tego zostały stworzone. Chyba też w Twojej sytuacji nie zdecydowałaby się na ONka. Na ich korzyść przemawia co prawda duża podatność na szkolenie, i chęć do współpracy z człowiekiem na której Ci zależy, ale tolerancja dla obcych to nie jest mocna strona owczarków ;) Są z zasady bardzo terytorialne, więc duża ilość obcych ludzi przewijających się stałe przez ich dom i ogród może być dla nich trudna. Nawet jeśli nauczysz psa, że ma wpuszczać twoich gości bez problemów to nie wiem czy będzie się dobrze czuł w tej roli i czy to jest to na czym Ci zależy. Cane Corso - jedne z pierwszych zdań w opisach: „terytorialny, z predyspozycjami do obrony” itp., więc to też chyba nie to. Ja bym się zdecydowanie skupiła na Berneńczyku albo Nowofundlandzie. Może nie są to psy aż tak podatne i chętne do szkolenia jak owczarki, ale też psy nastawione na człowieka, będą miały satysfakcję ze wspólnej pracy z właścicielem (nawet jeśli nie zostaną nigdy mistrzami świata w obedience ;)) a w roli psa otwartego, przyjaznego i łagodnego dla gości sprawdzą się na pewno. To takie moje przemyślenia, może się przydadzą :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Psy z lasu. Hela i Rudy - co z nimi dalej będzie?!
Marysia R. replied to Agmarek's topic in Już w nowym domu
Ogłoszenie znalazłam przypadkiem na OLX i ponieważ rozpoznałam sunię jako byłą podopieczną Hop! to podesłałam jej link. Mam nadzieję, że suczkę uda się szybko złapać i bezpiecznie wróci do domu. Trzymam kciuki. -
Kiyoshi, przepraszam, że się wtrącam, ale czuję, że muszę to napisać. Jestem zaskoczona tym, że tak szybko szukasz dla tego znalezionego colli nowego domu, uważam że to zdecydowanie zbyt szybko. Minęły niespełna dwie doby od znalezienia, w tym czasie nie udało się odnaleźć właściciela a dla psiaka już jest planowana wizyta przedadopcyjna... Ja rozumiem chęć pomocy, ale mam wrażenie, że na dogo mamy czasem tendencję do zbyt pochopnego i bezpodstawnego uznawania, że pies został porzucony/wyrzucony/jest bezpański. Myślę, że sama kiedyś postępowałam w ten sposób, ale dzisiaj uważam że to bardzo niesłuszne. Nie wiemy czy pies nie ma właściciela, a jeśli ma to kim jest ten właściciel, dlaczego nie szuka psa w sposób skuteczny chociażby w internecie, jak długo pies się błąkał i skąd pochodzi. To, że ktoś nie potrafi skutecznie szukać swojego psa, nie świadczy o tym (a w każdym razie nie musi świadczyć), że jest złym właścicielem - może nie mieć wiedzy jak to zrobić, gdzie szukać (to co nam wydaje się oczywiste, często zwykłym ludziom jest zupełnie nieznane), może nie mieć możliwości (brak internetu, umiejętności, zaawansowany wiek czy cokolwiek innego). A też czasem my możemy nie trafić na miejsce, gdzie właściciel szuka, bo nie przyjdzie nam to do głowy. A w przypadku psów rasowych albo w typie rasy prawdopodobieństwo, że pies ma właściciela jest bardzo duże. W moim odczuciu, jeśli nie mamy pewności/świadków, że pies został porzucony, to bez względu na jego stan fizyczny w momencie znalezienia powinniśmy próbować szukać jego właściciela. Moim zdaniem ogłoszenie na olx + lokalnych profilach o zaginionych/znalezionych psa na fb (ew. lokalnych grupach dla mieszkańców itp.) + papierowe ogłoszenie w miejscu znalezienia to minimum. I odczekanie chociaż tych dwóch tygodni. Pomijam już aspekt prawny. Wydaje mi się, że warto spojrzeć na to z drugiej strony, tak jakby to był nasz zagubiony pies, którego ktoś znalazł i wydał tak szybko do adopcji, zakładając z góry, że go nie szukamy, porzuciliśmy, albo pies miał zły dom. Natomiast oczywiście jeśli właściciel się nie odnajdzie, pomimo poszukiwań i odczekania to trzeba psiakowi znaleźć najlepszy dom :)
-
Figuniu, nie martw się tak bardzo, wszystko będzie dobrze, Laki sobie poradzi. Sowa ma rację, Twoje emocje mu się udzielają, im spokojniejsza będziesz Ty, tym spokojniejszy będzie Laki, naprawdę. Wiem, że to nie jest takie łatwe, ale staraj się być dobrej myśli, mieć pozytywny obraz całej sprawy, wtedy będzie Ci łatwiej. Trzymam za Was mocno kciuki :)
-
Zaglądam czasem po cichu do Lakiego, więc też pozwolę sobie napisać co sądzę :) Zdecydowanie zgadzam się z dziewczynami, że odwiedzanie przez Ciebie Figuniu Lakiego po adopcji to nie jest dobry pomysł. To Lakiemu nie ułatwi a wręcz może utrudnić proces adaptacji - za każdym razem kiedy się pojawisz będzie oczekiwał, że zabierzesz go z powrotem ze sobą do domu, będzie przeżywał rozstanie z Tobą nie raz, tylko wielokrotnie przez te kilka dni. W ogóle z mojego doświadczenia wynika, że psy zdecydowanie lepiej znoszą rozstanie z tymczasowym opiekunem, kiedy nowi właściciele po nie przyjeżdżają i zabierają z DT niż kiedy zawozi się samemu psa do domu stałego i wychodzi bez niego. Mówiąc obrazowo, wydaje mi się, że psu jest łatwiej kiedy zostaje "porwany" przez nowych właścicieli, niż kiedy zostaje "porzucony" przez DT. Ten drugi scenariusz potrafi kończyć się paniką i próbą wyjścia za wszelką cenę z nowego domu razem z tymczasowym opiekunem. Dlatego w wypadku Lakiego też uważam, że lepiej by było, gdyby nowi właściciele zabrali go od Ciebie, albo, jeśli zależy Ci żeby być z nim w czasie podróży samochodem, to wykorzystałabym bardzo dobry sposób Poker - ulotniła się podczas spaceru zaraz po przyjeździe. W każdym razie, jakiej decyzji byś nie podjęła trzymam kciuki, żeby wszystko przebiegło dobrze i żeby Laki szybko zaaklimatyzował się w swoim domu :)