Jump to content
Dogomania

Gabi79

Members
  • Posts

    33080
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by Gabi79

  1. Najnowsze wieści z Zulkowego domu: Dziękuję, u nas wszystko w porządku. Zula nabiera ciała, przytyła ok. 1kg a na spacerach jest bardzo „zabawowa” . Nauczyła się już chodzić na smyczy bez ciągnięcia – choć tu trzeba cały czas pilnować bo jest bardzo ciekawska, lubi wąchać - cały świat by obwąchała więc zapomina się ciągnąc do ciekawego miejsca. Doskonale dogaduje się ze swoimi ulubionymi znajomymi psami a do nowo poznanych lub nielubianych pozostaje z rezerwą. Często widuje się z Cavalierem mojej mamy i moją mamą, bardzo się zaprzyjaźniła z Ginger i co ciekawe bardzo lubi i ufa mojej mamie, potrafi usiąść obok niej na kanapie i prawie położyć łeb na kolanach - o głaskaniu jednak nie ma mowy. Z nami bez zmian, robi jak chce, jesli się zapomni albo czegoś wystraszy to potrafi na kolana wskoczyć, na co dzień może przyjść i powąchać twarz czy liznąć rękę ale za zwyczaj poza spacerami i byciem na smyczy unika dotyku i bliskości. Widać, że potrzebuje człowieka, ciągnie ją do ludzi, zazdrości Dafi czy Ginger bo je obserwuje gdy są blisko z nami, ale jednak lęk pozostaje. W dłuższej perspektywie wygląda to lepiej, patrząc na co dzień czy na „co tydzień” zmian nie widać ale jeśliby porównywać zachowanie w okresach miesięcznych to jednak idzie ku lepszemu… pozdrawiam serdecznie
  2. Kochana, ale niespodzianka, Boluś przecudny!!! Pozdrawiam serdecznie!!!
  3. Wpłynęło 54,60 z mojego bazarku Przelałam Joasi 147,- za jedzonko i żwirek.
  4. Sądzę, że za chwilę Pani tak właśnie się poczuje, osaczona i pod presją. Tylko, że za chwilę przekroczę granicę między troską, a wtrącaniem się. Tego chcę uniknąć. Tyśka, bardzo trafnie to napisałaś. Nic dodać, nic ująć. Dlatego nie mam zamiaru wydzwaniać, jak nawiedzona, pytać codziennie o kupy, jedzenie, tabletki, zalecenia weta. Właściciel jest osobą odpowiedzialną za psa. Pani nie ma obowiązku mi się spowiadać. Pomogliśmy Żabci, teraz jest u siebie, dajmy Pani żyć.
  5. Dzwoniłam przed chwilą do Pani i do weta (aż mi głupio, że jestem taka nachalna). Wet przejrzał wyniki i historię leczenia. Żabka bierze tabletki zgodnie z zalecaniami. Kupki robi normalne. Wszystko ok.
  6. Poker, zgadzam się z Tobą. Oddałam Żabkę właścicielce zgodnie z prawem i z moim sumieniem. Nie mogę wydzwaniać do Pani non stop, sprawdzać, dopytywać, żądać nr tel. do członków rodziny. Jestem zmęczona smsa-mi, które dostaję o każdej porze dnia i nocy, wmawianiem, że Pani na pewno nie będzie Żabki leczyć.
  7. Perełko, kwestia leczenia była omówiona z Panią. Pani zapewniała, że będzie sunię leczyć, że w razie potrzeby wnuczka z Niemiec jej pomoże. Pani jest właścicielką, nie mogę dzwonić do wnuczki tej Pani do Niemiec i pytać, czy i jaką kwotę przeznaczy dla suni. Nikt nie ma obowiązku podać mi numeru, ani udzielać takich informacji. Nie można nikogo tak inwigilować.
  8. Iza, dzięki, że się wcinasz. Wiesz, że ja jestem spokojna, ale do czasu. Nie oddałam suni prosto do piekła z Lucyferem w roli głownej mieszającym smołę w kotle, tylko do domu, gdzie sunia była od małego, gdzie ma ukochaną Panią jest kochana, śpi w łóżku. Pani w razie potrzeby a obiecaną pomoc finansową od drugiej wnuczki. Czy mam teraz wydzwaniać, śledzić Panią, wynająć detektywa? Może p. Rutkowski by się zajął sprawą? Ja jednak wolę zaufać.
  9. Nie wiem, czy ktoś byl w schr. w Sosnowcu, czy przeglądał stronę. Padło imię kogoś z rodziny. Czy w tym momencie to jest ważne? Czy powinnam iść z dyktafonem do Pani, z kamerą, a może jeszcze z wykrywaczem kłamstw? Ile jeszcze i po co będzie analizowany temat szukania. Przecież ją znaleźli, Pani milion razy dziękowała, wycałowała nas, Naprawdę i Pani i Żabka były przeszczęśliwe, że znów są razem. Po co te analizy, co zrobił wet, czego nie zrobił, ten schroniskowy, czy ten drugi. Tak jak pisałam, na początku miałam obawy, które zniknęły po rozmowie telefonicznej na 99%, a po wizycie u Pani na 100%. Najpierw Pani, teraz ja a potem Aneta mamy udowodnić, że nie jesteśmy wielbłądami? Pewnie większość z Was wie, że jeśli chodzi o DS zawsze stawiamy z Anetą wysoko poprzeczkę. Tutaj nie było adopcji, lecz sunia wróciła do siebie, ale naprawdę gdyby było coś nie "halo" to nie zostawiły byśmy tam Żabki. Już nie mam zamiaru tracić czasu, ani energii na pisanie milion razy tego samego. Nie cofnie się czasu, a teraz sunia jest u siebie u boku ukochanej Pani. A inne psiaki czekają na naszą pomoc
  10. Ewa, z całym szacunkiem, ale co i komu chcesz udowodnić? Ciągle sugerujesz, że Pani nie dbała o Żabkę, nie leczyła, nie szukała. Proszę nie rób z Pani potwora bez serca. To starsza osoba, dbała jak najlepiej umiała. Skoro nie szukała, to jakim cudem znalazła? Z mojej wiedzy wynika, że rodzina szukała w schronisku w Sosnowcu. Idąc tym tropem można zadać pytania czemu nie była wysterterylizowana, czemu uciekła itd. itp. Co do tego nieszczęsnego krwawienia, nie była u weta. Uważam, że powinna pójść, ale nie poszła czy mamy Ją teraz zlinczować? Tak jak napisała AgaG ropomacicze długo się rozwija, wetka też nam powiedziała, że często ludzie ignorują jednorazowe krwawienia. Co do przesądu, że Stary pies idzie sobie z domu, żeby umrzeć, dużo osób wierzy w coś takiego. Kur.... , nikt nie jest idealny, Ten kto mnie zna wie, że nie mam w zwyczaju kłamać. Wet kojarzył Żabkę, od razu wiedział, że przychodziła z miłą starszą panią. Są setki biednych psów w schroniskach, czekają na pomoc, może skupmy się na pomocy im. A Żabka niech żyje sobie z Panią, która ją kocha i dba najlepiej jak potrafi. Ewa naprawdę jestem Ci ogromnie wdzięczna za pomoc, ale proszę nie siej fermentu. Funia, gdyby nie Aga i Mysza wylądowała by w schronisku, też miała ropomacicze i starszą panią, która zignorowała krwawienia. .
  11. Byłam tam, widziałam wszystko na żywo, a i tak fotki mnie rozczuliły. Dzwoniłam dzisiaj do Pani, wszystko ok. Zabka spała z Panią w łóżku. Mała prawnusia ciągle sprawdza, czy Żabka jest obok i tłumaczy jej: " Żabcia, żebyś tylko sama nie wyszła"
  12. Aga, jak się teraz nad tym zastanawiam, to chyba Żabcia tak chodząc i niby będąc we własnym świecie tęskniła i szukała Pani. Np. zdarzało jej się skoczyć na drzwi zaparkowanego samochodu. A Pani mówiła, że Żabcia często jeździ. Ona cały czas szukała swoich ukochanych ludzi. Widać, że wnuczka i prawnuczka, nie mieszkające na co dzień z Panią też uwielbiają Żabkę Teraz pewnie nasza gwiazdeczka śpi smacznie na łóżku ze. Pani mówiła, że Żabka lubi spać pod kołdrą.
  13. Radku, nie ma długu, jest 731 zł , ale muszę się jeszcze rozliczyć z Anetą, za utrzymanie i transport
  14. Żabka już u siebie, jak podjechaliśmy wnuczka Pani podeszła do auta, a Żabka o mało nie wyfrunęła z radości przez okno. Nie potrafię opisać radości obu stron. Po prostu to trzeba zobaczyć, Widok bezcenny, zostanie w mojej pamięci na długo!!! Pani bardzo nam dziękowała, upierała się że zwróci chociaż za benzynę, ale nie wzięłyśmy. Potem byłyśmy u weta na zastrzyk, zgodnie z zaleceniami weta u którego była Ewa. Żabcia dostała jeszcze jakieś tabletki. Wet wziął wszystkie wyniki, aby wpisać do komputera. Żabcia już widniała w kartotece i wet ją kojarzy, więc to znaczy, że pani Żabkę leczyła. Pani nas wycałowała, dziękowała milion razy i prosiła o telefon czasem, to ona chętnie opowie o tym, co u Żabci. Jestem wzruszona i szczęśliwa!!! Dziękuję z całego serca wszystkim, którzy przyczynili się do tego happy endu: Ewie (Kulfoniasty): za to, że pokazała Żabkę światu robiąc ogłoszenia, za opiekę i zabieranie do weta, za ogromną pomoc finansową i wsparcie duchowe AgusiP i Myszy2 za darmowy transport do Chorzowa i do Anecik. Anecie i Arkowi za wspaniałą opiekę i transport do DS Wszystkim, którzy wspierali Żabkę finansowo, robili bazarki Wszystkim, którzy doradzali, sugerowali i trzymali za sunię kciuki BEZ WAS NIE BYŁOBY HAPPY ENDU!!!
  15. Tigrunia ciągle schodzi na dalszy plan, ale na pewno najpóźniej na początku czerwca przyjedzie do anecik. Ba koncie ślicznotki majowe deklaracje od: p. Iwony 10,- Livki 20,- Bardzo serdecznie dziękuję!!!
  16. Po rozmowie z Panią odetchnęłam. Ja wiem, że teraz mogą się różne pytania, na zasadzie "Kto chce uderzyć ten kij zawsze znajdzie" Np. dlaczego wnuczka, która ma pieska ze schroniska nie szukała Żabci w schronisku?" Nie możemy popadać w paranoję. Wydając np. młodego psiaka do adopcji też nie wiemy, co się wydarzy za kilkanaście lat. Czy ludzie będą go odpowiednio leczyć, czy nie wydarzy się coś nieprzewidzianego itd. itp. Zawsze staramy się wybrać najlepszy domek, ale przecież nie da się monitorować życia psiaka przez kilkanaście lat. Trzeba ludziom ufać. W dodatku tutaj sytuacja jest nieco inna, to nie nowy dom, ale dom, w którym sunia spędziła całe swoje życie. Nie możemy pani inwigilować.
  17. Bogusiu, ja też nie szukam zwady, zwłaszcza z tak wspaniałymi osobami, jak Ty czy Anula. Po prostu kiedyś Anula rozliczała transport odcinkowo, tak jak napisałaś powyżej i myślałam, że tym razem też tak policzy. Gdyby Tropek jechał sam na trasie Katowice Zamość koszt byłby ok. 400 zł więc 160 + 30,- do anecik to i tak jest mniej.
  18. Ja też mam obawy i się martwię, wcale nie skaczę z radości. Ale powiedzcie mi, jeśli pojedziemy oddać Żabkę, wszystko będzie ok. Pani powie, że będzie ją leczyć, czy mogę jej psa nie zwrócić ze względu na moje obawy? Chyba nie? Mam nadzieję, że skoro Pani się ucieszyła, że odzyska Żabkę teraz będzie o nią dbała. Co do ropomacicza, niestety znam przypadki, gdzie ludzie też zwlekali z leczeniem (np. Funia) Oczywiście to pani nie usprawiedliwia. Pojedziemy, porozmawiamy, przekonamy się z jaką osobą mamy do czynienia. Ze względu na kwestie logistyczne i fakt, że Aneta i tak ma być dzisiaj u mnie, Tz Anety odbierze Żabcię od Ewy i przyjadą po mnie, a potem jedziemy oddać Żabcię. Tym samym Ewa nie będzie musiała specjalnie fatygować męża, aby jechali do Dąbrowy. Mam mega stres. Trzymajcie kciuki, zmykam do pracy
  19. Zgadzam się z tym, Tropek wysiadł mniej więcej w połowie drogi. Uważam, że koszty przejazdu na trasie N. Sól - Zamość powinno się podzielić na wszystkie psiaki, czyli wychodzi po 80 zł, A koszty trasy z Zamościa wg. tego, gdzie psiaki wysiadały, czyli zgodnie z tym, ile km psiak przejechał.
×
×
  • Create New...