Jump to content
Dogomania

bunia2010

Members
  • Posts

    291
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bunia2010

  1. Joanna Karjalainen Korporacje weterynaryjne zrujnowały już wiele krajów, teraz wchodzą do Polski. Bardzo Was proszę o udostępnienia i przesyłanie informacji do mediów i polityków, inaczej za kilka lat będziemy w podobnej sytuacji w Polsce. https://www.facebook.com/reel/1448474623656019
  2. UnforgettableKangaroo4255 Sieci korporacyjne w weterynarii Temat przejmowania polskiego rynku weterynaryjnego przez międzynarodowe sieci był już poruszany na tym forum. Warto jednak do niego wracać, ponieważ zmiany zachodzą bardzo dynamicznie. Coraz więcej klinik, przychodni i gabinetów funkcjonuje w strukturach dużych, zagranicznych korporacji, mimo że z zewnątrz mogą sprawiać wrażenie niezależnych, prywatnych placówek. Świadomy wybór miejsca leczenia swojego zwierzęcia ma znaczenie. Dobrze wiedzieć, czy trafiamy do niezależnego, polskiego przedsiębiorcy, czy do podmiotu należącego do międzynarodowej grupy kapitałowej. Poniżej znajduje się pełna lista placówek należących do sieci korporacyjnych. Warto również uwzględnić: – Evidensia (IVC) w Warszawie – Ziviropolis w Warszawie Świadomość właścicieli zwierząt to element realnego wpływu na kształt rynku weterynaryjnego w Polsce.
  3. Pomagajmy psiakom ! Stowarzyszenie Nasze Cztery Łapy w Makowie Mazowieckim Tel : 533 902 461 Santander Bank : 78 1090 2590 0000 0001 4473 1711 Zapraszamy do przekazania swojego 1,5 % podatku na pomoc naszym psiakom. Zbieramy za pośrednictwem Fundacji Młodzi Młodym Psiaki do adopcji: https://www.facebook.com/profile.php?id=100069759835565
  4. Schronisko Dla Zwierząt W Zawierciu Misiek z interwencji trafił pod naszą opiekę… Zapewne wielu z Was go pamięta. To właśnie Misiek – pies odebrany rok temu przez Fundację Hope – Zapomniane Zwierzaki oraz Pogotowie dla Zwierząt z posesji w Zawierciu. Po roku od tamtej interwencji Misiek ponownie został odebrany z Pogotowia dla Zwierząt w Kuflewie – jako jeden z 7 psów w najgorszym stanie – i trafił do Schroniska Małe Boże. Pod naszą opiekę trafił na leczenie. Misiek to duży owczarek. Bardzo zagubiony, bardzo smutny… Został do nas dostarczony przez Schronisko po diagnostyce dermatologicznej i rozpoczętym leczeniu. Stan psa: pies brudny, zaniedbany, z wieloma dredami częściowo wygolony, z ranami na pysku nowotwór jądra prawy kanał słuchowy z obecnością wydzieliny ropnej sierść silnie skołtuniona i sfilcowana rozległe, przewlekłe zmiany skórne wokół oczu łysienie, strupy, nadżerki i sączące rany zmiany skórne na kufie i w okolicy uszu umiarkowany kamień nazębny Wdrożyliśmy leczenie: antybiotykoterapia leki do uszu + czyszczenie usunięcie dredów z całego ciała kąpiel w szamponie leczniczym zaopatrzenie ran maścią z jonami srebra Czekamy na wyniki badań , które otrzymamy ze Schroniska Małe Boże -pobrane zostały włosy do badania trychologicznego, które pozwolą na dokładniejszą diagnostykę. Misiek ma za sobą bardzo trudną historię… Teraz walczymy o jego zdrowie i komfort. Trzymajcie kciuki za Miśka Bardzo ich potrzebuje. Leczenie finansowane jest przez @schronisko Małe Boże.
  5. Ewelina Kowalczyk UWAGA! Będzie długo. I tylko osoby o otwartym umyśle przeczytają tekst ze zrozumieniem . Usiądż zatem i przeczytaj do końca. SCHRONISKA, FUNDACJE KONTRA HODOWLE Brutalna prawda o systemie, którego nie chcemy widzieć. Jeżeli naprawdę chcemy mówić o odpowiedzialności — to przestańmy udawać, że patologia istnieje tylko po jednej stronie. Bo nie istnieje. I wygląda tak: Emocjonalne zdjęcia. Dramatyczne nagłówki. „Suka znaleziona przywiązana do drzewa z maluchami.” „Wybiegł pod samochód, cudem przeżył.” „Właśnie znaleźliśmy w lesie.” Kamera już włączona. Ujęcie idealne. Głos łamiący się w odpowiednim momencie. Muzyka w tle. Ludzie płaczą. Udostępniają. Wpłacają. A później okazuje się, że: – suka była od dawna w placówce, – historia została „podrasowana”, – sytuacja nie była przypadkowa, – film był nagrany wcześniej, – pies „uratowany z ulicy” był już wcześniej pod opieką. Nie mówię, że wszędzie. Ale mechanizm istnieje. Bo dramat sprzedaje się lepiej niż transparentność. Są miejsca, gdzie psy miesiącami nie są wydawane, bo każda zbiórka to pieniądz. Są miejsca, gdzie rotacja jest szybka i kontrola żadna. Są sytuacje, gdzie rozmnażanie „zdarza się” akurat tam, gdzie publicznie walczy się z hodowlą. I teraz druga strona medalu. Pseudohodowla. „Rodowód niepotrzebny.” „Po co papiery, przecież to tylko papierek.” „Zarejestrowani w Burku i Kocurku.” Albo w ogóle bez rejestracji. Józek ma suczkę. Józek ma kolegę z psem. „Zrobimy miot, coś się zarobi.” Sprzedaż odbywa się w ładnym domku. Pokazana jedna suka. Czysta kanapa. Uśmiech. A za ogrodzeniem? Garaż. Druga działka. Kilka suk krytych co cieczkę. Szczeniaki po 500–1000 zł. Bez badań. Bez prześwietleń. Bez testów genetycznych. Bez wiedzy o inbredzie. Bez świadomości, że suka mogła być kryta własnym bratem. Jedna pani kupi i będzie szczęśliwa. Jej pies będzie zdrowy — może. Ale trzy z tego miotu? Choroby genetyczne. Padaczka. Problemy neurologiczne. Śmierć w młodym wieku. Tylko że tej pani to nie dotyczy. Ona mówi: „Mój jest zdrowy.” I broni systemu, który napędziła. A co z resztą? Wartość psa: 500 zł. „Jadę na wakacje.” „Nie chcę już.” „Oddam.” „Przywiążę.” Bo coś, co kosztowało mniej niż telewizor, nie ma dla wielu ludzi tej samej wartości. I tak koło się zamyka. Schronisko się zapełnia. Fundacja robi zbiórkę. Józek robi kolejny miot. Ludzie kupują tanio. Ludzie wpłacają emocjonalnie. A odpowiedzialność? Rozmyta. To nie hodowca, który robi RTG, badania, selekcję i inwestuje własne pieniądze, zapełnia schroniska. To popyt na taniość. To brak edukacji. To brak myślenia przy zakupie. Dopóki będziemy mówić: „Byle taniej.” „Rodowód niepotrzebny.” „Wszyscy hodowcy to zło.” Dopóty będziemy mieć: – pełne schroniska, – pseudohodowle, – reżyserowane dramaty, – i system, który żywi się emocją. Najłatwiej jest wskazać palcem hodowlę. Najtrudniej spojrzeć w lustro i zapytać: Czy ja nie napędzam tego mechanizmu? Bo prawda jest niewygodna. Nie system jest winny. Nie rasa. Nie idea hodowli. Winny jest człowiek, który chce tanio, szybko i bez odpowiedzialności. A TERAZ PIENIĄDZE. Bo o nich wszyscy krzyczą, ale mało kto liczy. Najczęstszy zarzut wobec hodowcy: „Zarabia na psach.” Dobrze. To policzmy. Hodowca: – płaci za badania genetyczne, – płaci za RTG bioder i łokci, rzepek , badania oczu i inne w zależności od rasy – płaci za testy, przeglądy, weterynarzy, – inwestuje w szkolenia, seminaria, wiedzę, – buduje i modernizuje infrastrukturę, – naprawia szkody (bo psy niszczą — to normalne), – inwestuje w karmę wysokiej jakości, suplementację, opiekę okołoporodową, – często rezygnuje z etatu, stabilnej pracy, urlopów. Sprzeda szczeniaki? Te pieniądze wracają w psy. W kolejne badania. W selekcję. W poprawę warunków. W rozwój. To nie jest system dotacji. To nie jest system zbiórek. To nie jest budżet z gminy. To jest własne ryzyko finansowe. Jeśli coś się nie sprzeda — strata jest jego. Jeśli suka wymaga cesarki — płaci on. Jeśli szczeniak zachoruje — pokrywa on. Jeśli trzeba coś przebudować — inwestuje on. Na własny rachunek. Bez gwarancji zysku. A teraz druga strona. Fundacje i schroniska funkcjonują dzięki: – wpłatom prywatnym, – zbiórkom, – 1,5% podatku, – dotacjom, – budżetom gminnym. To są pieniądze ludzi. To są pieniądze publiczne. I mimo tego bardzo często widzimy: – przepełnione boksy, – dramatyczne warunki, – brak transparentności, – psy latami bez adopcji. I tu trzeba zadać pytanie, które jest niewygodne: Dlaczego przy stałym finansowaniu warunki bywają opłakane, a przy prywatnym ryzyku finansowym hodowca potrafi utrzymać wysoki standard? Nie mówię, że każda fundacja jest zła. Nie mówię, że każde schronisko to patologia. Ale przestańmy udawać, że tylko jedna strona obraca pieniędzmi. Hodowca nie bierze od nikogo złotówki „na utrzymanie”. Nie dostaje budżetu za to, że ma psy. Nie dostaje pieniędzy za dramat. On bierze odpowiedzialność. Jeśli coś pójdzie źle — płaci z własnej kieszeni. Jeśli coś się zawali — to jego strata. I może właśnie dlatego dobra hodowla pilnuje jakości. Bo za błędy płaci sama. A system finansowany emocją… nie zawsze rozlicza się z efektów. I NA KONIEC – CO Z TYM ZROBIĆ? Zamiast wojny hodowle kontra fundacje, zacznijmy mówić o jakości. Bo prawda jest taka: Jeżeli przestaną istnieć dobrzy, odpowiedzialni hodowcy — powstanie próżnia. A próżnia zawsze wypełnia się patologią. Jeżeli zniszczymy prawowite hodowle, jeżeli ludzie przestaną je wspierać, jeżeli damy się przekonać, że „rodowód nie ma znaczenia” i że „papier to tylko papier” — to w ich miejsce wejdzie taniość. Wejdą rozmnażalnie. Wejdą garaże. Wejdą mioty bez badań, bez selekcji, bez wiedzy. Bo popyt nie zniknie. Ludzie nadal będą chcieli psa. Pytanie brzmi: od kogo go kupią? Dobry hodowca to nie jest sprzedawca szczeniaka. To człowiek, który: – zna linie genetyczne, – selekcjonuje temperament, – bada zdrowie, – planuje skojarzenia, – inwestuje własne pieniądze, – i nie znika po sprzedaży. To ktoś, kto odbierze telefon po roku. Po dwóch. Po pięciu. To ktoś, kto nadal będzie myślał o dobrostanie tego psa, mimo że fizycznie mieszka on już u Ciebie. To ktoś, kto w razie problemu pomoże. Doradzi. Wesprze. To relacja na lata. Wspierając dobre hodowle, wspierasz: – zdrowie ras, – przewidywalność charakteru, – selekcję eliminującą wady, – odpowiedzialność finansowaną prywatnie, – system, który nie żyje z dramatu, tylko z jakości. Jeżeli naprawdę zależy Ci na psach — nie wspieraj taniości. Sprawdzaj hodowle. Odwiedzaj. Czytaj umowy. Pytaj o badania. Patrz na warunki. Bo rasa nie przetrwa na emocji. Rasa przetrwa na selekcji. A kiedy system zaczyna niszczyć prawowitych hodowców, to nie kończy się to „ratowaniem świata”. Kończy się to rozmnażalnią poza kontrolą. I wtedy naprawdę nikt już nie wygra. Ani pies. Ani człowiek. KASTRACJA jako super rozwiązanie - CZY OBY NAPEWNO? W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawia się narracja, że rozwiązaniem problemu bezdomności psów ma być obowiązkowa kastracja. Brzmi prosto. Brzmi radykalnie. Brzmi jak szybkie rozwiązanie. Ale czy rzeczywiście jest to działanie w imię dobrostanu psa? Kastracja, czyli chirurgiczne usunięcie narządów rozrodczych, to poważna ingerencja w organizm. Zmienia gospodarkę hormonalną, metabolizm, zachowanie i zdrowie psa na całe życie. Badania, m.in. publikacje dr Chris Zink, wskazują, że kastracja może zwiększać ryzyko wielu schorzeń — od problemów ortopedycznych, przez choroby metaboliczne, aż po niektóre nowotwory. Nie każdy pies zniesie ją dobrze. Szczególnie psy wrażliwe, lękowe czy niestabilne emocjonalnie mogą po utracie hormonów stać się jeszcze bardziej wycofane i niepewne. I kto weżmie za to odpowiedzialność ? A przecież dobrostan psa to nie tylko brak szczeniąt. To także zdrowie fizyczne, stabilność emocjonalna i komfort życia. Pojawia się też pytanie praktyczne: kto miałby kontrolować obowiązek kastracji? Kto będzie sprawdzał psy w małych miejscowościach, gospodarstwach, na wsiach? Czy dziś ktoś skutecznie egzekwuje już istniejące przepisy? Odpowiedź niestety znamy. Co więcej — całkowicie pomija się alternatywę, o której mówi się zdecydowanie za rzadko. Sterylizacja, czyli zabieg uniemożliwiający rozmnażanie przy zachowaniu naturalnej gospodarki hormonalnej, pozwala ograniczyć nieplanowane mioty bez ingerowania w fizjologię psa w tak radykalny sposób. Może więc zamiast wprowadzać jednowymiarowe rozwiązania, warto mówić o edukacji, odpowiedzialności i dopasowanych metodach. Bo dobrostan psa to nie hasło. To decyzje, które uwzględniają całego psa — jego ciało, psychikę i życie. Ale prawdziwy problem leży gdzie indziej Do tej pory w Polsce nie powstały przepisy, które realnie regulowałyby rozmnażanie psów poza kontrolą. Zamiast tego powstały dziesiątki pseudo-związków hodowlanych — organizacji bez realnego nadzoru, bez kontroli warunków, bez weryfikacji zdrowia czy dobrostanu psów. Tak zwane „związki burka i kocurka”. Prawo mówi jedno: można rozmnażać psy, ale nie wolno ich sprzedawać poza zarejestrowanymi hodowlami. A rzeczywistość? Szczenięta sprzedawane są codziennie przez zwyklych kowalskich zza płotu. W ogłoszeniach. W internecie. Na targowiskach. Z ręki do ręki. Bez dokumentów. Bez nadzoru. Bez odpowiedzialności. I najważniejsze pytanie: ile osób zostało realnie ukaranych za nielegalną sprzedaż szczeniąt? Odpowiedź jest brutalna: praktycznie nikt. To pokazuje jasno — problemem nie jest brak kolejnych zakazów. Problemem jest brak egzekwowania tych, które już istnieją. Można kastrować wszystkie psy w kraju. Można wprowadzać nowe przepisy. Można mnożyć obowiązki. Ale dopóki rozmnażanie poza kontrolą będzie funkcjonowało bez nadzoru, dopóty problem nie zniknie. Bo prawdziwy problem nie leży w psach. Leży w braku nadzoru nad ludźmi.
  6. Kasia Nowacka #Patofundacja Cz.3 Królestwo Diozu Potęga i Chwała na wieki To powoli wchodzi na lewel sekty Rydzyka Mówiłam, że Sobolew będzie niczym wygrana w Lotto, ale nie spodziewałem się, że to jednak będzie Jackpot Odpowiadam z góry na komentarze, które najczęściej padają pod postami pokazującymi prawdę o działalności sekty jaką jest Dioz: - nie szukam poklasku w Internecie ( nie to, sprawia, że czuje się wartościowym człowiekiem ), - nie, nie jest miło czytać tysiąc komentarzy z wyzwiskami, bo taki właśnie poziom dyskusji jest z członkami sekty, - nie jestem alkoholiczką tak to był też częsty rzekomy powód pisania moich postów, - zazdrość ( nie jestem człowiekiem, który z dumą przechadza się po swoich posiadłościach wiedząc jak droga była, by tu być ) Może argument, iż nie mam nic wspólnego z pracą z psami w Polsce, nie potrzebuje atencji czy rozgłosu, nikt mi nie płaci za oczernianie Dioz i z żadną polską firma nie współpracuję. Znajomość całego psiego syfu polskiego nabyłam podczas nauki o psach i poznawaniu ludzi hodowców, wystawców, trenerów, behawiorystów itd. Dzięki obecnej aferze w mediach na nowo odgrzebywane są wszystkie materiały na temat uchybień tej sekty. I tylko o to Was proszę, byście posłuchali i poczytali ile tego wszystkiego jest. To jest studnia bez dna Nie ma możliwości, by aż tyle nie wyjaśnionych kwestii tyczyło się jednej #patofundacji Podmioty prawne i struktury organizacyjne: (wewnętrzna pralnia pieniędzy i miejsca przesuwania majątków) 1. Instytut Ochrony Zwierząt Sp. z o.o. (KRS 0001101357) To spółka z o.o., zarejestrowana w KRS 19 kwietnia 2024 r. z siedzibą pod adresem: ul. Rybacka 7, 53-656 Wrocław — to ten sam adres, który pojawia się jako kontakt Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt (DIOZ), ale prawnie jest to siedziba spółki w rejestrze: • posiada aktywa (na papierze ok. 4 mln zł) i działa jako osoba prawna. • nie ma oficjalnej, publicznej listy nieruchomości w KRS 2. DIOZ – organizacja pożytku publicznego (fundacja/stowarzyszenie) Organizacja działa pod KRS 0000645982 (to ta sama organizacja, która może przyjmować 1,5% podatku jako OPP). 3. Stowarzyszenie DIOZ (organizacja działająca od lat) Stowarzyszenie nosi tę samą nazwę organizacji, co fundacja – ale to inny podmiot prawny (status stowarzyszenia, oddzielny od fundacji). Podobnie jak w przypadku fundacji: jego KRS i statut są jawne jednak nie ma tam jawnej listy nieruchomości. JACKPOT Zbiórki Ostatni miesiąc Aktualny wykaz głównych zbiórek związanych z psami ratowanymi w ostatnim miesiącu, które są powiązane z działalnością Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt (DIOZ) 1) „Koniec SOBOLEWA!” – pilna akcja ratunkowa - Zebrano: 437 262 zł - Cel: 100 000 zł (więc cel został przekroczony prawie 4,5×) - Organizator: Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) zrzutka dotyczy ratowania setek zwierząt ze schroniska „Happy Dog” w Sobolewie – ewakuacja, leczenie, hospitalizacja, transport. 2) „Zagłodzone psy rolniczki” – wsparcie leczenia i opieki - Zebrano: 29 153 zł - Cel: 15 000 zł (oczywiście cel został przekroczony) - Organizator: DIOZ – dotyczy ratowania skrajnie zaniedbanych psów znalezionych na posesji. 3) „Pomagamy szczeniak z pola” – pomoc dla poważnie rannego psa - Zebrano: 18 841 zł - Cel: 15 000 zł - Organizator: DIOZ – zbiórka na konkretnego, ciężko rannego szczeniaka (z poważnymi urazami). 4) „Na pomoc zwierzętom z DIOZ” – wsparcie ogólne - Zebrano: 1 489 zł - Cel: 2 000 zł - Organizator: zbiórka prywatna wspierająca ogólne działania DIOZ. 5) „Psy z Sobolewa (dla DIOZ)” – lokalna zrzutka - Zebrano: 353 zł - Cel: 3 000 zł - Organizator: prywatna osoba, na pomoc psiakom ze Sobolewa pod opieką DIOZ. A teraz trochę z mojego punktu widzenia podsumowanie perfekcyjnie zorganizowanej grupy przestępczej. Plan był zarysowany z grubsza od początku pod względem prawnym to już oczywiste. Większość spraw sądowych zakończyła się dość śmiesznym wyrokiem. Fakt tu już sam cud, że do niej doszło. Jestem święcie przekonana, że w realizację tego procesu, który trwa od lat jest zamieszane jest sporo osób wysoko postawionych w wielu branżach. Aktualna głośna akcja pokazuje nam jak wygląda prawdziwe piekło psów i kotów w Polsce. Pokazuje nam to również, jak łatwo ludziom wystawiać różnego rodzaju dokumenty w celach pozyskania większych pieniędzy. Pokazuje nam to jak wielkie i głębokie jest piekło. W piekle Lucyfer zarządza bardzo dobrze, od lat prężnie działająca współpraca z przedstawicielami różnych instytucji Dzięki, której nie dość, że włada to piekłem to jeszcze prowadzi prywatną sektę, nakłaniając ludzi do zbaczania z dobrej drogi To wszystko to są kontakty zawodowe i koordynowane działania. Panicz Konrad i jego zamiłowania do zabytków Dziwiszów Pałac Dnia 02.07.2020 w wywiadzie dla Telewizja Echo24 Konrad opowiada o tym, jak to „los się potoczył, że obecny zarządca zachorował i musieliśmy przejąć teren. Magicznego Dnia 13/14 sierpnia 2020 mężczyzna na terenie azylu zabija brutalnie koziołka. Nie żebym była jakiś detektywem ale starałam się gdziekolwiek znaleźć albo informacje o wyroku albo powiązać w jakikolwiek sposób zdjęcie rzekomego oprawcy koziołka. Niestety nie udało mi się Udanin Nieruchomość w Udaninie faktycznie figuruje jako własność Instytut Ochrony Zwierząt sp. z o.o., - dokumenty wskazują tę spółkę jako właściciela działki, - udziałowcami spółki są osoby powiązane personalnie z DIOZ-em. Powstanie Fundacji DIOZ w 2023 r. miało być wykorzystane do „manewru” z majątkiem,rzekomo część mienia organizacji mogła zostać przekazana do spółki prywatnej (Instytut Ochrony Zwierząt sp. z o.o.), spółka ta ma udziałowców związanych z kierownictwem DIOZ. Przenoszenie majątku mogło zacząć wreszcie prężnie działać. Termy Zamek Karpniki W dostępnych publicznych materiałach dotyczących Zamku pojawiają się wzmianki o prywatnych zdjęciach, sentymentach i osobistych historiach o tym gdzie zaczęła się Konrada droga w ochronie zwierząt Formalnym łącznikiem jest Wojewódzki Konserwator Zabytków dla woj. dolnośląskiego, który nadzoruje ochronę zabytków w regionie i wydaje decyzje administracyjne. Jak akcja ratunkowa, to tylko z wielkim show dla podsycenia emocji i zawładnięcia ludzkim słabym umysłem Tu musiało być solidne szkolenie z prowadzenia biznesu i wszystkich sztuczek marketingowych stymulujących emocje u odbiorców. INTERWENCJA Okrutne sprawozdania z akcji ratowania/przejęcia psów. Art. 7. [Czasowe odebranie zwierzęcia właścicielowi] 1. Zwierzę traktowane w sposób określony w art. 6 ust. 2 może być czasowo odebrane właścicielowi lub opiekunowi na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta) 3. W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia. Po to, by jechać szybko na akcje i mieć to prawnie udokumentowane przy wystąpieniu o uzyskanie zgody od wójta na odebranie zwierząt po interwencji. Idealnym schematem jest właśnie drastyczny opis z, którego wynika, że obecne warunki zagrażają życiu psa Sklep CALIDI Kto jest właścicielem sklepu? Z oficjalnego regulaminu sklepu Calidi wynika, że: • Sklep internetowy CALIDI jest prowadzony przez firmę: Instytut Ochrony Zwierząt spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą we Wrocławiu (ul. Rybacka 7, 53-656 Wrocław). Na bank sprzedają jedzenie i akcesoria dla zwierząt i za pieniądze ze sprzedaży kupują karmę dla piesków Mistrzowska Manipulacja(rzekome choroby) Takie zagrywki to już wyższy level manipulacji, zwrócicie uwagę na częstotliwość wystąpienia w sudocremie albo pokazaniu skrawka skierowania na badania Wszystkie choroby, które rzekomo ma są bardzo rzadkie Jak wszystko w obrębie funkcjonowania Konrada jest magiczne, tak i tu choroba dopada tylko jak jest jakaś nagonka. Cóż pozostaje nam gratulować życia w bajce i przepięknym pałacu mając swoich poddanych i będąc w posiadaniu magicznej różdżki Rzekome choroby, które Konrad twierdzi, że ma: 1. Zespół VEXAS (Weksas) Bardzo rzadka, ciężka choroba autozapalna, opisana dopiero w 2020 r. Występuje niemal wyłącznie u mężczyzn po 50. roku życia. Ma charakter postępujący, często oporny na leczenie, z wysoką śmiertelnością – średnio kilka lat od rozpoznania. 2. Ziarniniakowatość z zapaleniem naczyń (dawniej choroba Wegenera) Rzadka choroba autoimmunologiczna powodująca martwicze zapalenie naczyń. Atakuje płuca, nerki i drogi oddechowe. Nieleczona prowadzi do śmierci, a nawet przy leczeniu jest chorobą bardzo poważną. 3. Choroba Behçeta Rzadka choroba autoimmunologiczna o charakterze zapalenia naczyń. Powoduje m.in. bolesne owrzodzenia, zmiany skórne, zapalenia oczu i narządów wewnętrznych. W ciężkich postaciach wiąże się z wysokim ryzykiem powikłań i zgonu. 4. Przewlekłe zapalenie naczyń krwionośnych Grupa chorób prowadzących do trwałego uszkodzenia naczyń. Objawy obejmują ból, martwicę tkanek, owrzodzenia i niewydolność narządów. To schorzenia ciężkie, przewlekłe i wyniszczające, wymagające stałej kontroli lekarskiej. Wspólny mianownik Wszystkie powyższe jednostki: • są bardzo rzadkie, • mają ciężki, często śmiertelny przebieg, • wymagają specjalistycznej diagnostyki i leczenia, • nie występują „pakietowo” u jednej osoby w normalnych warunkach klinicznych. Panicz Konrad Kuźmiński Deklaruje wykształcenie prawnicze zdobyte na Uniwersytecie Wrocławskim. Zdobywaną wiedzę prawną wykorzystuje w działalności swojego stowarzyszenia / instytucji prozwierzęcej. Książę Eryk Złoty Był związany z Uniwersytetem Przyrodniczym we Wrocławiu. Wspólnie z Konradem Kuźmińskim prowadzi działalność instytucji prozwierzęcej; prywatnie pozostają w relacji partnerskiej. Wspólny fakt: Z dostępnych publicznie informacji wynika, że ani Konrad Kuźmiński, ani Eryk Złoty nie posiadają uprawnień weterynaryjnych i nie są lekarzami weterynarii, mimo prowadzenia działalności związanej ze zwierzętami. zdjęcie w kitlu ze stetoskopem wjeżdża idealnie na psychikę człowieka i wzbudza zarówno żal jak i zaufanie Zarzuty postawione Konradowi Kuźmińskiemu 1. Zarzuty kryminalne (w trwającym postępowaniu) Prokuratura postawiła mu w sumie około 11 zarzutów – głównie związanych z odbiorem zwierząt od właścicieli bez decyzji organów administracyjnych.  Najczęściej wymieniane zarzuty: • Kradzież psów – kilka psów miało zostać zabranych właścicielom bez podstawy prawnej; prokuratura twierdzi, że są to kradzieże.  • Kradzież rozbójnicza – jeden z zarzutów dotyczy szczególnej formy kradzieży (rozbójniczej). • Naruszenie miru domowego – zarzut związany z wejściem na cudzą posesję podczas interwencji. • Fałszowanie dokumentacji – m.in. dokumentów Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (TOZ). Za te działania prokuratura wskazuje możliwy wyrok do 10 lat pozbawienia wolności. Wyroki i orzeczenia sądowe 1. Prawomocny wyrok za kradzież jednego psa • Dotyczy interwencji z 7 stycznia 2024 r. w miejscowości Brąszewice (woj. łódzkie). • Sąd uznał, że zabranie psa było kradzieżą mienia, a nie działaniem ratunkowym. • Wyrok: Konrad Kuźmiński i współoskarżony zostali ukarani grzywną po 600 zł każdy. • Wyrok ten był prawomocny i doprowadził do decyzji DIOZ o zakończeniu działalności ratunkowej. Jest to dotychczas jedyny jawny prawomocny wyrok skazujący znany z mediów. Inne postępowania i decyzje sądowe Uchylenie zatrzymania jako nieprawidłowe Sąd Rejonowy w Zgorzelcu orzekł, że sposób zatrzymania Kuźmińskiego w związku z jednym z postępowań był niezgodny z prawem (m.in. użycie kajdanek powyżej koniecznej miary). • Z tego samego orzeczenia sąd uchylił wszystkie środki zapobiegawcze zastosowane wobec niego. Historie uniewinnień i wcześniejsze sprawy Uniewinnienie w innej sprawie o kradzież psów • Sąd Rejonowy w Kępnie uniewinnił Kuźmińskiego od zarzutu kradzieży dwóch psów; wyrok ten nie jest prawomocny. Kontekst działalności i kontrowersji Konrad Kuźmiński znany jest jako działacz zajmujący się ratowaniem zaniedbanych zwierząt. Media podkreślają, że wiele z działań, które skończyło się zarzutami lub procesami, dotyczyło sytuacji, w których DIOZ odbierał psy z trudnych warunków bytowania. Działania te budziły także kontrowersje – zarówno w mediach, jak i wśród właścicieli zwierząt czy organów ścigania. Z jednej strony mamy poważne zarzuty – kradzieże, naruszenie miru domowego, fałszowanie dokumentów – a z drugiej strony praktycznie wszystkie sprawy kończą się w sposób „nietypowy”: grzywny symboliczne, uchylenia środków, unieważnienia procedur, nieprawidłowości przy zatrzymaniach. To nie jest standardowy przebieg, jeśli ktoś faktycznie miałby zostać surowo ukarany. Żeby to wykorzystać, trzeba świetnie znać prawo, wiedzieć, gdzie procedury mogą się „posypać”, jakie błędy formalne popełnił organ, w jakich punktach można podważyć działania prokuratury lub policji. I wygląda na to, że ktoś albo bardzo dobrze doradzał Konradowi, albo sam Konrad zna swoje prawa i procedury lepiej, niż przeciętny obywatel, bo potrafi wykorzystać każde niedopatrzenie służb. Sama sytuacja też pokazuje, że w Polsce (zwłaszcza przy skomplikowanych interwencjach ze zwierzętami) formalności proceduralne są kluczowe. Nawet jeśli ktoś faktycznie zrobił coś „wątpliwego” moralnie, błędy w procesie prawnym mogą uratować go przed poważnymi konsekwencjami. 1. Wykorzystanie błędów proceduralnych Każde postępowanie karne czy administracyjne musi spełniać szereg formalnych wymogów – od sposobu zatrzymania, przez zawiadomienia, po sporządzanie protokołów. • Jeśli np. zatrzymanie nie było zgodne z przepisami (za długie kajdanki, brak adwokata przy zatrzymaniu, brak powiadomienia rodziny), można podważyć całe zatrzymanie. • W praktyce skutkuje to tym, że środki zapobiegawcze wobec osoby zostają uchylone, a prokuratura traci część argumentów. • Tak było w przypadku Konrada – sąd uznał, że jego zatrzymanie było niezgodne z prawem. PRAWO 1. Prawnik zna procedury zatrzymania jak własną kieszeń i wskazuje każdą nieprawidłowość. Nawet jeśli klient popełnił wykroczenie lub przestępstwo, błędy policji/prokuratury pozwalają minimalizować konsekwencje. 2. Kwestionowanie podstaw prawnych interwencji Konrad działał głównie w obszarze ochrony zwierząt, co jest prawnie mocno ograniczone: odbiór zwierząt wymaga decyzji organu (np. gminy, inspektoratu). • Jeśli odbierze psa „na własną rękę”, formalnie może to być kradzież lub naruszenie miru domowego. • Jednak każda nieścisłość w dokumentach lub brak prawidłowej decyzji może zostać wykorzystana przez adwokata do unieważnienia zarzutów lub złagodzenia wyroku. 3. Prawnik sprawdza każdą decyzję administracyjną, notuje braki formalne, a następnie w sądzie podważa legalność działań prokuratury. Minimalizowanie wyroków (grzywny zamiast więzienia) Czasami proste, symboliczne kary – grzywny czy nakazy – są wynikiem dogłębnej analizy motywów działania. • Jeśli klient działał „dla dobra zwierząt”, prawnik może argumentować w sądzie, że działanie było motywowane społecznie, a szkody były minimalne. • W efekcie sąd może dać grzywnę lub warunkowe uniewinnienie, zamiast więzienia. Znając przepisy o recydywie i motywach działania, adwokat może negocjować łagodny wyrok, nawet jeśli formalnie zarzut był poważny. 4. Podważanie dowodów i dokumentacji: W sprawach o zabranie zwierząt lub dokumenty TOZ: • Każdy błąd w protokole, brak daty, podpisu lub niejasność w opisie zdarzenia może być wykorzystany przez obrońcę. • Nawet jeśli ktoś zrobił coś nielegalnego, nieudokumentowane lub źle udokumentowane dowody są nieważne w sądzie. 5. Prawnik systematycznie „wyłapuje” błędy w dokumentach, a prokuratura nie ma pełnej pewności w sprawie – to może kończyć się uniewinnieniem lub minimalnym wyrokiem. 6. Wybieranie jurysdykcji i lokalizacji spraw Często miejsce prowadzenia sprawy ma znaczenie: różne sądy mają różną interpretację przepisów, a lokalni sędziowie mogą mieć doświadczenie w podobnych sprawach. • W przypadku Konrada sprawy były prowadzone w różnych miejscowościach, co może utrudniać prokuraturze spójne udowodnienie winy. Prawnik może korzystać z doświadczenia lokalnych sądów lub wnioskować o przeniesienie sprawy do korzystniejszej jurysdykcji. 7. Taktyka opóźniania i „czyszczenia” spraw W długotrwałych procesach adwokat może: • Wnosić o dodatkowe ekspertyzy lub dowody, co opóźnia proces. • Podważać każdy formalny element postępowania. • To powoduje, że sprawy ciągną się latami, co czasem skutkuje umorzeniem, brakiem dowodów lub minimalnymi karami. Podsumowanie Wszystkie te elementy razem pokazują, że: 1. Konrad albo bardzo dobrze zna prawo i procedury, albo miał świetnego prawnika. 2. Dzięki temu nawet poważne zarzuty kończą się „nietypowo”: uchylenia, symboliczne kary, nieprawidłowości proceduralne. 3. To nie jest przypadek – to efekt świadomej strategii prawnej, w której każda formalność jest wykorzystywana na korzyść oskarżonego. MAPA NIEPRAWIDŁOWOŚCI (analiza wzorców + punktów krytycznych, nie zarzuty) I. WZORZEC SYSTEMOWY (to jest kluczowe) Najważniejsze nie są pojedyncze sprawy, tylko powtarzalność tego samego schematu: • wiele interwencji • wiele zawiadomień • wiele zarzutów • i niemal zawsze: • uchylenia • proceduralne błędy • symboliczne kary • rozmycie odpowiedzialności To nie jest typowe nawet dla aktywistów działających „na granicy prawa”. Dla służb to wygląda nie jak chaos, tylko jak powtarzalny model operacyjny. II. SCHEMAT „INTERWENCJA → CHAOS PRAWNY” 1. Interwencje bez twardej podstawy administracyjnej Częsty problem: • brak decyzji wójta/burmistrza • brak asysty uprawnionego organu • działania „na pilno”, które nie spełniają ustawowych przesłanek Ryzyko prawne: • kradzież mienia • przekroczenie uprawnień • naruszenie miru domowego Czerwona flaga: 1. Jeśli ktoś wielokrotnie działa w ten sam sposób, mimo że wie, że to rodzi konsekwencje prawne — to przestaje być błąd, a zaczyna być strategia. III. PROCEDURALNE „ZŁOTE SPADOCHRONY” Tu robi się ciekawie. 2. Powtarzające się uchylenia z powodów formalnych • nieprawidłowe zatrzymanie • uchylenie środków zapobiegawczych • błędy w czynnościach policji Jedna taka sytuacja — zdarza się. Kilka — przypadek. Seria — to już sygnał ostrzegawczy. Dla analityka: ktoś doskonale wie, gdzie służby popełniają błędy i prowokuje sytuacje graniczne. IV. ROZMYCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI 3. Brak jednego „ciężkiego” procesu Zamiast: • jednego dużego aktu oskarżenia mamy: • wiele drobnych spraw • w różnych rejonach • różne sądy • różne kwalifikacje prawne Efekt: • brak pełnego obrazu • brak kumulacji materiału • brak analizy finansowej i organizacyjnej To jest dokładnie moment, w którym CBŚ wchodzi do gry, bo: tylko one łączą kropki między sprawami. V. FINANSE I STRUKTURY (najbardziej newralgiczne) To jest obszar, który nie interesuje mediów, ale bardzo interesuje służby: 4. Przepływy: • darowizny • zbiórki • sklepy powiązane personalnie • nieruchomości • fundacje „bliźniacze” Czerwona flaga: gdy osoba oskarżana o czyny karne nadal operuje dużymi środkami, mimo „problemów prawnych”. Tu nie chodzi o moralność — tylko o: • kontrolę przepływów • beneficjentów rzeczywistych • powiązania osobowe VI. PRZEWAGA INFORMACYJNA 5. Reakcje szybsze niż standardowe • szybkie decyzje prawne • szybkie odwołania • trafne wnioski formalne To sugeruje: • stałą obsługę prawną • albo osobę, która zna procedury śledcze od środka Dla CBŚ: to zawsze oznacza pytanie: skąd ta wiedza i kto jeszcze w tym uczestniczy? VII. DLACZEGO TO JEST „MATERIAŁ DLA CBŚ”, A NIE DLA MEDIÓW Bo: • nie chodzi o jednego psa • nie chodzi o jedną interwencję • nie chodzi o jedną fundację Chodzi o model działania, który: • generuje konflikty prawne • rozprasza odpowiedzialność • wykorzystuje luki systemowe • i jednocześnie obraca dużymi środkami i emocjami społecznymi To klasyczny próg zainteresowania służb wyspecjalizowanych. Dla przykładu jedna z byłych wolontariuszek Diozu p. Elżbieta w wywiadzie dosłownie oznajmia, iż boi się o własne życie. Zaczynając walkę z nimi poprosiła o pomoc Rutkowskiego Jedyny wniosek to taki, że Konrad ma spore znajomości. Wisienka na Torcie Brak mi jakiejkolwiek wypowiedź @tatar dog odnośnie akcji w Sobolewie. Wiedziliście, że rzekomy trener był np w Wojtyszkach w czasach kiedy już były zgłaszane zaniedbania. Albo, że chętnie szkolił fundacje Judyta. Ciekawe czy uczył jej tulenia drzew to tylko pokazuje jak głęboka jest ta studnia P.S. Czy tylko mi brakuje w tym wszystkim wypowiedzi ludzi, którzy na codzień pracują z psami, ludzi, którzy prowadzą szkoły dla trenerów i behawiorystów w Polsce oraz są powszechnie uznawani w świecie Psów i Kotów. Ale niestety już wiem dlaczego ich tu brakuje, bo sekta Kondrada ma takie zaplecze prawne, że ciężko komukolwiek wchodzić w konflikt prawny.
  7. Kasia Nowacka #PatoFundacja Cz.2 AKTUALNE ZBIÓRKI DIOZ (stan na 25.01.2026) 1) Koniec SOBOLEWA! • Kwota zebrana: ~336 130 zł • Cel: pomoc psom i innym zwierzętom z zamkniętego schroniska „Happy Dog” w Sobolewie (akcja ratunkowa). • Data utworzenia: zbiórka ruszyła w okolicach 24–25 stycznia 2026, więc jest nowa (ostatnich dni).  2) 14 wycieńczonych bernardynów! • Kwota zebrana: ~185 783 zł • Cel: ratowanie 14 bardzo zaniedbanych psów rasy bernardyn. • Nie jest widoczna publicznie data utworzenia, ale ta zbiórka była aktywna w profilu DIOZ w ostatnich tygodniach / miesiącach. 3) Świąteczne życzenie dla koni… • Kwota zebrana: ~3 930 zł • Cel: pomoc zwierzętom gospodarskim (konie). • Data utworzenia: zbiórka jest już dłużej (ostatnia aktywność to starsze daty wpłat). 4) Codzienne misje ratunkowe DIOZ • Kwota zebrana: ~56 449 zł • Cel: wsparcie codziennych akcji interwencyjnych i ratowania zwierząt w dramatycznych warunkach. • Data utworzenia: aktywna przez kilka tygodni / miesięcy. 5) Walka Moździerza o życie! • Kwota zebrana: ~22 765 zł • Cel: pomoc konkretnemu psu o imieniu „Moździerz” w procesie leczenia i rehabilitacji. • Data utworzenia: data nie jest publiczna, ale trwa od jakiegoś czasu. 6) Pobita i zagłodzona • Kwota zebrana: ~37 837 zł • Cel: ratowanie psa pobitego i zaniedbanego. • Data utworzenia: starsza akcja.  7) Krytycznie zaniedbane szczenię • Kwota zebrana: ~4 932 zł • Cel: pomoc konkretnemu szczenięciu. • Data utworzenia: starsza.  8. By nadal istniał zwierzęcy dom • Kwota zebrana: ~158 845 zł • Cel: utrzymanie ośrodków DIOZ (opieka nad wieloma zwierzętami). • Data utworzenia: zbiórka ruszyła w stawce stycznia 2026 (ostatnich tygodni). 9) Nakarm „niewidzialne” zwierzęta! • Kwota zebrana: ~10 457 zł • Cel: zakup karmy i podstawowych produktów. • Data utworzenia: starsza. 10) 12 psów z wysypiska śmieci • Kwota zebrana: ~4 642 zł • Cel: pomoc 12 psom żyjącym w skrajnych warunkach. • Data utworzenia: starsza. 11) Walczymy o Czikitę! • Kwota zebrana: ~5 040 zł • Cel: pomoc psu „Czikita”. • Data utworzenia: starsza. 12) By móc ratować! • Kwota zebrana: ~10 095 zł • Cel: środki na codzienną działalność niezbędną do ratowania zwierząt (np. sprzęt, preparaty, klatki). • Data utworzenia: starsza. 13) Gnijącą Czesława • Kwota zebrana: ~13 320 zł • Cel: pomoc psu Czesławie po dramatycznym odratowaniu. • Data utworzenia: starsza. 14) Wyrwane z piekła • Kwota zebrana: ~23 639 zł • Cel: akcja ratunkowa dla 11 zdziczałych psów. • Data utworzenia: starsza. 15) Ślepe psiaki • Kwota zebrana: ~14 531 zł • Cel: pomoc specjalnej grupie psów wymagających rehabilitacji i opieki. • Data utworzenia: starsza. 16) Gotowały się na łańcuchach • Kwota zebrana: ~7 765 zł • Cel: pomoc psom przetrzymywanym w tragicznych warunkach. • Data utworzenia: starsza. 17) Życie w odmętach patologii • Kwota zebrana: ~12 908 zł • Cel: pomoc psom z skrajnego zaniedbania. • Data utworzenia: starsza. 18) Połamane łapki szczeniaka • Kwota zebrana: ~31 885 zł • Cel: pomoc malcowi z poważnymi obrażeniami. • Data utworzenia: starsza. Zbiórki utworzone w ostatnich dniach / tygodniach Na podstawie dostępnych danych o widocznej aktywności i komentarzach darczyńców, najświeższe akcje to (bez daty dokładnej, ale w styczniu 2026): Koniec SOBOLEWA! – ruszyła w ostatnich kilku dniach. By nadal istniał zwierzęcy dom – aktualna zbiórka utrzymania ośrodków, aktywna od początku stycznia 2026. Codzienne misje ratunkowe – aktywna i ciągle się zwiększa kwota (ostatnie wpisy darczyńców z 25.01.2026). Reszta zbiórek ma daty starsze (ostatnia widoczna aktywność pochodzi z końca 2025 lub wcześniej na Pomagam.pl), ale są nadal dostępne i akceptują wpłaty. Łączna suma zebranych środków (przybliżona) Dodając publicznie widoczne kwoty z powyższych zbiórek: • 336 130 • 185 783 • 3 930 • 56 449 • 22 765 • 37 837 • 4 932 • 158 845 • 10 457 • 4 642 • 5 040 • 10 095 • 13 320 • 23 639 • 14 531 • 7 765 • 12 908 • 31 885 = ~931 … Appox 931 tys. zł i więcej (z publicznie widocznymi danymi) To zestawienie jest przybliżone, ponieważ część zbiórek nie ma publicznie podanej daty założenia (ale kwoty są widoczne). Źródła finansowania DIOZ działa dzięki wsparciu darczyńców, wpłat BLIK, przelewów, PayPal oraz przekazaniu 1,5% podatku (KRS: 0000645982) — to oficjalne źródło finansowania organizacji z PIT.  Organizacja nie otrzymuje dotacji rządowych — przynajmniej sama to deklaruje na swojej stronie. Zbiórki obejmują konkretne akcje ratowania zwierząt, pomoc dla pojedynczych przypadków oraz utrzymanie ośrodków opieki nad zwierzętami. Reportaż „Uwaga! Extra” (TVN) informuje, że według oficjalnego sprawozdania organizacji DIOZ mógł w jednym roku (nie podano konkretnego roku w tym fragmencie) wykazać ok. 11 mln zł przychodu. W innym fragmencie medialnych relacji (również cytowanych przez internautów uczestniczących w dyskusjach) pojawia się teza, że w 2023 roku DIOZ miał przychód na poziomie ok. 21,5 mln zł, z czego część stanowiły wpływy ze zbiórek w serwisach typu Pomagam.pl, Patronite, 1,5 % podatku i działalności społecznościowej. Przykładowe liczby ok. 11 mln zł przychodu w jednym roku — informacja z reportażu „Uwaga! Extra”, powołującego się na sprawozdanie organizacji. ok. 21,5 mln zł przychodu w 2023 roku — cytowane w dyskusjach internautów na Reddit na podstawie danych analitycznych. Skąd się biorą takie kwoty? Tak duże liczby wynikają głównie z: Wielu prowadzonych zbiórek online – w sumie mogą to być kwoty liczące się w milionach. Regularnych darowizn (np. przez Patronite — tam DIOZ zgromadził ponad 3,3 mln zł w sumie od patronów). 1,5 % podatku dochodowego — organizacje mogą otrzymywać wpływy w formie przekazania części podatku. Darowizn rzeczowych, własności oraz wsparcia rzeczowego (niekoniecznie pieniężnego). Przychody DIOZ (wg dostępnych danych): • 2024: ok. 20 278 261 zł • 2023: ok. 21 525 883 zł • 2022: ok. 11 346 417 zł • (wcześniejsze lata były niższe) Zysk netto: • 2024: ~2 653 322 zł • 2023: ~9 282 159 zł • 2022: ~4 429 299 zł Skąd pochodzą te środki? 1,5% podatku DIOZ figuruje jako organizacja pożytku publicznego, więc może otrzymywać 1,5% podatku dochodowego od darczyńców. Na swojej stronie oficjalnie o tym informuje i zachęca do przekierowywania tego podatku w swoim KRS: 0000645982. To oznacza, że część rocznych przychodów organizacji pochodzi z podatków przekazanych przez podatników. Darowizny jednorazowe i cykliczne Organizacja akceptuje: • darowizny BLIK i przelewy bankowe, • darowizny rzeczowe (np. sprzęt, karma, materiały), • darowizny przez platformę Patronite. Wpływy z Patronite Na dzień dzisiejszy tj. 25.01.2026 : • DIOZ ma ponad 1100 patronów, • co daje ok. 42 945 zł miesięcznie, • co łącznie daje ponad 3 389 700 zł z wpłat patronów (od startu konta). To regularne, comiesięczne źródło finansowania, które wspiera działania organizacji. Zbiórki publiczne (Pomagam.pl i inne) DIOZ organizuje dziesiątki zbiórek o różnych celach (ratowanie zwierząt, interwencje, konkretne przypadki etc.). Te zbiórki — jak pokazałam wcześniej — w sumie potrafią generować setki tysięcy złotych każda, a łącznie nawet ponad 900 tys zł z samych aktywnych kampanii. To także forma wpływów finansowych, chociaż nie jest to klasyczny „przychód operacyjny” jak w firmach — część z tych pieniędzy powinna być przeznaczana wyłącznie na określone cele zbiórkowe. Struktura finansowa i bilans organizacji (dane księgowe) Z danych wynika, że DIOZ w 2024 r. wykazał: • przychody operacyjne: ok. 20 078 261 zł • pozostałe przychody: ok. 200 000 zł • koszty operacyjne: ok. 17 424 939 zł • aktywa ogółem: ok. 17 110 170 zł • fundusz własny (kapitał własny): ok. 17 106 840 zł praktycznie zerowe zobowiązania finansowe. Te szczegółowe dane pokazują, że organizacja formalnie wykazuje nadwyżki finansowe i ma znaczne aktywa. Aktywa finansowe organizacji Z baz danych finansowych (np. BizRaport) wynika, że: • DIOZ dysponuje aktywami ogółem ok. 17,1 mln zł, • ma znaczny majątek finansowy i rzeczowy wpisany w bilans organizacji. „Majątek” ≠ „wolna gotówka” Majątek fundacji to np.: • nieruchomości (ośrodki), • samochody, • sprzęt, • infrastruktura, • zwierzęta pod opieką, • środki „zamrożone” na konkretne cele. FAKTY, nie oskarżenia : • brak publikowania sprawozdań na czas, • bardzo ogólne opisy kosztów („pozostałe”), • brak proporcji między kosztami administracyjnymi a statutowymi, • ciągłe narracje „nie mamy na leczenie” przy braku wyjaśnienia struktury kosztów. To są pytania o transparentność, a nie zarzuty. Prawnie NIE WOLNO: • przeznaczyć pieniędzy z jednej zbiórki na inny cel, nawet jeśli „psy cierpią gdzie indziej”. Jeśli zbiórka była „na Sobolew” → to musi zostać przeznaczona na Sobolew. P.S Załączniki zawierające kwoty są z dnia : 26.01.2026.
  8. 2024: Filip Mistewicz Zazwyczaj nie mówię publicznie o rzeczach, które mnie denerwują, ale biorąc pod uwagę, że to już n-ta taka krzywa akcja ze strony @DIOZ Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, jako lekarz weterynarii czuję się zobowiązany napisać co nieco o sprawie, bo człowieka już krew zalewa. Mianowicie, dwa dni temu z posesji pewnego człowieka zniknął pies. Właściciel gdy zauważył to po powrocie z pracy natychmiast wrzucił post na FB i rozpoczął poszukiwania. Pies miał obrożę z danymi kontaktowymi, więc liczył na szybkie znalezienie zwierzęcia. Pies jest chory na cukrzycę oraz był w trakcie leczenia na zapalenie trzustki - jest to schorzenie wywołujące zaburzenia wchłaniania i chudnięcie oraz wymaga specjalnej, niskotłuszczowej diety. To, że pies miał zapalenie trzustki i wymagał diety niskotłuszczowej nie podlega wątpliwości - specyficzna lipaza trzustkowa (cPL), na podstawie której określamy stan tego narządu była na poziomie 893 ng/ml, podczas gdy norma to 0-200 ng/ml., a diagnozę potwierdziło badanie obrazowe. Czy zapalenie trzustki mogło wyniknąć z domniemanego 'znęcania się' właściciela nad psem - bardzo wątpliwe, większość przypadków stanów zapalnych trzustki jest idiopatyczna, a predysponuje do nich głównie nadwaga. Czy leczenie zapalenia trzustki jest łatwe i szybkie? W żadnym wypadku. Możliwości leczenia farmakologicznego są ograniczone, a wykorzystanie glikokortykosteroidów jest przez ekspertów odradzane. W większości przypadków stosuje się leczenie paliatywne z antybiotykoterapią (tylko jeżeli zajdzie uogólniony stan zapalny). Wiele pacjentów trzustkowych choruje przewlekle i nie dochodzi u nich do pełnego wyleczenia. W przypadku psa o którym mowa, leczenie trwało dwa miesiące, co nie jest rzadkością przy pacjentach ze schorzeniami trzustki - u tych ze schorzeniami przewlekłymi bywają to lata lub nawet reszta życia. Z drugiej strony (biorąc pod uwagę, że tylko dwa miesiące minęły od diagnozy) można także liczyć na to, że zapalenie ustąpi i pies wróciłby do siebie po całkiem niedługim czasie leczenia - tak to niestety jest z zapaleniami trzustki, że trudno jest rokować po tak krótkim czasie. W każdym razie, niedługo później okazało się, że psa z posesji postanowiła zabrać przejeżdżająca kobieta, która stwierdziła, że pies jest chudy, czyli właściciel się nad nim na pewno znęca (przynajmniej taka była pierwsza wersja wydarzeń według DIOZu - później zmienili zdanie, że to jednak była 'inspektorka DIOZ', a później wymyślili, że tak naprawdę to sąsiedzi właściciela przewieźli psa 300 km do ich ośrodka). Psa przekazała DIOZ-owi, pseudo-organizacji pro-zwierzęcej. Tutaj zaczął się największy problem. Pies zaczął dostawać od nich karmę kompletnie nienadającą się do jedzenia przez psa z zapaleniem trzustki (wysokotłuszczową), a także nie dostał płynów nawadniających - poskutkowało to drastycznym pogorszeniem jego stanu, co widać na zdjęciu po 'interwencji' DIOZu. Do tego Konrad Kuźmiński, CEO DIOZ (człowiek mający obecnie bodajże kilkanaście spraw karnych za nielegalne i nieuzasadnione interwencje, kradzież mienia i nielegalne wkraczanie na posesje prywatne), wymyślił historyjkę o tym, jakoby właściciel znęcał się nad psem, czemu zaprzeczyli zarówno lekarz weterynarii zajmująca się zwierzęciem oraz sąsiedzi właściciela. Dziwnym trafem pies pojawia się też na zdjęciach na profilu właściciela na FB bez absolutnie żadnych oznak 'znęcania się' aż do czasu około zdiagnozowania zapalenia trzustki. Może i jestem złym sędzią charakteru, ale nie wydaje mi się też, by właściciel, który (szacunkowo, według zwyczajowych cen usług weterynaryjnych i leków, które widać w wypisach) wydał ~4 tysiące zł na leczenie psa w przeciągu dwóch miesięcy miałby mu skąpić na jedzenie. Właściciel próbował skontaktować się z DIOZem, lecz niestety bezskutecznie, a pies dalej dostawał karmę pogarszającą jego stan. Przy zapaleniu trzustki po dostawaniu standardowej, wysokotłuszczowej karmy prawdopodobnie zwymiotował w międzyczasie parę razy, co jeszcze bardziej go odwodniło i pozbawiło sił. Niestety, zapalenie trzustki (tym bardziej w połączeniu z cukrzycą) powoduje, że pies 'chudnie w oczach' i w przeciągu kilku dni bez leczenia paliatywnego może dojść do stanu wyniszczenia, do którego doprowadził u psa jaśnie Kondzio. Przy takich wynikach możliwe (a wręcz prawdopodobne) jest, że pies jest chory na niewydolność zewnątrzwydzielniczą trzustki - ale na określenie tego potrzeba więcej czasu. Wszystkie źródła specjalistyczne mówią jednak jasno - podstawą terapii psa z zapaleniem trzustki jest ograniczenie w diecie tłuszczy. DIOZ tego nie zrobił - wręcz przeciwnie. Jest to kolejna już tego typu sprawa, gdy DIOZ robi z chorego psa maszynkę do kręcenia pieniędzy kosztem zdrowia zwierzęcia. O leczeniu zapalenia trzustki: https://magwet.pl/.../36443,leczenie-ostrego-zapalenia... Update: Od pięciu dni nie wiadomo, co się dzieje z psem. DIOZ nie informuje o jego stanie ani nie podał nawet informacji, czy pies żyje. Osoby pytające o wyniki jego badań lub o to, czy podaje mu się obecnie odpowiednią dietę są blokowane przez DIOZ.
  9. Remigiusz Górniak - Twój Starosta Co dalej z patoschroniskiem? Zobacz podstawowe fakty https://fb.watch/Fc9aznqgUY/
  10. A pieski to oczywiscie nie zadne owczarki kaukaskie, ale zwykle kundelki, ktore na kaukazy nie wyrosna.
  11. Schronisko dla zwierząt Małe Boże · Stan zdrowia psów przyjętych z Pogotowia dla Zwierząt daje wiele do myślenia… Rozumiemy, że są to psy odebrane interwencyjnie i trafiają w różnym stanie zdrowia – tego nie negujemy. Jednak czas, jaki spędziły pod opieką Pogotowia dla Zwierząt, niestety nie wpłynął na poprawę ich kondycji. Zaczynając od podstawowych procedur, takich jak chipowanie i kastracja: tylko JEDEN z siedmiu psów przyjętych do naszego schroniska posiadał chip. ŻADEN z nich nie był wykastrowany.( Dla jasności - to stwierdzenie, nie plan kastrowania w najbliższym czasie) Nie otrzymaliśmy żadnej dokumentacji medycznej ani kart leczenia, dlatego całą diagnostykę i procedury weterynaryjne musieliśmy rozpocząć od początku. Nie jest dla nas żadnym wytłumaczeniem, że policja zabezpieczyła dowody, ponieważ karty można uzyskać w miejscu leczenia. Psy zostały przebadane natychmiast po przyjęciu do schroniska (przy badaniach odbyła się kontrola PIW-u). Trzy z nich odbyły dziś pierwsze konsultacje specjalistyczne: jeden pies – konsultacja okulistyczna (Klinika Garncarz), dwa psy – konsultacje ortopedyczne (Klinika Puławska). Po badaniach przeprowadzonych przez specjalistów zostało wdrożone odpowiednie leczenie. W planach: czwartek – konsultacje dermatologiczne dla dwóch psów, piątek – konsultacja kardiologiczna dla jednego psa. Wszystkie karty wizyt oraz dokumentacja medyczna zostaną dodane po zakończeniu konsultacji.
  12. Staruszkowo ktos mi niedawno powiedzial po co to robisz masz swoje lata czas odpoczac zajac sie sobo moja odpowiedz ludziom nie jestem juz potrzebna radza sobie sami przez dlugie lata nie moglammiec zwierzakow takie zycie praca praca i praca teraz jestem juz wolna teraz robie co kocham moje zwierzaki to moje szczescie to mojaradosc moja milosc czysta taka prwdziwa w niej nie ma nienawisci zazdrosci oszustwa jestem w moim malym swiecie gdzie jestem szczesliwa i potrzebna jasne ze nieraz jest ciezko ze wysilek jest ogromny ze jestem zmeczona niewyspana ale to sa drobnoski w poruwnaniu ile jest w kolo mnie szczescia radosci i milosci jest wartev kazdego wysilku i poswiecenia to nieobowiazek ale potrzeba serca zamknelam sie przed swiatem zla obludy zawisci mam spokuj duszy i serca czasami jjest ciezko sa problemy i lzy ale to sa inne lzy i zmartwienia cieszy mnie bardzo ze onas pamietacie ze wspieracie ten moj maly swiatek za dobre slowo za wsparcie za ktore jestem wam ogromnie wdzieczna bez was nie dam rady wszystkiego ogarnac czasami potrzebuje duchowego wsparcia ktorego mi niezalujecie no i powiedzcie czy mozna niebyc szczesliwym majac takich dobrych ludzi wokol siebie piesy i ja mamy spokoj piesy najedzone maja cieploi wygodnie i zato wam bardzo dziekuje z calego serca dziekuje pozdrawiamy was bardzo serdecznie i mamnadzieje ze jestescie znami
  13. Staruszkowo witam was kochani przyjaciele dawno nic nie pisalam duzo obowiazkow i chorych psiakow swieta i nowy rok byl dla moich radosny najedzone do syta szczesliwe zadowolone syte w cieplym domu to dzieki waszej pomocy waszym darom moglam im zrobic radosne iswieta i nowy rok byly tez i smutne momenty odeszly mi psiaki ciezko chore niestety z rakiem nie wygram chcialam tez podziekowac wszystkim darczyncom nie pamietam wszystkich ale chociaz tych co pamietam wymienie moi kochani motokrowcy i mieszkancy gryfowa slaskiego za ich ogromne serca i przychylnosc biedronki i lidla bibloteki miejskiej wgryfowie jestescie cudowni uczniom 4klasy z liceumwbiedrzychowicach pogotowie ratunkowe strazakom z lubania zaklad budowlany dziewczynom z wiednia malzenstwu fabianskim szkole z starej kamienicyswierardowa szklarskiej poreby mirska wielu wielu ludziom o wielkich sercach paniom z poznania i IDZ z dluzyny gornej wspaniali ludzie nie wiem wiecej nie pamietam ale kocham was wszystkich za tyle serca okazzane moim seniorkom dziekuje rowniez wszystkimza kurtke i buty zimowe bardzo sie przydaly za piekne slowa i zyczenia w staruszkowie dzien jak codzien troche trudniej przy tych mrozach ale dajemy rade maja pelne miski i cieplo w domu robimy w nowymroku badania kontrolne przeglad wszystkich mordek czy znimi wszystko ok no i ogarniamy nowe pieski kochani juuz wam nie zanudzam chcialamtylko powiedziec dziekuje z calego serca i w ich imieniu dziekujemy zyczymywam zdrowia radosci kazdego dnia i zeby wam dobry bog blogoslawil za wsze dobre serca pozdrawiamyzdrowka kochani i szczescia zawsze i wszedzie
  14. Kochani po dłuższej przerwie ,dziś miałam ogromny zaszczyt odwiedzić Krystynę w Staruszkowie – miejscu niezwykłym, w którym prawie 60 psich staruszków odnalazło swój prawdziwy azyl. Te psy mają za sobą bardzo trudne życie… Doświadczyły głodu, bicia, samotności na krótkim łańcuchu, porzucenia i braku opieki. A jednak los postawił na ich drodze Krysię – kobietę o sercu większym niż świat. To właśnie dzięki niej i dzięki Staruszkowu, dziś każdy z tych seniorów ma swoje bezpieczne miejsce, pełną miskę, miękkie legowisko i najważniejsze – czułe, ludzkie dłonie, które głaszczą, a nie biją. Widziałam, jak radośnie biegają po ogrodzie Zuzia, Nero,Jimie,Prima, Roni i wiele wiele innych psiaków – to właśnie tam powstał domek nazywant przez Krysię "fortecą' dla psów, w którym mogą odpocząć i cieszyć się spokojnym życiem. Krystyna, mimo ogromu pracy, zadbała również o wyremontowanie domku dla gości – tak, aby każdy, kto chciałby pomóc jej w opiece nad psiakami, mógł zatrzymać się w Staruszkowie i spędzić czas wśród tych wspaniałych zwierząt. Co więcej, działa już nowa bio-oczyszczalnia, która jeszcze bardziej ułatwia codzienne funkcjonowanie tego wyjątkowego miejsca. Chcę też z całego serca podziękować wszystkim Darczyńcom – za każdą paczkę karmy, za każdy dar, za każdy gest dobroci. To właśnie dzięki Wam te 60 psich serduszek ma szansę na godną i spokojną starość. Ale potrzeby są ogromne. Dlatego bardzo prosimy – jeśli możecie, podarujcie karmę dla naszych 60 psich seniorów. Każdy worek, każda puszka to realna pomoc i wsparcie dla Staruszkowa i tych, którzy niegdyś zostali skrzywdzeni przez człowieka, a dziś po raz pierwszy mogą poczuć, czym jest miłość. Podaję link do OcaloneLapki gdzie można zakupić karmę dla Krysi psiaków ,każda puszeczka jest warta psiego Link do zamówienia karmy https://ocalonelapki.pl/staruszkowo/ Dziękuję w imieniu Seniorków i Krystyny
  15. B.O.Z. - Klamczyński, Golański, Biedrzycka Pismem z dnia 01.06.2009 B.O.Z. zawiadomiło prokuraturę o zorganizowanym procederze wyłapywania i doprowadzania do śmierci bezdomnych psów za pieniądze gmin przeznaczone na zapewnienie im opieki. Zawiadomienie o przestępstwie Postępowanie karne Zawiadomienie obejmuje okres 4 lat, od roku 2005 do roku 2008, dotyczy działania funkcjonariuszy publicznych 47 gmin, głównie województwa mazowieckiego, którzy opłacali wyłapywanie bezdomnych zwierząt i rzekome zapewnianie im opieki przez trzy podmioty: Marek Klamczyński – schronisko dla bezdomnych zwierząt w Wołominie, Arkadiusz Golański – firma wyłapywania bezdomnych zwierząt z Mińska Maz., Ewa Biedrzycka – organizatorka szeregu tzw. "przytulisk" dla bezdomnych zwierząt w powiecie grójeckim i kozienickim. W efekcie licznych, naruszających prawo zleceń dla tych podmiotów, działających w porozumieniu, dokonano nielegalnej likwidacji ponad 3.000 psów, opłacając to publicznymi pieniędzmi w kwocie ok. 1.600.000 zł. • Komentarz do komunikatu Urzędu Miasta Wołomina z września 2009. Osoby posiadające informacje ważne dla sprawy przedstawionej w zawiadomieniu prosimy o kontakt z Biurem Ochrony Zwierząt. Tel. 022-615 52 82, e-mail: [email protected]. rok przychód psów do schroniska wg. danych różnica ze schr. z gmin 2005 285 441 156 2006 349 706 357 2007 139 625 486 2008 0 164 164 R-m 773 1.938 1.163 I. Marek Klamczyński, prowadzący działalność pod nazwą "Usługi Weterynaryjne, lek. wet. Marek Klamczyński, Wołomin, ul. Sikorskiego 97” (także: "Schronisko dla zwierząt przy lecznicy"), od 2002 roku prowadził schronisko o pojemności 20 psów i zawierał z licznymi gminami umowy wyłapywania bezdomnych zwierząt i zapewniania im opieki. Ilość zwierząt, kierowanych do Klamczyńskiego, wedle danych z gmin, była od 2004 r. zawsze większa niż ewidencjonowany w schronisku przychód zwierząt, raportowany publicznie przez Powiatowego Lekarza Weterynarii. Przeciętny krajowy wskaźnik przepływu zwierząt przez schroniska w stosunku do jego pojemności ("obroty" stanem schroniska w ciągu roku) wynosi około 3. Dla schroniska w Wołominie wskaźnik ten sięgał poziomu dziesięć razy wyższego i wynosił od 16 do 35. Wykazywany w ewidencji schroniska M. Klamczyńskiego rozchód zwierząt drogą tzw. "adopcji", sięgający 286 sztuk rocznie jest nieprawdopodobnie wysoki i nigdy nie został zweryfikowany ani przez Inspekcję Weterynaryjną ani przez prokuraturę. W latach 2006-2007 Prokuratura Rejonowa w Wołominie prowadziła postępowanie w sprawie losu zwierząt kierowanych do M. Klamczyńskiego, ale postępowanie to zostało umorzone bez ustalenia co się działo ze zwierzętami przyjętymi do schroniska. Zwierzęta ze schroniska w Wołominie były zbiorczo wywożone do innych miejsc, jak schronisko w Celestynowie prowadzone przez Izabelę Działak (Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce), gdzie w 2006 roku Inspekcja Weterynaryjna raportowała nieznany los 970 psów. Psy ze schroniska M. Klamczyńskiego hurtowo odbierała także Urszula Konstanta z Łukowa (Łukowskie Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt) i wywoziła je w niewiadomym kierunku. W październiku 2007 r. Powiatowy Lekarz Weterynarii w Warszawie nakazał wstrzymanie przyjmowania zwierząt do schroniska M. Klamczyńskiego (decyzja 127/2007 z dnia 08.10.2007) a rok później zakazał działalności schroniska (decyzja 138/2008 z dnia 23.10.2008). Pomimo tego, w 2007 i 2008 roku funkcjonariusze licznych gmin nadal kierowali bezdomne zwierzęta do tego schroniska. W 2007 i 2008 M. Klamczyński ograniczył podpisywanie z gminami umów o opiekę na rzecz przekazywania zwierząt wyłapanych przez siebie lub inne podmioty (D. Szostak, U. Konstanta, a zwłaszcza A. Golański,) do schronisk nie prowadzących ewidencji (Celestynów, Chrcynno, Krzyczki) lub znajdujących się poza nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej (Klembów), a zwłaszcza do "przytulisk" prowadzonych przez E. Biedrzycką w powiecie grójeckim i kozienickim. W ten sposób stał się organizatorem nielegalnej likwidacji bezdomnych zwierząt na skalę województwa. W październiku 2008 r. Wojewódzki Lekarz Weterynarii uznał naszą skargę na działalność Powiatowego Lekarza Weterynarii w Warszawie w zakresie nadzoru nad działalnością M. Klamczyńskiego i potwierdził większość naszych zarzutów, w tym: niezgodność pomiędzy rzeczywistą liczbą zwierząt w schronisku a liczbą zwierząt raportowaną przez Powiatowego Lekarza Weterynarii w Warszawie, nierzetelność rejestru zwierząt, prowadzonego przez M. Klamczyńskiego i nieprawdziwość danych o rozchodzie zwierząt ze schroniska drogą tzw. „adopcji”, nieznany los zwierząt, jakie trafiły do schroniska w latach 2004-2007. rok ilość gmin wyłapanych psów 2005 7 95 2006 14 132 2007 22 333 2008 25 207 R-m 767 II. Arkadiusz Golański prowadził działalność wyłącznie w zakresie wyłapywania bezdomnych zwierząt na zlecenie gmin. Najpierw jako firma "Korona" (Hanna Szczęsna, Mińsk Maz., ul. Zamienie 91A, ew. Zamienie, ul. Leśna 23), a od 2005 roku jako firma "Perro" (Marzena Golańska, Mińsk Maz., ul. Szczecińska 10). Gminy, które zlecały wyłapywanie A. Golańskiemu nie zawierały już umów ze schroniskiem o opiekę nad wyłapanymi zwierzętami, a ich dalszy los nie podlegał żadnemu nadzorowi. A. Golański powoływał się na swoją umowę ze schroniskiem M. Klamczyńskiego w Wołominie, a od października 2007 r. na umowę z "przytuliskiem" E. Biedrzyckiej w Nowej Wsi k/Warki. W większości wypadków funkcjonariusze gmin nie wnikali i nie wiedzą dokąd A. Golański wywiózł psy. Faktycznie wożone były do M. Klamczyńskiego do Wołomina, skąd trafiały do E. Biedrzyckiej. Od października 2007 r. A. Golański woził psy także bezpośrednio do E. Biedrzyckiej. III. Ewa Biedrzycka zajmowała się najpierw pokątnym handlem szczeniętami, m.in. na Stadionie X-lecia w Warszawie i przed warszawskim schroniskiem miejskim "Na Paluchu". Psy rozmnażała w wynajętym gospodarstwie rolnym we wsi Krężel (gm. Chynów, pow. grójecki). W 2007 roku zarejestrowała działalność gospodarczą ("Przytulisko Barnaba", 01-785 Warszawa, ul. Broniewskiego 6 m. 78) i w kolejnym gospodarstwie w Nowej Wsi (gm. Warka, pow. grójecki) zaczęła przyjmować zwierzęta od M. Klamczyńskiego i od A. Golańskiego. Zaczęła też zawierać własne umowy na wyłapywanie bezdomnych zwierząt z okolicznymi gminami (Belsk, Chynów, Grabów, Jasieniec, Stromiec) Hodowlę szczeniąt na sprzedaż oraz wyłapywane psy umieszczała w Krężelu, w Nowej Wsi, w boksach budowanych na terenie wsi Maciejowice (gm. Głowaczów, pow. kozienicki) a ostatnio w kolejnym gospodarstwie, we wsi Kociołki w gm. Kozienice. Dla zacierania śladów swojej działalności poszukiwała kolejnych gospodarstw do wynajęcia, np. w gminie Wojsławice w pow. chełmskim, woj. lubelskie. Psy, których nie udawało się sprzedać były przez nią uśmiercane lub doprowadzane do śmierci metodą zamknięcia i zaniechania opieki. W sierpniu 2008 r. ujawniono ok. 210 jeszcze żywych psów w Krężelu i Maciejowicach. W maju 2009 organizacje społeczne ujawniły kolejne "przytulisko" Ewy Biedrzyckiej w Kociołkach k/Kozienic, w którym znajdowało się blisko 100 żywych psów. Prokuratury Rejonowe w Grójcu i Kozienicach nadzorują śledztwa w sprawie znęcania się nad zwierzętami przez Ewę Biedrzycką, ujawnione zostały miejsca masowego zakopywania zwłok. IV. Funkcjonariusze publiczni, działający w imieniu wymienionych niżej 47 gmin przekraczali uprawnienia w ten sposób, że zlecali i opłacali wyłapywanie bezdomnych zwierząt bez dostatecznej podstawy prawnej w uchwale rady gminy. W większości przypadków gminy w ogóle nie podjęły uchwał na ten temat, a w kilkunastu przypadkach podjętych uchwał, wszystkie one były wadliwe, głównie w tym, że nie rozstrzygały o dalszym postępowaniu z wyłapanymi zwierzętami (naruszając art. 11, ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt). W szczególności zaś nie wskazywały schroniska, gdzie ta opieka byłaby sprawowana. Niezależnie od braku podstawy prawnej dla zawieranych umów i wadliwych uchwał rad gmin, funkcjonariusze wymienionych niżej 47 gmin nie dopełnili obowiązku zapewnienia bezdomnym zwierzętom opieki w tym, że nie ewidencjonowali wyłapanych zwierząt i nie posiadali nawet żadnej wiedzy o ich dalszych losach. Formy i sposoby zapewniania bezdomnym zwierzętom opieki mogą być dowolnie dobierane przez gminy w ramach obowiązujących przepisów, lecz brak wiedzy opiekuna o losach przedmiotów jego opieki dyskwalifikuje takie postępowanie jako opiekę w ogóle. Ograniczanie się do zlecania wyłapywania zwierząt jest sprzeczne z ustawowym zadaniem gminy sformułowanym w art. 11 ustawy o ochronie zwierząt. Wykładnia przepisów rozporządzenia o wyłapywaniu jednoznacznie stwierdza, że: Realizacja publicznych zadań gmin za pośrednictwem M. Klamczyńskiego, A. Golańskiego i E. Biedrzyckiej, prowadziła wprost to do przestępstwa znęcania się nad zwierzętami przez ich porzucanie, powodowała utrzymywanie ich w stanie rażącego niechlujstwa oraz ich nieuzasadnione zabijanie. Funkcjonariusze publiczni wymienionych niżej 47 gmin nie tylko przekraczali swoje uprawnienia i nie dopełniali obowiązków, ale także powodowali w ten sposób szkodę dla interesu publicznego. Interes taki określony jest w ustawie o ochronie zwierząt. Ustawa zawiera w art. 1 ogólne określenie traktowania zwierząt jako "opiekę", zaś w nawiązaniu do tego, art. 11 mówi konkretnie o publicznym zadaniu zapewnienia opieki zwierzętom bezdomnym. Gmina Belsk Duży (pow. grójecki) 07_belsk_duzy.pdf 08_belsk_duzy.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Belsk Duży podpisali umowę bezpośrednio z E. Biedrzycką na zabieranie bezdomnych psów z terenu gminy, płacąc jednorazowo od sztuki. W 2007 i 2008 roku dotyczyło to 73 psów. Gmina Cegłów (pow. miński) 05_ceglow.pdf 06_ceglow.pdf 07_ceglow.pdf 08_ceglow.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy w latach 2005-2008 zlecali wyłapywanie i zapewnianie opieki bezdomnych zwierząt A. Golańskiemu. Dotyczyło to nieznanej bliżej liczby kilkudziesięciu psów. W piśmie z dn. 11.05.2007 wójt gminy, Krzysztof Miklaszewski stwierdza, że "gmina nie utrzymuje na swój koszt bezdomnych zwierząt", co świadczy o tym, że umowa z A. Golańskim dotyczyła faktycznie jedynie doraźnego pozbywania się zwierząt z terenu gminy, a opieka nad nimi zlecana A. Golańskiemu była fikcją. Gmina Chynów (pow. grójecki) 07_chynow.pdf 08_chynow.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Chynów zlecali wyłapywanie bezdomnych zwierząt E. Biedrzyckiej w roku 2007 i 2008 (do października). Dotyczyło to 92 psów. Zapłata dla E. Biedrzyckiej wynikała z samego faktu wyłapania zwierzęcia. Funkcjonariusze wiedzieli, że wyłapane psy mają trafiać do gospodarstwa E. Biedrzyckiej w Nowej Wsi, lecz nie interesowali się ani statusem tego zakładu (działalność gospodarcza zarejestrowana w lokalu mieszkalnym w Warszawie), ani dalszym losem zwierząt. Jak wynika z uchwały rady gminy z dn. 22.10.2008 w sprawie skargi na wójta wniesionej przez Powiatowego Lekarza Weterynarii, funkcjonariusze uznali, że nie mieli takiego obowiązku, bo gospodarstwo to znajdowało się poza terenem gminy Chynów (chynow_22102008.pdf). Gmina Dąbrówka (pow. wołomiński) 05_dabrowka.pdf 08_dabrowka.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Dąbrówka zlecali wyłapywanie bezdomnych zwierząt i opiekę M. Klamczyńskiemu, co dotyczyło 3 psów w 2005 roku. W 2008 roku zlecali M. Klamczyńskiemu wyłapywanie i umieszczanie w schronisku w Celestynowie, co dotyczyło 17 psów. Gmina Dębe Wielkie (pow. miński) 05_debe_wlk.pdf 06_debe_wlk.pdf 07_debe_wlk.pdf 08_debe_wlk.pdf debe_wlk_uchwala.pdf W gminie Dębe Wielkie obowiązywała uchwała Rady Gminy z 7.11.2005 w sprawie wyłapywania bezdomnych zwierząt oraz rozstrzygania o dalszym postępowaniu z nimi. Uchwała nie określa kto ani dokąd będzie wyłapywał zwierzęta z gminy Dębe Wielkie, poprzestając na założeniu, że podmiot wyłapujący, z którym wójt zawrze umowę będzie miał własną umowę ze schroniskiem. O tym nieokreślonym schronisku uchwała stanowi, że "zapewnia bezdomnym zwierzętom, dla których nie znalazło opiekuna, dożywotnią opiekę oraz pomoc weterynaryjną". W rzeczywistości zwierzęta wyłapywane na terenie gminy Dębe Wlk. w latach 2005-2008 nie znajdowały potem opieki a ich los jest nieznany. W 2005 i 2006 roku trafiały do schroniska w Krzyczkach k/Nasielska, gdzie były zbiorowo przedmiotem znęcania się przez utrzymywanie w niewłaściwych warunkach bytowania, a fakt ich śmierci fałszowano, o co oskarżeni są A. Czeredys i inni w procesie jaki toczy się obecnie przed Sądem Rejonowym w Pułtusku (sygn. akt II K 34/07). Los poszczególnych zwierząt dostarczonych tam z gminy Dębe Wlk. jest nieznany wskutek fałszowania dokumentacji schroniska, a sama gmina Dębe Wlk. również nie prowadziła ich ewidencji. Jeszcze przed wniesieniem aktu oskarżenia do sądu, w lipcu 2006 roku zwierzęta przebywające w schronisku w Krzyczkach zostały w trybie administracyjnym uznane za ofiary znęcania się nad nimi (decyzja Burmistrza Nasielska z 18.07.2006 o odebraniu zwierząt, wydana po przeprowadzeniu rozprawy administracyjnej). W latach 2006-2008 wyłapywaniem zwierząt w gminie Dębe Wlk. zajmował się A. Golański, legitymujący się umowami ze schroniskami w Krzyczkach, Wołominie, Celestynowie i z E. Biedrzycką. Wyłapano 27 zwierząt, których los jest nieznany. Schroniska w Wołominie i Celestynowie umieszczały w ewidencji znaczne mniej zwierząt niż przyjmowały, a zwierzęta nie były ewidencjonowane przez gminę Dębe Wlk. Gmina Dobre (pow. miński) 05_dobre.pdf 06_dobre.pdf 07_dobre.pdf 08_dobre.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Dobre zlecali wyłapywanie bezdomnych zwierząt A. Golańskiemu. Psy kwitowane były przez schronisko w Krzyczkach, gdzie padły ofiarą znęcania się (2005 r.), schroniska w M. Klamczyńskiego w Wołominie (2006 i 2007 r.) gdzie ich los był nieznany, zaś w 2008 r. trafiały do E. Biedrzyckiej. Łącznie dotyczyło to 21 psów. Gmina Miasto Garwolin (pow. garwoliński) 05_garwolin_m.pdf 06_garwolin_m.pdf 07_garwolin_m.pdf 08_garwolin_m.pdf garwolin_m_4.pdf Bez podstawy w uchwale rady miejskiej funkcjonariusze miasta Garwolin zlecali w latach 2005-2008 wyłapywanie bezdomnych zwierząt z terenu miasta A. Golańskiemu, co łącznie dotyczyło 78 zwierząt. W 2005 roku odbiór zwierząt kwitowały schroniska w Celestynowie, Chrcynnie i Krzyczkach. Potwierdzenia przyjęcia zwierząt nie mogły świadczyć o opiece nad nimi, gdyż żadne z tych schronisk nie prowadziło w tym czasie wiarygodnej ewidencji losów zwierząt. W 2005 roku w ewidencji schroniska w Chrcynnie brakowało 490 zwierząt, a w ewidencji schroniska w Celestynowie 970 zwierząt. W schronisku w Krzyczkach były ofiarami znęcania się. W 2006 roku zwierzęta z miasta Garwolin kwitowane były przez schronisko w Krzyczkach i schronisko M. Klamczyńskiego w Wołominie. Nie wiadomo czy i kto kwitował odbiór zwierząt w latach 2007 i 2008. W tych latach funkcjonariusze Miasta Garwolin zlecali A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt na podstawie regulaminu utrzymania czystości i porządku (par 20, pkt 5), który zawiera zapisy sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt. Gmina wiejska Garwolin (pow. garwoliński) 06_garwolin_w.pdf 07_garwolin_w.pdf 08_garwolin_w.pdf garwolin_w_uchwala.pdf W gminie wiejskiej Garwolin obowiązywała uchwała rady gminy z 28.11.2005 r. Ogranicza ona opiekę ze strony gminy do poniesienia kosztów umieszczenia w schronisku. Koszty utrzymania określone są tylko w przypadku odszukania zwierzęcia w schronisku przez jego właściciela. Uchwała zakłada istnienie jakiegoś konkretnego schroniska i jego cennika, lecz nie wskazuje tego schroniska i nie wypowiada się na temat kosztów utrzymania zwierząt, po które właściciele nie zgłosili się. W rzeczywistości zwierzęta były w latach 2006-2008 wyłapywane przez A. Golańskiego, a gmina nie zawierała żadnych umów z żadnymi schroniskami. Psy w ilości 26 sztuk trafiły do likwidacji do M. Klamczyńskiego i/lub do E. Biedrzyckiej. Gmina Góra Kalwaria (pow. piaseczyński) 07_gora_kalwaria.pdf 08_gora_kalwaria.pdf gora_kalwaria_uchwala.pdf W gminie Góra Kalwaria obowiązywała uchwała rady gminy z 20.05.2005 r., która nie określała schroniska ani nie rozstrzygała o dalszym postępowaniu ze wyłapanymi zwierzętami. W latach 2007-2008 wyłapano 70 psów, z czego 27 odłowił A. Golański a 43 zostało odłowionych i umieszczonych w schronisku w miejscowości Oddział w gm. Żabia Wola. Gmina Grabów nad Pilicą (pow. kozienicki) 07_grabow_n_p.pdf 08_grabow_n_p.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy zlecali w latach 2007-2008 wyłapywania bezdomnych zwierząt bezpośrednio E. Biedrzyckiej. Trafiło do niej 37 psów. Gmina Grębków (pow. węgrowski) 08_grebkow.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy zlecali w 2008 r. wyłapywanie bezdomnych zwierząt A. Golańskiemu. Opieka gminy polegała na poniesieniu kosztów wyłapania 10 psów. Gmina Halinów (pow. miński) 05_halinow.pdf 06_halinow.pdf 07_halinow.pdf 08_halinow.pdf halinow_uchwala.pdf W gminie Halinów obowiązywała uchwała rady gminy z 24.08.2001 r. Uchwała nie wskazuje schroniska ani kosztów utrzymania zwierząt, po które nie zgłoszą się właściciele. Co do sposobu postępowania z nimi ogranicza się do stwierdzenia, że mogą być przekazane do adopcji. Gmina Halinów miała w latach 2005-2008 umowę o wyłapywanie bezdomnych zwierząt z Dominikiem Szostakiem i umowę o ich przyjmowanie z M. Klamczyńskim. W tym okresie wyłapano i przekazano M. Klamczyńskiemu 212 psów. Od 2008 roku, wskutek nakazu wstrzymania działalności schroniska, umowa z Klamczyńskim przewiduje przekazywanie przez Klamczyńskiego psów do "schronisk z którymi ma podpisaną umowę". Zwierzęta trafiały do E. Biedrzyckiej. Gmina Jadów (pow. wołomiński) 05_jadow.pdf 06_jadow.pdf 07_jadow.pdf 08_jadow.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy zlecali w latach 2005-2008 wyłapywanie i utrzymanie bezdomnych zwierząt M. Klamczyńskiemu. Łącznie dotyczyło to 74 psów. Formalne wstrzymanie działalności schroniska M. Klamczyńskiego nie zostało zauważone przez funkcjonariuszy gminy Jadów. Jakubów (pow. miński) 05_jakubow.pdf 06_jakubow.pdf 07_jakubow.pdf 08_jakubow.pdf jakubow_uchwala.pdf Wbrew treści uchwały rady gminy z dnia 26.11.2007 w sprawie wyłapywania bezdomnych zwierząt, zobowiązującej wójta do zawarcia umowy, funkcjonariusze gminy zlecali wyłapywanie bezdomnych zwierząt A. Golańskiemu bez umowy o opiekę nad nimi. W latach 2005-2008 dotyczyło to 4 psów. Gmina Jasieniec (pow. grójecki) 07_jasieniec.pdf 08_jasieniec.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy zlecali w latach 2007-2008 wyłapywanie bezdomnych zwierząt E. Biedrzyckiej i Beacie Gawlik, (05-600 Grójec, ul. Poświętne 15). Pod tym samym adresem mieści się firma Leszka Żurawskiego, prowadzącego Targowisko Zwierząt w Słomczynie (Leszek Żurawski Firma Usługowo-Handlowa, 05-600 Grójec, ul. Poświętne 15), który trudni się wyłapywaniem bezdomnych zwierząt w Grójcu i powiecie grójeckim i po czym - wedle informacji z gmin - wszystkie je "oddaje do adopcji" na targowisku. Gmina Józefów (pow. otwocki) 05_jozefow.pdf 06_jozefow.pdf 07_jozefow.pdf 08_jozefow.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Józefów zlecali w latach 2005-2008 wyłapywanie bezdomnych zwierząt i dostarczanie ich do schroniska M. Klamczyńskiemu. Łącznie dostarczono do schroniska 81 psów. Gmina Kałuszyn (pow. miński) 05_kaluszyn.pdf 06_kaluszyn.pdf 07_kaluszyn.pdf 08_kaluszyn.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Kałuszyn zlecali w latach 2005-2008 wyłapywanie bezdomnych zwierząt i umieszczanie ich w schronisku A. Golańskiemu. Dotyczyło to łącznie 31 psów. Gmina Klembów (pow. wołomiński) 06_klembow.pdf 07_klembow.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Klembów zlecali w latach 2006-2007 wyłapywanie bezdomnych zwierząt i zapewnienie im dalszej opieki M. Klamczyńskiemu. Dotyczyło to 28 psów. Gmina Kobyłka (pow. wołomiński) 05_kobylka.pdf 06_kobylka.pdf 07_kobylka.pdf 08_kobylka.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Kobyłka zawierali w latach 2005-2008 umowy z M. Klamczyńskim na wyłapywanie bezdomnych zwierząt i zapewnianie im opieki weterynaryjnej. Dotyczyło to 203 psów. Gmina Kotuń (pow. siedlecki) 06_kotun.pdf 07_kotun.pdf 08_kotun.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Kotuń zlecali w latach 2006-2008 wyłapywanie bezdomnych zwierząt i oddanie ich do nieustalonego schroniska A. Golańskiemu. Dotyczyło to 25 psów. Gmina Latowicz (pow. miński) 07_latowicz.pdf 08_latowicz.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Latowicz zlecali w latach 2007-2008 wyłapywanie bezdomnych zwierząt i oddanie ich do nieustalonego schroniska A. Golańskiemu. Dotyczyło to 19 psów. Gmina Łochów (pow. węgrowski) 08_lochow.pdf lochow_uchwala.pdf Na terenie gminy Łochów obowiązywała uchwała rady gminy z 26.03.2003 r. o wyłapywaniu bezdomnych zwierząt, lecz nie określała ona schroniska ani dalszego postępowania z nimi. Funkcjonariusze gminy Łochów zawarli w 2008 roku umowę z M. Klamczyński na wyłapywanie i utrzymywanie bezdomnych zwierząt, pomimo wstrzymania przyjęć zwierząt do schroniska M. Klamczyńskiego jeszcze w 2007 r. Dotyczyło to 70 psów. Gmina Marki (pow. wołomiński) 05_marki.pdf 06_marki.pdf 07_marki.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Marki zawarli w latach 2005-2007 umowę z M. Klamczyńskim na wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Dotyczyło to 171 psów. Gmina Miedzna (pow. węgrowski) 08_miedzna.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Miedzna zlecali Urszuli Konstanta (Łukowskie Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt) oraz A. Golańskiemu wyłapywanie i umieszczanie bezdomnych zwierząt w nieokreślonych schroniskach. Gmina wiejska Mińsk Mazowiecki (pow. miński) 05_minsk_w.pdf 06_minsk_w.pdf 07_minsk_w.pdf 08_minsk_w.pdf minsk_maz_w_uchwala.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy wiejskiej Mińsk Mazowiecki zlecali w latach 2005-2008 wyłapywanie bezdomnych zwierząt A. Golańskiemu. W 2005 do schroniska w Krzyczkach przekazano 25 psów. Nie wiadomo dokąd trafiły 24 psy wyłapane w 2006 roku. W roku 2007 do M. Klamczyńskiego przekazano 32 psy. W 2008 roku 24 psy umieszczono u Klamczyńskiego i w schronisku w Celestynowie. Rada gminy podjęła w dniu 24.04.2008 uchwałę w sprawie zasad i warunków wyłapywania oraz zapewnienia dalszej opieki wyłapanym zwierzętom. Uchwała nie precyzuje schroniska ani warunków umowy z nim o opiekę. Podmiot taki miał by natomiast "spełniać wymagania wynikające z ustawy o ochronie zwierząt oraz przepisów wykonawczych". Jest to postanowienie pozorne, bo żadna ustawa nie wyręcza gmin w określeniu wymagań co do opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Powinny one być zawarte w zezwoleniu wójta na prowadzenie schroniska, jak to wynika z art. 9, ust. 1, pkt 2 i 3 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Jednak uchwała rady gminy pomija ten prawny wymóg wobec potencjalnego schroniska i stawia wymóg pozorny, co ma cechy działania dla ominięcia prawa. Gmina Mokobody (pow. siedlecki) 07_mokobody.pdf 08_mokobody.pdf mokobody_uchwala.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Mokobody zawierali w latach 2007-2008 umowy z A. Golańskim i U. Konstantą (Łukowskie Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt) o wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Przyjmowanie tych zwierząt kwitowane było przez M. Klamczyńskiego, ale los 23 psów nie jest znany. Rada gminy podjęła w dniu 7.07.2008 uchwałę w sprawie zasad i warunków wyłapywania oraz zapewnienia dalszej opieki wyłapanym zwierzętom. Uchwała nie precyzuje schroniska. Zawiera za to pozorne postanowienie, że wójt zawrze umowę o opiekę nad wyłapanymi zwierzętami z podmiotem "spełniającym wymagania wynikajace z ustawy o ochronie zwierząt oraz przepisów wykonawczych". Przepisy te żadnych takich wymagań nie zawierają, gdyż powinna je określić właśnie rada gminy w prawie miejscowym. Gmina Mrozy (pow. miński) 05_mrozy.pdf 06_mrozy.pdf 07_mrozy.pdf 08_mrozy.pdf mrozy_uchwala.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Mrozy w latach 2005-2008 zlecali A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Dotyczyło to 21 psów. W 2005 roku gminy nie znała schroniska do którego trafiły psy. W 2006 roku psy te trafiać miały do Wołomina i Celestynowa - schronisk nie prowadzących ewidencji zwierząt. W 2007 roku schronisko znów nie było określone. Rada gminy podjęła w dniu 25.04.2006 uchwałę w sprawie wyłapywania bezdomnych zwierząt oraz zapewnienia im dalszej opieki. Uchwała zawiera postanowienie, że "w przypadku nie zgłoszenia się właściciela w terminie 10 dni zwierzę przechodzi na własność schroniska". Postanowienie takie służy omijaniu prawa. Przekazanie bezdomnych zwierząt "na własność" schroniska ma uchylać zobowiązanie gminy do opieki, a jednocześnie zwierzęta te nie mogą dalej przebywać w schronisku dla zwierząt bezdomnych. Gmina Parysów (pow. garwoliński) 08_parysow.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Parysów w 2008 roku zlecali A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Dotyczyło to 5 psów. Gmina Poświętne (pow. wołomiński) 06_poswietne.pdf 07_poswietne.pdf 08_poswietne.pdf poswietne_uchwala_2002.pdf poswietne_uchwala_2008.pdf W latach 2006-2008, działając wbrew uchwale rady gminy z 2002 roku, funkcjonariusz gminy Poświętne zlecali wyłapywanie bezdomnych zwierząt A. Golańskiemu. Zwierzęta miały, wg informacji z gminy, trafiać do nieokreślonych schronisk. Uchwała rady gminy z 30.04.2002 stanowiła, że "wyłapywanie bezdomnych zwierząt będzie wykonywane w oparciu o umowę z lekarzem weterynarii, który ma podpisaną umowę ze schroniskiem dla bezdomnych zwierząt". Było to postanowienie wadliwe, gdyż lekarz weterynarii nie był w latach 2002-2008 podmiotem działalności gospodarczej o jakim mówi rozporządzenie MSWiA o wyłapywaniu, a ponadto ustawowo określony zakres działania lekarza weterynarii nie obejmuje wyłapywania bezdomnych zwierząt. Nowa uchwała rady gminy z 14.11.2008 uchyliła tę z 2002 roku, lecz nadal dalsze postępowanie z wyłapanymi zwierzętami pozostaje nieokreślone: "celem zapewnienia dalszej opieki nad bezdomnymi zwierzętami Gmina podpisuje umowę z podmiotem prowadzącym działalność w tym zakresie". Gmina Przesmyki (pow. siedlecki) 08_przesmyki.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Przesmyki w roku 2008 zlecili A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Dotyczyło to jednego psa. Gmina Radzymin (pow. wołomiński) 05_radzymin.pdf 08_radzymin.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Radzymin zlecali M. Klamczyńskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt w 2005 r., co dotyczyło 25 psów. W 2008 r. zwarli z M Klamczyńskim umowę na wyłapywanie bezdomnych zwierząt, które kierowane były do schroniska w Celestynowie i do E. Biedrzyckiej, co dotyczyło 76 psów. Gmina Repki (pow. sokołowski) 08_repki.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Repki w roku 2008 zlecili A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Dotyczyło to jednego psa. Gmina wiejska Siedlce (pow. siedlecki) 07_siedlce_w.pdf 08_siedlce_w.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy wiejskiej Siedlce w latach 2007-2008 roku zlecali A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Dotyczyło to 24 psów. W 2007 roku 15 psów maiło trafić do M. Klamczyńskiego, w 2008 roku 9 psów miało trafić do nieokreślonych schronisk. Gmina Siennica (pow. miński) 06_siennica.pdf 07_siennica.pdf 08_siennica.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Siennica w latach 2006-2008 zlecali A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Dotyczyło to 25 psów. Pięć psów z 2006 roku miało trafić do Krzyczek i do M. Klamczyńskiego. W roku 2007 i 2008 gmina nie wskazała już schronisk. Gmina Skórzec (pow. siedlecki) 08_skorzec.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Skórzec w 2008 roku zlecali A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Dotyczyło to 7 psów. Gmina Sobienie Jeziory (pow. otwocki) 08_sobienie_jeziory.pdf sobienie_jez_uchwala.pdf Działając na podstawie uchwały rady gminy z dnia 4.09.2006, funkcjonariusze gminy Sobienie Jeziory w 2008 roku zlecali A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Wyłapano jednego psa, który miał trafić do schroniska Celestynowie. Uchwała nie określała jednak dalszego postępowania z wyłapanymi zwierzętami. Gmina Stanisławów (pow. miński) 05_stanislawow.pdf 06_stanislawow.pdf 07_stanislawow.pdf 08_stanislawow.pdf stanislawow_uchwala.pdf Wbrew treści uchwały rady gminy z 25.02.2002, która nakazuje zlecać wyłapywanie lekarzowi weterynarii, funkcjonariusze gminy Stanisławów w latach 2005-2008 zlecali A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Dotyczyło to 23 psów. Gmina Stromiec (pow. białobrzeski) 07_stromiec.pdf 08_stromiec.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Stromiec w latach 2007-2008 zawarli z E. Biedrzycką umowę o wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Dotyczyło to 30 psów. Gmina Sulejówek (pow. miński) 05_sulejowek.pdf 06_sulejowek.pdf 07_sulejowek.pdf sulejowek_uchwala.pdf sulejowek_umowa.pdf W gminie Sulejówek obowiązywała uchwała rady miejskiej z dn. 13.09.2002 r., w sprawie wyłapywania bezdomnych zwierząt, która nie określała jednak dalszego postępowania z nimi po wyłapaniu. W 2005 roku M. Klamczyński wyłapał z terenu Sulejówka 29 psów. W 2006 roku Dominik Szostak wyłapał 53 psy, których przyjęcie kwitował M. Klamczyński. W 2007 roku D. Szostak wyłapał 54 psy, schroniska nie wskazano. Urząd Miasta Sulejówka uchylił się od udzielenia informacji publicznej dotyczącej 2008 roku. Urząd Miasta Sulejówek załączył do informacji publicznej za 2004 rok wzór umowy o wyłapywanie bezdomnych zwierząt i zapewnienie im opieki. Jej par. 3 stanowi, że "zamawiający nie ponosi żadnych kosztów związanych z przetrzymywaniem w schronisku dowiezionych bezdomnych i bezpańskich zwierząt z terenu miasta Sulejówek". Gmina Tłuszcz (pow. wołomiński) 05_tluszcz.pdf 06_tluszcz.pdf 07_tluszcz.pdf 08_tluszcz.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Tłuszcz w latach 2005-2008 zawarli z M. Klamczyński umowę o wyłapywanie bezdomnych zwierząt. W latach 2005-2007 M. Klamczyński wyłapał i przyjął do schroniska 75 psów z terenu gminy Tłuszcz. W 2008 roku wyłapał 71 psów i przekazał je do "schronisku w Klembowie" (gm. Klembów, pow. wołomiński) prowadzonego – wedle informacji z gminy Tłuszcz – przez "Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, Zarząd Okręgu w Klembowie". Zakład ten działa bez zezwolenia wójta Klembowa i poza nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej. Gminy współpracujące z tym zakładem rozbieżnie określają podmiot, który go prowadzi. Gmina Warka (pow. grójecki) 07_warka.pdf 08_warka.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Warka przekazywali w 2007 roku bezdomne psy E. Biedrzyckiej. W roku 2008 umówili się z A. Golańskim na działalność z zakresu ochrony "przed" bezdomnymi zwierzętami. Gmina nie podaje liczby zwierząt, ale ryczałt w wysokości 60.000 zł rocznie wskazuje, że mogło to dotyczyć ilości rzędu stu psów. Gmina Wilga (pow. garwoliński) 06_wilga.pdf 07_wilga.pdf 08_wilga.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Wilga zlecali A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt i pozostawiając kwestię umieszczania ich w schronisku "w jego gestii". Dotyczyło to 14 psów. Gmina Wodynie (pow. siedlecki) 07_wodynie.pdf 08_wodynie.pdf wodynie_uchwala.pdf W gminie Wodynie obowiązywała uchwała rady miejskiej z dn. 6.07.2006 r., w sprawie wyłapywania bezdomnych zwierząt, przewidująca m.in. umieszczanie zwierząt w schroniskach, które zawrą umowę z wójtem gminy Wodynie i działających pod nadzorem powiatowego lekarza weterynarii. Działając wbrew uchwale funkcjonariusze gminy Wodynie zlecali w 2007 doraźne wyłapywanie A. Golańskiemu bez umowy ze schroniskiem, a zwierzęta trafiały m.in. do E. Biedrzyckiej. Łącznie dotyczyło to 13 psów. Gmina Wołomin (pow. wołomiński) 05_wolomin.pdf 06_wolomin.pdf 07_wolomin.pdf wolomin_uchwala.pdf W mieście Wołomin obowiązywała uchwała rady miejskiej z dn. 29 stycznia 2004 r. w sprawie wyłapywania bezdomnych zwierząt. Uchwała nie rozstrzygała o dalszym postępowaniu z wyłapanymi zwierzętami. W roku 2005 funkcjonariusze gminy podpisali umowę z M. Klamczyńskim, jako wyłapującym i prowadzącym "przejściowy punkt dla bezdomnych zwierząt", bez precyzowania dokąd zwierzęta mają trafiać na stałe. W 2006 roku była to już umowa o "wyłapywanie, przyjmowanie i utrzymywanie" bezdomnych zwierząt. Łącznie w latach 2005-2007 M. Klamczyński przyjął z Wołomina ok. 366 psów. Gmina Ząbki (pow. wołomiński) 05_zabki.pdf 06_zabki.pdf 07_zabki.pdf Bez podstawy w uchwale rady gminy funkcjonariusze gminy Ząbki w latach 2005-2007 zlecali M. Klamczyńskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt. Dotyczyło to 105 zwierząt. Gmina miejska Łuków (pow. łukowski, woj. lubelskie) 06_lukow.pdf 07_08_lukow.pdf lukow_m_uchwala.pdf W mieście Łuków wyłapywanie bezdomnych zwierząt odbywało się na podstawie regulaminu utrzymania czystości i porządku, gdzie uregulowano to niezgodnie z ustawą o ochronie zwierząt. W 2006 roku funkcjonariusze miasta Łuków przekazali do schroniska M. Klamczyńskiego w Wołominie 48 psów, a w 2007 roku 31 psów. Gmina miejska Ełk (pow. ełcki, woj. warmińsko-mazurskie) 06_elk_m.pdf 07_08_elk_m.pdf elk_m_uchwala_2002.pdf elk_m_uchwala_2006.pdf W mieście Ełk (woj. warmińsko-mazurskie) obowiązywała do dnia 23.11.2006 uchwała rady miasta z dnia 27.05.2002 w sprawie wyłapywania bezdomnych zwierząt. Uchwała ta była pod wieloma względami niezgodna z ustawą o ochronie zwierząt (rozszerzenie wyłapywania na dodatkową kategorię zwierząt „pozbawionych opieki”, wyłapywanie także przez podmiot nie prowadzący działalności gospodarczej - pracownika urzędu miasta, zaś w sprawie postępowania ze zwierzętami uchwała odsyła do regulaminu schroniska i umowy z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami). Uchwała zobowiązywała jednak do umieszczania bezdomnych zwierząt w schronisku w Siedliskach k/Ełku i limitowała wyłapywanie pojemnością tego schroniska. Wbrew tej uchwale funkcjonariusz miasta Ełk zlecili w 2006 roku A. Golańskiemu wyłapywanie bezdomnych zwierząt, które trafić miały do M. Klamczyńskiego. Dotyczyło to 41 psów. Ponadto zawarli z A. Golańskim umowę o wywiezienie 100 psów ze schroniska w Siedliskach k/Ełku. Wedle doniesień prasowych miały trafić do schroniska M. Klamczyńskiego w Wołominie. Od 24.11.2006 obowiązywała nowa uchwała w sprawie wyłapywania bezdomnych zwierząt, która przewidywała umieszczanie bezdomnych zwierząt w miejscu określonym w umowie z przedsiębiorcą prowadzącym wyłapywanie. W kolejnym, 2007 roku A. Golański ponownie wyłapał 60 psów i przywiózł je do E. Klamczyńskiego, a ponadto wywiózł 55 psów ze schroniska w Siedliskach do „przytulisk” E. Biedrzyckiej.
  16. Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych Pseudo-aktywistka skazana za kradzież psa i znęcanie nad nim! I w sumie powinienem wielkimi literami ten nagłówek napisać, bo jest on warty odnotowania. Niczym promyk nadziei w tym ponurym świecie, gdzie wszystkie instytucje zawsze przyznają rację aktywistom. No, ale nie tym razem. Pani Karolina Piech (obecnie Interwencyjne Centrum Ochrony Zwierząt, Interwencyjne Centrum Pomocy Kotom. wcześniej Dolnośląska Straż ds. Zwierząt i nie tylko) została uznana winną kradzieży psa, zakłócenia miru domowego, oraz przede wszystkim, znęcania nad zwierzętami. Historię relacjonowałem właściwie od dnia, kiedy się zaczęła. W skrócie: rodzina miała psa- doga niemieckiego imieniem Perun. Pies ten mieszkał z nimi, spał na kanapie, bawił się z dziećmi, co udokumentowano setką zdjęć. Pies miał zalecone przez weterynarza ograniczanie ruchu, bo był po urazie. W związku z tym na czas zakupów- chwilowo- ojciec rodziny uwiązał psa w ogródku, żeby ten nie musiał siedzieć w klatce kennelowej a jednocześnie nie biegał i nie pogłębiał kontuzji. Do tego momentu psu się nic nie stało, a jeżeli ktoś miał zarzuty, że pies nie może nawet na chwilę być przywiązany, mógł to powiedzieć. Zamiast tego aktywistki uknuły sobie plan kradzieży psa. Rozwaliły kawałek bramy, czy tam płotu, weszły na teren posesji i psa zabrały. Co oczywiste od razu rozpoczęły się zrzutki na leczenie (zdrowego) psa i wożenie go z miejsca na miejsce po zaprzyjaźnionych weterynarzach i hotelach. Od tego momentu ślad po psie ginie, może i sam pies ginie... Od wtedy też zacząłem obserwować kimże jest dolnośląska pseudo-aktywistka. Poskutkowało to szeregiem publikacji, część z nich możecie nawet kojarzyć. Wstawiałem tutaj wypowiedzi kilkunastu jej byłych wolontariuszy, którzy czuli się bardziej jak niewolnicy pod nadzorem "pani prezes". Był też wyciek nagrań z jej prywatnych rozmów, gdzie praktycznie przyznawała się do bycia oszustką. No i wszystko sprowadza się do chwili obecnej. Kiedy to w sądzie Pani Karolina usłyszała wyrok. Za kradzież, która była oczywista. Za zakłócenie miru domowego, które było niepodważalne. I za znęcanie nad tym biednym psem, bo każdorazowe bezprawne wyrywanie zwierzęcia z jego otoczenia jest dla niego psychicznym cierpieniem. I to jest świetna wiadomość, bo obserwując co wyprawia np. DIOZ, można było stracić wiarę w jakąkolwiek sprawiedliwość. Na szczęście nie każdy ma niewidzialną barierę nietykalności, polityczny parasol ochronny czy sowicie opłacanych adwokatów z górnej półki. Pani Karolina ukradła psa, próbowała zrobić z jego właścicieli "oprawców", a teraz sama ma wyrok za znęcanie nad zwierzętami. Ironiczne, prawda? Wyrokiem sądu Pani Piech przez przynajmniej 3 lata powinna trzymać się z dala od akcji zabierania ludziom zwierząt, bo na tyle zawieszono jej karę 8 miesięcy więzienia. Dodatkowo przez 3 lata nie powinna pełnić żadnych funkcji w organizacjach ochrony zwierząt, więc znów będzie musiała przepisać stowarzyszenie na matkę. Ma też zapłacić koszty sądowe a sam wyrok ma zostać podany do informacji publicznej, co niniejszym czynię. Cieszę się, że właściciele Peruna, mimo nagonek na nich, nie odpuścili. Wielu ludzi na ich miejscu dałoby się zastraszyć. Super, że mec. Litwin dociągnął sprawę do końca, będę go polecał innym poszkodowanym przez pseudo-aktywistów. Praca prokuratury w tej sprawie jest godna podziwu, bo do ostatniej rozprawy jasno argumentowali czemu wyrok powinien być skazujący. I jeszcze podziękować trzeba redakcji TuOławaPL, za relacjonowanie wszystkich kolejnych rozpraw. No i ja też chyba mam mały, malutki, nie warty wspominania wkład w to wszystko. Bo to mój autorski pomysł, że wyrywanie psa od jego rodziny, wożenie z miejsca na miejsce, wywracanie życia do góry nogami a ostatecznie sprawienie jego "zniknięcia" powinno być traktowane jako znęcanie nad nim. Do takiej argumentacji przychyliła się również powołana do sprawy biegła sądowa. Jej również dziękuję. Wyrok nie jest prawomocny, więc czeka go jeszcze weryfikacja w sądzie apelacyjnym. Ale choćby miał w części, lub w całości, upaść, to moim zdaniem kara została wymierzona. Jest to forma nauczki nie tylko dla cynicznej oszustki, która potrafi wymazać kota sokiem pomidorowym, żeby udawał zakrwawionego, porzucić starego psa w schronisku i wciskać ludziom takie kity, że sztuczna inteligencja by ich nie wymyśliła, ale też dla wszystkich, którzy chcieliby iść jej śladem. --- W oczekiwaniu na kolejne tego typu wyroki, a przecież z czasem będzie ich więcej- styknie, że w DIOZ-ie rozwiąże się worek z takimi- można zostawić kawę autorowi strony, o tutaj: https://suppi.pl/czarnalistapro Jest wyrok dla Bielawskiego- ma iść siedzieć za kradzież dwóch koni. Jest wyrok dla Piech- więzienie ale w zawiasach, za kradzież psa. Następny pewnie Kuźmiński. Wiecie czego z kolei nie ma? Otóż nie ma tych "uratowanych" zwierząt. Zapadły się pod ziemię- możliwe, że dosłownie.
  17. Ekopatologia Media o Karolinie Piech ... "... 3 lutego Sąd Rejonowy w Oławie uznał Karolinę P., pochodzącą z Jelcza-Laskowic, za winną wszystkich zarzucanych jej czynów i wymierzył karę łączną 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, przy czym zobowiązał oskarżoną do informowania sądu o przebiegu okresu próby. Sąd orzekł też wobec Karoliny P. obowiązek naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zapłatę na rzecz właściciela psa 1200 zł - taką wartość psa sąd przyjął na podstawie wyceny biegłego. Do tego orzeczono zakaz zajmowania przez Karolinę P. stanowisk w stowarzyszeniach i organizacjach, których celem jest ochrona praw zwierząt - na okres 3 lat. Nadto Karolina P. musi zapłacić nawiązkę w kwocie 5 tys. zł na rzecz oławskiego stowarzyszenia "Podaj łapę". Jeżeli chodzi o Magdalenę Ł., sąd uznał ją za winną zakłócenia miru domowego (wejścia na prywatną posesję, skąd zabrano psa) i wymierzył jej karę grzywny w wysokości 2 tys. zł. Sąd zasądził też zapłacenie kosztów sądowych - od Karoliny P. w wysokości 5363 zł, a od Magdaleny Ł. - 1954 zł ..." " ... Sąd orzekł też podanie wyroku do publicznej wiadomości poprzez wywieszenie go na tablicy ogłoszeniowej Sądu Rejonowego w Oławie oraz Urzędu Miejskiego w Siechnicach na 3 miesiące, a także opublikowanie wyroku w "Gazecie Powiatowej - Wiadomości Oławskie". - Zarzuty, które zostały postawione obu oskarżonym, są słuszne - uzasadniała wyrok sędzia Dorota Grzywacz. - W ocenie sądu zabór psa był tu bezprawny. Nie zachodził w niniejszej sytuacji ani stan wyższej konieczności, ani żadna inna okoliczność uzasadniająca ten zabór. Nie zostały spełnione warunki tzw. interwencyjnego odbioru zwierzęcia. ..."
×
×
  • Create New...